Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
WIL3 SZLAK
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
niedziela, 13 marca 2016
Wniosek ZŻ NSZ do IPN o ekshumację w Wierzchowinach !
Wniosek Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych do IPN o przeprowadzenie ekshumacji w Wierzchowinach !

Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wystąpił do Instytut Pamięci Narodowej z wnioskiem o przeprowadzenie ekshumacji szczątków z masowych grobów we wsi Wierzchowiny.

Maj 1945 r. Żołnierze PAS NSZ Okręgu Lubelskiego z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Historycy i badacze tematu podejrzewają, że rzekome ofiary akcji na Wierzchowiny w czerwcu 1945, pochowane w masowych grobach, to w znacznej części żołnierze NSZ polegli w walkach z NKWD i UB, oraz cywilne ofiary zbrodni NKWD i UB.
Spośród ok 190 rzekomych ofiar akcji antykomunistycznej, jedynie ok 42 zginęło w wyniku działań zbrojnych oddziału NSZ (w tym 19 lub 30 osób, na które wydano wyrok śmierci za kolaborację z NKWD i sowietami), a reszta została zamordowana przez NKWD lub wywieziona na Sybir.



Wszyscy, którzy posiadają jakiekolwiek informacje na temat wydarzeń w Wierzchowinach i Hucie proszeni są o kontakt z dr. Mariuszem Bechtą

Zenon Baranowski
Poszukają żołnierzy NSZ
"Nasz Dziennik", Czwartek, 3 marca 2016, Nr 52 (5500)

W mogiłach ofiar pacyfikacji Wierzchowin mogą znajdować się także żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych – wskazuje Związek Żołnierzy NSZ. Apeluje do IPN o przeprowadzenie ekshumacji.

Związek skierował do prezesa IPN wniosek, aby ten wystąpił do wojewody lubelskiego o ekshumację "szczątków i zwłok ofiar zdarzenia mającego miejsce w Wierzchowinach w dniu 6 czerwca 1945 r.", ponieważ w dołach, gdzie mają spoczywać ofiary pacyfikacji, mogą znajdować się także żołnierze podziemia niepodległościowego.
Chodzi nam o uzyskanie źródeł materialnych, żeby ten opis wydarzeń w Wierzchowinach był najbliższy prawdzie – mówi nam Karol Wołek, wiceprezes Zarządu Głównego Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.
Jednak IPN, który umorzył w 2011 r. śledztwo prowadzone w tej sprawie, nie widzi podstaw do jego reaktywacji. Jak wskazuje naczelnik lubelskiego pionu śledczego IPN Jacek Nowakowski, od tego czasu "nie ujawniono" nowych faktów i okoliczności "uzasadniających podjęcie na nowo prawomocnie umorzonego postępowania przygotowawczego". Zaznacza, że w śledztwie tym "nie rozważano kwestii dotyczących ekshumacji".

Maj 1945. Żołnierze PAS NSZ Okręgu Lubelskiego z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego" [siedzi w środkowym rzędzie, nad żołnierzem z MP-40]. W górnym rzędzie, drugi od lewej, stoi Stanisław Kuchciewicz ps. "Wiktor" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Wierzchowiny to dla środowisk lewicowych symbol zbrodni, jakich mieli się dopuszczać żołnierze NSZ, zwłaszcza wobec mniejszości narodowych. Według dominującej wersji, wskutek pacyfikacji tej wioski zamieszkałej przez Ukraińców miało zginąć blisko 200 osób, nie wyłączając kobiet i dzieci. Ale wielu historyków kwestionuje te ustalenia z okresu PRL.
- Jest więcej pytań niż odpowiedzi, a to, co do tej pory napisano, nawet w opracowaniach prof. Motyki, prof. Wnuka, dr. Zajączkowskiego, moim zdaniem trzeba poddać rewizji – mówi dr Mariusz Bechta, historyk z warszawskiego oddziału IPN.

Maj 1945. Żołnierze z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego" (stoi trzeci od prawej), czwarty od prawej stoi z-ca kpt. "Szarego", por. Antoni Błaszyk "Bystry" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Od kilku miesięcy bada on sprawę pacyfikacji Wierzchowin. Historyk wskazuje, że oddział NSZ miał wykonać wyrok państwa podziemnego na 19 osobach z tej wsi. W akcji miały także wziąć udział jednostki AK. Wierzchowiny były spenetrowane przez komunistów, ale – jak się okazuje – istniały tam też struktury UPA. Nie była ona bynajmniej bezbronna, bo było tam stanowisko ciężkiego karabinu maszynowego.
- Jest problem, jak przebiegała ta akcja likwidacyjna, jest przekaz, że wyłapywano wyłącznie osoby z tej listy, ale części nie było we wsi – mówi Bechta.
Zaznacza, że nie jest wiarygodny raport oficera NSZ przyznającego się do winy, który został wykorzystany w pokazowym komunistycznym procesie w 1946 r. Historyk podkreśla, iż po wyjściu żołnierzy NSZ, do wsi wjechała "grupa pościgowa bezpieczniacko-milicyjno-wojskowa". Na miejscu operował też pułk NKWD.
– Dopuszcza się w tej chwili wszystkie wersje, akcję podziemia, udział bandy pozorowanej, bo takowe istniały w tamtych stronach, a trzecia to samosądy między wioskami, wymierzenie sprawiedliwości przez Polaków z wiosek wcześniej terroryzowanych przez Ukraińców – uważa historyk.

Maj 1945. Żołnierze z oddziału kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"
(siedzi czwarty od prawej), piąty od prawej siedzi z-ca kpt. "Szarego", por. Antoni Błaszyk "Bystry" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

Poza tym lista ofiar, których miało być 196, powstała w latach 70. i nigdy nie została zweryfikowana, a krążą opowieści, że żywe widziano osoby, które miały zostać zabite. Według innych wersji, NSZ miały rozstrzelać 42 osoby, a za resztę ofiar odpowiadają NKWD-UB.
– Są przekazy ze śledztwa IPN, że do tego dołu były też wrzucane osoby spoza Wierzchowin, które ginęły po akcji we wsi. Mamy podejrzenie, że tam także leżą żołnierze NSZ, którzy zginęli w starciu z NKWD pod Kasiłanem – mówi Bechta.
– Wielu rzeczy na pewno nie uda się rozstrzygnąć przez zbadanie samych dokumentów. Potrzebna jest ekshumacja na miejscu, żeby potwierdzić którąś z wersji, a także ilość osób – zaznacza Wołek.

Żołnierze PAS NSZ  kpt. Mieczysława Pazderskiego "Szarego"  Drugi od lewej stoi z-ca kpt. "Szarego", por. Antoni Błaszyk "Bystry", drugi od prawej stoi Stanisław Kuchciewicz ps. "Wiktor" (zdjęcie z archiwum Marka Słatyńskiego).

W śledztwie prowadzonym od 2007 r. IPN przyjmował trzy wersje "przebiegu zdarzenia", związane z osobami sprawców zabójstw ludności wsi Wierzchowiny w dniu 6 czerwca 1945 r.
Zgodnie z jedną z nich sprawcami zabójstw byli żołnierze oddziału NSZ. Druga zaś zakładała, że oddział ten wykonał wyroki śmierci na kilkunastu współpracownikach Urzędów Bezpieczeństwa, a zabójstw pozostałych ofiar dokonał tzw. oddział pozorowany, zorganizowany przez ówczesnych funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Ostatnia z weryfikowanych wersji wskazywała na możliwość, że sprawcami mordu ludności wsi Wierzchowiny byli mieszkańcy okolicznych wiosek – stwierdza prok. Nowakowski.
Ale prokurator nie dokonał "jednoznacznych ustaleń" w tej sprawie, co pozwoliłoby na "wyeliminowanie lub potwierdzenie którejkolwiek z założonych wersji przebiegu wydarzeń". Uznano, że doszło w Wierzchowinach do zwykłego zabójstwa, które się już przedawniło, a brak tu jest "znamion ustawowych zbrodni przeciwko ludzkości".

Strona główna>
Prawa autorskie>
poniedziałek, 07 marca 2016
67. rocznica śmierci mjr. "Zapory"
67. rocznica śmierci mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Amnestia jest dla bandytów, a my jesteśmy Wojsko Polskie!
mjr Hieronim Dekutowski "Zapora"

Ppor. Hieronim Dekutowski "Zapora", lipiec 1944 r.

67 lat temu, 7 marca 1949 r., komunistyczni oprawcy zamordowali w więzieniu MBP na warszawskim Mokotowie mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" - cichociemnego, legendarnego dowódcę oddziałów partyzanckich Armii Krajowej, a później Zrzeszenia WiN na Lubelszczyźnie. Skazany na karę śmierci przez WSG w Warszawie, został zamordowany wraz z grupą sześciu swoich oficerów.

Z rąk komunistycznych morderców zginęli: mjr Hieronim Dekutowski "Zapora", kpt. Stanisław Łukasik "Ryś", ppor. Roman Groński "Żbik", por. Jerzy Miatkowski "Zawada", por. Tadeusz Pelak "Junak", por. Edmund Tudruj "Mundek", por. Arkadiusz Wasilewski "Biały".

Jeszcze do niedawna miejsca pochówku majora "Zapory" i jego oficerów znajdowało się w sferze domysłów, a jedynymi, którzy je znali byli sami oprawcy. Dopiero od lipca 2012 roku, kiedy to na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach zespół kierowany przez dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN rozpoczął ekshumacje ofiar terroru komunistycznego wiadomo już, że to właśnie na powązkowskiej "Łączce", wśród wielu innych ofiar,  komuniści pogrzebali również Hieronima Dekutowskiego i jego podkomendnych zamordowanych 7 marca 1949 r.

Jak dotąd podczas prac wykopaliskowych wydobyto łącznie szczątki ok. 200 osób, z których do marca 2014 r. udało się na podstawie badań genetycznych zidentyfikować 28 osób, w tym także samego mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" oraz wszystkich sześciu jego oficerów, zamordowanych wraz z nim 66 lat temu przez komunistów.

MIEJSCA POCHÓWKU ZNANE !

27 września 2015 r., w Dniu Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, na warszawskich Powązkach odbyła się uroczystość pogrzebowa, podczas której pochowano szczątki 35 Bohaterów walczących o wolną Polskę i zamordowanych przez komunistycznych oprawców w więzieniu na Mokotowie. Spoczęli w wybudowanym specjalnie na tę okazję Panteonie-Mauzoleum.
Wśród nich spoczął tam również
major Hieronim Dekutowski "Zapora"








Roman Groński (1926–1949), ps. „Żbik", porucznik Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".

Od najmłodszych lat związany z Lubelszczyzną, pochodził z Kraśnika. Od listopada 1943 r. ukrywał się, aby uniknąć wywiezienia na roboty przymusowe do Niemiec. Od marca 1944 r. w oddziale Kedyw por. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Brał udział we wszystkich akcjach zbrojnych oddziału do lipca 1944 r. Walczył w czasie akcji „Burza". Rozbrojony przez Sowietów. Od października 1944 r. ponownie w szeregach oddziału „Zapory", przeszedł cały szlak bojowy do lata 1945 r. Ujawniony w sierpniu 1945 r. Nie zaniechał działalności. Po powrocie „Zapory" z Czechosłowacji ponownie w szeregach oddziału. Od czerwca 1946 r. dowódca patrolu żandarmerii, zwalczał pospolity bandytyzm. Po śmierci por. Michała Szeremickiego „Misia" objął dowództwo nad jego plutonem. Nie ujawnił się. 16 września 1947 r. w Nysie został zatrzymany przez UB w trakcie próby przedostania się na Zachód wraz z mjr. Hieronimem Dekutowskim „Zaporą". Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Romana Grońskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.



Stanisław Łukasik (1918–1949)
, ps. „Ryś”, kapitan Armii Krajowej / Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”,
oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora"

Ur. w Lublinie, syn robotnika kolejowego. Ukończył Szkołę Podoficerską dla Małoletnich w Koninie, a następnie służył w 23. pułku piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim, otrzymał stopień plutonowego służby stałej. Z rodzimą jednostką walczył w wojnie 1939 r., w składzie armii „Pomorze”. Uniknął niewoli i powrócił do rodzinnego domu w Motyczu k. Lublina. W konspiracji od listopada 1939 r., początkowo w Związku Czynu Zbrojnego, a po połączeniu organizacji w Polskiej Organizacji Zbrojnej. Po scaleniu w 1942 r., w AK. W latach 1940–1943 dowódca placówki i rejonu Konopnica. Od stycznia 1944 r. dowódca oddziału lotnego Kedywu w Obwodzie AK Lublin-Powiat. W czasie akcji „Burza” liczył on ok. 120 partyzantów. W dniu 21 lipca 1944 r. rozbrojony wraz z całym oddziałem przez wojska sowieckie. Aresztowany przez Sowietów w sierpniu 1944 r., zbiegł z aresztu NKWD przy ul. Chopina 18 w Lublinie, ukrywał się. Od marca 1945 r. ponownie dowódca oddziału partyzanckiego Delegatury Sił Zbrojnych na Kraj i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Inspektoratu Lublin. Od czerwca 1945 r. w składzie zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Ujawniony na mocy amnestii z sierpnia 1945 r. Wyjechał na Ziemie Zachodnie, skąd powrócił na Lubelszczyznę. Wiosną 1946 r. odtworzył oddział, który podporządkował mjr. „Zaporze”. Zatrzymany w wyniku prowokacji UB 16 września 1947 r. w Nysie, podczas próby przekroczenia granicy wraz z grupą żołnierzy mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. Aresztowany pod fałszywym nazwiskiem Stanisław Nowakowski. Przeszedł okrutne śledztwo. 15 listopada 1948 r. skazany przez WSR w Warszawie na karę śmierci. Stracony w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. wraz z mjr. „Zaporą” i pięcioma innymi współtowarzyszami. Odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy i Krzyżem Walecznych.
Szczątki Stanisława Łukasika odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł” Cmentarza Powązkowskiego Wojskowego w Warszawie.



Jerzy Miatkowski (1923–1949), ps. „Zawada", żołnierz Armii Krajowej, podporucznik Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".


Pochodził z Jabłonny k. Warszawy. Od 1943 r. żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego, po upadku którego dostał się do niewoli niemieckiej. Uwolniony przez wojska amerykańskie. Po powrocie do Polski, w styczniu 1946 r. wstąpił w szeregi oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Służył w patrolu por. Jana Szaliłowa „Renka". Niespełna pól roku później awansował do stopnia podporucznika, objął funkcję adiutanta mjr. „Zapory". Odznaczony Krzyżem Walecznych. Wiosną 1947 r. ujawnił się w związku z ogłoszoną przez władze komunistyczne amnestią i powrócił do stolicy. W obawie przed aresztowaniem przez funkcjonariuszy komunistycznego aparatu bezpieczeństwa zdecydował się na opuszczenie kraju wraz ze swym niedawnym dowódcą. Zatrzymany 15 września 1947 r. w Nysie wraz z mjr. Dekutowskim i jego najbliższymi współpracownikami. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki ppor. Jerzego Miatkowskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.



Tadeusz Pelak (1922-1949), ps. „Junak”, porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”,
oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".

W konspiracji ZWZ/AK od 1941 r. W okresie okupacji niemieckiej służył w oddziale dyspozycyjnym Kedywu pod dowództwem: cichociemnych ppor. Jana Poznańskiego „Ewy”, ppor. Stanisława Jagielskiego „Sipaka”, ppor. Czesława Piaseckiego „Agawy” i mjr Hieronima Dekutowskiego „Zapory”. W lipcu 1944 r., zgodnie z rozkazem mjr „Zapory” zaniechał konspiracyjnej działalności po wkroczeniu wojsk sowieckich na teren Lubelszczyzny. Prowadził restaurację w Halinówce, w której znajdował się punkt kontaktowy wszystkich pododdziałów zgrupowania. Niespełna rok później w maju 1945 r. wraz z grupą Tadeusza Orłowskiego „Szatana” wziął udział w akcji na posterunek MO w Nałęczowie. Wkrótce dołączył do odtworzonego zgrupowania mjr Dekutowskiego. Jesienią 1945 r. i w lutym 1947 r. skorzystał z amnestii ogłoszonych przez komunistyczną władzę. Latem 1947 r. mjr „Zapora” kwaterował w domu jego rodziców. W tym czasie został wyznaczony do pierwszej grupy, która miała opuścić Polskę, wraz z mjr. „Zaporą”, kpt. Stanisławem Łukasikiem „Rysiem”, por. Romanem Grońskim „Żbikiem”, por. Arkadiuszem Wasilewskim „Białym”, ppor. Edmundem Tudrujem „Mundkiem” i ppor. Jerzym Miatkowskim „Zawadą”. Wszyscy zostali zatrzymani 16 września 1947 r. przez funkcjonariuszy UB w Nysie. Przez ponad rok przechodził brutalne śledztwo połączone z torturami. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r.  skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 7 marca 1949 r.  w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.


Edmund Tudruj (1923–1949), ps. „Mundek", porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".


Od najmłodszych lat związany z Lubelszczyzną, pochodził z okolic Lublina. W szeregach AK od 1943 r. Ukończył konspiracyjną Szkołę Podchorążych, a od 1944 r. służył w oddziale sierż. Stanisława Łukasika „Rysia". W czasie akcji „Burza" rozbrojony wraz z oddziałem przez Sowietów pod Polanówką. Odznaczony Krzyżem Walecznych. Powrócił w rodzinne strony, gdzie w październiku 1944 r. został zatrzymany przez funkcjonariuszy NKWD. Wywieziony w głąb Związku Sowieckiego, do obozu w Borowiczach, skąd powrócił w marcu 1946 r. Początkowo podjął pracę i kontynuował naukę. Od maja 1946 r. ponownie w szeregach oddziału kpt. „Rysia". Początkowo był prowiantowym oddziału, a następnie zastępcą dowódcy jednego z patroli oddziału. Nie ujawnił się, w maju 1947 r. wyjechał na zachód Polski. Poszukiwany przez funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji, często zmieniał miejsce zamieszkania. Ostatecznie zdecydował się na opuszczenie kraju wraz z mjr. „Zaporą" i kpt. „Rysiem", podczas którego 16 września 1947 r. został aresztowany w Nysie przez funkcjonariuszy UB. 15 listopada 1948 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na karę śmierci. Stracony w więzieniu mokotowskim 7 marca 1949 r. wraz z mjr. „Zaporą" i pięcioma innymi współtowarzyszami.
Szczątki Edmunda Tudruja odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.


Arkadiusz Wasilewski (1925–1949), ps. „Biały", porucznik Armii Krajowej / Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość", oddziału mjr. Hieronima Dekutowskiego, ps. „Zapora".

Pochodził ze Sterdyni na Podlasiu. Do AK wstąpił w 1943 r. po ucieczce z robót przymusowych, na które został skierowany po niemieckiej agresji na Polskę w 1939 r. Ukrywał w domu kobietę pochodzenia żydowskiego, której życie zagrożone było w wyniku polityki narodowościowej niemieckiego okupanta. Od 1943 r. żołnierz oddziału partyzanckiego w Obwodzie Sokołów Podlaski AK, a następnie kpt. Stanisława Łokuciewskiego „Małego" na Lubelszczyźnie. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na teren Polski zgłosił się do wojska. Skierowany do Wojsk Wewnętrznych – formacji stworzonej do likwidacji antykomunistycznego podziemia zbrojnego, ukończył kurs w Centrum Wyszkolenia WW. W maju 1945 r. zdezerterował i wstąpił w szeregi zgrupowania „Zapory" na terenie Lubelszczyzny. W sierpniu 1945 r. skorzystał z amnestii ogłoszonej przez władze komunistyczne i ujawnił się. W grudniu został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa pod zarzutem współpracy z podziemiem. Brutalnie przesłuchiwany na Zamku Lubelskim, nie przyznał się do winy. Po zwolnieniu z więzienia w październiku 1946 r., powrócił w szeregi zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Służył w patrolu por. Jana Szaliłowa „Renka" do sierpnia 1947 r. W 1947 podjął nieudana próbę przedostania się na Zachód. Aresztowany w punkcie kontaktowym w Nysie wraz ze współtowarzyszami walki. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z 15 listopada 1948 r. skazany na karę śmierci. Stracony 7 marca 1949 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Szczątki Arkadiusza Wasilewskiego odnaleziono latem 2012 r. w kwaterze „Ł" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.

Podczas niejawnej rozprawy 3 listopada 1948 r. w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie, zasiadło ich siedmiu, oraz ich polityczny przełożony Władysław Siła-Nowicki. Oskarżeni dla ich poniżenia przebrani byli w mundury Wehrmachtu. W ostatnim słowie mjr "Zapora" nie prosił o najniższy wymiar kary, ale z godnością oświadczył, że decyzję pozostawia sądowi. 15 listopada 1948 r. skład orzekający pod przewodnictwem sędziego Józefa Badeckiego, który wcześniej skazał na śmierć m.in. rtm. Witolda Pileckiego, skazał go na 7-krotną karę śmierci, pozostali otrzymali podobne wyroki. Prośby o łaskę napisane do Prezydenta Bolesława Bieruta przez matkę i najstarszą siostrę Zofię Śliwę (czyniła też próby wydostania brata drogą dyplomatyczną poprzez Prezydenta Republiki Francuskiej; od końca lat 20. mieszkała we Francji i była odznaczona Legią Honorową za udział we francuskim ruchu oporu) zostały jednak odrzucone.

Pluton ppor. Hieronima Dekutowskiego "Zapory" (siedzi w dolnym rzędzie, w rogatywce) podczas akcji "Burza". Lubelszczyzna, lipiec 1944 r.                                       Zgrupowanie mjr. "Zapory", lato 1946 r.

"Zapora" wraz z podwładnymi trafił do celi dla "kaesowców", gdzie siedziało wówczas ponad 100 osób. Na przełomie stycznia i lutego 1949 r. podjęli oni próbę ucieczki - postanowili wywiercić dziurę w suficie i przez strych dostać się na dach jednopiętrowych zabudowań gospodarczych, a stamtąd zjechać na powiązanych prześcieradłach i zeskoczyć na chodnik przy ulicy Rakowieckiej. Kiedy do zrealizowania planu zostało ledwie kilkanaście dni, jeden z więźniów kryminalnych uznał, że akcja jest zbyt ryzykowna i wsypał uciekinierów, licząc na złagodzenie wyroku. Hieronim Dekutowski i Władysław Siła-Nowicki trafili na kilka dni do karceru, gdzie siedzieli nago, skuci w kajdany.

                                                                              

Żołnierze ze zgrupowania mjr "Zapory". Od lewej stoją: NN, Stanisław Łukasik "Ryś", Aleksander Sochalski "Duch", Hieronim Dekutowski "Zapora", Zbigniew Sochacki "Zbyszek", Jerzy Korcz "Bohun".

Wyroki śmierci na mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę" i sześciu żołnierzy z jego zgrupowania zapadły w listopadzie 1948 r. Wykonano je 7 marca 1949 r. w piwnicy mokotowskiego więzienia. Według protokołów wykonania wyroku, egzekucję zaczęto o godz. 19.00 od mjr. "Zapory".  Po nim kolejno w odstępach 5-minutowych od strzałów w tył głowy ginęli: Stanisław Łukasik "Ryś", Roman Groński "Żbik", Edmund Tudruj "Mundek", Tadeusz Pelak "Junak", Arkadiusz Wasilewski "Biały", Jerzy Miatkowski "Zawada".

"Zapora" był tak znienawidzony przez komunistów, że - jak głosi jedna z wersji jego śmierci - oprawcy powiesili go w worku pod sufitem, podziurawili kulami i z satysfakcją patrzyli na kapiącą krew. Czy tak było? Nie wiadomo. Natomiast faktem jest, że komendant lubelskiego zgrupowania WiN szedł na śmierć zmasakrowany, z powybijanymi zębami, połamanymi rękami, zerwanymi paznokciami i siwymi włosami - choć miał zaledwie 31 lat.


Mjr cc Hieronim Dekutowski "Zapora"

23 maja 1994 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie zrehabilitował mjr cc. Hieronima Dekutowskiego "Zaporę", uznając, że wraz ze swoimi podkomendnymi prowadził działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Odznaczenia mjr. "Zapory": w roku 1946 Medalem Wojska (czterokrotnie), w 1988 r. odznaką pułkową 8 pp. Legionów, Krzyżem Walecznych, Krzyżem Za Wolność i Niepodległość, Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, w 1989 r. Krzyżem Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", a w 1990 r. Krzyżem Armii Krajowej.

W roku 1996 Rada Miasta Tarnobrzega nadała Hieronimowi Dekutowskiemu "Order Sigillum Civis Virtuti", czyniąc go tym samym Pierwszym Kawalerem tego odznaczenia.

26 października 2003 r. odsłonięto w Lublinie na Placu Zamkowym, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", pomnik PAMIĘCI ŻOŁNIERZY AK–WIN ZE ZGRUPOWANIA MJR HIERONIMA DEKUTOWSKIEGO "ZAPORY" POLEGŁYCH W WALCE Z HITLEROWSKIM I KOMUNISTYCZNYM ZNIEWOLENIEM W LATACH 1943–1955.

15 listopada 2007 roku Prezydent RP Lech Kaczyński, za zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polski, odznaczył Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski mjr Hieronima Dekutowskiego,
a jego sześciu podkomendnych :
kpt. Stanisława Łukasika – Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski,
poruczników: Romana Grońskiego i Edmunda Tudruja – Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski,
poruczników: Jerzego Miatkowskiego, Tadeusza Pelaka i Arkadiusza Wasilewskiego – Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.


Podczas tej uroczystości, za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, odznaczony został również pośmiertnie inny zasłużony żołnierz Zgrupowania mjr. "Zapory", ostatni dowódca oddziałów partyzanckich Okręgu Lubelskiego WiN:
Kapitan Zdzisław Broński "Uskok" - Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Od lewej: mjr Hieronim Dekutowski "Zapora" i kpt. Zdzisław Broński "Uskok".

GLORIA VICTIS !!!


Odsłonięty 26 października 2003 r. w Lublinie na Placu Zamkowym, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", pomnik pamięci żołnierzy AK-WiN ze Zgrupowania mjr. "Zapory".


Zobacz pełną listę nazwisk osób upamiętnionych na pomniku "Zaporczyków" w Lublinie>



Więcej na temat majora "Zapory" czytaj tutaj:

Linki zewnętrzne:

Strona główna>
Prawa autorskie>

piątek, 04 marca 2016
Ppor. "Ryba" - Ostatni Partyzant Białostocczyzny († 1957)
59. rocznica śmierci ppor. Stanisława Marchewki "Ryby"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba"

59 lat temu, nocą z 3 na 4 marca 1957 r., otoczony  przez grupę operacyjną SB–KBW w schronie ulokowanym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku (pow. Łomża), zginął z bronią w ręku ostatni partyzant Białostocczyzny, ppor. Stanisław Marchewka "Ryba".

Zabudowania gospodarcze Apolinarego Grabowskiego. W głębi stodoła, z lewej widoczny dach chlewu, pod  którym znajdował się schron ppor. "Ryby".

Zabudowania gospodarcze Apolinarego Grabowskiego. Z lewej chlew, pod którym znajdował się schron ppor. "Ryby".

Funkcjonariusze komunistycznej bezpieki znaleźli możliwość dotarcia do dwóch żołnierzy mjr. Jana Tabortowskiego "Bruzdy", którzy po śmierci dowódcy w 1954 roku, współdziałali z "Rybą" - Tadeusza Wysockiego "Zegara" i Wacława Dąbrowskiego "Tygrysa". Obaj zgodzili się wyjść z podziemia i skorzystać z amnestii, ale nie chcieli ujawnić miejsca, gdzie ukrywał się "Ryba". Przełom nastąpił pod koniec lutego 1957 roku. Poprzez "Zdzisławę" - tajnego współpracownik SB - udało się w przybliżeniu ustalić miejsce pobytu grupy, a Tadeusz Wysocki "Zegar" dokonał reszty, wskazując funkcjonariuszom SB (kpt. Szkudelskiemu i kpt. Czaplejewiczowi) lokalizację schronu. Zdecydował się też na udzielenie pomocy przy likwidacji "Ryby".

Grupa operacyjna SB–KBW przed wyjazdem na akcję. Na pierwszym planie (od lewej) ppłk Stanisław Wałach oraz ppłk Edmund Krzemiński.*

Ppłk Edmund Krzemiński, w 1957 r. dowódca 2. Brygady KBW
(Archiwum IPN)

Funkcjonariusz SB por. Włodzimierz Stefański pozujący po zakończeniu akcji w miejscu skąd otworzył ogień do ppor. Stanisława Marchewki "Ryby".*

Członkowie grupy operacyjnej SB–KBW po zakończeniu akcji. Od lewej stoją m.in.: 5 – ppłk Edmund Krzemiński, 6 – kpt. Aleksy Jarocki, 7 – por. Włodzimierz Stefański, 8 – ppłk Stanisław Wałach, 10 – kpt. Józef Szkudelski, 11 – kpt. Feliks Czaplejewicz.*
* Powyższe zdjęcia pochodzą z książki Stanisława Wałacha pt. "Świadectwo tamtym dniom...". Oryginalne odbitki, pierwotnie znajdujące się w archiwum Wydziału „C” (SB) KWMO/WUSW w Białymstoku, nie trafiły jednak do Archiwum IPN w Białymstoku. Wszystkie fotografie publikuję dzięki uprzejmości Piotra Łapińskiego z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

3 marca 1957 r., pod pozorem choroby żony, Wacław Dąbrowski "Tygrys" dostał prawo opuszczenia schronu. Zabudowania Grabowskiego zostały otoczone przez 2. kompanię 2. batalionu KBW z Grajewa. Tadeusz Wysocki "Zegar" wyszedł z kryjówki i zameldował SB, że w schronie został tylko ppor. "Ryba". W pobliże schronu przedostali się SB-ecy. Zorientowawszy się w sytuacji, "Ryba" zaczął strzelać do funkcjonariuszy bezpieki. Zginął w godzinach porannych 4 marca 1957 r., zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego.

Zabójca ppor. Stanisława Marchewki "Ryby", funkcjonariusz SB por. Włodzimierz Stefański (zdjęcie z lat późniejszych).

W aktach IPN zachowała się notatka oficera SB mówiąca o tym, że bunkier "bandyty" udekorowany był obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.

Pośmiertne zdjęcie ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" wykonane przez funkcjonariuszy SB.

Uzbrojenie ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" znalezione w bunkrze znajdującym się w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku k. Łomży. Zdjęcia wykonane przez funkcjonariuszy SB po zabiciu ppor. "Ryby", 3/4 marca 1957 r. (Archiwum IPN)

Wnętrze i wyposażenie bunkra, w którym ukrywał się ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", znajdującego się w gospodarstwie Apolinarego Grabowskiego w Jeziorku k. Łomży. Zdjęcia wykonane przez funkcjonariuszy SB po zabiciu ppor. "Ryby", 3/4 marca 1957 r. (Archiwum IPN)





Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba" (1908-1957)

Urodził się 16 listopada 1908 r. w Jeziorku (gm. Drozdowo, pow. Łomża), w rodzinie chłopskiej, s. Antoniego i Marianny z d. Jankowskiej.

Ukończył 3 klasy szkoły powszechnej. W latach 1929–1931 odbył służbę wojskową w 18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie ukończył szkołę podoficerską. Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r. Walczył w szeregach 18. pal 18. Dywizji Piechoty (Samodzielna Grupa Operacyjna „Narew”) jako dowódca plutonu artylerii. Dostał się do niewoli niemieckiej, z której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego. W 1940 r. nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami ZWZ, jednak ze względu na konieczność ukrywania się przed NKWD utracił łączność z organizacją.

Zaprzysiężony do ZWZ w czerwcu 1941 r., po ataku niemieckim na ZSRR. W działalności konspiracyjnej posługiwał się pseudonimem „Ryba”. Był żołnierzem Obwodu ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica–Jeziorko), następnie od września 1943 r. – dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku, wchodzącego w skład 8. kompanii (gm. Drozdowo). Latem 1944 r., w okresie poprzedzającym oraz podczas trwania akcji „Burza”, był dowódcą plutonu w III/33 pp AK. Dowodził akcjami zaopatrzeniowymi na majątki administrowane przez władze okupacyjne, likwidował patrole niemieckie oraz brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu. Według opinii przełożonych:
"Wzorowy żołnierz i dobry dowódca, dokonał wielu aktów sabotażowo-dywersyjnych".
Po zatrzymaniu i rozbrojeniu pozostałości oddziału przez jednostki Armii Czerwonej został skierowany do formującego się w Dojlidach k. Białegostoku 6. samodzielnego/zapasowego batalionu piechoty LWP. Zdezerterował wiosną 1945 r. i kontynuował działalność niepodległościową w szeregach AKO na terenie Rejonu „D” (d. Inspektoratu Łomżyńskiego). Pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony (d. Kedywu) Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu (d. inspektora) mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy” oraz dowódcy jego osobistej ochrony.

W maju 1945 r. przestał pełnić funkcję adiutanta i objął dowództwo rejonowego oddziału partyzanckiego. Oddział operował w nadnarwiańskiej części powiatu, głównie na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo, w okresie od maja do lipca 1945 r., i liczył wówczas około 40 partyzantów. Stojąc na czele wspomnianych struktur brał bezpośredni udział w akcjach zbrojnych, był wyróżniającym się żołnierzem. 20 kwietnia 1945 r. uczestniczył w odbiciu ze szpitala garnizonowego w Białymstoku łączniczki Franciszki Ramotowskiej „Iskry”. W nocy 8/9 maja 1945 r. podczas akcji opanowania Grajewa dowodził atakiem na gmach PUBP, po zdobyciu którego uwolniono około 60 aresztowanych. 11 maja 1945 r. brał udział w rozbiciu grupy operacyjnej UBP-MO pod Wyrzykami (pow. Łomża). Uczestniczył również w działaniach represyjnych wymierzonych w miejscowe struktury NSZ, będących rezultatem wzajemnych konfliktów. Po rozwiązaniu oddziału „Ryba” zachował stanowiska szefa samoobrony rejonu oraz dowódcy osobistej ochrony mjr. „Bruzdy”, kontynuując następnie działalność w szeregach Zrzeszenia WiN.

W styczniu 1946 r. zaprzestał działalności konspiracyjnej i wyjechał do Łodzi, gdzie zajął się handlem. W kwietniu 1947 r. ujawnił się w PUBP w Łomży, po czym powrócił do Łodzi. Początkowo nie znajdował się w polu zainteresowania miejscowego UBP, jednak w listopadzie 1952 r., w porozumieniu z WUBP w Białymstoku, doszło do jego zatrzymania. 15 listopada 1952 r. został zwerbowany do współpracy z UBP (pod krypt. „Rak”), najprawdopodobniej na podstawie tzw. materiałów kompromitujących. Według materiałów UBP: „Otrzymał on zadanie nawiązania kontaktu z bandą „Bruzdy” oraz przygotowanie warunków do jej likwidacji”. Pod koniec 1952 r. i w pierwszej połowie 1953 r. kilkakrotnie przyjeżdżał w łomżyńskie poszukując kontaktu z „Bruzdą”. Pod koniec lipca 1953 r., po nawiązaniu kontaktu, zerwał współpracę z UBP i ujawnił plany bezpieki. Dołączył do powinowskiego oddziału partyzanckiego mjr. „Bruzdy”, w którym pełnił funkcję zastępcy dowódcy. Wspomniany oddział operował na pograniczu powiatów łomżyńskiego i grajewskiego, głównie na terenie gmin Bożejewo, Jedwabne, Przytuły, Radziłów i liczył wówczas pięć osób, była to typowa grupa przetrwania. 23 sierpnia 1954 r., po śmierci „Bruzdy” w Przytułach (pow. Łomża), przejął dowództwo nad oddziałem.

Wydany przez zwerbowanego do współpracy z UBP–SB członka oddziału Tadeusza Wysockiego „Zegara”. Otoczony w nocy z 3 na 4 marca 1957 r. przez grupę operacyjną SB–KBW w Jeziorku (pow. Łomża), w schronie ukrytym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego. Zginął z bronią w ręku w godzinach porannych 4 marca 1957 r., zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego.
Ppor. "Ryba" został pochowany na cmentarzu parafialnym w Piątnicy k. Łomży. Szkalowany po śmierci przez rozmaitych pisarzy i publicystów, szczególnie przez Stanisława Wałacha, b. oficera UBP–SB oraz Feliksa Sikorskiego, b. oficera KBW. Echa oszczerczej kampanii propagandowej pobrzmiewają do chwili obecnej.

Śmierć ppor. "Ryby" jest symboliczną datą końca partyzantki niepodległościowej na Białostocczyźnie.
Odznaczony został Orderem Virtuti Militari V klasy (1945 r.) i Krzyżem Walecznych (1944 r.).
Żona Agnieszka, mieli synów: Kazimierza, Stanisława, Lucjana i Piotra. Awanse: kapral (1930 r.), plutonowy (1943 r.), podporucznik (1945 r.).

Piotr Łapiński

4 marca 2007 r. w Jeziorku, gdzie do końca swoich dni ukrywał się ppor. Marchewka, nastąpiło uroczyste odsłonięcie tablicy pamiątkowej.




Ppor. Stanisław Marchewka "Ryba", postanowieniem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, z 20 sierpnia 2009 r. "za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej" został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.


GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat ppor. Stanisława Marchewki "Ryby" czytaj:

Strona główna>
Prawa autorskie>

poniedziałek, 22 lutego 2016
69. rocznica śmierci mjr. "Ognia"
69. rocznica śmierci mjr. Józefa Kurasia  "Ognia"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Major Józef Kuraś "Ogień"

69 lat temu, 21 lutego 1947 r., w wyniku zdrady Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanii Kruk, w Ostrowsku na Podhalu został otoczony przez obławę UB-KBW mjr Józef Kuraś "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica". Nie widząc szansy wyrwania się z okrążenia, ostatnią kulę przeznaczył dla siebie. W wyniku postrzału zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku.
 
W lecie 1946 r. jego rozkazom podlegało kilkanaście oddziałów, skupiających w sumie ok. 600 partyzantów, zaś liczba współpracowników przekraczała 2 tysiące ludzi. Oddziały podporządkowane „Ogniowi” niepodzielnie panowały na terenie Podhala i powiatu tatrzańskiego,  zbrojnie przeciwstawiając się nowej okupacji.
Walczyliśmy o Orła, teraz - o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor
Tekst ulotki mjr. Józefa Kurasia "Ognia" z 1945 r.
 [...] Sprawa złożenia broni: jako Polak i stary partyzant oświadczam: wytrwam do końca na swym stanowisku «Tak mi dopomóż Bóg». Zdrajcą nie byłem i nie będę. [...] Daremne wasze trudy, mozoły i najrozmaitsze podstępy.
Fragment listu mjr. "Ognia" do UB

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (przyjmuje meldunek). Lato 1946 r.

Mjr. Józef Kuraś "Ogień" z żoną Czesławą z d. Polaczyk (lato 1946 r., Gorce).

Komuniści przez kilkadziesiąt lat kreowali opinie o „Ogniu”. Zafałszowana propaganda miała zastąpić fakty skrywane w archiwach. W tysiącach egzemplarzy wielokrotnie wznawiano preparowane przez komunistycznego literata Władysława Machejka rzekome „dzienniki” „Ognia”. Do dziś wielu uważa je za autentyczny „dokument”...
Najgroźniejsze było to, że banda «Ognia» miała oparcie w tamtejszym społeczeństwie.
I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Nowym Targu Jan Półchłopek
Miejscowa ludność miała uzasadnioną wątpliwość czy władza ludowa w ogóle istnieje, wszak na tym terenie faktycznie nie liczyła się, nie była odczuwalna, na każdym kroku dawało o sobie znać [...] reakcyjne podziemie. Górale nie wywiązywali się z obowiązków wobec Państwa [...], np. do odbycia służby wojskowej zgłosiło się zaledwie 5 proc. poborowych.
Eugeniusz Wojnar - instruktor propagandy PPR w Nowym Targu

Grupa sztabowa zgrupowania „Ognia” nad Przełączą Borek w Gorcach latem 1946 r. „Ogień” z żoną stoi po lewej stronie.

Apel w obozie oddziału ochrony sztabu mjr. Józefa Kurasia „Ognia” (zaznaczony „×”). Gorce, lato 1946 r.

Józef Kuraś „Ogień” wśród podkomendnych (w środku grupy w białej koszuli), pierwszy z lewej Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek "Ognia", osaczony wraz nim poległ 21 II 1947 r.), drugi z prawej Jan Kolasa „Powicher”.

Major został zdradzony przez  Stanisława Byrdaka, Antoniego Twaroga i Stefanię Kruk. Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami. To dzięki m.in. Stefanii Krukowej – łączniczce i matce złapanego i maltretowanego przez bezpiekę jednego z „ogniowców” – Urzędowi Bezpieczeństwa udało się zasadzić na mjr. Józefa Kurasia „Ognia” w 1947 r. w Ostrowsku. Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r. Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych, wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do Ostrowska.

Dom w Ostrowsku, w którym 21 lutego 1947 r. osaczono Józefa Kurasia „Ognia”.

Atak na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok. godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie trzech dróg. W trakcie strzelaniny Jan Kolasa „Powicher” wraz z rannym Stanisławem Ludzią „Harnaś” zdołali się przebić i uciec. Zginęli Stanisław Sral „Zimny”, Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”). Franciszkowi Dróżdżowi  „Szpakowi” udało się ukryć.

Stanisław Ludzia ps. "Harnaś", dowódca postogniowego oddziału "Wiarusy", walczącego na Podhalu do końca lat 40-tych. W wyniku prowokacji ujęty przez UB i zamordowany 12 stycznia 1950 roku. Zdjęcie z aresztu WUBP w Krakowie, wykonane w drugiej połowie 1949 r.

Partyzanci najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z Ireną Olszewską ps. „Hanka” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk - Pachowej. Tam otoczony, został wezwany do poddania się. Odmówił, polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku „Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala, który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.

Ostrowsko, 21 lutego 1947 r. Ubecka fotografia rannego mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Po śmierci jego ciało zostało pogrzebane przez komunistów w nieznanym miejscu. W sprawie ukrycia zwłok „Ognia” ówczesny kierownik Sekcji ds. Walki z Bandytyzmem PUBP w Nowym Targu, Kazimierz Jaworski, wyraził się jasno: „Nie chcieliśmy pochować go na ziemi nowotarskiej, aby jego grób nie stał się miejscem manifestacji, składania kwiatów itp.”.

Próby uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień” zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.

Ufundowany przez Fundację "Pamiętamy" i odsłonięty w Zakopanem, 13 sierpnia 2006 r. przez ŚP. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom jest niewielkim, symbolicznym zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych oprawców.


Major Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem, choć wiele wskazuje na to, że po śmierci legendarnego partyzanta jego szczątki spoczęły na Rakowicach w Krakowie, w kwaterach gdzie grzebano partyzantów, którzy zginęli z rąk komunistycznego aparatu bezpieczeństwa. W walce z komunistami zginęło lub zostało zamordowanych ponad dziewięćdziesięciu podkomendnych "Ognia". Grobów zdecydowanej większości z Nich także do dzisiaj nie udało się odnaleźć. Być może w przyszłości dane będzie Majorowi i jego żołnierzom spocząć w poświęconej ziemi...



12 sierpnia 2012 r. przy szlaku na Turbacz, nieco poniżej najwyższego wierzchołka Gorców, odsłonięto kolejny (23) pomnik ufundowany przez Fundację "Pamiętamy", poświęcony partyzantom walczących w Gorcach z niemieckim i komunistycznym zniewoleniem.

Pomnik w kształcie brzozowego krzyża nakrytego partyzancką czapką upamiętnia żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Armii Krajowej, Ludowej Straży Bezpieczeństwa, Zgrupowania "Błyskawica" Józefa Kurasia "Ognia" oraz partyzantów postogniowego oddziału "Wiarusy".




GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat mjr. Józefa Kurasia "Ognia", Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" i oddziału "Wiarusy" czytaj:
Zainteresowanych historią mjr. "Ognia" i jego Zgrupowania odsyłam do "Biuletynu IPN" nr 1-2/2010 [pobierz PDF>], poświęconemu w całości Podhalu. Oprócz wielu ciekawych artykułów na ten temat, „Biuletyn IPN” zawiera również bezpłatny dodatek – płytę DVD z programem „Siła bezsilnych – »Ogień«” i filmem dokumentalnym „My, Ogniowe dzieci”.

W podwójnym numerze „Biuletynu IPN” przedstawiono najnowsze dzieje Podhala – od dwudziestolecia międzywojennego aż po czasy „Solidarności” i stanu wojennego. W numerze zarysowano plany niemieckiego okupanta wobec regionu, kolaborację i mocną odpowiedź struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Na szczególną uwagę zasługują teksty o oporze wobec wszelkich prób komunizowania Podhala. Stron 208.

piątek, 19 lutego 2016
69. rocznica śmierci mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca"
69. rocznica śmierci mjr. Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zb
igniew Herbert


Mjr. Franciszek Jaskulski "Zagończyk" i kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc".

W dniu dzisiejszym, 19 lutego 2016 roku, przypada 69. rocznica zamordowania przez komunistycznych oprawców dwóch wybitnych oficerów podziemia antykomunistycznego w Polsce: mjr. Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka" i kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca”.

19 lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. "Zagończyka" (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. "Warszyca" (w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze postacie antykomunistycznego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.

Protokół wykonania wyroku śmierci na mjr. Franciszku Jaskulskim "Zagończyku"

GLORIA VICTIS !

Więcej na temat mjr. "Zagończyka" i kpt. "Warszyca" czytaj:
Strona główna>
Prawa autorskie>
wtorek, 09 lutego 2016
65. rocznica śmierci por. "Burty"
65. rocznica śmierci por. Jana Leonowicza "Burty"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Por. Jan Leonowicz "Burta" (15 I 1912 - 9 II 1951)

65 lat temu, 9 lutego 1951 r., w zasadzce zorganizowanej we wsi Nowiny przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki,   zginął por. Jan Leonowicz ps. "Burta", żołnierz Armii Krajowej, dowódca jednego z najdłużej walczących z komunistami oddziałów partyzanckich samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski.

Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa Lub., gdzie przez dwa tygodnie wystawione były na widok publiczny przed budynkiem PUBP. Do dzisiaj nie wiadomo gdzie zostało pogrzebane ciało  por. "Burty". Zakopano je najprawdopodobniej na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.

Zwłoki Jana Leonowicza "Burty" na dziedzińcu tomaszowskiego PUBP, luty 1951 r. Zdjęcie wykonane przez bandytów z UB.

GLORIA VICTIS !!!

Jan Bogusław Ziemowit Leonowicz, ps. "Burta" (ur. 15 stycznia 1912 r. w majątku Żabcze, gm. Poturzyn, pow. Tomaszów Lubelski, zm. 9 lutego 1951 r. we wsi Nowiny, pow. Tomaszów Lubelski) – członek SZP-ZWZ-AK, działacz WiN, dowódca oddziału partyzanckiego na Lubelszczyźnie.

Jan Leonowicz z żoną Ludwiką z Lancmańskich, 1939 r.

Pochodził z rodziny ziemiańskiej Mariana i Anastazji z d. Jurczak, był jednym z dziesięciorga rodzeństwa. Ojciec był leśniczym, dziadek powstańcem styczniowym. Po ukończeniu szkoły powszechnej rozpoczął naukę w gimnazjum. Służbę wojskową odbywał w 2. psk w Hrubieszowie.

We wrześniu 1939 walczył w szeregach macierzystej jednostki, ranny, powrócił z frontu w październiku 1939. Jesienią 1939 r. wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski (SZP). 25 grudnia 1939 wziął udział w rozbiciu posterunku policji granatowej w okolicach Łaszczowa. W 1940 został aresztowany przez policję ukraińską w Poturzynie, zwolniony dzięki staraniom ojca. Prawdopodobnie od 1942 dowódca sekcji szturmowej "Poturzyn" (jednej z dziewięciu grup bojowych) odcinka "Wschód" Obwodu AK Tomaszów Lubelski. 1 marca 1943 wziął udział w akcji na posterunek policji ukraińskiej w Poturzynie, w trakcie której placówkę tę rozbito, zabijając 6 Ukraińców (w tym dwóch komendantów posterunków w Telatynie i Poturzynie) oraz komisarycznego wójta gminy Poturzyn. Na przełomie 1943/1944 przebywał w sztabie obwodu znajdującym się na skraju Puszczy Solskiej, w pobliżu leśniczówki Rebizanty nad Tanwią. W 1944 żołnierz "Kompanii Leśnej" ppor. rez. Witolda Kopcia, a także dowódca jednego z patroli plutonu lotnego żandarmerii polowej sierż. rez. Wacława Kaszuckiego. W ostatnich dniach lutego w Poturzynie oraz 5 i 9 kwietnia 1944 na odcinku Podlodów-Żerniki-Rokitno, w rejonie Steniatyna i Posadowa, brał udział w walkach przeciwko Ukraińskiej Narodowej Samoobronie i UPA. Od wiosny 1944 służył najprawdopodobniej jako zwiadowca w dowodzonej przez sierż. Andrzeja Dżygałę "Kompanii Żelaznej". Podczas akcji "Sturmwind II" razem z kilkoma partyzantami przebił się przez trzy pierścienie niemieckiej obławy. W ramach akcji "Burza" znalazł się w szeregach odtwarzanego przez Inspektorat Zamość 9. pp AK.

Por. Jan Leonowicz "Burta"

Po wkroczeniu Sowietów nie złożył broni. Od grudnia 1944 służył jako podchorąży, następnie (na przełomie maja i czerwca 1945) został awansowany do stopnia chorążego. Działał jako oficer broni w strukturach Obwodu Tomaszów Lubelski, Inspektorat Zamość AK-DSZ-WiN. Wiosną 1945 zorganizował grupę lotną w sile ok. 20-30 żołnierzy, która operowała w północnej części powiatu Tomaszów. Oddział przetrwał do końca czerwca 1945. Latem, po ogłoszeniu tzw. małej amnestii część żołnierzy ujawniła się, natomiast ci, którzy tego nie uczynili, ukryli się. Przy Leonowiczu pozostało jedynie dwóch ludzi. Ich głównym celem było w tym czasie rozbrajanie funkcjonariuszy MO i ORMO orz rozpędzanie zebrań agitacyjnych organizowanych przez PPR. Od początku 1946 zaczął ponownie rozbudowywać swoją grupę, która wsławiła się m.in. wykonaniem 31 maja 1946 wyroku śmierci na wiceprzewodniczącym Powiatowej Rady Narodowej Wincentym Umerze (Humerze), ojcu stalinowskiego zbrodniarza Adama Humera (czytaj również TUTAJ). Powiększanie oddziału trwało do początku 1947. W okresie przedwyborczym Leonowicz zaniechał wszelkich akcji zbrojnych, ograniczając się jedynie do przeciwdziałania wyborczej propagandzie i agitacji. Po ogłoszeniu 22 lutego 1947 amnestii niemal wszyscy członkowie oddziału się ujawnili.

W kwietniu lub maju 1947 Leonowicz nawiązał kontakt z komendantem oddziałów leśnych Inspektoratu Lublin mjr. Hieronimem Dekutowskim  "Zaporą" i postanowił pozostać w konspiracji. 1947-1951 działał w strukturach samodzielnego Obwodu WiN Tomaszów Lubelski. W tym czasie komendantem Obwodu był por. Stefan Kobos (ps. "Wrzos"), który nie podporządkował się strukturom tzw. drugiego Inspektoratu AK Zamość, dowodzonego przez kpt. Mariana Pilarskiego. Leonowicz w stopniu porucznika pełnił funkcję dowódcy patrolu leśnego, który 1947-1949 liczył 3-7 ludzi, a w końcu 1949 rozrósł się do rozmiarów kompanii szkieletowej (ok. 30-40 żołnierzy). Jednocześnie rozbudowywała się siatka terenowa, wg informacji UB liczyła ona ok. 200 współpracowników i obejmowała 5 powiatów: Biłgoraj, Hrubieszów, Lubaczów, Tomaszów i Zamość. Do lata 1948 Leonowicz utrzymywał kontakty z grupą OUN dowodzoną przez Jana Niewiadomskiego ps. "Jurko".

Por. Jan Leonowicz "Burta". Zima 1950/1951

Oddział "Burty" rozbrajał milicjantów i ormowców, wykonywał egzekucje na agentach UB, działaczach PPR i PZPR, aktywnych współpracownikach "nowej władzy", a także na pospolitych bandytach, m.in. na działaczu PPR w Maziłach, Józefie Petrynie (13 września 1947), komendancie posterunku MO w Rachaniach, Zygmuncie Bielaku (11 lipca 1948), mordercy i konfidencie, byłym żołnierzu oddziału, Adamie Fornucu (lato 1948), członku PZPR, wójcie gminy Telatyn, Władysławie Ślęzaku (30 kwietnia 1949), agencie UB Władysławie Adamie Adamcu (18 maja 1949 – egzekucję wykonał osobiście Leonowicz), członku PZPR, wójcie gminy Majdan Sopocki, Andrzeju Wrębiaku (12 lipca 1949). Ponadto grupa przeprowadziła wiele akcji bojowo-dywersyjnych, m.in. na stację kolejową, pocztę i spółdzielnię w Suścu (23 października 1948) oraz na posterunki ORMO w Dyniskach (kwiecień 1949) i Tarnawatce (29 września 1950). Oddział stoczył również wiele potyczek z grupami operacyjnymi UB, MO i KBW.

Jan Leonowicz zginął 9 lutego 1951 w zasadzce zorganizowanej przez grupę operacyjną UB pod dowództwem sierż. Ryszarda Trąbki, w zabudowaniach swojej przyjaciółki, nauczycielki Władysławy Płoszajówny we wsi Nowiny. Jego zwłoki przewieziono do Tomaszowa, gdzie przez dwa tygodnie wystawione były przed budynkiem PUBP na widok publiczny. Ciało pogrzebano najprawdopodobniej na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.

Dom w Nowinach, przy którym 9 lutego 1951 roku, w zasadzce zorganizowanej przez UB, poległ Jan Leonowicz "Burta" (fot. narodowytomaszow.blogspot.com)

Pomnik w miejscu śmierci Jana Leonowicza „Burty” w Nowinach (fot. narodowytomaszow.blogspot.com)


Po śmierci „Burty" dowództwo nad pozostałościami oddziału przejął Jan Turzyniecki „Mogiłka", którego jako jednego z ostatnich „burtowców" ujęto 10 października 1953 r.

Jan Leonowicz "Burta" był żonaty z Ludwiką z d. Lancmańską, z którą miał córkę Barbarę.
Zobacz również film Z archiwum IPN: "Mogiłka", o Janie Turzynieckim ps. "Mogiłka", zastępcy por. "Burty". W początkach 1948 r. nawiązał on kontakt z Janem Leonowiczem "Burtą" i został przyjęty do jego oddziału. Został dowódcą jednego z patroli i jednocześnie zastępcą dowódcy oddziału. Kres działalności tego oddziału nastąpił dopiero we wrześniu 1959 r. Samego "Mogiłkę" ujęto natomiast w maju 1953 r. Po trwającym 11 miesięcy brutalnym śledztwie Turzynieckiego osądzono i skazano na wielokrotną karę śmierci. Sąd Wojskowy zamienił ten wyrok w 1955 r. na 12 lat pozbawienia wolności. "Mogiłka" wyszedł na wolność w czerwcu 1964 r. jako wrak człowieka. Nie nacieszył się wolnością, gdyż już w osiem miesięcy od wyjścia z więzienia zmarł. Pochowano go na cmentarzu w Tomaszowie Lubelskim.

Jan Turzyniecki "Mogiłka", dowódca oddziału po śmierci "Burty".

O por. Janie Leonowiczu "Burcie" czytaj więcej:
Strona główna>
Prawa autorskie>
poniedziałek, 08 lutego 2016
65. rocznica śmierci mjr. "Łupaszki"
65. rocznica zamordowania mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (12 III 1910 r. - 8 II 1951 r.)

65 lat temu, 8 lutego 1951 roku,  komunistyczni oprawcy zamordowali mjr. Zygmunta Szendzielarza  ps. "Łupaszka", jednego z najwybitniejszych oficerów Wojska Polskiego i Armii Krajowej, dowódcę 5. Brygady Wileńskiej AK, dwukrotnego kawalera  orderu Virtuti Militari.

Major "Łupaszka" został aresztowany przez UB 30 czerwca 1948 r. w Osielcu na Podhalu i po ciężkim śledztwie, 2 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie, pod przewodnictwem sędziego Mieczysława Widaja [czyt.: Stalinowski sędzia..., Zmarły, nieosądzony] na 18-krotną karę śmierci. Wyrok wykonano 8 lutego 1951 r. w więzieniu na Rakowieckiej - strzałem w tył głowy.

Wraz z nim zamordowano trzech innych oficerów wileńskiej Armii Krajowej: ppłk Antoniego Olechnowicza ps. "Pohorecki", ppor. Lucjana Minkiewicza ps. "Wiktor" i kpt. Henryka Borowego - Borowskiego ps. "Trzmiel".

Ich ciała posypano wapnem i wdeptano w ziemię w nieznanym do niedawna miejscu na warszawskich Powązkach.

W czwartek, 8 lutego 1951 r. kat wywołał z celi majora "Łupaszkę". Za chwilę miał się znaleźć na schodach krwawej mokotowskiej piwnicy. Wszystkie piwnice są do siebie podobne, więc mokotowska pewnie nie różniła się zbytnio od tej w Twerze, w siedzibie NKWD przy ul. Sowieckiej 5, gdzie w kwietniu i w maju 1940 r. na polskich majorów czekał w gumowym fartuchu i z naganem w łapie major NKWD Błochin. Jak się nazywał morderca z Mokotowa, który tego dnia "pełnił służbę" i przyłożył majorowi "Łupaszce" nagana do karku? Nie wiemy, są tylko przypuszczenia, ale to nie ważne, bo i on, i Błochin to dzieci tego samego diabła. A propos dzieci: pewnie je dobrze wykształcił, bo miały dużo dodatkowych punktów na egzaminach wstępnych. Może te dzieci i ich dzieci są teraz sędziami albo prokuratorami? Pewnie ojciec miał w tej branży znajomości. Major powiedziałby na to wszystko tak, jak zwykł mawiać w podobnych okolicznościach: "Kat z nimi !". Zanim wyszedł ze zbiorowej celi, stanął przez chwilę nieruchomo, popatrzył po raz ostatni na swoich towarzyszy niedoli i – jak relacjonował potem najmłodszy więzień z celi, o pseudonimie "Młodzik" - powiedział głośno: "Czołem, Panowie !"

Czołem, Panie Majorze! Polacy pamiętają!*


Zygmunt Szendzielarz urodził się 12 marca 1910 r. w Stryju (woj. stanisławowskie), w wielodzietnej rodzinie urzędnika kolejowego Karola i Eufrozyny z domu Osieckiej. Miał dwie siostry i trzech braci. Zygmunt uczył się we Lwowie i Stryju, gdzie w 1929 r. ukończył gimnazjum, a następnie wstąpił do szkoły podchorążych zawodowych w Różanie, którą ukończył w 1931 r. Następnie trafił do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu, po którego ukończeniu w stopniu podporucznika został przydzielony do 4 pułku ułanów zaniemeńskich w Wilnie. W połowie 1936 r. otrzymał stanowisko dowódcy 2 szwadronu.

W szeregach 4 pułku ułanów brał udział w wojnie obronnej 1939 r. w składzie Wileńskiej Brygady Kawalerii WP. W końcowym okresie walk dołączył ze swym szwadronem do Grupy Operacyjnej Kawalerii dowodzonej przez gen. Andersa. 27 września 1939 r. dostał się do niewoli sowieckiej, z której uciekł po kilku dniach i przedostał się do Lwowa. W listopadzie 1939 r. powrócił do Wilna, gdzie ukrywał się przed aresztowaniem pod fałszywym nazwiskiem Władysław Chawling i uczestniczył w działalności konspiracyjnej. W sierpniu 1943 r. na mocy rozkazu Komendanta Wileńskiego Okręgu AK ppłk. Krzyżanowskiego „Wilka” został skierowany na stanowisko dowódcy oddziału partyzanckiego AK ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Dotarł w rejon jego bazy nad Jeziorem Narocz już po rozbiciu tej jednostki przez sowiecką brygadę Fiodora Markowa (zamordowano wówczas „Kmicica” i około 80 żołnierzy AK). Z niedobitków zorganizował nowy oddział partyzancki, od listopada 1943 r. noszący nazwę 5 Brygady Wileńskiej AK, na czele której wykonał kilkadziesiąt udanych akcji przeciwko Niemcom, kolaborującym Litwinom, a przede wszystkim partyzantce sowieckiej.


Dowodzona przez niego brygada, po uzgodnieniu tego z komendantem „Wilkiem”, nie wzięła udziału w operacji „Ostra Brama”, lecz atakując oddziały niemieckie wycofała się na zachód. 23 lipca 1944 r. część żołnierzy „Łupaszki” została rozbrojona przez Armię Czerwoną w Puszczy Grodzieńskiej, reszta w niewielkich grupach przedzierała się dalej na zachód, z zamiarem ponownego połączenia się w Puszczy Augustowskiej. W sierpniu 1944 r. część partyzantów wileńskich zebrała się  ponownie pod rozkazami „Łupaszki” na terenie powiatu bielskiego, gdzie podporządkowali się Komendzie Białostockiego Okręgu AK, która awansowała Zygmunta Szendzielarza na stopień majora i „dowódcę partyzantki okręgu”. Odtworzona przez mjr. „Łupaszkę” 5. Brygada Wileńska AK ponownie wyszła w pole 5 kwietnia 1945 r. Oddział, którego liczebność początkowo wahała się w granicach 20-30 partyzantów, w szczytowym okresie rozwoju, latem 1945 r. osiągnął stan ok. 250 żołnierzy i był jedną z najsilniejszych, a z pewnością najlepszą jednostką partyzancką w Okręgu AKO Białystok. Podobnie jak na Wileńszczyźnie „Łupaszka” zastosował w prowadzeniu działań dywersyjnych taktykę operowania jednocześnie kilkoma pododdziałami spotykającymi się co kilka tygodni na wyznaczanych z góry koncentracjach. Działania jego podkomendnych cechowały dyscyplina, karność i wojskowy dryl, konsekwentnie egzekwowany przez dowódcę, lecz także zdecydowanie i radykalizm w walce z sowieckim okupantem i jego komunistycznymi poplecznikami. Funkcjonariusze UB - uznawani za członków organizacji zbrodniczej, podobnie jak wcześniej gestapo - byli przez nich likwidowani, tak samo jak i funkcjonariusze NKWD. W sumie dowodzona przez „Łupaszkę” 5. Brygada Wileńska, działając od kwietnia do września 1945 r., przeprowadziła na Białostocczyźnie około 80 akcji przeciw NKWD oraz UBP i ich agenturze, a także przeciw MO i KBW. W początkach września 1945 r. na rozkaz Komendy Okręgu Białostockiego AKO wydany w związku z zarządzoną przez Delegaturą Sił Zbrojnych akcją „rozładowywania lasów” „Łupaszka” polecił rozformować Brygadę. W polu pozostał jedynie niewielki pododdział dowodzony przez ppor. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, na bazie którego powstała wkrótce 6. Brygada Wileńska AK, nad którą dowodzenie objął kpt. Władysław Łukasiuk „Młot”.

Zygmunt Szendzielarz wyjechał jesienią 1945 r. na Pomorze, gdzie podporządkował się komendantowi eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK, ppłk. Antoniemu Olechnowiczowi „Pohoreckiemu” i w 1946 r. wznowił działalność bojową. Początkowo na jego rozkaz zorganizowano cztery patrole dywersyjne, a w kwietniu 1946 r. ponownie wyszedł w pole w Borach Tucholskich zawiązek odtworzonej 5. Brygady Wileńskiej, nad którą objął osobiste dowództwo. Jednostka ta liczyła początkowo dwa, a od czerwca 1946 r. trzy kadrowe pododdziały zwane szwadronami (ok. 70 ludzi).  W ciągu zaledwie 7 miesięcy działalności na Pomorzu wykonały one 170 akcji, w tym rozbiły 27 posterunków milicji i placówek NKWD.

Jesienią 1946 r. mjr Szendzielarz na czele  4. szwadronu dowodzonego przez ppor. Henryka Wieliczkę „Lufę” przeszedł na teren woj. białostockiego, gdzie dołączył do 6. Brygady Wileńskiej. Jeszcze zimą 1947 r. „Łupaszka” osobiście dowodził niektórymi akcjami, jednak po koncentracji 6. Brygady w końcu marca 1947 r. opuścił oddział. Początkowo przebywał w Warszawie, następnie w okolicach Głubczyc, wreszcie w Osielcu na Podhalu, gdzie został  aresztowany przez funkcjonariuszy MBP 30 czerwca 1948 r.

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.

Kpt. Henryk Borowy-Borowski "Trzmiel", zdjęcie sygnalityczne wykonane przez UB w 1948 r.

Po długotrwałym śledztwie 2 listopada 1950 r. został skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Mieczysława Widaja na 18-krotną karę śmierci. Podczas śledztwa zachował godną postawę, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za działania podległych mu oddziałów. Został zamordowany strzałem w tył głowy w podziemiach więzienia MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w dniu 8 lutego 1951 r. Jego ciało pogrzebano w bezimiennej mogile na warszawskich Powązkach.

W wyniku prac ekshumacyjnych, prowadzonych od lata 2012 roku w kwaterze „Ł” Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie, w ramach projektu naukowo-badawczego "Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956" realizowanego przez Instytut Pamięci Narodowej, Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z Miastem Stołecznym Warszawa, w 2013 r. odnaleziono i zidentyfikowano szczątki mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki" i kpt. Henryka Borowego-Borowskiego "Trzmiela".

Konferencja IPN w sprawie identyfikacji szczątków mjr. "Łupaszki" i innych zamordowanych przez komunistów (kliknij w zdjęcie i obejrzyj zapis konferencji na youtube).

Więcej na temat ekshumacji ofiar terroru komunistycznego czytaj:


Wbrew kilkudziesięcioletnim zabiegom komunistów, którzy starali się wszelkimi sposobami zohydzić jego postać, mjr Zygmunt Szendzielarz przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych polskich dowódców partyzanckich. Jak napisali znawcy historii Brygad Wileńskich, dr Kazimierz Krajewski i dr Tomasz Łabuszewski:
[...] mjr „Łupaszka” był patriotą konsekwentnym, bez względu na zmieniające się teatry działań bojowych, na piętrzące się przeciwności losu, był nim wbrew kalkulacjom politycznym, wbrew znikomym, a później już żadnym szansom na zwycięstwo. Z potrzeby dawania świadectwa, wierności złożonej kiedyś przysiędze.
GLORIA VICTIS !!!

Na temat mjr. "Łupaszki" i jego żołnierzy czytaj:

* Fragment tekstu pochodzi z artykułu Piotra Szubarczyka Czołem, Panie Majorze!, który ukazał się w Nr 1/2010 (#47) Niezależnej Gazety Polskiej - Nowe Państwo.

Strona główna>
Prawa autorskie>
wtorek, 02 lutego 2016
Konferencja naukowa: Akcja zbrojna WiN w Parczewie 5 lutego 1946 r...
Konferencja naukowa: Akcja zbrojna WiN w Parczewie 5 lutego 1946 roku na tle podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie


W imieniu organizatorów zapraszam na konferencję naukową pt. Akcja zbrojna WiN w Parczewie 5 lutego 1946 roku na tle podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie, która odbędzie się w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w Parczewie, ul. Warszawska 24, dnia 5 lutego 2016 roku, o godz. 9.45.

Konferencja przygotowywana jest z okazji jubileuszu 70-lecia zajęcia Parczewa przez żołnierzy antykomunistycznego podziemia niepodległościowego Zrzeszenia WiN pod dowództwem por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".

Program konferencji:
  • Dr Sławomir Poleszak (IPN Lublin): Podziemie niepodległościowe na Lubelszczyźnie na przełomie 1945 i 1946 r.
  • Dr Daniel Piekaruś (IPN Lublin): Powstanie i pierwszy rok działalności Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie.
  • Dr hab. Jacek Romanek (IPN Lublin): Posterunek Milicji Obywatelskiej w Parczewie - obsada personalna oraz działalność w ramach KPMO we Włodawie.
  • Dr hab. Mirosław Szumiło (UMCS): Polska Partia Robotnicza w Parczewie i okolicach.
  • Dr Mariusz Bechta (IPN Warszawa): Akcja zbrojna oddziału WiN por. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” w Parczewie 5 lutego 1946 r.
  • Mec. Mieczysław Bielski (Parczew): Lubelskie sądy wojskowe w latach 1944-1955 i ich ofiary.
  • Przerwa kawowa 12.00 - 12.30
  • Dr hab. Dariusz Magier (Archiwum Państwowe w Lublinie, PSW Biała Podlaska): Wojna informacyjna podziemia antykomunistycznego w Lubelskiem (1944-1947). Próba klasyfikacji materiałów propagandowych Okręgu Lubelskiego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
  • Mgr Artur Piekarz (IPN Lublin): Współpraca oddziału "Uskoka" z oddziałami "Jastrzębia" i Żelaznego" w latach 1946-1949.
  • Mgr Grzegorz Karpiński (Zespół Szkół w Białej koło Radzynia Podlaskiego): Jan Grudziński "Płomień" - dowódca oddziału bojowego AK-WiN w Obwodzie Radzyń Podlaski.
  • Mgr Leszek Kozak (Abramów): Oddział WiN Kazimierza Woźniaka „Szatana”.
  • Mgr Łukasz Pasztaleniec (IPN Lublin): Likwidacja oddziału Adama Kusza „Adama”.
Organizatorzy:
Patronaty:
  • Wojewoda Lubelski – patronat honorowy
  • Jan Szewczak Poseł na Sejm RP,
  • Grzegorz Bierecki Senator RP,
  • IPN Oddział w Lublinie
  • Instytut Historii UMCS - patronat naukowy
W trakcie Konferencji będzie zorganizowana sprzedaż wydawnictw IPN.

piątek, 22 stycznia 2016
71. rocznica śmierci por. Jana Borysewicza "Krysi"
71. rocznica śmierci por. Jana Borysewicza "Krysi", "Mściciela".

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Por. Jan Borysewicz "Krysia", Mściciel" (1913-1945). Zdjęcie przedwojenne.

71 lat temu, 21 stycznia 1945 r., w walce z zasadzką zorganizowaną przez grupę operacyjną 105. Oddziału Pogranicznego NKWD koło wsi Kowalki pod Naczą poległ por. Jan Borysewicz "Krysia". Ciało komendanta, pozostawione przez podkomendnych podczas odwrotu w śniegu, wpadło w ręce bolszewików. Sowieci obwozili je potem po terenie, prezentując je ludności. Śmierć legendarnego dowódcy miała złamać ducha oporu ludności polskiej.

Jan Borysewicz „Krysia” był jednym z najwybitniejszych dowódców partyzanckich Armii Krajowej w Nowogródzkim Okręgu ZWZ-AK. Jego wielkość tworzy jednak nie tylko ocena dokonań organizacyjnych i bojowych, ale też i społeczny odbiór jego postaci przez mieszkańców Ziemi Mickiewicza. Jeszcze za życia stał się bowiem symbolem kresowego żołnierza Polski Walczącej. Nie było chyba bardziej popularnego dowódcy jednostki partyzanckiej na Nowogródczyźnie niż „Krysia” - a przecież w Nowogródzkim Okręgu AK działało, nie licząc mniejszych jednostek, dziewięć partyzanckich batalionów AK prowadzonych przez dzielnych oficerów, także słynnych i cieszących się popularnością wśród ludności. Por. „Krysia” stał się symbolem walki o Polskę - ale też i obrony kresowej ojcowizny, pochodził bowiem z rodziny z dziada pradziada zamieszkałej na tych ziemiach. Jednakowo skutecznie bił obu okupantów. Był dowódcą - i przywódcą - jak to się dziś określa „charyzmatycznym”. Pierwsze strzały oddawał w wojnie obronnej 1939 r. - ostatnie, po pięciu latach walki - bojach z nowym - sowieckim okupantem, z Wojskami Wewnętrznymi NKWD. Poszedł „do lasu” z siedmioma podkomendnymi - a po roku miał pod swymi rozkazami pełny batalion. Całe wyposażenie i uzbrojenie „Krysia” i jego podkomendni zorganizowali sobie lub zdobyli w walce sami. Tu nie było ani jednego zrzutu alianckiego, a z nikłych dostaw wyposażenia przysyłanego przez Centralę Zaopatrzenia Terenu Kedywu KG AK - nie otrzymali ani jednej sztuki broni. Wśród ścierania się wpływów niemieckich, sowieckich, litewskich i białoruskich - poprowadził por. Jan Borysewicz miejscową społeczność polską do skutecznej walki, zorganizowanej na wzór wojskowy. Był przy tym autentycznym obrońcą kresowych wiosek i zaścianków - każdy, kto występował przeciw społeczności polskiej, bez względu na to pod jakimi znakami działał, spotykał się z jego przeciwdziałaniem. Był świetnym oficerem, wybitnym organizatorem, a nade wszystko - przyzwoitym człowiekiem, świetnie rozumiejącym się z żołnierzami i ludnością, bez poparcia której żadna działalność konspiracyjna czy partyzancka nie byłaby możliwa... [czytaj dalej]>

Por. Jan Borysewicz "Krysia".

Jan Borysewicz. Zdjęcie przedwojenne ze Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej - Komorowie.

Jan Borysewicz (drugi od prawej, bez czapki) w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej - Komorowie.

Jan Borysewicz (pierwszy od prawej, bez czapki) w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowii Mazowieckiej - Komorowie.

Ppor. Jan Borysewicz podczas służby w 41 pułku piechoty WP w Suwałkach.

GLORIA VICTIS !!!



Więcej na temat por. Jana Borysewicza "Krysi" czytaj tutaj:
Zainteresowanych historią walki polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej, m.in.:
po wkroczeniu sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:


Strona główna>
Prawa autorskie>
poniedziałek, 04 stycznia 2016
69. rocznica śmierci por. "Jastrzębia"
69. rocznica śmierci por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb", "Zawieja" (1925-1947)

3 stycznia 2016 roku minęło 69 lat od śmierci legendarnego dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa, por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", "Zawiei". Zmarł on w wyniku ran odniesionych podczas ataku na grupę ochronno - propagandową "ludowego" WP stacjonującą w Siemieniu.

Po akcji w Okalewie [w trakcie odwrotu z Radzynia Podlaskiego], nocą z 1 na 2 stycznia 1947 r., oddział wycofał się do kolonii Sarnów [gm. Stanin, pow. łukowski], gdzie doszło do spotkania z oficerami radzyńskiego Obwodu WiN, zastępcą Jerzego Skolińca „Kruka” - Januszem Traczem „Kłosem” oraz z komendantem placówki Miłków [gm. Siemień, pow. radzyński] Józefem Stanisławskim „Trutniem”. Podczas narady podjęto decyzję o rozbiciu, liczącego 29 żołnierzy, oddziału „ludowego” WP stacjonującego w Siemieniu [pow. radzyński]. Wieczorem 2 stycznia 1947 r. partyzanci ruszyli do akcji, która okazać się miała jedną z najtragiczniejszych w historii oddziału.

Zdecydowano się na podejście grupą czołową do budynku szkoły, w którym kwaterowali żołnierze i wezwanie ich do złożenia broni. Na wypadek oporu zastosowano manewr okrążenia, który miała wykonać grupa ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”, brata i zastępcy d-cy oddziału. Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z planem. Obie grupy zajęły stanowiska. Pierwsza pod osobistym dowództwem „Jastrzębia”, udając oddział wojska, zaczęła zbliżać się w kierunku budynku szkoły, w którym kwaterowali żołnierze KBW. Tuż przed samym budynkiem grupa została zatrzymana przez wartownika. Dalej wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Po krótkiej wymianie ognia budynek szkoły został zdobyty przez partyzantów, żołnierzy rozbrojono. Partyzanci rozstrzelali komendanta grupy ochronno - propagandowej, sierż. Stefana Rabendę, kaprala Magdziaka za to, że miał ordery „za walkę z bandami”, strzelca Hamala, gdyż telefonował po pomoc do UB do Parczewa i Radzynia oraz strzelca Uruska, gdyż powiadomił dowódcę o zbliżaniu się partyzantów. Następnie partyzanci wyprowadzili żołnierzy na zewnątrz, zdjęli z nich mundury i kazali położyć się na ziemi. „Żelazny” wygłosił przemówienie, w którym nawoływał żołnierzy do przyłączenia się do partyzantki. Atakujący, oprócz mundurów, zdobyli 3 rkm, 21 PPSz i 4 kb. Akcja rozpoczęła się o godz. 1.00 i trwała 45 minut. Jedynym poszkodowanym wśród partyzantów był dowódca oddziału Leon Taraszkiewicz „Jastrząb”. Został on ciężko ranny w brzuch, w wyniku czego po kilku godzinach, podczas transportowania go przez Janusza Tracza „Kłosa” na placówkę terenową, zmarł 3 stycznia 1947 r.

Do dzisiaj nie są do końca jasne okoliczności ranienia „Jastrzębia”. Według jednej z wersji, został on postrzelony przez domniemanego agenta UB o ps. „Bolek”-„Łapka” [N.N.], ulokowanego w oddziale. Śledztwo przeprowadzone przez brata dowódcy ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” miało potwierdzić te podejrzenia i niedługo później agent został zlikwidowany.
Wersja ta budzi jednak spore wątpliwości, choćby w świetle raportu Naczelnika Wydziału I Departamentu III MBP mjr. Łanina z dnia 10 stycznia 1947 r., w którym pisał on:

"[...] kiedy banda podeszła pod budynek zajmowany przez grupę ochronną KBW z Bydgoszczy, „Jastrząb” rozkazał wszystkim bandytom rozsypać się w tyralierę i lec na ziemi, a sam podszedł do wartownika na odległość paru metrów. Na krzyk wartownika „stój, kto idzie” „Jastrząb” odpowiedział „Wojsko Polskie”. Wartownik zapytał wtedy o hasło, na co „Jastrząb” nie odpowiedział nic i począł się zbliżać do wartownika. Wtedy wartownik otworzył ogień z PPsz i trafił 4-ma kulami w brzuch „Jastrzębia”, z których dwie przeszły na wylot, a dwie pozostały w ciele. Bandyci widząc rannego „Jastrzębia” rzucili się do szturmu, zamordowali wartownika i pierwszym impetem zdobyli budynek mordując komendanta ochrony i dwóch jeszcze żołnierzy, resztę rozbroili i rozmundurowali do bielizny".

Podobnie zapamiętał to zdarzenie, biorący udział w tej akcji, Jan Jarmuł „Wąż”, który tak relacjonował okoliczności ranienia swojego dowódcy:

"[…] Zawsze Leon pierwszy, w każdej akcji... nie to, że ludzi posyłał - on pierwszy szedł. Wartownik stał przy szkole na warcie i on [„Jastrząb”] krzyczy do wartownika „ręce do góry” (to słyszeliśmy). Wartownik do strzału się mierzy... i równocześnie jeden drugiego trzasnął. Ten wartownik Leona tu [po brzuchu] przejechał, a Leon jego na śmierć położył... wymiana strzałów była. Ja to tak widziałem...".


Por. Leon Taraszkiewicz "Jastrząb" (1925-1947). Zdjęcie ze stycznia 1946 r.

3 stycznia 1947 r. zginął, obdarzony niebywałą fantazją, najprawdziwszy zagończyk oraz jeden z najwybitniejszych dowódców partyzanckich antykomunistycznego podziemia w Polsce po 1944 r. Por. "Jastrząb" pochowany został na cmentarzu w Siemieniu. Dzięki temu, że jego koledzy zrobili to potajemnie, jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia spoczywa we własnej mogile w poświęconej ziemi, choć do 1990 r. na prostym brzozowym krzyżu mógł widnieć jedynie tajemniczy napis "Leon". Dopiero 30 czerwca 1991 r. odbył się powtórny uroczysty pogrzeb i poświęcenie grobu por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia".

Styczeń 1946 r. Część oddziału por. „Jastrzębia”. Dowódca siedzi przy rkm-ach.

Kułaków [gm. Wołoskowola], 15 lutego 1946 r. Przy trumnie poległego trzy dni wcześniej, podczas starcia pod Marianką, Józefa Piaseckiego „Sokoła”, stoją od lewej: N.N., Jan Grzywaczewski, N.N., Franciszek Grzywaczewski, Stanisław Dembiński „Bąk”, Leon Taraszkiewicz „Jastrząb” (oznaczony cyfrą 1), N.N., Walenty Sołoń „Szpula”, Piotr Kwiatkowski „Dąbek”, Edward Taraszkiewicz „Grot”, „Żelazny”. Siedzą od lewej: Ryszard Jakubowski „Kruk”, Zdzisław Kogut „Ryś”, Piotr Popielewicz „Tygrys”, Antoni Gliński „Kruk”, Wacław Kondracki „Sybirak”.

Grób por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" na cmentarzu w Siemieniu.

62 lata od śmierci por. "Jastrzębia" i 58 lat po śmierci jego brata ppor. "Żelaznego", postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2009 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał pośmiertnie obu braciom, legendarnym dowódcom oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa - por. Leonowi Taraszkiewiczowi ps. "Jastrząb" i ppor. Edwardowi Taraszkiewiczowi ps. "Żelazny", Krzyże Wielkie Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.

Jedne z najwyższych polskich odznaczeń państwowych, nadane za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej, odebrała w imieniu poległych dowódców ich siostra Pani Rozalia Taraszkiewicz - Otta w dniu 25 września 2010 r.

Rozalia Tarszkiewicz-Otta, siostra por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego", 25 IX 2010 r.

GLORIA VICTIS !!!

Z racji tej smutnej rocznicy chciałbym przypomnieć trzy z wielu [kalendarium działań bojowych, część: 1>, 2>, 3>], najbardziej spektakularne akcje, jakie wykonał oddział pod dowództwem por. "Jastrzębia" w 1946 r., a mianowicie zajęcie Parczewa, atak na Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie i bitwę pod Świerszczowem. Wprawdzie była jeszcze bezprecedensowa akcja uprowadzenia rodziny B. Bieruta, ale o tym można przeczytać tutaj:
Więcej o walce por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" i jego brata ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" czytaj:
Strona główna>
Prawa autorskie>

czwartek, 03 grudnia 2015
71. rocznica śmierci ppor. "Ragnera"
71. rocznica śmierci ppor. Czesława Zajączkowskiego "Ragnera"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Ppor. Czesław Zajączkowski ps. "Ragner", dowódca IV batalionu 77 pp AK, a następnie Zgrupowania "Południe" na Nowogródczyźnie.

71 lat temu, 3 grudnia 1944 r., podczas próby przebicia się przez okrążenie złożone z 1400 funkcjonariuszy sowieckiego NKWD, wspartych artylerią i bronią pancerną, poległ wraz z kilkoma swoimi żołnierzami ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner", dowódca IV batalionu 77. pp Armii Krajowej, a następnie Zgrupowania "Południe" na Nowogródczyźnie.

W dniu 3 grudnia 1944 r. trzy pierścienie funkcjonariuszy WW NKWD (ponad 1400 ludzi) okrążyły teren pomiędzy Niecieczą i Cackami (do bezpośredniej akcji użyto 400 funkcjonariuszy). Walka z niespełna 30-osobowym oddziałem "Ragnera" rozegrała się koło chutoru Jeremicze. Większość oddziału polskiego zdołała wymknąć się z pierścienia okrążenia, a sowieci zdołali zniszczyć jedynie 8-sobową grupkę partyzantów, w składzie której znajdował się komendant. Według polskich relacji poległo 7 partyzantów, w tym ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner", jego brat Leon Zajączkowski "Drzewica" i plut. Stanisław Tobota "Ojciec" (śmiertelnie ranny), zaś jeden - Wacław Brylewski "Mucha" - dostał się do niewoli. Ciała poległych partyzantów i ppor. "Ragnera" funkcjonariusze NKWD pogrzebali w nieznanym do dzisiaj miejscu.

Ppor. "Ragner" (drugi z prawej) z grupą swoich żołnierzy. Pierwszy z prawej plut. Stanisław Tobota "Ojciec".

Ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner" był jednym z najbardziej znienawidzonych przez sowietów dowódców nowogródzkiej Armii Krajowej. Jego działania przeciwko sowieckiej partyzantce permanentnie zwalczającej „białopolaków”, prowadzone na przełomie 1943/44 r. na Nowogródczyźnie, a także późniejsza niezłomna walka przeciw bandyckim działaniom, godzącym w ludność polską i podjęte w związku z tym poważne uderzenia odwetowe w sowiecką administrację i siły bezpieczeństwa, doprowadziły do tego, że nowi okupanci zaczęli bać się go jak ognia, nadając mu nawet wiele mówiący przydomek - "CZIORT W OCZKACH" (diabeł w okularach).

Ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner" z żoną.

Ppor. "Ragner" należał do tych dowódców AK, którzy nie złożyli broni przed Sowietami w lipcu 1944 r. Był najwybitniejszym organizatorem oporu przeciw sowieckim okupantom w centralnej części województwa nowogródzkiego. Dowodzone przez niego oddziały wchodzące w skład Zgrupowania AK „Południe” wykonały setki akcji przeciw NKWD i sowieckiej administracji. W liście z września 1944 r. skierowanym do władz sowieckich w Lidzie „Ragner” informował, że w odwet za zbrodnie popełnione przez komunistów na ludności Nowogródczyzny będzie likwidował przedstawicieli aparatu okupacyjnego.

Bielica nad Niemnem. Wśród dziewcząt ppor. Czesław Zajączkowski "Ragner".

Po śmierci ppor. "Ragnera", pozostali przy życiu jego podkomendni kontynuowali działalność pod nowym dowództwem, przeciwstawiając się sowieckim okupantom jeszcze przez kilka lat. Z pozostałych w polu ludzi na przełomie 1944 i 1945 r. nowy oddział partyzancki zorganizował adiutant "Ragnera" sierż. Anatol Urbanowicz „Laluś”, a ostatni z tych Kresowych Straceńców walczyli i ginęli jeszcze w maju 1949 roku, pod rozkazami ppor. Anatola Radziwonika "Olecha".

Sierż. Anatol Urbanowicz "Laluś". Adiutant ppor. "Ragnera", dowodził oddziałem po jego śmierci. Okresowo pełnił funkcję Komendanta Obwodu Szczuczyn-Lida. Wiele razy starł się z grupami operacyjnymi NKWD. 27 maja 1945 pod Lidą osaczony z oddziałem przez grupę zwiadu 34. zmotoryzowanego pułku strz. NKWD. Nie chcąc wpaść w ręce Sowietów zastrzelił się.

Ppor. Anatol Radziwonik „Olech”,
„Mruk”, „Ojciec”, „Stary”, oficer VII batalionu 77 pp AK, komendant połączonych poakowskich obwodów Szczuczyn i Lida, walczył z reżimem komunistycznym do 12 maja 1949 r., kiedy to poległ przebijając się przez trzy kordony obławy NKWD.

Śmierć ppor. Anatola Radziwonika "Olecha" oznaczała symboliczny kres zorganizowanego polskiego oporu przeciwko Sowietom na Kresach Wschodnich II RP, jednak co najmniej do połowy lat 50-tych walka zbrojna na tym terenie była kontynuowana przez drobne grupki „ostatnich leśnych”, nawet przez pojedynczych partyzantów, których propaganda bolszewicka nazywała „terroristy odinoczki”.

GLORIA VICTIS !

Więcej informacji o ppor. "Ragnerze" znajdziesz w artykule:
Zainteresowanych walką polskich partyzantów na Kresach Wschodnich II Rzeczypospolitej (m.in. ppłk cc Macieja Kalenkiewicza "Kotwicza", por. Jana Borysewicza "Krysi"ppor. Anatola Radziwonika "Olecha") po wkroczeniu Sowietów, zapraszam do lektury kategorii Im poświęconej:


Czytaj również:
Zapoznaj się z opracowaniem, autorstwa Kazimierza Krajewskiego i Tomasza Łabuszewskiego, zatytułowanym "Polegli na straconych posterunkach. Z dziejów polskiego podziemia niepodległościowego na Kresach  II Rzeczypospolitej (1944-1956)", które - klikając na okładkę poniżej - można pobrać w całości (w formacie PDF).


Strona główna>
Prawa autorskie>