Zapomniani Bohaterowie

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
piątek, 02 marca 2007
Nowa kategoria na stronie - WYDAWNICTWA

Od dzisiaj na stronie dostępna jest nowa kategoria: "WYDAWNICTWA", na której będą prezentowane nowo wydane, najciekawsze książki i publikacje dotyczące "Żołnierzy Wyklętych".
Zapraszam do lektury !!
środa, 28 lutego 2007
Ogólnopolska Konferencja Naukowa - Wokół Legendy „OGNIA”
OGÓLNOPOLSKA KONFERENCJA NAUKOWA - WOKÓŁ LEGENDY „OGNIA” - OPÓR PRZECIW ZNIEWOLENIU:
POLSKA – MAŁOPOLSKA – PODHALE 1945 – 1956



Organizatorzy:
Polskie Towarzystwo Historyczne, Oddział w Nowym Targu
Instytut Pamięci Narodowej, Oddział w Krakowie

Współorganizatorzy:

Starostwo Powiatowe w Nowym Targu
Urząd Miasta Nowego Targu
Urząd Gminy Nowy Targ
Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu
Rada Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa

Patronat Honorowy:
Prof. Janusz Kurtyka
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej

Termin: 9 –11 marca 2007 r.

Miejsce: Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Targu

I Dzień konferencji (piątek 9 marca 2007 r.)

Otwarcie wystawy pt. "... O Orła w koronie... Zgrupowanie partyzanckie „Błyskawica” – godz. 10.00
Uroczyste otwarcie konferencji - godz. 10:30

Okolicznościowe wystąpienia:

1. Blok tematyczny: Przeciw sowieckiemu najazdowi. Polska 1944-1956
Moderator: mgr Dariusz Gorajczyk /IPN, Kraków/

Dr Piotr Kołakowski /Politechnika Koszalińska/ - (11:20-11:40) NKWD na ziemiach polskich – mechanizm zbrodni.

Dr Maciej Korkuć /IPN, Kraków/ - (11:40-12:00) Przetrwać aby walczyć. Niepodległościowe podziemie zbrojne 1945-1947.

Dr Bolesław Dereń /Kraków/– (12:00-12:20) Wolne wybory a wojna – klęska realistów…

Dr Marek Lasota /IPN, Kraków/ - (12:20-12:40) Kościół wobec komunizmu 1944-1956

12:40-13:00 – dyskusja i pytania
13:00-14:00 PRZERWA OBIADOWA

2. Blok tematyczny: Legendarni dowódcy partyzantki niepodległościowej
Moderator: dr Maciej Korkuć /IPN, Kraków/

Dr Tomasz Łabuszewski, /IPN, Warszawa/ - (14:00-14:20) „Młot” – legenda Podlasia,

Dr Sławomir Poleszak /IPN, Lublin/ - (14:20-14:40) „Żołnierze wyklęci” Mazowsza i Podlasia – mjr. J. Tabortowski „Bruzda”, Z. Broński „Uskok”

Dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki /IPN, Kielce/, - (14:40-15:00) Franciszek Jaskólski – Komendant „Zagończyk”

Dr Ewa Kurek /Wyższa Szkoła Umiejętności, Kielce/ - (15:00-15:20) „Zapora” i „Ogień” jako symbol chłopskiego oporu przeciwko komunistycznej władzy

15:20-15:40 – dyskusja i pytania
15:40-16:10 PRZERWA NA KAWĘ

3. Blok tematyczny: Małopolska wobec „czerwonej okupacji”
Moderator: mgr Dariusz Gorajczyk /IPN, Kraków/

Dr hab. Zdzisław Zblewski /IPN, Kraków/ - (16:10-16:30) Zrzeszenie WiN w Małopolsce

Dr Tomasz Skrzyński /PAN, Kraków/ - (16:30-16:50) Ludowcy w Małopolsce 1945-1947

Mgr Dariusz Walusiak /IPN, Kraków/ - (16:50-17:10) Księża niezłomni: ks. Michał Rapacz, ks. Władysław Gurgacz.

Dr Piotr Sadowski /PTH, Nowy Targ/ - (17:10-17:30) Partyzantka niepodległościowa na ziemi myślenickiej w relacjach mieszkańców regionu

17:30-18:00 – dyskusja i pytania

II. Dzień Konferencji (sobota 10 marca 2007 r.)

4. Blok tematyczny: Podhale niezłomne 1945 - 1956
Moderator: mgr Robert Kowalski /PTH, Nowy Targ/

Mgr Wojciech Szatkowski /Muzeum Tatrzańskie, Zakopane/ – (10:00-10:20) Problem goralenvolku a ludność Podhala, Spisza i Orawy w czasie okupacji

Dr Maciej Korkuć, /IPN Kraków/ (10:20-10:40) Ludność Podhala wobec podziemia niepodległościowego 1945-1947

Dr Julian Kwiek /AGH, Kraków/ - (10:40-11:00) „Ogień” wobec mniejszości narodowych

Mgr Robert Rubacha /IPN, Kraków/- (11:00-11:20) Ostatnia walka „Ognia” – kto zdradził? Kulisy operacji UB

11:20-11:40 PRZERWA NA KAWĘ

Moderator: mgr Adam Błaszczyk /PTH, Nowy Targ/
Dawid Golik /PTH, Nowy Targ/ 11:40-12:00 Oddział partyzancki „Wiarusy” – droga przez Ochotnicę…

Mgr Tomasz Gołdyn /IPN, Kraków/ - (12:00-12:20) Likwidacja oddziału „Wiarusy” w aktach UB

Dr Mariusz Mazur /UMCS, Lublin/ - (12:20-12:40) Ogień w świetle propagandy komunistycznej 1945-1955

Mgr Marek Kurzeja, Michał Maciaszek /PTH, Nowy Targ/ - (12:40-13:10) Obozy oddziałów partyzanckich Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” w Gorcach

13:10-13:30 – dyskusja i pytania
13:30-14:00 PRZERWA OBIADOWA

5. Blok tematyczny: Major „Ogień” - życie po śmierci
Moderator: dr Piotr Sadowski /PTH, Nowy Targ/

Dr Bohdan Urbankowski /Warszawa/ - (14:00-15:20) Powstanie Antysowieckie w literaturze

Mgr Adam Błaszczyk /PTH, Nowy Targ/ - (15:20-15:40) „Król Podhala” – biała legenda „Ognia”

Mgr Krzysztof Strauchman /„Nowa Trybuna Opolska”/ - (15:40-16:00) Powojenne losy „Ogniowców”

Katarzyna Mlekodaj /UJ, Kraków/- (16:00-16:20) Pamięć społeczna Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu

Mgr Grażyna Starzak /„Dziennik Polski”/ - (16:20-16:40) Gdzie są Jego prochy? – relacja z dziennikarskiego śledztwa

16:40-17:30 – dyskusja, pytania podsumowanie konferencji
17:30-19:00 Bohaterowie naszej historii – kominek harcerski z udziałem kombatantów

III. Dzień Konferencji (niedziela 11 marca 2007 r.)

10:30-12:30 Plenerowa rekonstrukcja historyczna:
„Ogień” schodzi z gór…Rozbicie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu- Ratusz - Rynek /PTH, Nowy Targ/

13:00-17:00 Projekcje filmów dokumentalnych:

„Major Zapora” (Ewa Kurek)
„My od Sztubaka” (Dariusz Walusiak)
„My Ogniowe dzieci” (Tadeusz Pawlicki)
„A potem nazwali go bandytą” (Grzegorz Królikiewicz)
wtorek, 27 lutego 2007
Uroczystości w 50. rocznicę śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. „Ryba”
Uroczystości w 50. rocznicę śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. „Ryba”, ostatniego partyzanta w Polsce północno-wschodniej – Jeziorko k. Łomży, 3–4 marca 2007 r.


ppor. Stanisław Marchewka ps. „Ryba”

W dniach 3–4 marca 2007 r., z inicjatywy białostockiego oddziału IPN, w Jeziorku koło Łomży odbędą się uroczystości z okazji 50. rocznicy śmierci ppor. Stanisława Marchewki ps. „Ryba”, ostatniego partyzanta w Polsce północno-wschodniej.

Program uroczystości:

3 marca

• godz. 12.30 – Sesja naukowa: Działalność ppor. „Ryby” na tle powojennej polityki władz komunistycznych – Starostwo Powiatowe w Łomży, Szosa Zambrowska 1/27, sala konferencyjna nr 104

Wystąpienia:
Prof. dr. hab. Jerzy Eisler – Władza i opozycja w Polsce 1944–1956
Dr Krzysztof Sychowicz – Podziemie zbrojne wobec władzy komunistycznej na Ziemi Łomżyńskiej
Mgr Piotr Łapiński – Ppor. Stanisław Marchewka ps. „Ryba” (1908–1957)

• Prezentacja filmu „Żołnierze wyklęci”, reż. Adam Sikorski.

4 marca

• godz. 10.00 – Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej ppor. Stanisławowi Marchewce i złożenie kwiatów, apel poległych, salwa honorowa – plac przy Szkole Podstawowej w Jeziorku

• godz. 11.30 – Msza św. w intencji poległych za Ojczyznę – kościół parafialny w Piątnicy

• godz. 12.30 – Złożenie kwiatów na grobie ppor. Stanisława Marchewki – Piątnica, cmentarz parafialny

Stanisław MARCHEWKA (1908–1957)

Urodził się 16 listopada 1908 r. w Jeziorku (gm. Drozdowo, pow. Łomża), w rodzinie chłopskiej, s. Antoniego i Marianny z d. Jankowskiej.
Ukończył 3 klasy szkoły powszechnej. W latach 1929–1931 odbył służbę wojskową w 18. pułku artylerii lekkiej w Ostrowi Mazowieckiej, gdzie ukończył szkołę podoficerską.
Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r. Walczył w szeregach 18. pal 18. Dywizji Piechoty (Samodzielna Grupa Operacyjna „Narew”) jako dowódca plutonu artylerii. Dostał się do niewoli niemieckiej, z której zbiegł podczas transportu do obozu jenieckiego.
W 1940 r. nawiązał kontakt z lokalnymi strukturami ZWZ, jednak ze względu na konieczność ukrywania się przed NKWD utracił łączność z organizacją. Zaprzysiężony do ZWZ w czerwcu 1941 r., po ataku niemieckim na ZSRR. W działalności konspiracyjnej posługiwał się pseudonimem „Ryba”. Był żołnierzem Obwodu ZWZ-AK Łomża, początkowo placówki nr 8 (Piątnica–Jeziorko), następnie od września 1943 r. – dowódcą plutonu terenowego w Jeziorku, wchodzącego w skład 8. kompanii (gm. Drozdowo). Latem 1944 r., w okresie poprzedzającym oraz podczas trwania akcji „Burza”, był dowódcą plutonu w III/33 pp AK. Dowodził akcjami zaopatrzeniowymi na majątki administrowane przez władze okupacyjne, likwidował patrole niemieckie oraz brał udział w walkach z wycofującymi się oddziałami Wehrmachtu. Według opinii przełożonych: „Wzorowy żołnierz i dobry dowódca, dokonał wielu aktów sabotażowo-dywersyjnych”.
Po zatrzymaniu i rozbrojeniu pozostałości oddziału przez jednostki Armii Czerwonej został skierowany do formującego się w Dojlidach k. Białegostoku 6. samodzielnego/zapasowego batalionu piechoty LWP. Zdezerterował wiosną 1945 r. i kontynuował działalność niepodległościową w szeregach AKO na terenie Rejonu „D” (d. Inspektoratu Łomżyńskiego). Pełnił odtąd funkcję przewodnika walki czynnej/samoobrony (d. Kedywu) Rejonu, adiutanta przewodnika Rejonu (d. inspektora) mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy” oraz dowódcy jego osobistej ochrony. W maju 1945 r. przestał pełnić funkcję adiutanta i objął dowództwo rejonowego oddziału partyzanckiego. Oddział operował w nadnarwiańskiej części powiatu, głównie na terenie gmin Drozdowo i Bożejewo, w okresie od maja do lipca 1945 r.,i liczył wówczas około 40 partyzantów. Stojąc na czele wspomnianych struktur brał bezpośredni udział w akcjach zbrojnych, był wyróżniającym się żołnierzem. 20 kwietnia 1945 r. uczestniczył w odbiciu ze szpitala garnizonowego w Białymstoku łączniczki Franciszki Ramotowskiej „Iskry”. W nocy 8/9 maja 1945 r. podczas akcji opanowania Grajewa dowodził atakiem na gmach PUBP, po zdobyciu którego uwolniono około 60 aresztowanych. 11 maja 1945 r. brał udział w rozbiciu grupy operacyjnej UBP-MO pod Wyrzykami (pow. Łomża). Uczestniczył również w działaniach represyjnych wymierzonych w miejscowe struktury NSZ, będących rezultatem wzajemnych konfliktów. Po rozwiązaniu oddziału „Ryba” zachował stanowiska szefa samoobrony rejonu oraz dowódcy osobistej ochrony mjr. „Bruzdy”, kontynuując następnie działalność w szeregach Zrzeszenia WiN.
W styczniu 1946 r. zaprzestał działalności konspiracyjnej i wyjechał do Łodzi, gdzie zajął się handlem. W kwietniu 1947 r. ujawnił się w PUBP w Łomży, po czym powrócił do Łodzi. Początkowo nie znajdował się w polu zainteresowania miejscowego UBP, jednak w listopadzie 1952 r., w porozumieniu z WUBP w Białymstoku, doszło do jego zatrzymania. 15 listopada 1952 r. został zwerbowany do współpracy z UBP (pod krypt. „Rak”), najprawdopodobniej na podstawie tzw. materiałów kompromitujących. Według materiałów UBP: „Otrzymał on zadanie nawiązania kontaktu z bandą „Bruzdy” oraz przygotowanie warunków do jej likwidacji”. Pod koniec 1952 r. i w pierwszej połowie 1953 r. kilkakrotnie przyjeżdżał w łomżyńskie poszukując kontaktu z „Bruzdą”. Pod koniec lipca 1953 r., po nawiązaniu kontaktu, zerwał współpracę z UBP i ujawnił plany bezpieki. Dołączył do powinowskiego oddziału partyzanckiego mjr. „Bruzdy”, w którym pełnił funkcję zastępcy dowódcy. Wspomniany oddział operował na pograniczu powiatów łomżyńskiego i grajewskiego, głównie na terenie gmin Bożejewo, Jedwabne, Przytuły, Radziłów i liczył wówczas pięć osób, była to typowa grupa przetrwania. 23 sierpnia 1954 r., po śmierci „Bruzdy” w Przytułach (pow. Łomża), przejął dowództwo nad oddziałem.
Wydany przez zwerbowanego do współpracy z UBP–SB członka oddziału Tadeusza Wysockiego „Zegara”. Otoczony w nocy z 3 na 4 marca 1957 r. przez grupę operacyjną SB–KBW w Jeziorku (pow. Łomża), w schronie ukrytym w zabudowaniach Apolinarego Grabowskiego. Zginął w godzinach porannych 4 marca 1957 r. w walce, zastrzelony przez funkcjonariusza SB por. Włodzimierza Stefańskiego. Pochowany na cmentarzu parafialnym w Piątnicy k. Łomży.
Szkalowany po śmierci przez rozmaitych pisarzy i publicystów, szczególnie przez Stanisława Wałacha, b. oficera UBP–SB oraz Feliksa Sikorskiego, b. oficera KBW. Echa oszczerczej kampanii propagandowej pobrzmiewają do chwili obecnej.
Żona Agnieszka, mieli synów: Kazimierza, Stanisława, Lucjana i Piotra.
Awanse: kapral (1930 r.), plutonowy (1943 r.), podporucznik (1945 r.).
Odznaczenia: Order Virtuti Militari V klasy (1945 r.), Krzyż Walecznych (1944 r.).

Więcej na temat ppor. S. Marchewki czytaj tu:
1) Ppor. cz. w. Stanisław Marchewka "Ryba" - część 1
2) Ppor. cz. w. Stanisław Marchewka "Ryba" - część 2

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

poniedziałek, 26 lutego 2007
Uroczystości rocznicowe we Włodawie


W lutym 2007 r. przypadają dwie ważne rocznice związane historią naszego kraju oraz historią lokalną powiatu włodawskiego, warte tego by ocalić je od zapomnienia. Pierwsza z racji doniosłości i skutków dla tradycji narodowej, druga prawie zupełnie zamilczana i zapomniana, jednak niemniej ważna dla historii najnowszej Włodawy i jej mieszkańców.


14 lutego 1942 r. rozkazem Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, gen. Władysława Sikorskiego, Związek Walki Zbrojnej przemianowano na Armię Krajową, która stała się najsilniejszą i najlepiej zorganizowaną armią podziemną z działających w tamtym czasie w Europie, a 65 rocznica tego wydarzenia jest okazją do upamiętnienia i poszerzenia wiedzy na ten temat.

Włodawa i okolice również dopisały piękną, ale też i tragiczną kartę do legendy Armii Krajowej. 63 lata temu, 23 lutego 1944 r. we wsi Załucze ( była gmina Wola Wereszczyńska, obecna Urszulin ) został zamordowany przez sowieckich partyzantów Komendant Obwodu AK Włodawa kapitan Józef Milert "Sęp". Wraz z nim śmierć poniósł jego adiutant ppor. rez. Józef Majewski "Jotem" i st. strzelec Józef Pasoń "Słowik".
kpt. Józef Milert ps. "Sęp"
Pamięć o tych wydarzeniach stała się impulsem do przygotowania przez Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej Koło we Włodawie i włodawski Oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego we współpracy z Instytutem Pamięci Narodowej uroczystej sesji popularnonaukowej, która odbędzie się w dniu 28 lutego 2007 r. o godz. 13:00 w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego we Włodawie, Al. J. Piłsudskiego 41.

W imieniu organizatorów serdecznie zapraszam !!

Program sesji:
1."Proces scaleniowy ZWZ - AK" - Adam Puławski (IPN O/Lublin)
2."ZWZ-AK w Obwodzie Włodawa" - Wiesław Holaczuk
3."Zabójstwo komendanta Obwodu AK Włodawa kpt. Józefa Milerta ps. "Sęp" - dr Jarosław Kopiński (IPN O/Lublin)

Przeczytaj artykuł autorstwa dr Jarosława Kopińskiego z IPN O/Lublin, pt. "Kilka uwag o śmierci Komendanta Obwodu AK Włodawa Kapitana Józefa Milerta "Sęp", "Kowalski", który ukazał się w Roczniku Chełmskim, Tom 5, 1999 i przybliża okoliczności mordu dokonanego przez sowiecką partyzantkę na osobie kpt. J. Milerta i jego żołnierzach.
czwartek, 22 lutego 2007
60 rocznica śmierci majora Józefa Kurasia ps. "Ogień"
Sześćdziesiąt lat temu, 22 lutego 1947 r. w Ostrowsku na Podhalu, walcząc do końca z przeważającymi siłami obławy UB, MO i KBW, zginął major Józef Kuraś ps. "Ogień", dowódca Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica". W latach 1945 - 47 w oddziałach majora "Ognia" walczyło kilkuset partyzantów, kilka tysięcy ludzi współpracowało z oddziałami, które skutecznie przeciwstawiały się nowej okupacji w Małopolsce.

„Walczyliśmy o Orła, teraz – o koronę dla Niego, hasłem naszym Bóg, Ojczyzna, Honor”
mjr "Ogień"

Major Józef Kuraś ps. "Ogień"


Mjr "Ogień" (czwarty z lewej) wraz z konnym zwiadem oddziału.

Grupa Ochrony Sztabu w "Gnieździe Orła" - Zgrupowanie "Ognia" - Gorce.

Major został zdradzony. Człowiekiem, który doniósł o miejscu kwaterowania dowódcy w Ostrowsku był ten sam agent o pseudonimie operacyjnym „Śmiały”, który wcześniej doprowadził do zajęcia obozu "Ognia" 18 II 1947 r.
Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r. Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych, wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do Ostrowska.

Atak na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok. godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie trzech dróg. W trakcie strzelaniny „Powicher” wraz z rannym „Harnasiem” zdołali się przebić i uciec. Zginęli „Zimny” i „Kruk”. „Szpakowi” udało się ukryć.
Partyzanci najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z „Hanką” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk – Pachowej. Otoczony tam, został wezwany do poddania się. Odmówił, polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku „Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala, który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.

Próby uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień” zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
Major Józef Kuraś "Ogień" do dziś nie ma nawet swojego grobu, UB nigdy nie ujawniło miejsca jego pochówku, czy tajemnicy co się stało z ciałem.
Cześć Ich Pamięci !!!
GLORIA VICTIS !!!



Odsłonięty w Zakopanem, 13 sierpnia 2006 r. przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego pomnik w hołdzie mjr. "Ogniowi" i jego żołnierzom, jest niewielkim, symbolicznym zadośćuczynieniem za ogrom kłamstw, krzywd i zbrodni, których doświadczyli Ci ludzie z rąk komunistycznych zbrodniarzy.
poniedziałek, 19 lutego 2007
Tragiczna rocznica...
W dniu dzisiejszym, 19 lutego 2007 roku, przypada 60 rocznica zamordowania przez komunistycznych oprawców, dwóch wybitnych oficerów podziemia antykomunistycznego w Polsce: majora Fraciszka Jaskulskiego ps. „Zagończyk” i kapitana Stanisława Sojczyńskiego ps. "Warszyc”.

Mjr Franciszek Jaskulski "Zagończyk"

Kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc"

Przypadek (czy aby na pewno?!) sprawił, że 19 lutego 1947 r., na trzy dni przed wejściem w życie ustawy amnestyjnej, w dwóch różnych więzieniach stracono dowódcę oddziałów Związku Zbrojnej Konspiracji, mjr. „Zagończyka” (w Kielcach) i twórcę Konspiracyjnego Wojska Polskiego, kpt. „Warszyca” (w Łodzi). Ci dwaj oficerowie Wojska Polskiego, Armii Krajowej i powojennej partyzantki niepodległościowej, to jedni z najbardziej bohaterskich żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i najwspanialsze postacie oporu przeciwko sowietyzacji kraju.

Wyrokiem Sądu Rejonowego w Kielcach wydanym 17 stycznia 1947 r. major Franciszek Jaskulski skazany został na karę śmierci. W ostatnim słowie „Zagończyk” nie prosił o życie, tylko o śmierć. Akt oskarżenia zarzucał, że jego - jak to określono - "bandy" zamordowały: 17 funkcjonariuszy UBP, 25 funkcjonariuszy MO, 18 żołnierzy Wojsk Polskich, 48 żołnierzy Armii Czerwonej oraz 12 działaczy demokratycznych. Prośbę o ułaskawienie Jaskulskiego napisał w jego imieniu adwokat - Bierut jednak prośbę odrzucił. Wyrok wykonano 19 lutego.

Wyrok w sprawie Stanisława Sojczyńskiego i jego żołnierzy został wydany 17 grudnia 1946 r. przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Łodzi w składzie:
ppłk Bronisław Ochnio - przewodniczący,
kpt. Piotr Adamowski - członek,
mjr Leonard Kroze - ławnik,
por. Roman Dyhdalewicz - sekretarz.

Ośmiu oskarżonych: kpt. Stanisław Sojczyński "Warszyc", por. Ksawery Błasiak "Albert", kpt. Henryk Glapiński "Klinga", Albin Ciesielski "Montwiłł", sierż. Marian Knop "Własow", pchor. Stanisław Żelanowski "Nałęcz", por. Władysław Bobrowski "Wiktor", sierż. Antoni Bartolik "Szary", zostało skazanych na karę śmierci (prezydent Bierut ułaskawił Bobrowskiego i Bartolika) a czterech na kary pozbawienia wolności - por. Czesław Kijak "Romaszewski na 8 lat, Zygmunt Łęski "Doman" na 15 lat, ks. Mieczysław Krzemiński na 6 lat, Andrzej Zbierski na rok.
"Warszyc" oraz kilku innych skazanych na karę śmierci odmówiło napisania prośby o ułaskawienie. Uczynili to ich adwokaci. Bolesław Bierut ułaskawił Antoniego Bartolika i Władysława Bobrowskiego. W stosunku do pozostałych oskarżonych nie skorzystał z prawa łaski.
Wyrok śmierci na 6 skazanych wykonano 19 lutego 1947 r.

Do dzisiaj nie udało się ustalić, gdzie pochowano mjr. Franciszka Jaskulskiego „Zagończyka oraz kpt. Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca" i jego pięciu podwładnych.
Cześć Ich Pamięci !!!
GLORIA VICTIS !!!
piątek, 16 lutego 2007
Pogrobowcy UB w akcji
Jak chronić dobre imię bohaterów walki o niepodległy byt państwa polskiego?

Dnia 8 lutego minęła 56. rocznica śmierci mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", jednego z najwybitniejszych oficerów powojennej, antykomunistycznej konspiracji zbrojnej, skazanego na śmierć przez komunistów i zamordowanego na Mokotowie wraz z trzema innymi oficerami wileńskiej Armii Krajowej. Ich ciała posypano wapnem i wdeptano w ziemię w nieznanym miejscu.

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka"

Nie bacząc na to, że sąd w wolnej Polsce unieważnił wyrok śmierci na majora, uznając, że ten oficer Wojska Polskiego, kawaler Orderu Virtuti Militari walczył o niepodległy byt państwa polskiego; nie bacząc na to, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uczcił pamięć majora Szendzielarza specjalną uchwałą w marcu zeszłego roku, wydawana w Bydgoszczy "Gazeta Pomorska", dawny organ KW PZPR, nazwała majora, w anonimowej, niepodpisanej przez nikogo wypowiedzi, bandytą, mordercą i terrorystą! Stało się to dokładnie w 56. rocznicę śmierci "Łupaszki" na Mokotowie. Ponieważ nie wiadomo, kto tak uważa, należy domniemywać, że jest to stanowisko redakcji gazety i jej właściciela. Tak to interpretuje prawo prasowe. Tym bardziej że przed paru laty ta sama gazeta zamieściła na swych łamach listy znieważające majora i jego żołnierzy. Trudno mówić o przypadku. Powstaje pytanie, w jaki sposób możemy się bronić przed podobnymi "odkryciami historycznymi". Czy ludzie, którzy umierali za Polskę, rzucając "swój życia los na stos", wierząc do końca, że sowiecka dominacja jest tylko stanem przejściowym, mają prawo do obrony pamięci i czci? Czy można publicznie znieważać ich pod płaszczykiem "telefonicznej opinii czytelników"? Czy można bezkarnie upowszechniać w Polsce roku 2007 obelgi sformułowane przez aparat UB i PPR?

Nasze wojsko
Przez całe lata major i jego żołnierze byli obiektem zaciekłych ataków propagandy komunistycznej - tak jakby się ich bano nawet po śmierci! Trudno się temu dziwić. Podczas kampanii prowadzonej w roku 1946, przed zaplanowanymi na styczeń 1947 r. wyborami, szwadrony "Łupaszki" zdobyły sobie poparcie ludności terenów, na których działały. Ludność informowała o funkcjonariuszach i konfidentach UB, aktywistach PPR i innych szkodnikach sowieckiego chowu, którzy przyczyniali się do umacniania uzurpatorskiej władzy komunistów i przyspieszania sowietyzacji Polski. Wielu z tych ludzi cierpiało potem w więzieniach i kazamatach UB. Zdarzały się wyroki 10 lat więzienia za przyjęcie patrolu łupaszkowców na kolacji i niedoniesienie o tym UB! Starsi doskonale pamiętają, że mawiało się wówczas: "siedzi z paragrafu 'wiedział, nie powiedział'"... To cierpienie sprawiło jednak, że później, gdy system coraz bardziej dawał się ludziom we znaki, rozkwitała legenda żołnierzy i ich dowódcy - prawdziwego Wojska Polskiego, przeciwstawianego wojsku "ludowemu", dowodzonemu przez sowieckich politruków lub ich wychowanków. Ludzie z Borów Tucholskich, z Kociewia i Kaszub, gdzie operowały lotne szwadrony wileńskie, nie dali się nabrać propagandzie, która nazywała naszych żołnierzy "bandytami", "mordercami", szydziła z ryngrafów z wizerunkiem Matki Bożej Ostrobramskiej, które łupaszkowcy nosili na lewej kieszeni mundurów. Było wielu dzielnych ludzi, którzy nie wahali się z dalej idącą pomocą.

Z notesu dowódcy
Ze wzruszeniem zaglądam do zachowanego notesu dowódcy szwadronu, w którym służyła sanitariuszka "Inka", przypomniana w niedawnym spektaklu Teatru Telewizji "Inka 1946". Olgierd Christa "Leszek" zanotował, że w Konarzynach, w powiecie Czersk, ludzie przechowują łupaszkowcom pepeszę i mauzera. W Osowie, kolonia Kujawy, 3 magazynki do MG i 300 sztuk amunicji. W Lubikach pepeszę przechowuje Edmund Lubiński. Amunicja jest też u Alojzego Osowieckiego w Hucie. Na kolonii Pólko jest 1000 sztuk amunicji do mauzera, bęben i 300 sztuk amunicji do pepeszy. W Brusach u Rekowskiego 3 pepesze, 2 MP, 6 ładownic, magazynki i 5000 sztuk amunicji. W Parzynie u Orłowskiego sten, magazynki do pepeszy i do mauzera, rakietnica i maszyna do pisania. W leśniczówce Parzyn u Rajmunda Bera 2 skrzynki amunicji, 1 MG, 1 beretta, 2 MP. W Parzynie u sołtysa 2 pepesze, 1 "derkacz", 2 ładownice, skrzynka z amunicją, 2 MP, 3 magazynki do pepeszy i aparat telefoniczny. W Bączu u sołtysa 1 MG, pepesza. U Klawikowskiego "dziekciar" i pepesza. W kolonii Rzym pod Mirachowem płaszcze, ładownice i pasy amunicyjne. W Polesiu ładownice, pasy, magazynki. W Boryszewie pod Tczewem pepesza, magazynki, bębny i amunicja. U "Babci", koło stacji kolejowej Szałamaje, 1 MP, pepesza, 4 "derkacze", kabury, torby, magazynki, bębny, amunicja. W Kamiennych Łąkach 2 pepesze, 1 beretta, torby i magazynki. Prawdziwy polski arsenał, potrzebny do czasu "aż czerwoni pójdą sobie precz"!

Spraw, Boże, by Naród przejrzał na oczy...

Aż ręka świerzbi, by zacytować z notesu nazwiska tych, którzy wysługują się UB! To oni donosili na takich ludzi jak Orłowski, Klawikowski i inni. To oni wydawali ich ubowcom. To oni informowali o miejscach pobytu leśnych żołnierzy i ściągali na nich obławy UB, KBW, wojska i milicji. Na cichych bohaterów ostatniej, beznadziejnej w ówczesnych warunkach politycznych walki o Polskę "czystą jak łza" - jak głosiły słowa jednej z najpopularniejszych piosenek, śpiewanych w szwadronach 5. Wileńskiej Brygady AK. Powojenne szwadrony były kontynuacją działań zbrojnych tej brygady. By zrozumieć cele, jakie przyświecały temu niezwykłemu, leśnemu wojsku, nie trzeba zbyt wiele. Wystarczy polskie serce... Trochę wyobraźni. Zajrzyjmy raz jeszcze do notesu dowódcy szwadronu. Co śpiewali przy ogniskach, jakie słowa pomagały im w refleksji nad tym, co dzieje się w Polsce?
"W lasach wileńskich grzmią strzały, a u nas w Polsce wesele. Co krok to huczy kapela, aż ręce grajkom pomdlały. Za Niemnem, Bugiem wróg hula, a u nas z wrogiem przymierze, chociaż najlepszych Jej synów wroga morduje wciąż kula. Spraw, litościwy nasz Boże, by naród przejrzał na oczy, nim się na samo dno stoczy, nim się obudzi w obroży" (s. 25). "Nie wolno czekać, gdy naród ginie, ni szukać w tłumie ducha - giganta. To nic, że płacze matka po synie, bo Polskę stworzy krew partyzanta. To nie jest ważne - order na piersi i bez znaczenia szumne przemowy. My mamy życie, a ci najlepsi leśnej mogiły krzyżyk brzozowy" (s. 48). "Na znojną walkę, krwawy bój z wrogami, każdego z nas sumienia wezwał głos, przebojem iść, a los iść musi z nami, a jeśli nie, to przełamiemy los"...
Czy to piosenki i wiersze "terrorystów"? "Bandytów"? "Morderców"? Trzeba nie mieć serca lub trzeba być skończonym głupcem, by się na coś takiego zdobyć dziś, gdy tyle już wiemy o powojennej konspiracji niepodległościowej. "Nie jesteśmy żadną bandą, jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej Ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. Niejeden z Waszych ojców, braci i kolegów jest z nami. My walczymy za świętą Sprawę, za wolną, niezależną, sprawiedliwą i prawdziwie demokratyczną Polskę!" - to słowa samego majora kolportowane w Gdańsku w marcu i kwietniu 1946 roku.

Bohater dla Chojnic

W tym samym czasie, gdy "Gazeta Pomorska" w swej chojnickiej mutacji znieważała majora "Łupaszkę", rada miejska Chojnic nadała tytuł honorowego obywatela miasta byłemu redaktorowi tej gazety z czasów, gdy była ona organem KW PZPR. Towarzysz redaktor nie lubił nigdy "leśnych bandytów". Ich propagandowe akcje przed wyborami 1947 r. nazywał "rabunkami", "morderstwami", które "wywoływały strach i oburzenie mieszkańców tego rejonu". Wzburzony pisał, że "komendantowi posterunku w jego mieszkaniu zabrali broń i ostrzegli, że za przynależność do PPR grozi śmierć, lecz darowali mu życie". Biedaczysko! Tak się przestraszył. A przecież on tylko budował Polskę sowiecką! Swoją przyszłą karierę w PZPR! Jak można było tak się obchodzić z "bohaterami walk o utrwalenie władzy ludowej"! Proszę sobie nie wyobrażać, że ja tu cytuję teksty z czasów PRL. Redaktor Ostrowski wypisywał te podłe rzeczy w roku 2002, w reakcji na przygotowaną przez gdański IPN wystawę "Za świętą Sprawę - żołnierze "Łupaszki""! "Gazeta Pomorska" ochoczo drukowała każdą brednię, nawet wypowiedź oburzonego czytelnika o tym, jak mu "Łupaszko" zamordował kogoś z rodziny, w roku... 1951.
Po wojnie na Pomorzu pełno było uzbrojonych bandytów, na przykład sowieckich maruderów, którzy napadali na wioski i terroryzowali ludność. Ubowcy usłużnie przyjeżdżali do takich wsi i tłumaczyli, że to żołnierze "Łupaszki". Wygląda na to, że kłamstwa UB przeżyły UB. A może chodzi po prostu o to, by bronić tego, co się kiedyś wypisywało i za co się było wynagradzanym na akademiach z okazji rocznicy rewolucji październikowej?

Jeszcze raz stawiam pytanie: Jak chronić dobre imię bohaterów walki o niepodległy byt państwa polskiego?
Piotr Szubarczyk, IPN Gdańsk

Źródło:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20070214&id=my12.txt
sobota, 10 lutego 2007
Otwarcie wystawy „»Zwyczajny« resort. Ludzie i metody »bezpieki« 1944–1956”
7 lutego 2007 r. w Bielsku-Białej została otwarta wystawa przygotowana przez OBEP IPN w Warszawie, obrazująca organizację i działanie służby bezpieczeństwa w latach 1944-1956.


„»Zwyczajny« resort. Ludzie i metody »bezpieki« 1944–1956” to tytuł ekspozycji, która została uroczyście otwarta w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej, przy ul. Słowackiego 17a, 7 lutego 2007 r. Wernisaż rozpoczęło przemówienie dyrektora Oddziału IPN w Katowicach Andrzeja Sikory. Następnie prelekcję pt. „Aparat bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944–1956” wygłosił Dariusz Węgrzyn z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Katowicach. Wykład poświęcony był działalności organów bezpieczeństwa państwa w Polsce w latach 1944–1956, ze szczególnym uwzględnieniem specyfiki pracy UB na terenie Podbeskidzia.


Wystawa została przygotowana przez OBEP IPN w Warszawie. Poprzez wykorzystane dokumenty i zdjęcia ma przybliżyć metody działalności operacyjnej funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Szczególną uwagę zwracają instrukcje werbowania i prowadzenia tzw. TW (tajnych współpracowników) oraz materiały szkoleniowe dla agentów.
Wystawę można oglądać do końca lutego.
Serdecznie zapraszamy.


Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
niedziela, 21 stycznia 2007
"INKA 1946" - spektakl w TVP 1, 22.01.2007, godz. 21:00
Scena Faktu zaprasza na premierę spektaklu „INKA 1946” Wojciecha Tomczyka w reżyserii Natalii Korynckiej-Gruz, która odbędzie się w poniedziałek 22 stycznia 2007 roku (TVP Program 1, godz. 21.00). Będzie to prapremiera sztuki o niezwykłej postaci, zapomnianej i niedocenionej – Danucie Siedzikównie, ps. "Inka".

Danuta Siedzikówna, po uwolnieniu z rąk NKWD (w czerwcu 1945 roku była transportowana wraz z grupą Polaków do ZSRR) przyłącza się do partyzantów jako sanitariuszka. W czasie potyczek z UB i KBW opatruje rannych z obu walczących stron, zgodnie z zasadami służby medycznej.

W lipcu 1946 roku "Inka" zostaje wysłana wraz z eskortującym ją kapralem Czajką do Gdańska. Jadący nie wiedzą, że na skutek zdrady byłej łączniczki majora "Łupaszki" – "Reginy" większość adresów, które znają to kontakty „spalone”. Cudem unikają aresztowania w Malborku, jednak w Gdańsku, w nocy z 19 na 20 lipca – Inka zostaje aresztowana przez UB. Poddana brutalnemu śledztwu nie zdradza. W tej sytuacji zostaje pośpiesznie „osądzona” w trybie doraźnym i 28 sierpnia 1946 roku rozstrzelana. Jednym z zarzutów, jakie jej postawiono było mordowanie rannych jeńców z UB (ludzi, którym w rzeczywistości ratowała życie). "Inka" umiera z okrzykiem na ustach: „Niech żyje Polska!”

Dramat dokumentalny Wojciecha Tomczyka, kolejny obok „Norymbergi” utwór napisany specjalnie dla Teatru Telewizji, opowiada o mordzie sądowym dokonanym na tej niespełna 18–letniej bohaterce (ur. 3 września 1928 – zm. 28 sierpnia 1946), sanitariuszce i łączniczce w V Brygadzie Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Obsada: Karolina Kominek-Skuratowicz (Inka), Lech Mackiewicz (Jerzy), Kinga Preis (Maria), Agnieszka Podsiadlik (Regina), Piotr Jankowski (Anderman), Marta Chodorowska (Jadzia Mikołajewska), Piotr Bala (Ratajczyk), Paweł Kowalski (Ksiądz), Kazimierz Mazur (Mazur), Michał Kowalski (Stawicki), Katarzyna Rabczuk (Helena Mikołajewska), Małgorzata Oracz (Pani), Maciej Brzoska (Konus), Jakub Drewa (Barman), Filip Cembala (Poker), Karina Iwaszko (Strażniczka), Andrzej Pieczyński (Mecenas), Arkadiusz Brykalski (Suchocki), Dariusz Siastacz (Wójcik), Jacek Malarski (Adamski), Wojciech Namiotko (Ubek), Stanisław Michalski (Stary Nowicki), Helena Marek (Żona Milicjanta), Mariusz Żarnecki (Zagończyk), Sławomir Lewandowski (Fotograf), Michał Buczek (Dowódca), Bronisław Niemczyk (Stary Leśniczy), Maciej Aszemberg (Lekarz), Wioletta Nawrocka (Strażniczka), Rafał Leszczyński (Sędzia), Marcin Drelicharz (Prokurator), Adam Graczyk (Czajka), Krzysztof Skonieczny (Borkowski), Wojciech Czerwiński (Kulikowski), Jarosław Boberek (Agent), Agata Nowicka (Asystentka), Grzegorz Gzyl (Marek), Michał Nowaczyk (Młody Nowicki), Marta Kalmus (Tarasiewicz), Paweł Czajka (Ubek), Piotr Plichta (Ubek II)

Autor: Wojciech Tomczyk
Reżyseria: Natalia Koryncka-Gruz
Zdjęcia: Zdzisław Najda
Scenografia: Joanna Macha
Kostiumy: Helena Potocka
Muzyka: Paweł Szymański
Konsultant historyczny: Piotr Szubarczyk IPN Oddział Gdańsk


Więcej na temat "Inki": Egzekucja "Inki" i "Zagończyka"
Strona główna >
czwartek, 11 stycznia 2007
Wystawa „Zaplute karły reakcji” 8.01- 28.02.2007 r. IPN O/Lublin
Otwarcie wystawy „Zaplute karły reakcji” – Lublin, 8 stycznia 2007 r.

Dnia 8 stycznia 2007 r. w Lublinie miało miejsce uroczyste otwarcie wystawy „Zaplute karły reakcji” przygotowanej przez pracowników Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Lublinie.

Celem wystawy jest wyeksponowanie najważniejszych zjawisk determinujących charakter polskiej konspiracji niepodległościowej lat 1944–1956. Zamierzeniem autorów wystawy jest ukazanie w symboliczny sposób, poprzez fotografie, tego, co stanowiło istotę podziemnej Polski. Komentarz stanowią nadtytuły chronologicznie ułożonych plansz.

Użyte w tytule sformułowanie „zaplute karły reakcji” to pogardliwe określenie ludzi podziemia upowszechniane przez propagandę komunistyczną, która dążyła nie tylko do unicestwienia konspiratorów, lecz także do zohydzenia ich pamięci. Zderzenie tego propagandowego, powszechnie znanego hasła z prezentowanym materiałem pokazuje dramat ludzi którzy podjęli decyzję walki podziemnej.

Na wystawie można zobaczyć m.in. wykonane przez UB zdjęcia żołnierzy podziemia schwytanych oraz zabitych; fotografie partyzantów AK internowanych w obozie NKWD na Majdanku, zdjęcia z procesu przywódców Polski Podziemnej. Są też fotografie leśnych oddziałów wykonane przez partyzantów; zdjęcia ziemianek i bunkrów, w których się ukrywali czy mapy pokazujące działalność oddziałów podziemia. Zaprezentowano również kopie ulicznych plakatów wymierzonych w podziemie niepodległościowe, a w tym obwieszczenia informujące o skazaniu na śmierć żołnierzy podziemia oraz protokoły wyroków śmierci.

Osobno przedstawiono działalność młodzieżowych, szkolnych i harcerskich grup oporu oraz losy ostatniego żołnierza podziemia, Józefa Franczaka pseudonim "Laluś", który został zastrzelony przez grupę operacyjną SB w 1963 r. na Lubelszczyźnie.

Wojewoda lubelski Wojciech Żukowski podkreślił, że ekspozycja przyczynia się do odkłamywania historii. "Ta wystawa pokazuje, że w lipcu 1944 r. Polska nie została wyzwolona, tylko nastąpiła zamiana jednego okupanta na drugiego, a istniała armia ludzi, którzy się na to nie zgadzali" - powiedział Żukowski.
Wszystkie materiały zaprezentowane na wystawie pochodzą ze zbioru przygotowanego do publikacji IPN "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944 - 1956", która ma się ukazać na wiosnę.

W Lublinie wystawę można oglądać do 28 lutego 2007 r., od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00–16.00 w sali konferencyjno - wystawienniczej IPN przy ul. Staszica 22. Później będzie prezentowana w innych miastach, m.in. w Poznaniu i Kielcach.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna >
piątek, 10 listopada 2006
WSTYD I HAŃBA W PUCHACZOWIE !!!
WSTYD I HAŃBA !!!
Lewicowe władze Puchaczowa na Lubelszczyźnie, na czele z wójtem gminy Adamem Grzesiukiem remontują pomnik ludzi bezpieki !!!

Puchaczów. Praca przy remoncie pomnika konfidentów UB.

Ku czci konfidentów

Tegoroczne Święto Niepodległości lewicowe władze gminy Puchaczów zamierzają uczcić odrestaurowaniem pomnika ku czci konfidentów bezpieki, zlikwidowanych przez podziemie niepodległościowe w 1947 r. Prawicowi radni protestują przeciwko wydawaniu publicznych pieniędzy na taki cel, wskazując, że jest to element kampanii wyborczej starającego się o reelekcję wójta Puchaczowa.

Na stojącym przed Urzędem Gminnym w Puchaczowie pomniku wyrytych jest ponad 20 nazwisk osób, na których wyroki śmierci wykonali żołnierze WiN za współpracę z komunistyczną władzą i zadenuncjowanie 3 żołnierzy podziemia niepodległościowego. Napis na monumencie głosi: "Mieszkańcom Puchaczowa bestialsko zamordowanym w dniu 2 lipca 1947 r. - społeczeństwo powiatu lubelskiego. 1958 r.". Obecnie trwają intensywne prace remontowe przy pomniku.

- Zakończenie remontu jest przewidziane na 6 listopada - poinformował nas starający się o reelekcję wójt Puchaczowa Adam Grzesiuk, popierany przez komitet wyborczy "Wybierzmy przyszłość". Prawicowi samorządowcy z Puchaczowa uznają takie postępowanie za skandal.

- W sierpniu br. rada gminy na wniosek wójta wyasygnowała 30 tys. zł na remont pomnika, a przecież to nie są zadania własne gminy, a ponadto ludzie, którym poświęcony jest pomnik, nie bardzo zasługują na monument w centrum Puchaczowa - wskazuje Tadeusz Nowicki, sołtys Puchaczowa i radny gminy. - Prawdopodobnie wójt dzięki pomnikowi będzie chciał przedłużyć sobie kampanię wyborczą o dzień 11 listopada, a więc czas ciszy wyborczej - dodaje.

Pomnik w Puchaczowie poświęcony jest ludziom zabitym w akcji odwetowej przeprowadzonej nocą 2 lipca 1947 r. przez połączone oddziały trzech znanych dowódców WiN: Stanisława Kuchcewicza "Wiktora", Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i Józefa Struga "Ordona", podlegających ostatniemu komendantowi oddziałów partyzanckich lubelskiego Okręgu WiN kpt. Zdzisławowi Brońskiemu ps. "Uskok".
Puchaczów, w którym aż roiło się od uzbrojonych członków partii, ORMO, konfidentów UB, którzy informowali bezpiekę o każdym podejrzanym zdarzeniu, stwarzał śmiertelne zagrożenie dla całego podziemia niepodległościowego działającego na tamtym terenie. Wcześniej miejscowi konfidenci wydali bezpiece trzech członków oddziału "Wiktora": Kazimierza Karpika "Czarnego", Józefa Króla "Marysia" i Stanisława Lisa "Stacha". Wszyscy zginęli po ok. 40-minutowej walce z wielokrotnie silniejszym przeciwnikiem, okrążeni w pobliskim Turobinie.

- To byli najlepsi, zahartowani w boju ludzie "Wiktora" - mówi kpt. Jerzy Pasierbiak, wiceprezes Obszaru Wschodniego WiN, który w tamtych latach był łącznikiem oddziału "Wiktora".
- Akcję odwetową poprzedził bardzo szczegółowy wywiad. Utworzono listę najbardziej groźnych aktywistów partii i bezpieki i według niej wykonywano wyroki - przyznaje kombatant.
- Materiały historyczne pokazują, że w dużym stopniu były to "trafione" egzekucje - uważa dr Rafał Wnuk, historyk z lubelskiego IPN. - Uchylałbym się przed podpisaniem się pod zdaniem, że wszyscy tam zabici, to byli agenci. To nie były czasy, gdy wszystko było łatwe i przejrzyste. Jednak czczenie tych ludzi pomnikiem, to powielanie zakłamań, których autorami byli komunistyczni narratorzy - dodaje.
Adam Kruczek
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061104&id=po54.txt

Mała Moskwa w Puchaczowie

Prawicowi radni nie chcą, aby do Puchaczowa, podlubelskiej gminy, na której terenie znajduje się znana kopalnia węgla kamiennego w Bogdance, jak 60 lat temu przylgnęła nazwa "Mała Moskwa". Lewicowe władze gminne zaplanowały z okazji Święta Niepodległości odsłonić odrestaurowany pomnik ku czci konfidentów bezpieki. Tym pomysłem zbulwersowane są organizacje kombatanckie i pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej.

"Dzisiaj w Puchaczowie lewicowe władze budzą demony przeszłości. Za publiczne pieniądze, pochodzące z budżetu gminy, poddaje się renowacji pomnik z 1958 roku, który upamiętniał członków tajnych formacji PPR" - napisali opozycyjni radni z Puchaczowa w liście skierowanym m.in. do władz państwowych. Postulują, aby władze gminy z wójtem na czele zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej. W budżecie gminy na remont pomnika zostało przeznaczone 60 tys. zł.

- Nie rozumiem, jak można mówić o odpowiedzialności karnej, skoro remont odbywa się za zgodą rady gminy - dziwi się Adam Grzesiuk, wójt Puchaczowa. - Pomnik był, jest i będzie należał do historii tej miejscowości - dodaje.

Wczoraj wójt twierdził, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, czy odsłonięcie i poświęcenie odrestaurowanego pomnika nastąpi w Święto Niepodległości.
Remontem zbulwersowani są lubelscy kombatanci z Armii Krajowej i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".
- To niepokojące, że odnawia się tego rodzaju obiekty i jeszcze zamierza łączyć ze Świętem Niepodległości - uważa prof. Stanisław Wołoszyn, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK okręgu lubelskiego.
Ostrzej zareagowało Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
- Ze zdumieniem dowiadujemy się, że lewicowe władze tej gminy odnawiają za pieniądze podatników monument upamiętniający ludzi, którzy z pewnością nie zasługują na dobrą pamięć u potomnych, ponieważ zhańbili się zdradą. Zginęli w dobrze zaplanowanej akcji odwetowej, przeprowadzonej 2 lipca 1947 r. przez wierne idei niepodległości Rzeczypospolitej oddziały Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", usiłujące przeciwstawić się zniewalaniu Polski przez Sowietów i ich polskich popleczników - oświadczył dr Jerzy Bukowski, przewodniczący POKiN.
- Materiały historyczne pokazują, że w dużym stopniu były to "trafione" egzekucje, ale oczywiście nie wszystkie - zauważa dr Rafał Wnuk, historyk z lubelskiego IPN. - Uchylałbym się od podpisania się pod zdaniem, że wszyscy tam zabici byli agentami. To nie były czasy, gdy wszystko było łatwe i przejrzyste. Jednak czczenie tych ludzi pomnikiem to powielanie zakłamań, których autorami byli komunistyczni narratorzy - wskazuje.
Adam Kruczek
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061110&id=po01.txt


Wójt sobie remontuje, sołtys protestuje - W Puchaczowie kłócą się o pomnik

Historia wydarzyła się w 1947 roku. 60 lat później nadal wzbudza emocje. Remont pomnika wystawionego osobom zabitym przez żołnierzy "Uskoka” stał się kością niezgody. Przeciwnicy wójta uważają, że remont to nic innego jak kiełbasa wyborcza i na dodatek polityczna prowokacja.

Protestuje przeciwko temu Tomasz Nowicki. Twierdzi, że remont jest kampanią wyborczą wójta Grzesiuka.
Od dwóch tygodni robotnicy odnawiają obelisk upamiętniającego śmierć 23 osób. To Adam Grzesiuk, wójt Puchaczowa, remontuje pomnik postawiony ku czci zabitych przez żołnierzy AK-WiN z oddziału Zdzisława Brońskiego "Uskoka”.
W nocy z 2 na 3 lipca pluton z oddziału "Uskoka”, pod dowództwem Stanisława Kuchcewicza ps. "Wiktor", wykonał wyrok na ludziach posądzanych o współpracę z komunistami, których nazwiska widniały na tajnej liście PPR. W latach pięćdziesiątych władza ludowa wystawiła im pomnik. Obelisk przetrwał do dzisiaj, ale był w opłakanym stanie. Remont skończy się lada dzień.
Wójt zamierza uroczyście przekazać pomnik społeczeństwu Puchaczowa 11 listopada.

- To skandal - grzmi Tomasz Nowicki, sołtys a zarazem radny w Puchaczowie. - Ma to znamiona antypolskiej prowokacji, aby w dniu Święta Narodowego uroczyście przekazywać pomnik poświęcony pamięci komunistów. Jeśli rodziny tych osób chciały odnowić ten pomnik, to mogły to zrobić za własne pieniądze. A nie za społeczne środki - dodaje Nowicki.
Remont pomnika kosztuje kasę gminną 60 tysięcy złotych. Cokół obłożono granitowymi płytami, wokół położono nową kostkę.

- Nie rozróżniam czy te osoby współpracowały z komunistami, czy też nie - mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów. - Zginęli w powojennej zawierusze. Pomnik był w fatalnym stanie i trzeba było go odnowić. Obelisk stoi tuż przy wejściu do parku, w centrum Puchaczowa. Po prostu źle wyglądał - tłumaczy wójt. - Jest to po prostu kawałek naszej tragicznej historii - dodaje Grzesiuk, jednocześnie zaprzeczając, że ma to coś wspólnego z kampanią wyborczą.

Termin uroczystości najbardziej bulwersuje Tomasza Nowickiego.
- Chichot historii, aby w święto 11 Listopada czcić pod pomnikiem komunistów - dodaje wzburzony Nowicki. - Tej sprawy tak nie zostawię. Wspólnie z kolegami z Klubu Radnych Opozycyjnych napisaliśmy list protestacyjny. Otrzyma go wojewoda lubelski, szefowie IPN oraz działacze niepodległościowych organizacji kombatanckich - grozi Nowicki.
- Jak mnie zaproszą, to pójdę. Wszyscy parafianie są ważni. Polityka się nie liczy - tak podsumował sprawę ksiądz Zenon Bzdyrek, proboszcz parafii w Puchaczowie pod wezwaniem WNB Najświętszej Marii Panny.
Paweł Puzio, 07. Listopada 2006
Źródło: Dziennik Wschodni