Zapomniani Bohaterowie

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
poniedziałek, 02 lutego 2009
Wywiad z autorem książki "Król Podbeskidzia" - część 1
Wywiad z Tomaszem Greniuchem, autorem książki „Król Podbeskidzia”. Biografia kpt. Henryka Flame "Bartka", dla pisma internetowego Młodzież Imperium.


M.I. - Dlaczego spośród tak wielu partyzantów polskiego podziemia, związanego z Armią Krajową czy Narodowymi Siłami Zbrojnymi, wybrałeś właśnie kpt. Henryka Flame – „Bartka” – jako centralną postać swojej książki?

T.G. - W maju 2004 roku, jako młodziutki student historii, uczestniczyłem w otwarciu wystawy Żołnierze Wyklęci – antykomunistyczne podziemnie zbrojne po roku 1944 na ziemiach polskich. Przeglądając z zainteresowaniem wystawę, mój wzrok przykuła zwłaszcza postać, młodego przystojnego mężczyzny. Wówczas nie miałem pojęcia kim jest patrząca na mnie ze zdjęcia osoba ale na tyle mnie zaintrygowała i zaciekawiła, że postanowiłem sobie w duchu bliższe zapoznanie się z jej historią.  Naiwna ambicja zaprowadziła mnie do uniwersyteckiej czytelni w nadziei, że tam dowiem się kim jest enigmatyczny dla mnie partyzant Henryk Flame. Po wyjściu z czytelni czułem wielkie rozczarowanie i rozgoryczenie. Poza podstawowymi, wręcz encyklopedycznymi informacjami nic nie było wiadomo na temat dowódcy największego partyzanckiego zgrupowania na Śląsku. Wiedziałem o „Bartku” tyle co inni amatorzy słomianego zapału tym czasem chciałem wiedzieć o nim najwięcej, chciałem o nim wiedzieć wszystko. Moje pragnienie wiedzy i absolutną ciekawość spotęgowało jeszcze na domiar zdjęcie przedstawiające śmierć Flamego. Przerażająca sceneria martwego człowieka w kałuży krwi. Już nie tylko chciałem, ale pragnąłem dotrzeć do mrocznej i strasznej tajemnicy którą skrywało zdjęcie zabójstwa „Bartka”. W końcu biografię Henryka Flame „Bartka” wybrałem na temat pracy magisterskiej i dopiero kolejny promotor zaakceptował ten wybór, skazując mnie już na starcie niemal na porażkę. Tak to się zaczęło.

M.I. - Jak przebiegało zbieranie materiałów do książki? Czy na Podbeskidziu wciąż żywa jest pamięć o „Bartku”?

T.G. - Wszystkie materiały dotyczące Henryka Flame znajdują się na Górnym Śląsku a zwłaszcza w jego górskiej, północnej części, usytuowanej na Śląsku Cieszyńskim. Tam gdzie operowało zgrupowanie „Bartka”, skąd wywodził się on sam i jego żołnierze. Jest to kraina mrocznych, zalesionych gór i równie mrocznych miast i miasteczek rodem z filmów o Frankensteinie zwłaszcza za sprawą swojej secesyjnej, habsburskiej architektury ze strzelistymi wieżyczkami i wciąż posępną pogodą. Jest to wręcz baśniowa kraina, w której głównym bohaterem, niekoronowanym władcą był legendarny „Bartek”, a rycerzami byli leśni żołnierze, podwładni „Króla”. W takiej to scenerii i przeświadczeniu przyszło mi zbierać materiały. Wkroczyłem w złowieszczy świat legend o „Bartku”, w którym białe plamy łączą się z czarnymi historiami, a prawda z komunistyczną propagandą.  Brnąłem w tym świecie do przodu dzięki prawdzie wydobywanej z artykułów, wzmianek w książkach a zwłaszcza dzięki archiwom Instytutu Pamięci Narodowej i rozmowom ze świadkami tamtych tragicznych dni, żołnierzami „Bartka”, jego znajomymi, rówieśnikami, antagonistami i wrogami z UB a także z rodziną. Katowice, Bielsko-Biała, Żywiec, Pszczyna, Cieszyn, Czechowice-Dziedzice, Wisła. Starałem się być wszędzie tam, gdzie „Bartek” zaznaczył swoją obecność. Zacząłem go tropić, podążać śladem „Bartka”, samotnego wilka kąsającego komunistów. Legenda o „Bartku” i jego leśnych żołnierzach jest wciąż żywa i wzbudza skrajne emocje wśród mieszkańców Śląska Cieszyńskiego, czego świadectwem są liczne spotkania dotyczące „Bartka” i wysoka na nich frekwencja, o burzliwych dyskusjach już nawet nie wspomnę.

M.I. - Czy podczas zbierania informacji o „Bartku”, bądź też po wydaniu książki, spotkałeś się z jakimiś wrogimi reakcjami? Z jednej strony „Bartek” mocno dał się we znaki komunistycznym notablom wczesnej „Polski Ludowej”, z drugiej zaś twoja książka przedstawia nie tylko jego blaski, ale i pewne cienie, nie jest bezrefleksyjną hagiografią. Jak zatem zapatrują się na nią przeciwnicy i miłośnicy „podbeskidzkiego króla”?

T.G. - Henryk Flame należał do tego typu ludzi, którzy swoją postawą, stanowczością a nade wszystko charyzmą potrafili związać ze sobą innych ludzi na życie i śmierć nie znosząc przy tym sprzeciwu. Należał do formatu ludzi o silnym i twardym charakterze a przy tym miał brutalne i szorstkie, prawdziwie męskie obejście z innymi. Był urodzonym liderem.  Takich ludzi na przestrzeni wieków było niewielu, ale wszyscy zaznaczyli wyraźnie swoją obecność na kartach historii, będąc wielkimi zwycięzcami bądź wielkimi przegranymi, innego przeznaczenia niestety nie przewiduje dla nich fortuna. Ludzi takich kocha się albo nienawidzi, obojętny stosunek do nich nie istnieje. I ludzi z takim właśnie stosunkiem do „Bartka” spotkałem kompletując materiały na jego temat.
Zacznę od tych pierwszych.
Najbliższa rodzina, sędziwi podkomendni, a także rodziny partyzantów kochają „Bartka”, jest on dla nich uniwersalnym wzorem wszelkich cnót i za wszelką cenę bronią jego wyidealizowanej legendy, legendy Króla Podbeskidzia. Ludzie Ci, w większości doświadczeni przez terror komuny, sprawiają wrażenie nieufnych, zamkniętych w sobie, tak jakby przysięga na wierność Bogu i NSZ składana przed 50 laty nadal ich obowiązywała i skłaniała do milczenia. Na zachodzące zmiany, otwarcie archiwów, powstanie IPN, na niczym nie skrępowane badania historyków, jednym słowem na rodzącą się wolność patrzą nieufnie i bez przekonania, tworząc jak gdyby zamknięty krąg ludzi dotkniętych represjami komunizmu, do których dopuszczają jedynie ludzi sprawdzonych i godnych zaufania. Po wielu miesiącach starań graniczących z namolnością udało mi się dotrzeć do tych ludzi i w pełni poznać prawdę o Henryku Flame. Dziś Ci, którzy oczekiwali ode mnie napisania hagiografii „Bartka”, czują się zapewne zawiedzeni a wręcz oszukani, że w jakimś stopniu odbrązowiłem pomnik „Bartka”, który wznosi się w ich marzeniach i umysłach. Żałują zapewne decyzji dopuszczenia do swych tajemnic młodego, nieznanego im bliżej historyka. Generalnie jednak w kręgach entuzjastów „Bartka” ja sam jak i moja książka zostaliśmy przyjęci z pełnym entuzjazmem i szczerą radością. W końcu po pół wieku kłamstw i oszczerstw, książka „Król Podbeskidzia” dała tym ludziom pocieszenie i nadzieję, że wartości o które walczyli zwyciężyły w wymiarze duchowym. Spotkanie z drugą stroną barykady było dla mnie o wiele mniej przyjemne.

Byli ubecy tworzą całkowicie hermetyczne środowisko, a w ich imieniu wypowiedzieli się już komunistyczni propagandyści z tytułami naukowymi pokroju Kantyki, dla których „Bartek” był słusznie zabitym bandytą z nazistowskim rodowodem. Nawet w czasie oficjalnych śledztw prowadzonych przez prokuratorów z IPN a dotyczących ubeckiego terroru zasłaniają się utratą pamięci lub po prostu milczą, mając za nic prawo III RP. Ubecy walczący z „Bartkiem”, aktywnie wprowadzający tzw. „Władzę Ludową”, to zatwardziali, starzy komuniści  jeszcze z czasów specjalnych szkoleń w ZSRR i współpracy z NKWD. To ludzie mający rzeczywiście krew na rękach i dziesiątki istnień na sumieniu. Oni nigdy nie czuli skruchy i pokory w obliczu wydobywanej prawdy. Wręcz przeciwnie. Już na etapie zbierania materiałów o „Bartku” docierały do mnie sygnały żebym zostawił ten temat, żebym nie oczerniał ludzi i nie wyciągał niewygodnej przeszłości. Straszono mnie nawet sądem w przypadku gdy zniesławię pewne osoby, faktycznych inspiratorów zabójstwa Henryka Flame (jeśli ktoś nie wie o kim mowa to zapraszam do lektury książki). Ostatecznie, po ukazaniu się książki ich ujadanie umilkło.

Wywiad z autorem książki "Król Podbeskidzia" - część 2>
Strona główna>
Wywiad z autorem książki "Król Podbeskidzia" - część 2
M.I. - Jak doszło do współpracy z Wydawnictwem ANTYK Marka Derewieckiego?

T.G. - Na początku, jeszcze na etapie pracy magisterskiej, o wydaniu książki rozmawiałem z „Rekonkwistą”, która skłonna była wydać moją pozycję, jednak prozaiczny brak funduszy zakończył ją. Dalsze moje poszukiwania wydawnictwa spełzły na niczym. Po prostu  żadne inne wydawnictwo nie chciało wejść ze mną we współpracę i zaryzykować „wypuszczenia” na rynek kontrowersyjnej dla nich książki w dodatku nieznanego im historyka o kontrowersyjnych poglądach. Natomiast życzliwi i pomocni ludzie skontaktowali mnie z wydawnictwem ANTYK, pan Marek okazał się człowiekiem godnym zaufania i wszystkim się zajął, od sponsorów po dystrybucję, a na koniec dodał nawet, że mu się to „opłaca”. Ostatecznie poza wydawnictwem ANTYK, jak wyżej napisałem, nie miałem dużego wyboru wśród chętnych do współpracy wydawnictw.

M.I. - Czy to prawda, że planowane jest drugie, poprawione wydanie „Króla Podbeskidzia”? Czym ma się ono różnić od pierwszego?

T.G. - To prawda, docierały do mnie takie sygnały od wydawcy, zresztą sam jestem gorącym zwolennikiem tego posunięcia.  Po pierwsze mam nadzieję, że nakład jest już na wyczerpaniu (docelowo 5000 egz. do roku 2012), a po drugie po wydaniu książki zgłaszają się do mnie czytelnicy, partyzanci lub ich rodziny, z nowymi rewelacjami, wiadomościami i faktami dotyczącymi „Bartka”,  także w celu skorygowania błędów lub niejasności znajdujących się w pozycji, które w skrajnym przypadku boleśnie dotknęły najbliższych Flamego.
A czym miało by się ono różnić od pierwszego? Przede wszystkim zawarciem, oczywiście po krytycznym skonfrontowaniu z innymi materiałami, tych wszystkich nowych wiadomości i informacji na temat życia „Bartka”, a w pierwszej kolejności zmiany dotyczyłyby zlikwidowania i skorygowania wszelkich pomyłek i niedomówień.

M.I. - Czy sądzisz, że postacią Henryka Flame – lub postaciami innych polskich żołnierzy antykomunistycznych – da się na dłuższą metę zainteresować jakąś część polskiej młodzieży? Czy istnieje jeszcze szansa, by takie osoby stały się powszechnymi wzorcami, czy też przełamanie monopolu płytkiej popkultury na kształtowanie świadomości społeczeństwa jest niemożliwe w obecnych realiach?

T.G. - Oczywiście, że mamy szansę a nawet obowiązek przełamać ten monopol. W końcu, jak sam stwierdziłeś, te wszystkie popkulturki kształtują społeczeństwo a w szczególności  młodych ludzi. Młodzież ucieka dziś w świat fantazji i fikcji. Te wszystkie pokemony, Harry Pottery i wszelkie inne baśniowe i nierealne stwory. Wielki sukces trylogii Tolkiena. Wszystko to świadczy o tym, że młodzież nie potrafiąc znaleźć sobie autorytetów, wzorów do naśladowania, wreszcie idoli i bohaterów w realnym świecie, w realnej historii, ucieka w świat legend i baśni wykreowanych i wygenerowanych przez film czy grę komputerową. Ta cała fascynacja super-bohaterami pokroju Batmana czy Harry Pottera, to tak naprawdę tęsknota za postacią czystą i honorową, a jednocześnie bohaterską i niezłomną. To tęsknota za krystalicznym dobrem tryumfującym nad mrocznym złem. To nie jest tak, że dziś młodzi ludzie, za sprawą płytkich, nijakich i beznamiętnych postaw wtłaczanych nam przez wszelkie media nie tęsknią za postawami konkretnymi i silnymi. Należy jedynie ukierunkować te tęsknoty, przedstawić konkretne postawy w konkretnym życiu, w przeciwnym razie młodzież nadal będzie szukać w świecie fikcji i fantazji. Zespół Lao Che swoją płytą „Powstanie Warszawskie” pokazał że prawdziwymi herosami byli młodzi warszawiacy walczący z okupantem, pokazali, że nasza historia może być też „cool” i odnieśli sukces. Dziś dopiero odkrywana jest prawda i historia tzw. Żołnierzy Wyklętych, ludzi walczących z komunistyczną okupacją po roku 1944. Powstaje dziesiątki publikacji na ten temat, powstała gra karciana pt. Żołnierze Wyklęci, wreszcie stacja TVN we współpracy z Discovery Historia kręci serię fabularyzowanych  filmów pod wspólnym tytułem Żołnierze Wyklęci, a każdy odcinek ma opowiadać o losach konkretnego dowódcy podziemia antykomunistycznego. Czyż wielki kinowy przebój „300” opowiadający o heroicznej walce garstki Spartan z ogromną armią perską to w rzeczywistości nie odbicie losów Żołnierzy Wyklętych? Szwedzki zespół Sabaton odnosi dziś sukcesy na scenie muzycznej opowiadając identyczną historię, fascynując się, że w walce przypadało 40 Niemców na jednego Polaka. Heroizm jest dziś w cenie. W walkach komunistów z partyzantką antykomunistyczną stosunek sił przedstawiał się nierzadko grubo powyżej 40 do 1, a mimo to partyzanci zwyciężali. To jest dopiero heroizm!
 
Zdzisław Broński ps. „Uskok” otoczony w prowizorycznym bunkrze przez 300-osobową obławę MO, UB i KBW, nie widząc szansy ucieczki rozerwał się granatem. 17-sto letnia Danuta Siedzikówna, sanitariuszka z legendarnej V Brygady Wileńskiej, Brygady Śmierci, jak nazywali ją komuniści, równie legendarnego Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” w chwili rozstrzelania krzyknęła „Niech żyje Polska!”,  Hieronim Dekutowski „Zapora” w chwili śmierci, pomimo tego, że miał tylko 30 lat, wyglądał jak starzec z siwymi włosami, wybitymi zębami, połamanymi rękami, nosem i żebrami oraz zerwanymi paznokciami. Jego ostatnie słowa brzmiały: "Przyjdzie wyzwolenie",  czy wreszcie praktycznie nieznany Józef Rauer „Bajan” jeden z bohaterów „Króla Podbeskidzia”, zaledwie 18-letni chłopak, dowódca oddziału partyzanckiego w zgrupowaniu „Bartka”, werbowany przez komunistów w nadziei, że zdradzi swojego dowódcę, nigdy tego nie zrobił. Zginał w płomieniach z całym swoim kilkuosobowym oddziałem (w tym dwie kobiety) w domu podpalonym przez komunistów, osaczony przez siedmiokrotnie liczniejszą obławę MO-UB.
Czy komunistyczni oprawcy, ubecki terror i ich kazamaty nie jawią się jako odwieczne zło? Czy sceneria ciemnych lasów i dzikich gór nie jawi się jako mroczna i gotycka. Czy nareszcie super-herosami, dla których honor jest najważniejszą sprawą nie są wyżej przedstawieni partyzanci? Moim zdaniem fenomen Żołnierzy Wyklętych przyćmiewa wszystkich Wiedźminów, Spartan i innych bajkowych stworków, mogąc ich z powodzeniem zastąpić stając się konkretną alternatywą dla, jak kolega wspomniał, płytkiej popkultury.

M.I. - W którą stronę będą zmierzać dalsze twoje badania historyczne? Czy planujesz kolejne książki lub inne prace naukowe?

T.G. - Szczerze mówiąc zafascynował mnie fenomen Żołnierzy Wyklętych. Wciąż zbieram nowe materiały, fakty i wiadomości na temat życia Henryka Flame w nadziei, że uda się „wypuścić” na rynek kolejne, poprawione wydanie „Króla Podbeskidzia”. Jednocześnie tworzę i koordynuję projekt Żołnierze Wyklętej Armii. Jest to projekt naukowo-badawczy mający na celu biograficzne udokumentowanie wszystkich żołnierzy i współpracowników zgrupowania „Bartka”. W ten sposób, póki co, udokumentowanych mam około 60 nazwisk, w większości są to niestety wiadomości szczątkowe, encyklopedyczne. Wciąż docieram do ludzi, krewnych i rodzin partyzantów, którzy mogą posiadać wiedzę o swoich bliskich walczących w antykomunistycznej partyzantce. Ku mojej radości wielu z nich podejmuje ze mną aktywną współpracę. Wnukowie partyzantów na własną rękę szukają wiadomości, informacji na temat swoich dziadków czy krewnych, inni mnie dopingują. Są dumni że przywracam im pamięć o niezłomnych czynach ich bliskich, czynach które jeszcze do niedawna zbywali wstydliwym milczeniem. Planuję również, by finalną formą prac nad projektem była bogato udokumentowana publikacja w formie albumu, wydana pod identyczną nazwą jaką nosi sam projekt. Poza tym przygotowuję się do rozpoczęcia studiów doktoranckich na KUL-u,  tematem rozprawy końcowej czyniąc monografię zgrupowania „Bartka”.

Więcej na temat kpt. "Bartka" czytaj:
OPERACJA "LAWINA" - UBecka zbrodnia bez precedensu - część 1
OPERACJA "LAWINA" - UBecka zbrodnia bez precedensu - część 2

Linki zewnętrzne:
1. Zgrupowanie "Bartka" w Wiśle
2. Katowicki IPN szuka na Opolszczyźnie śladów ludobójstwa...
3. Gdzie leżą żołnierze "Bartka"
4. Gdzie są szczątki stu żołnierzy NSZ
5. Nie znaleziono szczątków żołnierzy NSZ
6. Artykuł Tomasza Greniucha o śmierci kpt. "Bartka" (Endecja.pl)


Wywiad z autorem książki "Król Podbeskidzia" - część 1>
Strona główna>
piątek, 16 stycznia 2009
WARTO PRZECZYTAĆ... (14)

Wokół legendy „Ognia”. Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945 – 1956,
red. Robert Kowalski,
nakładem Polskiego Towarzystwa Historycznego,
Nowy Targ 2008, 531 s.

Książka „Wokół legendy «Ognia». Opór przeciw zniewoleniu: Polska – Małopolska – Podhale 1945-1956” zawiera materiały z ogólnopolskiej konferencji naukowej zorganizowanej w Nowym Targu w dniach 9-11 marca 2007 r. przez Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Nowym Targu i Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie.
Poszczególne artykuły zamieszczone w publikacji poświęcone są dziejom polskiego podziemia niepodległościowego w l. 1944 - 1956 ze szczególnym uwzględnieniem Małopolski i Podhala, a więc obszaru działalności Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” dowodzonego przez majora Józefa Kurasia „Ognia”. Wydarzenia na Podhalu zostały ukazane w szerszym kontekście zdarzeń mających miejsce na terenie całej Polski, przywołano także postacie innych legendarnych dowódców podziemia walczących z władzą komunistyczną na Mazowszu, Podlasiu czy Lubelszczyźnie.
Do książki dołączona jest płyta DVD z zapisem przebiegu konferencji oraz filmem z rekonstrukcji rozbicia Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Targu przez oddział „Ognia”, która odbyła się 11 marca 2007 r.

SPIS TREŚCI

WSTĘP
CZĘŚĆ I
Przeciw sowieckiemu najazdowi Polska 1944–1956
Piotr Kołakowski, NKWD na ziemiach polskich – mechanizm zbrodni
Maciej Korkuć, Przetrwać aby walczyć. Niepodległościowe podziemie zbrojne 1945–1947
Bolesław Dereń, Wybory 1947 roku – klęska realistów

CZĘŚĆ II
Legendarni dowódcy partyzantki niepodległościowej
Tomasz Łabuszewski, „Młot”– legenda Podlasia
Sławomir Poleszak, Żołnierze wyklęci Mazowsza i Podlasia – major Jan Tabortowski „Bruzda”, kapitan Zdzisław Broński „Uskok”
Ryszard Śmietanka–Kruszelnicki, Franciszek Jaskulski – Komendant „Zagończyk”
Ewa Kurek, „Zapora” i „Ogień” jako symbol chłopskiego oporu przeciwko komunistycznej władzy

CZĘŚĆ III
Małopolska wobec „czerwonej okupacji”
Tomasz Skrzyński, Ludowcy w Małopolsce 1945–1947
Dariusz Walusiak, Księża niezłomni: ks. Michał Rapacz, ks. Władysław Gurgacz
Piotr Sadowski, Partyzantka niepodległościowa na ziemi myślenickiej w relacjach mieszkańców regionu

CZĘŚĆ IV
Podhale niezłomne 1945–1956
Maciej Korkuć, Ludność Podhala wobec podziemia niepodległościowego 1945–1947
Julian Kwiek, „Ogień” wobec mniejszości narodowych
Robert Rubacha, Ostatnia walka „Ognia” – kto zdradził? Kulisy operacji UB
Dawid Golik, Oddział partyzancki „Wiarusy” – droga przez Ochotnicę…
Tomasz Gołdyn, Likwidacja oddziału „Wiarusy” w aktach UB
Mariusz Mazur, Ogień w świecie propagandy komunistycznej 1945–1955
Marek Kurzeja, Michał Maciaszek, Obozy oddziałów partyzanckich Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” w Gorcach

CZĘŚĆ V
Życie pośmiertne Majora „Ognia”
Adam Błaszczyk, „Król Podhala” – biała legenda antykomunistycznego „Janosika XX wieku”
Krzysztof Strauchmann, Powojenne losy „ogniowców”
Katarzyna Mlekodaj, Pamięć społeczna Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu
Grażyna Starzak, Gdzie są Jego prochy? – relacja z dziennikarskiego śledztwa

ZAPIS Z PRZEBIEGU KONFERENCJI I DYSKUSJI

Wystąpienia z otwarcia konferencji
Robert Kowalski, Janusz Kurtyka, Eugeniusz Zajączkowski, Krzysztof Faber, Anna Paluch, Edward Siarka, Mariusz Jelonek

Obszerne fragmenty dyskusji
Część I: Eugeniusz Konstanty, Dariusz Walusiak, Eugeniusz Konstanty
Część II: Jan Marian Kacwin, Ludomir Molitoris, Maciej Korkuć, Ludomir Molitoris, Franciszek Ludwik Oremus, Jerzy Widejko, Eugeniusz Konstanty, Ewa Kurek, NN Zakopane, Jan Budz
Część III: Krzysztof Wielgus, Jerzy Widejko, Franciszek Ludwik Oremus, Pan Mozdyniewicz, Krzysztof Wielgus, Bolesław Dereń, Robert Rubacha, Henryk Maciej Hołuj

Wykaz skrótów
Indeks geograficzny
Indeks osobowy


Dystrybucja książki:
Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Nowym Targu
ul. św. Doroty 55
34-400 Nowy Targ
tel. (018) 26 48 260
pth.nt@poczta.fm

Strona główna>

czwartek, 25 grudnia 2008
TRZEBA PRZECZYTAĆ !!! (13)

Edmund Edward Taraszkiewicz „Żelazny”
TRZY PAMIĘTNIKI


Wstęp, redakcja naukowa i opracowanie dokumentów Andrzej T. Filipek, Bożenna Janocińska,
Warszawa–Lublin 2008, 291 s., cena 30,00 zł.
Seria „Relacje i wspomnienia”, t. 12


Edmund Edward Taraszkiewicz „Żelazny” (1921–1951) był ostatnim dowódcą oddziału partyzanckiego w Obwodzie WiN Włodawa i równocześnie jednym z najdłużej walczących żołnierzy podziemia antykomunistycznego w Polsce. Dowództwo przejął po śmierci swojego brata Leona – „Jastrzębia” (1925–1947), jednego z najwybitniejszych dowódców polowych antykomunistycznej partyzantki, wsławionego wieloma brawurowymi akcjami, m.in. rozbiciem PUBP we Włodawie i uwolnieniem ok. 100 więźniów, oraz uprowadzeniem rodziny Bolesława Bieruta.
"Żelazny" zginął w walce, otoczony przez kilkusetosobową grupę operacyjną UB i KBW w Zbereżu n/Bugiem, 6 października 1951 r. Pozostawił po sobie pamiętniki, zarekwirowane przez UB, w których opisał zbrojny opór antysowiecki od wiosny 1945 r. do października 1949 r. na terenie powiatu włodawskiego, chełmskiego i radzyńskiego. W żywy i ciekawy sposób zrelacjonował w nich udział żołnierzy podziemia niepodległościowego w walce z komunizmem i coraz bardziej postępującą sowietyzację Polski.
Obok pamiętników kpt. Zdzisława Brońskiego ps. "Uskok", ostatniego dowódcy oddziałów partyzanckich WiN na Lubelszczyźnie i dziennika dowódcy 4. szwadronu 5. Brygady Wileńskiej AK ppor. Henryka Wieliczki ps. „Lufa”, są to jedyne dostępne wspomnienia, pozostawione przez dowódcę oddziału  partyzanckiego niepodległościowego podziemia, który do końca walczył z  bronią w ręku przeciwko komunistom.

KUP "TRZY PAMIĘTNIKI" W KSIĘGARNI POCZYTAJ.PL>

Więcej na temat działalności ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i jego brata por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" czytaj w kategorii:
"
JASTRZĄB" i "ŻELAZNY" - OBWÓD WiN WŁODAWA>
Pobierz książkę:
"JASTRZĄB" i "ŻELAZNY" - ostatni partyzanci Polesia Lubelskiego 1945 - 1951
.

Publikacje wydane przez Instytut Pamięci Narodowej (w tym "TRZY PAMIĘTNIKI") można kupić:
  • bezpośrednio w siedzibie Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej lubelskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, ul. Szewska 2, 20-086 Lublin, tel. (0-81) 536-34-67,  e-mail: jacek.woloszyn@ipn.gov.pl
  • w Centrali IPN
      ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa
      pon.–pt. 8.15–16.15
  • pisząc na adres:
      Gospodarstwo Pomocnicze IPN,
      ul. Towarowa 28, 00-839 Warszawa.
      tel. (0-22) 581-88-72
      fax: (0-22) 581-88-32
      e-mail: joanna.pamula@ipn.gov.pl
      e-mail: sekretariat.gpipn@ipn.gov.pl
  •  z zagranicy:
      Centrala Handlu Zagranicznego ARS POLONA S.A., ul. Obrońców 25,
      03-933 Warszawa
      Tel.: +48 22 509 86 00
      Fax: +48 22 509 86 40,
      e-mail: wala@arspolona.com.pl


Strona główna>
czwartek, 30 października 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (12)

Waldemar Basak
Rzecz o majorze Antonim Żubrydzie. Samodzielny Batalion Operacyjny Narodowych Sił Zbrojnych kryptonim "Zuch" 1944 - 1947.

Wydanie I, format B5, stron 240, oprawa twarda szyta, 5 zestawień tabelarycznych, 13 ilustracji (w tym 1 tabela, 1 mapa i 11 fotografii, w tym fotografia Jerzego Vaulina, mordercy Antoniego i Janiny Żubrydów, który wskazuje miejsce swej zbrodni), obszerna bibliografia tematu, indeks nazwisk, indeks nazw geograficznych.

Jest to pierwsze tak obszerne opracowanie dziejów jednego z największych oddziałów NSZ na Podkarpaciu. Praca jest znacznym wpisem do dziejów ziem południowo-wschodnich Rzeczpospolitej (w obecnych granicach) dokonanym za sprawą wspomnianego batalionu NSZ oraz jego dowódcy Antoniego Żubryda. Praca Waldemara Basaka pokazuje horror tamtych czasów. Mordy, napady, inwigilacje, donosy, więzienia. [fragment recenzji]
Prof. dr hab. Tadeusz Rawski

Książka do nabycia (35,00 zł.) na aukcji internetowej: ALLEGRO.PL>

Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda czytaj:
Mjr Antoni Żubryd „Zuch” (1918 - 1946) - część 1>
Mjr Antoni Żubryd „Zuch” (1918 - 1946) - część 2>
Grzegorz Motyka - Antoni Żubryd - bieszczadzki "Ogień">
Mirek Kokoszkiewicz - "...lubię zabijać ludzi, ale to lubienie ulega przedawnieniu”>

Strona główna>
niedziela, 26 października 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (11)

Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944-1956. Powiat Pułtusk w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych.
Oficyna Wydawnicza RYTM 2008, s. 808.

Książka "Powiat pułtuski w pierwszej dekadzie rządów komunistycznych" to drugi tom [zobacz tom I] z serii "Mazowsze i Podlasie w ogniu 1944–1956". Ta inicjatywa badawcza, podjęta przez historyków z Oddziału Warszawskiego  Instytutu Pamięci Narodowej, wpisuje się w nurt badań regionalnych, które mają dać pełny obraz instalowania rządów PPR-PZPR w terenie i ich systemowych działań prowadzących do zniewolenia społeczeństwa. Stawia  sobie za zadanie przybliżenie, a w wielu przypadkach całkowite odsłonięcie nieznanych dotąd kart oporu zbrojnego i politycznego podejmowanego przez miejscowych działaczy niepodległościowych. Pragnie także pokazać, że tlący się przez kilka powojennych lat opór wobec rządów komunistycznych możliwy był tylko dzięki wsparciu znacznej części mieszkańców Mazowsza i Podlasia.
Powiat pułtuski stanowi teren charakterystyczny dla obszaru całego północnego Mazowsza. Choć zmieniały się nazwy organizacji podziemnych, ludzie trwali tu w szeregach niepodległościowej konspiracji, wierząc, że wywalczą wolność. Przez kilka lat po zakończeniu II wojny światowej funkcjonował tu stan wojenny, który odcisnął swoje piętno niepoliczonymi dotąd zbrodniami komunistycznymi, tysiącami aresztowanych i represjonowanych oraz setkami zabitych.

Książka do nabycia (53,55 zł.) bezpośrednio u wydawcy: Oficyna Wydawnicza RYTM>

Strona główna>
poniedziałek, 01 września 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (10)

Tomasz Greniuch
Król Podbeskidzia. Biografia kpt. Henryka Flame "Bartka"
Wydawnictwo Marek Derewiecki, 2008

Henryk Flame urodzony w 1918 roku dorastał w pierwszym pokoleniu, które otrzymało od losu dwadzieścia lat wolności. Właśnie te dwadzieścia lat ukształtowało pokolenie, które zapisało się tragicznie na kartach historii Polski. Byli to ludzie świadomi swych obowiązków wobec ojczyzny i narodu. Wychowanie i życie Henryka Flame jest właśnie przykładem tego pokolenia. Pokolenia „Kolumbów”, które całą swoją młodość, najwspanialszy okres w życiu, poświęcili w walce o wolną Polskę. Z chwilą wybuchu II wojny światowej Henryk miał dwadzieścia jeden lat, a gdy zakończył w tragiczny sposób „swoją” wojnę miał lat dwadzieścia dziewięć. Cały ten okres poświęcił walce o niepodległe państwo. On i jemu podobni mieli marzenie, żeby ich dzieci wychowały się w Polsce, w której sami dorastali, dlatego nie złożył broni gdy przyszło sowieckie „wyzwolenie”. On i setki innych wychowanych w Polsce międzywojennej, w lasach, w górach i na łąkach, toczyli bezlitosny bój, gdyż wciąż mieli marzenia, których nie potrafiła zniszczyć komunistyczna rzeczywistość.

Zakończenie to, jest podsumowaniem historii życia nie tylko Henryka Flame, ale każdego z jego podkomendnych. Każdego, bez wyjątku, kto w tamtych tragicznych dniach głośno odważył się wymówić słowo „wolność”. Jest to więc podsumowanie działalności zgrupowania „Bartka” podporządkowanego Narodowym Siłom Zbrojnym – legendarnej armii Polski Podziemnej, w której tysiące chłopców i dziewcząt w swej młodości i entuzjazmie, zapalonych idealizmem i wiarą z bojowym okrzykiem: śmierć wrogom ojczyzny, szli do walki, a tarcze ryngrafów z Matką Boską chroniły ich młode piersi przed wrogą kulą. (...)
(fragment Zakończenia Autora)

piątek, 27 czerwca 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (9)

Dionizy Garbacz
Wołyniak, legenda prawdziwa

Wydawnictwo „Sztafeta” we współpracy z IPN O/ Rzeszów (wyd. III poprawione i rozszerzone),
Stalowa Wola 2008, s. 232.


Pisałem tę książkę, aby dodać sprawiedliwość tym, którzy odeszli, ale tez po to, aby młodzi ludzie mogli poznać tak skomplikowane i wciąż za mało znane dzieje ich rówieśników z lat wojennych i tuż powojennych.

Józef Zadzierski „Wołyniak” od szesnastego roku życia walczył o Polskę, najpierw w szeregach wojska, potem w partyzantce. Zginął, gdy miał dwadzieścia trzy lata. Ale w tym krótkim czasie zyskał sobie opinię geniusza partyzantki i obrońcy Polaków, zamieszkałych na Zasaniu w okolicach Leżajska, przed Niemcami i Ukraińcami, a w końcu przed NKWD i UB. Niezwyczajne i tragiczne było jego życie. Ale tak bywało z ludźmi, którzy wytyczali trudne polskie drogi do wolności.
Dionizy Garbacz

Książka z płytą CD do nabycia (49,90 zł.) w księgarni: POCZYTAJ.PL>

Strona główna>
wtorek, 17 czerwca 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (8)

Jerzy Kułak
Rozstrzelany Oddział. Monografia 3 Wileńskiej Brygady NZW - Białostocczyzna 1945-1946

Białystok 2007, s. 475.

Monumentalna monografia (475 stron + 47 stron zdjęć) 3 Wileńskiej Brygady Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, dowodzonej przez kpt. Romualda Rajsa ps. "Bury" i jego zastępcę por. Kazimierza Chmielowskiego ps. "Rekin", będąca owocem wieloletniej pracy historyka białostockiego oddziału IPN Jerzego Kułaka, autora wielu publikacji poświęconych antykomunistycznemu podziemu.

Książka dostępna w księgarni internetowej PRUS24.PL>, Księgarni Odkrywcy, na allegro.pl, jak również w:
KSIĘGARNIA - Marcin Rutkowski Sprzedaż Książek
ul. Sienkiewicza 18
15-092 Białystok
tel: 691 44 50 40


Por./kpt. Romuald Rajs ps. "Bury" - dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW.

Ze wstępu do książki:
"3 Wileńska Brygada NZW, działająca na Białostocczyźnie w latach 1945 - 1946, miała kontynuować tradycje walk 3 Wileńskiej Brygady AK z okresu 1943 - 1944, zaś II szwadron 5 Wileńskiej Brygady AK z 1945 r. był etapem przejściowym pomiędzy obiema strukturami. Łączyła je nie tylko osoba dowódcy i poszczególni żołnierze, lecz przede wszystkim cel, o jaki walczyli: niepodległość. Zmienił się wróg, lecz cel pozostał ten sam. Również metody walki pozostały te same - z jednym istotnym wyjątkiem. Wydaje się nieprawdopodobne, by pod dowództwem "Szczerbca" na Wileńszczyźnie mogło dojść do pacyfikacji wiosek zamieszkałych przez ludność litewską wrogo odnoszącą się do partyzantki niepodległościowej. Tak się natomiast stało na Białostocczyźnie zimą 1946, gdy na rozkaz kpt. "Burego" płonęły białoruskie wsie. Nie mogąc dosięgnąć uzbrojonego wroga, poszukano łatwej zemsty na cywilach. Najwyraźniej lata, które minęły na walce z wrogiem z bronią w ręku, zagłuszyły sumienia dowódców NZW.

Dla wielu ówczesnych białostoczan kpt. "Bury" był legendą z wileńskiej AK, dowódcą który prowadził oddział do szturmu na Wilno i później wyprowadził go z pułapki zastawionej przez NKWD. Był wyrocznią dla miejscowej ludności. Decydował o tym, czy miejscowy proboszcz nadaje się do pełnienia swej funkcji, rozsądzał spory pomiędzy sąsiadami o miedzę, ścigał koniokradów, godził skłócone rodziny. Gdy nie wystarczyło jego słowo, wysyłał patrol Pogotowia Akcji Specjalnej - zawsze pomagało.

A jednak wydaje się, że mianowanie go dowódcą 3 Brygady było błędem, mianowanie szefem PAS Okręgu Białystok - błędem podwójnym, bowiem walkę z okupantem pojmował swoiście w sposób szczególny. Brak było w jego działaniach jakiejś głębszej wizji, szerszego zamysłu taktycznego oraz planowania odzwierciedlającego aktualną rzeczywistość, cech właściwych oficerom z wyższym wykształceniem. Do tego dodać można zbędne okrucieństwo, stawiające pod znakiem zapytania etykę walki, element tak przecież ważny na Wileńszczyźnie, o którym tu - na Białostocczyźnie -jakby zapomniał.

Jak w tej sytuacji ocenić dowódcę i jego żołnierzy, niewątpliwie patriotów, w wielu wypadkach bohaterów walk z okupantem, którzy przez 7 lat (jak np. kpt. Romuald Rajs) walcząc w konspiracji o szczytne ideały, uznali, że cel uświęca środki? Nie ulega wątpliwości, że stosowanie takiej zasady w sposób nieunikniony prowadzi na manowce ideowe i moralne, prowadzi też do tego, że cel ich walki już nie wszystkim wydaje się taki czysty.
Trzeba dodać, iż sztab Okręgu NZW miał wówczas szansę na wyjście ze sprawy z honorem, bowiem kilkakrotnie dyskutowano w gronie oficerów sztabu, jak i dowódców polowych, nad kwestią oceny postępowania kpt. "Burego". Jak się wydaje, ocena ta była negatywna, jednak zabrakło konsekwencji w ostatecznym wyjaśnieniu stanowiska dowództwa, prawdopodobnie w wyniku niebywałego terroru rozpętanego na Białostocczyźnie zimą 1946 r. przez administrację rządową, który zepchnął organizacje niepodległościowe do głębokiej defensywy. Priorytetem była walka i sprawę odłożono na "później", po zwycięstwie. Był to błąd, którego skutki okazały się dalekosiężne, gdyż pacyfikacja białoruskich wsi okryła niesławą całe białostockie podziemie niepodległościowe, a i dziś wykorzystywana bywa w celach propagandowych.
W okresie PRL mówić o tym można było tylko w ramach wytyczonych przez cenzurę, więc im bardziej oficjalnie atakowano oddział i jego dowódcę - tym bardziej w oczach części opinii społecznej, szczególnie tej patriotycznej, kpt. "Bury" urastał do niemal symbolu bohatera tragicznego, który walczył z bronią w ręku, może był przy tym zbyt twardy dla ludzi, ale takie były czasy, i który zginął z ręki wroga.

Taka ocena nie sprzyjała rzeczowej analizie zjawiska, jakim był niewątpliwie kpt. Rajs i jego oddział. Wydaje się jednak, że i dziś nie jest łatwiej, pomimo tego, iż upłynęło już ponad 50 lat od tamtych wydarzeń, PRL jako system i struktura organizacyjna już nie istnieje, nie ma cenzury, jest pełny dostęp do źródeł, tak się składa bowiem, że w polskich warunkach - szczególnie ostatnio - historia nadal jest przedmiotem zainteresowania polityków. Fakt ten źle wpływa na atmosferę wokół badań historycznych w ogóle, co musi się także odbić na jakości badań dotyczących powojennego podziemia niepodległościowego, zdecydowanie obniżając poziom dyskusji merytorycznej, czasami czyniąc ją wręcz niemożliwą lub bezcelową, gdy odzywają się stare demony, tak dobrze znane z lat, gdy obowiązywała jedynie słuszna wykładnia historii najnowszej.[...]."

Strona główna>
poniedziałek, 09 czerwca 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (7)

Mart Laar
Wojna w lesie. Walka Estończyków o przetrwanie 1944-1956

Libron 2008, s. 368

Książka dostępna w wielu księgarniach internetowych, jednak najtaniej do nabycia na Allegro.pl>

Długo oczekiwana pozycja, traktująca o walce estońskich "Żołnierzy Wyklętych" z sowiecka okupacją.
Podczas gdy walka partyzancka z sowiecką władzą ma dla Estończyków status legendarny i jest elementem dumy narodowej, reszta świata aż do dzisiaj niewiele o niej słyszała.

Partyzantka albo działania nieregularne były formą narodowego oporu przeciwko obcej agresji od niepamiętnych czasów. W Estonii taki opór tradycyjnie prowadzono w lasach. Nawet nazwa działań partyzanckich ma związek z miejscem walk – Metsavendlus – dosłownie „leśne braterstwo”.
W najnowszej historii Estonii taktyka Metsavendlus była szeroko stosowana podczas radzieckiej okupacji kraju od połowy 1940 do połowy 1941 roku, a następnie od ponownego opanowania Estonii przez Sowietów jesienią 1944 roku.

Mart Laar – dwukrotny premier niepodległej Estonii, twórca tzw.estońskiego cudu gospodarczego. Znany głównie jako polityk i ekonomista, oprócz tego jest także działaczem społecznym i historykiem, zajmującym się głównie dziejami powojennej Estonii i jej walki o wolność. W 1987 roku współzałożył Towarzystwo Dziedzictwa Narodowego Estonii, które gromadziło dokumenty, fotografie, a także spisywało relacje ocalałych członków estońskiego ruchu oporu. Jest autorem wielu książek dotyczących historii Estonii, a także ekonomii.

Strona główna>
poniedziałek, 04 lutego 2008
WARTO PRZECZYTAĆ... (6)

Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej
nr 1-2/2008
(stron 200, cena 8 zł).
W sprzedaży od 7 lutego 2008
r.

W ostatnich tygodniach sporo mówi się o tym, co działo się w Polsce w okresie powojennym. Najnowszy numer „Biuletynu IPN” 1–2 (84–85) styczeń-luty 2008 wpisuje się w tę debatę. Jego głównym tematem są losy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, które było utworzoną w konspiracji opozycją polityczną, oraz podziemia niepodległościowego w latach powojennych. Prolog – artykuł Filipa Musiała „Wierni testamentowi Polski niepodległej” syntetycznie ukazuje dzieje czterech kolejnych Zarządów Głównych WiN. Szerzej o działalności WiN mówią w „Rozmowie Biuletynu” specjaliści – Wojciech Frazik, Janusz Kurtyka i Tomasz Łabuszewski. Artykuły i dokumenty ukazują tło ówczesnych wydarzeń i sylwetki ich bohaterów. Epilog – tekst Wojciecha Frazika „Operacja »Cezary«” przedstawia ubecką prowokację, czyli tzw. V Komendę WiN.

Do „Biuletynu IPN” dołączono płytę DVD z filmami:
„Żołnierze wyklęci” i „Losy niepokornych”.




Spis treści:

PROLOG
* Filip Musiał – Wierni testamentowi Polski niepodległej (pdf – 1 MB)

ROZMOWY BIULETYNU
* Największa opozycja antykomunistyczna – o Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” z Wojciechem Frazikiem, Januszem Kurtyką i Tomaszem Łabuszewskim rozmawia Barbara Polak

KOMENTARZE HISTORYCZNE
* Kazimierz Krajewski – Podziemie poakowskie na Mazowszu
* Michał Wenklar – Oddział Jana Jandzisia „Sosny”
* Tomasz Łabuszewski – Grodzieński WiN – paradoksy i sprzeczności
* Piotr Łapiński – Amnestia 1947 roku na Białostocczyźnie
* Zbigniew Nawrocki – Brygady Wywiadowcze (1940–1946)
* Tomasz Balbus – Operacja „Radwan”
* Elżbieta Jakimek-Zapart – Proces IV Zarządu Głównego WiN
* Igor Hałagida – Między dezinformacją a rzeczywistością

SYLWETKI
* Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki – „Zagończyk” – Franciszek Jaskulski
* Maciej Korkuć – Siedem wyroków śmierci dla „Zapory”
* Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski – „Huzar” – Kazimierz Kamieński

DOKUMENTY
* Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski – Warszawa 1945
* Teodor Gąsiorowski – „Odpluskwianie”
* Wojciech Frazik – Zamierzamy pokazać sylwetkę tego „bohatera”
* Filip Musiał – Propaganda w akcie oskarżenia przeciwko II Zarządowi Głównemu WiN

RELACJE I WSPOMNIENIA
* Wiesława Ralska – Wspomnienia z procesu II Zarządu Głównego WiN
* Stanisław Dąbrowa-Kostka – Wyciągam P-38…

EPILOG
* Wojciech Frazik – Operacja „Cezary”

PAMIĘĆ
* Krzysztof Szwagrzyk – Ekshumacje

KSIĄŻKI
RECENZJE
WYDARZENIA
POLEMIKI

Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Strona główna>