Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
WIL3 SZLAK
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
sobota, 10 lutego 2007
Otwarcie wystawy „»Zwyczajny« resort. Ludzie i metody »bezpieki« 1944–1956”
7 lutego 2007 r. w Bielsku-Białej została otwarta wystawa przygotowana przez OBEP IPN w Warszawie, obrazująca organizację i działanie służby bezpieczeństwa w latach 1944-1956.


„»Zwyczajny« resort. Ludzie i metody »bezpieki« 1944–1956” to tytuł ekspozycji, która została uroczyście otwarta w Książnicy Beskidzkiej w Bielsku-Białej, przy ul. Słowackiego 17a, 7 lutego 2007 r. Wernisaż rozpoczęło przemówienie dyrektora Oddziału IPN w Katowicach Andrzeja Sikory. Następnie prelekcję pt. „Aparat bezpieczeństwa w Polsce w latach 1944–1956” wygłosił Dariusz Węgrzyn z Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Katowicach. Wykład poświęcony był działalności organów bezpieczeństwa państwa w Polsce w latach 1944–1956, ze szczególnym uwzględnieniem specyfiki pracy UB na terenie Podbeskidzia.


Wystawa została przygotowana przez OBEP IPN w Warszawie. Poprzez wykorzystane dokumenty i zdjęcia ma przybliżyć metody działalności operacyjnej funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Szczególną uwagę zwracają instrukcje werbowania i prowadzenia tzw. TW (tajnych współpracowników) oraz materiały szkoleniowe dla agentów.
Wystawę można oglądać do końca lutego.
Serdecznie zapraszamy.


Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
niedziela, 21 stycznia 2007
"INKA 1946" - spektakl w TVP 1, 22.01.2007, godz. 21:00
Scena Faktu zaprasza na premierę spektaklu „INKA 1946” Wojciecha Tomczyka w reżyserii Natalii Korynckiej-Gruz, która odbędzie się w poniedziałek 22 stycznia 2007 roku (TVP Program 1, godz. 21.00). Będzie to prapremiera sztuki o niezwykłej postaci, zapomnianej i niedocenionej – Danucie Siedzikównie, ps. "Inka".

Danuta Siedzikówna, po uwolnieniu z rąk NKWD (w czerwcu 1945 roku była transportowana wraz z grupą Polaków do ZSRR) przyłącza się do partyzantów jako sanitariuszka. W czasie potyczek z UB i KBW opatruje rannych z obu walczących stron, zgodnie z zasadami służby medycznej.

W lipcu 1946 roku "Inka" zostaje wysłana wraz z eskortującym ją kapralem Czajką do Gdańska. Jadący nie wiedzą, że na skutek zdrady byłej łączniczki majora "Łupaszki" – "Reginy" większość adresów, które znają to kontakty „spalone”. Cudem unikają aresztowania w Malborku, jednak w Gdańsku, w nocy z 19 na 20 lipca – Inka zostaje aresztowana przez UB. Poddana brutalnemu śledztwu nie zdradza. W tej sytuacji zostaje pośpiesznie „osądzona” w trybie doraźnym i 28 sierpnia 1946 roku rozstrzelana. Jednym z zarzutów, jakie jej postawiono było mordowanie rannych jeńców z UB (ludzi, którym w rzeczywistości ratowała życie). "Inka" umiera z okrzykiem na ustach: „Niech żyje Polska!”

Dramat dokumentalny Wojciecha Tomczyka, kolejny obok „Norymbergi” utwór napisany specjalnie dla Teatru Telewizji, opowiada o mordzie sądowym dokonanym na tej niespełna 18–letniej bohaterce (ur. 3 września 1928 – zm. 28 sierpnia 1946), sanitariuszce i łączniczce w V Brygadzie Wileńskiej AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

Obsada: Karolina Kominek-Skuratowicz (Inka), Lech Mackiewicz (Jerzy), Kinga Preis (Maria), Agnieszka Podsiadlik (Regina), Piotr Jankowski (Anderman), Marta Chodorowska (Jadzia Mikołajewska), Piotr Bala (Ratajczyk), Paweł Kowalski (Ksiądz), Kazimierz Mazur (Mazur), Michał Kowalski (Stawicki), Katarzyna Rabczuk (Helena Mikołajewska), Małgorzata Oracz (Pani), Maciej Brzoska (Konus), Jakub Drewa (Barman), Filip Cembala (Poker), Karina Iwaszko (Strażniczka), Andrzej Pieczyński (Mecenas), Arkadiusz Brykalski (Suchocki), Dariusz Siastacz (Wójcik), Jacek Malarski (Adamski), Wojciech Namiotko (Ubek), Stanisław Michalski (Stary Nowicki), Helena Marek (Żona Milicjanta), Mariusz Żarnecki (Zagończyk), Sławomir Lewandowski (Fotograf), Michał Buczek (Dowódca), Bronisław Niemczyk (Stary Leśniczy), Maciej Aszemberg (Lekarz), Wioletta Nawrocka (Strażniczka), Rafał Leszczyński (Sędzia), Marcin Drelicharz (Prokurator), Adam Graczyk (Czajka), Krzysztof Skonieczny (Borkowski), Wojciech Czerwiński (Kulikowski), Jarosław Boberek (Agent), Agata Nowicka (Asystentka), Grzegorz Gzyl (Marek), Michał Nowaczyk (Młody Nowicki), Marta Kalmus (Tarasiewicz), Paweł Czajka (Ubek), Piotr Plichta (Ubek II)

Autor: Wojciech Tomczyk
Reżyseria: Natalia Koryncka-Gruz
Zdjęcia: Zdzisław Najda
Scenografia: Joanna Macha
Kostiumy: Helena Potocka
Muzyka: Paweł Szymański
Konsultant historyczny: Piotr Szubarczyk IPN Oddział Gdańsk


Więcej na temat "Inki": Egzekucja "Inki" i "Zagończyka"
Strona główna >
czwartek, 11 stycznia 2007
Wystawa „Zaplute karły reakcji” 8.01- 28.02.2007 r. IPN O/Lublin
Otwarcie wystawy „Zaplute karły reakcji” – Lublin, 8 stycznia 2007 r.

Dnia 8 stycznia 2007 r. w Lublinie miało miejsce uroczyste otwarcie wystawy „Zaplute karły reakcji” przygotowanej przez pracowników Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Lublinie.

Celem wystawy jest wyeksponowanie najważniejszych zjawisk determinujących charakter polskiej konspiracji niepodległościowej lat 1944–1956. Zamierzeniem autorów wystawy jest ukazanie w symboliczny sposób, poprzez fotografie, tego, co stanowiło istotę podziemnej Polski. Komentarz stanowią nadtytuły chronologicznie ułożonych plansz.

Użyte w tytule sformułowanie „zaplute karły reakcji” to pogardliwe określenie ludzi podziemia upowszechniane przez propagandę komunistyczną, która dążyła nie tylko do unicestwienia konspiratorów, lecz także do zohydzenia ich pamięci. Zderzenie tego propagandowego, powszechnie znanego hasła z prezentowanym materiałem pokazuje dramat ludzi którzy podjęli decyzję walki podziemnej.

Na wystawie można zobaczyć m.in. wykonane przez UB zdjęcia żołnierzy podziemia schwytanych oraz zabitych; fotografie partyzantów AK internowanych w obozie NKWD na Majdanku, zdjęcia z procesu przywódców Polski Podziemnej. Są też fotografie leśnych oddziałów wykonane przez partyzantów; zdjęcia ziemianek i bunkrów, w których się ukrywali czy mapy pokazujące działalność oddziałów podziemia. Zaprezentowano również kopie ulicznych plakatów wymierzonych w podziemie niepodległościowe, a w tym obwieszczenia informujące o skazaniu na śmierć żołnierzy podziemia oraz protokoły wyroków śmierci.

Osobno przedstawiono działalność młodzieżowych, szkolnych i harcerskich grup oporu oraz losy ostatniego żołnierza podziemia, Józefa Franczaka pseudonim "Laluś", który został zastrzelony przez grupę operacyjną SB w 1963 r. na Lubelszczyźnie.

Wojewoda lubelski Wojciech Żukowski podkreślił, że ekspozycja przyczynia się do odkłamywania historii. "Ta wystawa pokazuje, że w lipcu 1944 r. Polska nie została wyzwolona, tylko nastąpiła zamiana jednego okupanta na drugiego, a istniała armia ludzi, którzy się na to nie zgadzali" - powiedział Żukowski.
Wszystkie materiały zaprezentowane na wystawie pochodzą ze zbioru przygotowanego do publikacji IPN "Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944 - 1956", która ma się ukazać na wiosnę.

W Lublinie wystawę można oglądać do 28 lutego 2007 r., od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00–16.00 w sali konferencyjno - wystawienniczej IPN przy ul. Staszica 22. Później będzie prezentowana w innych miastach, m.in. w Poznaniu i Kielcach.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna >
piątek, 10 listopada 2006
WSTYD I HAŃBA W PUCHACZOWIE !!!
WSTYD I HAŃBA !!!
Lewicowe władze Puchaczowa na Lubelszczyźnie, na czele z wójtem gminy Adamem Grzesiukiem remontują pomnik ludzi bezpieki !!!

Puchaczów. Praca przy remoncie pomnika konfidentów UB.

Ku czci konfidentów

Tegoroczne Święto Niepodległości lewicowe władze gminy Puchaczów zamierzają uczcić odrestaurowaniem pomnika ku czci konfidentów bezpieki, zlikwidowanych przez podziemie niepodległościowe w 1947 r. Prawicowi radni protestują przeciwko wydawaniu publicznych pieniędzy na taki cel, wskazując, że jest to element kampanii wyborczej starającego się o reelekcję wójta Puchaczowa.

Na stojącym przed Urzędem Gminnym w Puchaczowie pomniku wyrytych jest ponad 20 nazwisk osób, na których wyroki śmierci wykonali żołnierze WiN za współpracę z komunistyczną władzą i zadenuncjowanie 3 żołnierzy podziemia niepodległościowego. Napis na monumencie głosi: "Mieszkańcom Puchaczowa bestialsko zamordowanym w dniu 2 lipca 1947 r. - społeczeństwo powiatu lubelskiego. 1958 r.". Obecnie trwają intensywne prace remontowe przy pomniku.

- Zakończenie remontu jest przewidziane na 6 listopada - poinformował nas starający się o reelekcję wójt Puchaczowa Adam Grzesiuk, popierany przez komitet wyborczy "Wybierzmy przyszłość". Prawicowi samorządowcy z Puchaczowa uznają takie postępowanie za skandal.

- W sierpniu br. rada gminy na wniosek wójta wyasygnowała 30 tys. zł na remont pomnika, a przecież to nie są zadania własne gminy, a ponadto ludzie, którym poświęcony jest pomnik, nie bardzo zasługują na monument w centrum Puchaczowa - wskazuje Tadeusz Nowicki, sołtys Puchaczowa i radny gminy. - Prawdopodobnie wójt dzięki pomnikowi będzie chciał przedłużyć sobie kampanię wyborczą o dzień 11 listopada, a więc czas ciszy wyborczej - dodaje.

Pomnik w Puchaczowie poświęcony jest ludziom zabitym w akcji odwetowej przeprowadzonej nocą 2 lipca 1947 r. przez połączone oddziały trzech znanych dowódców WiN: Stanisława Kuchcewicza "Wiktora", Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i Józefa Struga "Ordona", podlegających ostatniemu komendantowi oddziałów partyzanckich lubelskiego Okręgu WiN kpt. Zdzisławowi Brońskiemu ps. "Uskok".
Puchaczów, w którym aż roiło się od uzbrojonych członków partii, ORMO, konfidentów UB, którzy informowali bezpiekę o każdym podejrzanym zdarzeniu, stwarzał śmiertelne zagrożenie dla całego podziemia niepodległościowego działającego na tamtym terenie. Wcześniej miejscowi konfidenci wydali bezpiece trzech członków oddziału "Wiktora": Kazimierza Karpika "Czarnego", Józefa Króla "Marysia" i Stanisława Lisa "Stacha". Wszyscy zginęli po ok. 40-minutowej walce z wielokrotnie silniejszym przeciwnikiem, okrążeni w pobliskim Turobinie.

- To byli najlepsi, zahartowani w boju ludzie "Wiktora" - mówi kpt. Jerzy Pasierbiak, wiceprezes Obszaru Wschodniego WiN, który w tamtych latach był łącznikiem oddziału "Wiktora".
- Akcję odwetową poprzedził bardzo szczegółowy wywiad. Utworzono listę najbardziej groźnych aktywistów partii i bezpieki i według niej wykonywano wyroki - przyznaje kombatant.
- Materiały historyczne pokazują, że w dużym stopniu były to "trafione" egzekucje - uważa dr Rafał Wnuk, historyk z lubelskiego IPN. - Uchylałbym się przed podpisaniem się pod zdaniem, że wszyscy tam zabici, to byli agenci. To nie były czasy, gdy wszystko było łatwe i przejrzyste. Jednak czczenie tych ludzi pomnikiem, to powielanie zakłamań, których autorami byli komunistyczni narratorzy - dodaje.
Adam Kruczek
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061104&id=po54.txt

Mała Moskwa w Puchaczowie

Prawicowi radni nie chcą, aby do Puchaczowa, podlubelskiej gminy, na której terenie znajduje się znana kopalnia węgla kamiennego w Bogdance, jak 60 lat temu przylgnęła nazwa "Mała Moskwa". Lewicowe władze gminne zaplanowały z okazji Święta Niepodległości odsłonić odrestaurowany pomnik ku czci konfidentów bezpieki. Tym pomysłem zbulwersowane są organizacje kombatanckie i pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej.

"Dzisiaj w Puchaczowie lewicowe władze budzą demony przeszłości. Za publiczne pieniądze, pochodzące z budżetu gminy, poddaje się renowacji pomnik z 1958 roku, który upamiętniał członków tajnych formacji PPR" - napisali opozycyjni radni z Puchaczowa w liście skierowanym m.in. do władz państwowych. Postulują, aby władze gminy z wójtem na czele zostały pociągnięte do odpowiedzialności karnej. W budżecie gminy na remont pomnika zostało przeznaczone 60 tys. zł.

- Nie rozumiem, jak można mówić o odpowiedzialności karnej, skoro remont odbywa się za zgodą rady gminy - dziwi się Adam Grzesiuk, wójt Puchaczowa. - Pomnik był, jest i będzie należał do historii tej miejscowości - dodaje.

Wczoraj wójt twierdził, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, czy odsłonięcie i poświęcenie odrestaurowanego pomnika nastąpi w Święto Niepodległości.
Remontem zbulwersowani są lubelscy kombatanci z Armii Krajowej i Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość".
- To niepokojące, że odnawia się tego rodzaju obiekty i jeszcze zamierza łączyć ze Świętem Niepodległości - uważa prof. Stanisław Wołoszyn, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK okręgu lubelskiego.
Ostrzej zareagowało Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.
- Ze zdumieniem dowiadujemy się, że lewicowe władze tej gminy odnawiają za pieniądze podatników monument upamiętniający ludzi, którzy z pewnością nie zasługują na dobrą pamięć u potomnych, ponieważ zhańbili się zdradą. Zginęli w dobrze zaplanowanej akcji odwetowej, przeprowadzonej 2 lipca 1947 r. przez wierne idei niepodległości Rzeczypospolitej oddziały Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", usiłujące przeciwstawić się zniewalaniu Polski przez Sowietów i ich polskich popleczników - oświadczył dr Jerzy Bukowski, przewodniczący POKiN.
- Materiały historyczne pokazują, że w dużym stopniu były to "trafione" egzekucje, ale oczywiście nie wszystkie - zauważa dr Rafał Wnuk, historyk z lubelskiego IPN. - Uchylałbym się od podpisania się pod zdaniem, że wszyscy tam zabici byli agentami. To nie były czasy, gdy wszystko było łatwe i przejrzyste. Jednak czczenie tych ludzi pomnikiem to powielanie zakłamań, których autorami byli komunistyczni narratorzy - wskazuje.
Adam Kruczek
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20061110&id=po01.txt


Wójt sobie remontuje, sołtys protestuje - W Puchaczowie kłócą się o pomnik

Historia wydarzyła się w 1947 roku. 60 lat później nadal wzbudza emocje. Remont pomnika wystawionego osobom zabitym przez żołnierzy "Uskoka” stał się kością niezgody. Przeciwnicy wójta uważają, że remont to nic innego jak kiełbasa wyborcza i na dodatek polityczna prowokacja.

Protestuje przeciwko temu Tomasz Nowicki. Twierdzi, że remont jest kampanią wyborczą wójta Grzesiuka.
Od dwóch tygodni robotnicy odnawiają obelisk upamiętniającego śmierć 23 osób. To Adam Grzesiuk, wójt Puchaczowa, remontuje pomnik postawiony ku czci zabitych przez żołnierzy AK-WiN z oddziału Zdzisława Brońskiego "Uskoka”.
W nocy z 2 na 3 lipca pluton z oddziału "Uskoka”, pod dowództwem Stanisława Kuchcewicza ps. "Wiktor", wykonał wyrok na ludziach posądzanych o współpracę z komunistami, których nazwiska widniały na tajnej liście PPR. W latach pięćdziesiątych władza ludowa wystawiła im pomnik. Obelisk przetrwał do dzisiaj, ale był w opłakanym stanie. Remont skończy się lada dzień.
Wójt zamierza uroczyście przekazać pomnik społeczeństwu Puchaczowa 11 listopada.

- To skandal - grzmi Tomasz Nowicki, sołtys a zarazem radny w Puchaczowie. - Ma to znamiona antypolskiej prowokacji, aby w dniu Święta Narodowego uroczyście przekazywać pomnik poświęcony pamięci komunistów. Jeśli rodziny tych osób chciały odnowić ten pomnik, to mogły to zrobić za własne pieniądze. A nie za społeczne środki - dodaje Nowicki.
Remont pomnika kosztuje kasę gminną 60 tysięcy złotych. Cokół obłożono granitowymi płytami, wokół położono nową kostkę.

- Nie rozróżniam czy te osoby współpracowały z komunistami, czy też nie - mówi Adam Grzesiuk, wójt gminy Puchaczów. - Zginęli w powojennej zawierusze. Pomnik był w fatalnym stanie i trzeba było go odnowić. Obelisk stoi tuż przy wejściu do parku, w centrum Puchaczowa. Po prostu źle wyglądał - tłumaczy wójt. - Jest to po prostu kawałek naszej tragicznej historii - dodaje Grzesiuk, jednocześnie zaprzeczając, że ma to coś wspólnego z kampanią wyborczą.

Termin uroczystości najbardziej bulwersuje Tomasza Nowickiego.
- Chichot historii, aby w święto 11 Listopada czcić pod pomnikiem komunistów - dodaje wzburzony Nowicki. - Tej sprawy tak nie zostawię. Wspólnie z kolegami z Klubu Radnych Opozycyjnych napisaliśmy list protestacyjny. Otrzyma go wojewoda lubelski, szefowie IPN oraz działacze niepodległościowych organizacji kombatanckich - grozi Nowicki.
- Jak mnie zaproszą, to pójdę. Wszyscy parafianie są ważni. Polityka się nie liczy - tak podsumował sprawę ksiądz Zenon Bzdyrek, proboszcz parafii w Puchaczowie pod wezwaniem WNB Najświętszej Marii Panny.
Paweł Puzio, 07. Listopada 2006
Źródło: Dziennik Wschodni
środa, 08 listopada 2006
Uroczystości odsłonięcia pomnika ku czci ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH 1944 – 1956
28 października 2006 r. w Piotrkowie Trybunalskim odbyły się uroczystości odsłonięcia i poświęcenia pomnika ku czci Żołnierzy Wyklętych 1944-1956.
Poniżej zamieszczam relację jednego z organizatorów i inicjatorów tego przedsięwzięcia, Pana Roberta Szali, wraz z kilkoma zdjęciami z tych uroczystości.



Mszą Świętą w kościele parafii Nawiedzenia NMP ( przy ulicy Śląskiej), w intencji poległych, pomordowanych i zmarłych uczestników walk o całkowitą niepodległość naszej Ojczyzny w latach 1944-1956 rozpoczęły się, o godzinie 12.30 uroczystości odsłonięcia i poświęcenia tablicy umieszczonej na głazie, ku czci tzw. ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH lat 1944 – 1956, czyli bohaterów podziemia antykomunistycznego, dla których wolność przyniesiona na ostrzach sowieckich bagnetów ze wschodu była tylko zamianą jednego okupanta na drugiego, a przelewali swą krew w walce i oczekiwali innej wolności dla naszej Ojczyzny.

Na zbiórce przed kościołem ustawiły się jako pierwsze tradycyjnie poczty sztandarowe, a wśród nich m.in. zawsze stający w szeregu jako pierwszy poczet 25-go Pułku Piechoty AK Ziemi Piotrkowskiej, za nimi poczty sztandarowe Konspiracyjnego Wojska Polskiego, znowu Armii Krajowej, dalej poczty Represjonowanych Żołnierzy Górników, Związku Byłych Więźniów Okresu Stalinowskiego, Szarych Szeregów, NSZZ Solidarność 80 z Kopalni Wegla Brunatnego Bełchatów, Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr1 (jedyny z wielu szkół piotrkowskich ! ), oraz trochę spóźniony bo z bardzo daleka, dołączył poczet sztandarowy Okręgu Wielkopolskiego Narodowych Sił Zbrojnych z Prezesem ppłk. Janem Podhorskim. Za nimi delegacje rożnych środowisk z wielu rejonów Polski.





Po komendzie, z kapłanami na czele i przy dźwiękach orkiestry wszyscy wmaszerowali do kościoła. Msza Św. oraz poświęcenie tablicy było koncelebrowane przez Dziekana Dekanatu piotrkowskiego ks.Stanisława Sochę i proboszcza parafii Nawiedzenia NMP ks.Romana Czermańskiego, oraz przybyłych specjalnie na tą uroczystość ks. Jana Stępnia z Radomia i ks. Józefa Grecki z Ostrowa Wielkopolskiego, byłych żołnierzy podziemia prześladowanych w czasach stalinowskich. Piękną homilię na temat Żołnierzy Wyklętych wygłosił ks. Roman Czermański , a cała Msza Św. była wielką manifestacją patriotyzmu Polaków.
Po Mszy Św. uformowano na ulicy obok kościoła kolumnę marszową, którą otwierała orkiestra z Kopalni Węgla Brunatnego Bełchatów, następnie ruszono ulicami w kierunku ronda ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH 1944-1956.
Przy tym rondzie znajduje się głaz z tablicą , która miała być odsłonięta i poświecona. Po przybyciu na miejsce, orkiestra i poczty sztandarowe ustawiły się na wyznaczone miejsce a przybyłych przywitał dyrektor piotrkowskiego Muzeum Okręgowego p.Marcin Gąsior.







Następnie wygłoszono okolicznościowe przemówienia m.in. przez wiceprezydentów miasta Piotrkowi Trybunalskiego. Po wystąpieniach zaproszono przedstawicieli kombatantów, wiceprezydentów miasta i Przewodniczącego Rady Miasta Piotrkowa Trybunalskiego do odsłonięcia tablicy ku czci Żołnierzy Wyklętych 1944-1956. Po odsłonięciu, obecni kapłani kolejno poświęcili tablicę umieszczoną na kilkutonowym głazie.
Następnie złożono wieńce i wiązanki kwiatów m.in.od Prezydenta Miasta Piotrkowa Trybunalskiego, Rady Miasta, kombatantów ze wszystkich ugrupowań podziemia, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Urzędu ds.Kombatantów, R. K. Wojskowej, partii politycznych, szkół piotrkowskich, Młodzieży Wszechpolskiej, zakładów pracy i związków zawodowych. Wartę honorową przy pomniku wystawiła 25 Brygada Kawalerii Powietrznej z Tomaszowa Mazowieckiego.







Po oficjalnych uroczystościach i pamiątkowych fotografiach wszyscy zaproszeni zostali na grochówkę wojskową z ,,wkładka”, specjalnie zamówioną w pobliskim barze.Myślę, że ta uroczystość zostanie nam na długo w pamięci, a ja jako organizator podwójnie ją przeżywałem , lecz było pięknie, nawet pogoda dopisała mimo końca października. Jednak na koniec chcę powiedzieć, że brakowało mi tam młodzieży, mimo wysłania zaproszenia do władz szkolnictwa piotrkowskiego nie przybyły delegacje szkół, i jak przewidywałem również, mimo naszych zaproszeń do mediów piotrkowskich, nie przybyli i nie ukazało się NIC na temat tej uroczystości – to przykre dla mnie, a jeszcze bardziej dla tych bohaterów, przemilczanych przez lata a i teraz też, jak widać po tej uroczystości.
Robert Szala
Piotrków Trybunalski




poniedziałek, 25 września 2006
Uroczystości w 55 rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza ps. "Żelazny"
W dniu 8 października 2006 r. w Zbereżu i Włodawie odbyły się uroczystości upamiętniające 55. rocznicę śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza ps. "Żelazny", ostatniego dowódcy zgrupowania partyzanckiego WiN Obwodu Włodawa. [FOTORELACJA]
Na uroczystości, objęte honorowym patronatem Prezydenta RP - Pana Lecha Kaczyńskiego oraz Wojewody Lubelskiego - Pana Wojciecha Żukowskiego, zapraszali:
Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość" - Koło Obwodu Włodawa,
Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej,
Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie,
Prawo i Sprawiedliwość we Włodawie.

Program uroczystości 8 października 2006 r. (niedziela):

10:00 Modlitwa i złożenie wieńców pod pomnikiem poległych w Zbereżu
12:00 Msza Święta w kościele pw. Św. Ludwika we Włodawie
13:30 Sesja popularnonaukowa w Sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego we Włodawie, Al. J. Piłsudskiego 24:

- referat "Podziemie niepodległościowe na Lubelszczyźnie na tle konspiracji w Polsce w latach 1944 - 1956" - dr Rafał Wnuk, IPN O/Lublin
- projekcja filmu - "Jastrząb"/"Żelazny", reż. Adam Sikorski
- referat "Rozpracowanie grupy Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" przez funkcjonariuszy WUBP w Lublinie w latach 1947–1951" - dr Jarosław Kopiński, IPN O/Lublin



Edward Taraszkiewicz „Grot”, „Żelazny” urodził się 22 stycznia 1921 r., jego młodszy brat Leon „Jastrząb” 13 maja 1925 r. Obaj przyszli na świat w Niemczech, gdzie ich rodzice pracowali zarobkowo. Rodzina Taraszkiewiczów powróciła do Polski w 1925 r. i osiadła we Włodawie.

W początkowym okresie okupacji niemieckiej Edward Taraszkiewicz został wywieziony do Rzeszy na przymusowe roboty. Powrócił stamtąd w maju 1945 r. Leon Taraszkiewicz jako kilkunastoletni chłopiec został skierowany jako junak do pracy na kolei w okolicach Radomia. Za pomoc w ucieczkach udzielaną więźniom przewożonym w transportach kolejowych został aresztowany. Udało mu się uciec, ale w Chełmie aresztowano go ponownie i przewieziono do więzienia na Zamku w Lublinie. Po raz kolejny udało mu się zbiec. Powrócił w rodzinne strony, próbował nawiązać kontakt z oddziałem partyzanckim AK, ale trafił do oddziału partyzantki sowieckiej dowodzonej przez „Anatola”.

Po „wyzwoleniu” Leon powrócił do Włodawy. Otrzymywał liczne propozycje współorganizowania „władzy ludowej” na terenie powiatu włodawskiego, na które nie wyraził zgody. W grudniu 1944 r. jego ojciec, matka, on oraz trzynastoletnia siostra zostali aresztowani przez aparat bezpieczeństwa. Leon został ponownie osadzony w więzieniu na Zamku w Lublinie. Matka i siostra – w obozie w Krzesimowie. W trakcie transportu do miejsca internowania w głębi Związku Sowieckiego, Leonowi wraz z kilkunastoma innymi internowanymi udaje mu się uciec. Nawiązał kontakt ze strukturami AK Obwodu Włodawa. Wszedł w skład oddziału Tadeusza Bychawskiego „Sępa”, a po jego śmierci został dowódcą oddziału.

Po powrocie z Niemiec, jego brat Edward Taraszkiewicz wstąpił do oddziału i został zastępcą dowódcy oddziału. Przez następne półtorej roku, kiedy „Jastrząb” dowodził oddziałem liczącym średnio 40-60 partyzantów, przeprowadził kilkadziesiąt brawurowych akcji zbrojnych. Wymierzone one był przeciwko pospolitym bandytom będącym prawdziwą plagą powojennej polskiej wsi, a także przeciw posterunkom MO na terenie powiatu włodawskiego, chełmskiego i lubelskiego. Jedną z najsłynniejszych akcji „Jastrzębia” był atak na PUBP we Włodawie, 22 października 1946 r. i uwolnienie około 100 więźniów. „Jastrząb” zginął 3 stycznia 1947 r. w Siemieniu podczas ataku na grupę ochronno-propagandową.

Po jego śmierci, dowodzenie oddziałem przejął brat Edward – „Żelazny”. W wyniku akcji amnestyjnej z wiosny 1947 r. większość żołnierzy oddziału ujawniła się. Przy dowódcy pozostawało zazwyczaj pięciu-sześciu partyzantów. Mimo małej liczebności oddziału prowadził on bardzo aktywną działalność zbrojną jeszcze przez ponad cztery lata. Do maja 1949 r. „Żelazny” był podporządkowany kpt. Zdzisławowi „Brońskiemu „Uskokowi”. Akcje oddziału skierowane były przede wszystkim przeciwko osobom współpracującym z Urzędem Bezpieczeństwa oraz pospolitym złodziejom. Szlak oddziału znaczony był licznymi starciami z grupami operacyjnymi UB-KBW, w których oddział ponosił ciężkie straty (Kolonia Macoszyn, 6 listopada 1948 r. – dwóch poległych partyzantów; Grądy, 18 października 1949 r. – trzech poległych partyzantów). Najgłośniejszym echem odbiła się akcja z 29 maja 1951 r., kiedy koło Dominiczyna oddział „Żelaznego” zatrzymał samochód powracający z Włodawy do Lublina. Podróżowała nim komisja budowlana Wojewódzkiej Rady Narodowej w Lublinie. Jej przewodniczący, Ludwik Czugała (w latach 1945–1950 przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej), został rozstrzelany.

Działania operacyjne mające doprowadzić do ostatecznej likwidacji grupy „Żelaznego” był prowadzone przez PUBP we Włodawie we współdziałaniu z Wydziału III WUBP w Lublinie od maja 1947 r. Od początku 1951 r. prowadzono kombinację operacyjną mającą na celu nawiązanie kontaktu z oddziałem poprzez tajnych współpracowników, którzy podając się za przedstawicieli rzekomej centralnej organizacji podziemnej chcieli nakłonić dowódcę oddziału do zaniechania działalności zbrojnej, a następnie nakłonić go do przerzucenia ich w „bezpieczne miejsce”. Czołowe role w kombinacji odgrywało dwóch tajnych współpracowników, którymi byli bracia: Wacław Topolski „Jabłoński” i Tadeusz Topolski „Werba”. Spokojna praca operacyjna została zakłócona przez śmierć Czugały. Władze centralne żądały szybkich efektów. 31 maja 1951 r. powołano specjalna grupę operacyjną „Włodawa”, na czele której stanął wicedyrektor Departamentu III MBP płk Stanisław Wolański. Ponadto szefowie WUBP z Poznania, Bydgoszczy, Łodzi, Wrocławia i Krakowa mieli oddelegować do pomocy wspomnianej grupie po 2 pracowników z wydziałów: I, III, IV i V. Dyrektor departamentu śledczego MBP miał przekazać dodatkowo 20 oficerów śledczych. Do akcji skierowano trzy bataliony KBW. Aby uniemożliwić jakiekolwiek przecieki z PUBP we Włodawie, z dniem 22 czerwca 1951 r. przeniesiono wszystkich pracowników operacyjnych i gospodarczych tego urzędu na inny teren, natomiast szefem PUBP został oficer Departamentu III MBP. Pracowników operacyjnych zastąpili absolwenci rocznej szkoły MBP.

W okresie od 21 czerwca do 25 sierpnia 1951 r. oddział „Żelaznego” rozpracowywało 372 informatorów. W tym czasie odbyto z agenturą 1080 spotkań, z których otrzymano 726 doniesień, 78 zakwalifikowano jako cenne. Rozpracowaniem objęto 113 figurantów, w przeważającej większości – byłych żołnierzy AK i WIN. Najcenniejszych informacji dostarczali tajni współpracownicy „Oko” i „Jabłoński”. Temu drugiemu udało się ustalić personalia, a następnie nawiązać kontakt z łączniczką oddziału Reginą Ozgą „Lilką”. Dzieki temu „Jabłoński” pozyskiwał informacje, które pomagały UB w prowadzeniu działań operacyjnych, umożliwiając zlokalizowanie miejsca, gdzie przebywał oddział „Żelaznego”.

Wczesnym rankiem 6 października 1951 r. Grupa Operacyjna „Włodawa” w składzie dwóch batalionów KBW (około 600 żołnierzy) oraz funkcjonariusze WUBP z Lublina i PUBP z Włodawy okrążyła zabudowania rodziny Kaszczuków w Zbereżu nad Bugiem (pow. Włodawa). Tam kwaterowała czteroosobowa grupa „Żelaznego”. W trakcie zamykania linii okrążenia przez jednostki KBW „Żelazny” podjął próbę przebicia się. Partyzantom początkowo sprzyjało szczęście. Zdobyli gazik KBW, którego kierowca zamiast wywieźć ich poza linię okrążenia wwiózł ich w miejsce, gdzie stacjonował sztab grupy operacyjnej. W wyniku walki zginął Edward Taraszkiewcz „Żelazny” oraz Kazimierz Torbicz „Kazek”. Pozostałych dwóch partyzantów – Józefa Domańskiego „Łukasza” i Stanisława Marciniaka „Niwinnego” – aresztowano. Podczas ostrzału zabudowań, w których ukrywali się żołnierze podziemia zostali zabici gospodarze: Teodor i Natalia Kaszczuk. Ze strony grupy operacyjnej poległo pięciu żołnierzy KBW oraz były zastępca naczelnika Wydziału III WUBP w Lublinie.

Józef Domański Łukasz” i Stanisław Marciniak „Niwinny” 14 sierpnia 1952 r. zostali skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie, na sesji wyjazdowej we Włodawie, na karę śmierci. Wyroki wykonano 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. W tym samym procesie, na karę śmierci skazana została Regina Ozga „Lilka”, której wymiar kary zamieniono na dożywotnie więzienie (opuściła więzienie 26 lutego 1958 r.). za współpracę z oddziałem „Żelaznego” skazano również trzech braci Kaszczuków: Stanisława – na karę dożywotniego więzienia; Józefa – na karę 12 lat więzienia i Bronisława – na karę 10 lat więzienia.

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej

Więcej informacji na temat działalności ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" (i jego brata por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia"): "JASTRZĄB i ŻELAZNY"
niedziela, 03 września 2006
Uroczystości w 60 rocznicę śmierci ppor. Antoniego Kopaczewskiego ps. "Lew"
Dnia 8 września 2006 r. na Lubelszczyźnie odbyły się uroczystości upamiętniające 60. rocznicę śmierci ppor. Antoniego Kopaczewskiego ps. „Lew”, jednego z dowódców partyzanckiego zgrupowania WiN mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”.

Przy obelisku we wsi Ignasin, upamiętniającym miejsce śmierci ppor. „Lwa” i jego podkomendnych w dniu 8 września 1946 r., kwiaty złożyli m.in. dyrektor Oddziału IPN w Lublinie Jacek Welter, wicewojewoda lubelski Jarosław Zdrojkowski oraz wicemarszałek województwa lubelskiego Stanisław Gogacz.
W kościele parafialnym w miejscowości Piaski odprawiono mszę św. w intencji poległych partyzantów.
Wydarzeniom sprzed 60 lat poświęcona była okolicznościowa sesja w miejscowym Centrum Kultury. Dr Rafał Wnuk (naczelnik OBEP IPN Lublin) przypomniał tło funkcjonowania powojennego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie, w tym największego w regionie zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, jednego z pięciu największych zgrupowań partyzanckich w Polsce po 1944 r. Z kolei, dr Sławomir Poleszak (kierownik referatu badań naukowych OBEP IPN Lublin) przybliżył historię działającego w rejonie Piasek pododdziału WiN ppor. Antoniego Kopaczewskiego ps. „Lew” i okoliczności dramatu, jaki rozegrał się we wsi Ignasin 8 września 1946 r.
Uczestnicy sesji mogli obejrzeć film dokumentalny pt. „Zaporczycy” (reż Adam Sikorski), zrealizowany przez lubelski ośrodek TVP.

Organizatorami uroczystości byli: Rodzina Państwa Kopaczewskich, Wojewoda Lubelski, Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Lublinie, Burmistrz Miasta Piaski, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej oraz Środowisko Żołnierzy AK-WiN „Zaporczyków”.

ppor. Antoni Kopaczewski "Lew"

Antoni Kopaczewski „Lew” - jeden z wielu „żołnierzy wyklętych”, urodził się w roku 1918 w Majdanie Brzezickim pod Piaskami na Lubelszczyźnie. W latach trzydziestych ukończył szkołę podoficerską w Nisku i do 1938 r. pełnił służbę zawodową w Wojsku Polskim. Pracę podjętą na kolei w Warszawie przerwało powołanie do 43. pp. w Równem i wybuch wojny. Jeszcze we wrześniu tego roku Antoni Kopaczewski przedostał się w rodzinne stronny i szybko włączył się do pierwszej organizacji konspiracyjnej powstającej na tym terenie – „Baonów Zemsty”, zorganizowanej przez miejscowego komendanta Związku Strzeleckiego, Jerzego Drylskiego. Po rozbiciu tej organizacji przez Niemców, nieustannie ukrywając się przed poszukującym go okupantem związał się z konspiracją ZWZ-AK w Piaskach.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej i aresztowaniu m.in. szefa placówki AK w Piaskach, „Lew” odbudował struktury konspiracyjne. Jesienią 1945 r. po zdemaskowaniu rzeczywistych intencji autorów amnestii ogłoszonej dla żołnierzy podziemia niepodległościowego Antoni Kopaczewski wszedł do organizacji „Wolność i Niezawisłość” i podporządkował się rozkazom dowódcy zgrupowania WiN, mjr. Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”. Oddział Antoniego Kopaczewskiego odpowiadał m.in. za wydawanie konspiracyjnego pisma „Wolność i Niezawisłość”.
8 września 1946 r. funkcjonariusze UBP z Lublina i Krasnegostawu wsparci przez milicjantów przeprowadzili obławę na „Lwa” i jego podkomendnych, ukrywających się na terenie gospodarstwa związanej z oddziałem rodziny Dziechanów w Ignasinie. W kilkugodzinnej walce zginęli poza dowódcą, ppor. Antonim Kopaczewskim następujące osoby: Władysław Sampolski „Aniołek”, Stanisław Pędrak „Poleszuk”, Józef Dziachan „Pościgowy”, Tadeusz Dziachan „Leśny”, Wincenty Kisielewski „Lipa”. W płonących zabudowaniach śmierć ponieśli także Helena i Stanisław Dziachan wraz z 4-letnią córką Anną. Cztery osoby zostały aresztowane. Przeprowadzenie skutecznej akcji komunistycznemu aparatowi bezpieczeństwa umożliwiły informacje uzyskane podczas brutalnego śledztwa od Władysława Ziętka ps. „Kulawy”, jednego z konspiratorów, który dostał się wcześniej w ręce UB.
Najbliżsi poległych żołnierzy WiN, wśród nich synowie „Lwa”, spotykali się z szykanami praktycznie przez cały okres PRL.
GLORIA VICTIS !!!


Zabici podczas walki w Ignasinie żołnierze z oddziału "Lwa". Leżą od lewej:Władysław Sampolski "Anioł", Józef Dziachan "Pościgowy", Stanisław Pędrak "Poleszuk", Antoni Kopaczewski "Lew", Wincenty Kisielewski "Lipa". Zdjęcie wykonane przez UB, 8 IX 1946 r.

Źródło:
Instytut Pamięci Narodowej
czwartek, 10 sierpnia 2006
Odsłonięcie pomnika Danuty Siedzikównej ps. "Inka"
27 sierpnia 2006 r. w Narewce, na Podlasiu, został osłonięty pomnik poświęcony Danucie Siedzikównej ps. "Inka", sanitariuszce 5 Brygady Wileńskiej AK, zamordowanej przez UB w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej, 28.08. 1946 r.

Program uroczystości:

- 12.00 - Msza św.,
- prelekcja Kazimierza Krajewskiego na temat D. Siedzikównej "Inki",
- odsłonięcie pomnika i okolicznościowe przemówienia zaproszonych gości,
- spotkanie i dyskusja uczestników uroczystosci w Puszczy Białowieskiej.


Danuta Siedzikówna "Inka"

Więcej na temat "Inki":
Egzekucja "Inki" i "Zagończyka"
1 ... 41 , 42