Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
PSRH ''X D.O.K.''
Wierni Ojczyźnie
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
FUNDACJA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939

Niepoprawni.pl - Blogerzy dla blogerów



www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
TWARDZI JAK STAL - muzyczny hołd dla NSZ
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
Strona Ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Imperium Romanum
Blog > Komentarze do wpisu
Ostatni niezłomny - Józef Franczak ps. "Lalek" - część 1

OSTATNI ŻOŁNIERZ NIEPODLEGŁEJ - Sierż. Józef Franczak ps. "Lalek" (1918-1963)

W małej wsi w województwie lubelskim zginął jesienią 1963 roku podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Był ostatnim żołnierzem antykomunistycznego podziemia. Z bronią w ręku ukrywał się dokładnie 24 lata.


Sierż. Józef Franczak ps. "Lalek" (zdjęcie przedwojenne).

To był niesamowity rok - 1963. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. W Warszawie odbywa się premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.
No i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Dopiero niedawno, po ujawnieniu dokumentów operacyjnych SB sprzed czterdziestu lat okazało się, że był ostatnim polskim partyzantem. Z bronią w ręku ukrywał się dokładnie 24 lata.

Grupa z pepeszą
80-letnia dziś siostra Franczaka Czesława Kasprzak w pustym domu w Kolonii Kębłów koło Lublina nie ma specjalnie dużo do roboty. Dziarska staruszka opowiada dzieje swojej batalii z mszycami. Próbowały zeżreć paprotki, ale im się nie udało. Nagle w jej błękitnych oczach pojawiają się żywsze ogniki. - Nie, że mój brat, ale on od Boga miał - wzdycha. - Był taki przystojny, jelegancki, cały Józwa...
Elegancki? W dokumentach lubelskiego IPN-u przetrwało kilka zdjęć Józefa Franczaka. Na jednym z nich żołnierz jest ledwo widoczny. Zza pogięć i przetarć pożółkłego papieru dostrzec można tylko wyraźne oczy. Nad nimi łamie się fala modnego zaczesu. To przez tę fryzurę i maniery eleganta dostał podczas okupacji mało dziarską ksywę - "Laluś". Przezwisko przylgnęło do niego na lata. Ale były i inne. Zygmunt Libera "Babinicz", partyzant z Lubelszczyzny, nazywał go "Laleczką". W jakichś meldunkach figuruje także jako "Guściowa". A gdy po wojnie wyjechał do Sopotu, by rozpocząć nowe życie, zmienił papiery na Józefa Bagińskiego.
Dwa kolejne zdjęcia pochodzą z lata 1947 r. Byli Ak-owcy to dla władzy ludowej mordercy z bandy. Na zdjęciach nie widać, by się tym przejmowali. Zadowoleni, pewni siebie, uzbrojeni. Na jednej z fot "Lalek" stoi z gołą klatą. Jakoś go to peszy. Wypręża się do przodu, ale minę ma nie tęgą. Na następnym zdjęciu czwórka partyzantów inscenizuje scenę zatrzymania szpiega. Gra go właśnie "Laluś". Chyba się śmieje, zaś pozostała trójka mierzy do niego ze zdobycznej broni. Ktoś po lewej stronie ma go na muszce pepeszy, Walenty Waśkiewicz "Strzała" jakby wyszarpuje mu papiery, a Stanisław Kuchcewicz "Wiktor" bierze tęgi zamach i za chwilę urwie mu głowę metalową kolbą. Takie tam zabawy "zaplutych karłów reakcji". Na kolejnej fotografii "Laluś" stoi tyłem. W tyrolskim kapelusiku filuternie przekrzywionym na boczek wygląda jak gajowy z bajki o czerwonym kapturku. Do tego ten biały kołnierz a la Słowacki. Kupa śmiechu.
Ale na zdjęciach jest coś, co już nie bawi. Nad głowami golasów widać cyfry. Służyły do identyfikacji. Zdjęcia pochodzą bowiem z archiwum Zdzisława Brońskiego "Uskoka". "Resort", jak na UB mówi się do dziś w tych stronach, namierzył go w maju 1949 r. "Uskok" wysadził się granatem w oblężonym bunkrze. Zostało po nim archiwum, w tym pisany po wojnie pamiętnik i zdjęcia. Dzięki nim kontynuowano polowanie na byłych AK-owców.

Trzeci z lewej Józef Franczak ps. "Lalek" Zdjęcie zrobione prawdopodobnie w 1948 roku. Od lewej Walenty Waśkowicz "Strzala" d-ca patrolu w oddziale kpt. Brońskiego "Uskoka", zginął w 1949 roku w walce z grupą operacyjną UB, Stanisław Kuchewicz "Wiktor" żołnierz NSZ ze zgrupownia mjr Pazderskiego "Szarego", po rozbiciu przez NKWD, walczył w oddzialach sierż. Walewskiego "Zemsty" i Stefana Brzuszka "Boruty", od 1947 r. d-ca patrolu kpt."Uskoka", zginął zastrzelony przez funkcjonariusza MO w 1953 roku, Józef Franczak ps. "Lalek", czwarty z lewej Julian Kowalczyk "Cichy" zginał w walce z UB w 1951 r.

"Strzałę" z pierwszego zdjęcia dopadli jeszcze w kwietniu '49, "Wiktora" dopiero w 1953 r. Niezidentyfikowany partyzant z pepeszą pewnie padł w jednej z kilkudziesięciu innych potyczek. Do 1956 r. Lubelszczyzna huczała od nocnych wystrzałów. Z czasem było ich coraz mniej.
Aż ucichły zupełnie. Obława trwała jednak dalej. Resort - krok po kroku - namierzał ostatniego partyzanta w PRL-u. Ten wymykał się jak duch i powoli zmieniał się w żywą legendę.

Byle nie do Ludowego Wojska
Historia jego życia to dzieje polowania. W tarapatach był od chwili napaści Niemiec na Polskę. Ale do niewoli dostał się radzieckiej. Po kilku dniach był już na wolności. Uciekł. Zapewne jak inni żołnierze "po przejściach" wrócił w rodzinne strony. Od razu związał się z powstającą konspiracją. Dokładnie tak samo zrobił Janusz Brochwicz-Lewiński "Gryf". Dziś ten 85-letni kombatant opowiada: - Za dnia pracowaliśmy jako robotnicy, wieczorami szło szkolenie, a potem nocami szliśmy na akcje. Już po roku każdy miał kilka życiorysów. Ja byłem magazynierem, mechanikiem, sprzedawałem węgiel. A po robocie wyrównywałem rachunki z Niemcami. Rano znowu pokornie ładowałem węgiel. Po wpadce - przeszedłem do partyzantki. Tam poznałem "Babinicza" i "Lalusia".
Józef Franczak został dowódcą drużyny, a potem dowódcą plutonu w III Rejonie Obwodu Lublin AK. Był jednym z 60 tysięcy takich jak on konspiratorów na Lubelszczyźnie. Gdy w lipcu 1944 r. Armia Czerwona przekroczyła Bug, rozpoczęła się tu długo oczekiwana akcja "Burza". Celem tej insurekcji było nie tyle wypędzenie Niemców, ale uświadomienie władzom sowieckim, że na wyzwolonych terenach gospodarzem są Polacy. Największe boje toczyła 27. Wołyńska Dywizja AK. Zdobyła samodzielnie Lubartów, Kock i Firlej. Wraz z innymi oddziałami oddała "na tacy" wyzwolicielom z Armii Czerwonej kilkadziesiąt miast i miasteczek.
Doszło wtedy do kontaktów AK z sowiecką i komunistyczną partyzantką. Zdzisław Broński „Uskok", przyszły dowódca „Lalusia", tak opisał w pamiętniku porucznika AL „Czarnego Sępa":
„Buty cokolwiek za duże, bo »rekwirowane «. Z jednego zwisa onuca, na drugim sterczy zardzewiała ostroga. Polski mundur za ciasny i dlatego niezapięty. Pas obciążony pistoletem, granatami opadł poniżej brzucha. Na plecach dynda się mapnik wyładowany słoniną, cebulą i chlebem. Na głowie on sobie potrzebował włożyć oficerską rogatywkę, przy której otok własnego pomysłu ozdobił czerwoną szmatą, a na szmacie przypiął kwokę".
25 lipca Sowieci przystąpili do pierwszych aresztowań. Zostaje rozbrojona 27. Dywizja, a pięć dni potem 9. Dywizja Piechoty AK. Powoli, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień zaczynają się zapełniać oczyszczone już z trupów (po niegdysiejszych niemieckich gospodarzach) cele więzienia na lubelskim zamku i baraki na Majdanku.
„Nie przychodziła mi jeszcze wtedy do głowy myśl - notuje dalej „Uskok" - że władze »demokratyczne « mogą potraktować mnie jako przestępcę za to, że byłem dowódcą oddziału partyzanckiego AK. Że wszystkie organizacje niekomunistyczne będą traktowane jako »faszystowskie « i »prohitlerowskie «. A więc wrogie wolności i demokracji!... Nie przypuszczałem, że moje wysiłki w niesieniu pomocy Ojczyźnie będą traktowane jako praca dla Hitlera".
Franczak w sierpniu 1944 r. został wcielony do Ludowego Wojska. W Kąkolewnicy, gdzie stacjonuje jego jednostka, jest świadkiem skazywania na śmierć przez polowy sąd kolegów z AK. Zdezerterował z wojska w styczniu 1945 r. i postanowił uciec do Szwecji. Podobno już miał miejsce na statku, znał pewnego kapitana i była szansa, że dostanie się na Bornholm. Na dworcu w Sopocie przez przypadek zauważyła go jednak sąsiadka z rodzinnej wsi. Po powrocie do domu opowiedziała o tym na lewo i prawo.
Wkrótce Franczak zorientował się, że UB depcze mu po piętach. Na przełomie 1945/46 wrócił w rodzinne strony. Zaraz potem trafił pod dowództwo legendarnego żołnierza - mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory". I znowu partyzantka. Przystojny i wysoki nie może opędzić się od kobiet. Ukrywa się, ale na razie widzi w tym fantastyczną zabawę.
17 czerwca 1946 r. bawił się na weselu w Chmielniku. Goście młodej pary - zupełnie niepostrzeżenie - zostali okrążeni przez grupę operacyjną UB z Lublina i aresztowani. Wśród weselników było więcej wrogów Polski Ludowej. Nawyki z wojny jednak pomagają... Partyzanci rozbrajają kilku konwojentów i uciekają. Przy okazji ginie czterech funkcjonariuszy. Dwa miesiące później "Laluś" znowu jest w opałach, kiedy do jego kwatery we wsi Bojanica wchodzi milicja. Kolejne dwa trupy.
Gdy na początku 1947 r. komunistyczne władze ogłosiły amnestię, przewidując, że skorzysta z niej kilkanaście tysięcy osób w całym kraju - ujawnia się 53 tysiące uzbrojonych żołnierzy. "Laluś" nie.
Ale jest już ktoś, kto niedługo zacznie go do tego delikatnie namawiać.

Ostatni niezłomny - Józef Franczak ps. "Lalek" - część 2>

wtorek, 28 marca 2006, gregg71

Komentarze
2007/10/21 21:27:11
Jestem pod wrażeniem ! Facet naprawdę był dobry w konspiracji.Jakbyśmy mieli takich więcej to pewnie w 58 roku byłby przełom i może wcześniejszy upadek komuny? A może kolejna wojna? kto wie.W każdym razie CHWAłA BOHATEROM!!!!
-
2007/10/21 22:16:56
POLONIA SEMPER FIDELIS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Gość: polski patrita, public90432.xdsl.centertel.pl
2011/03/21 21:46:15
Szkoda ,że nie ma teraz takich ludzi ,może skończylibyśmyi z tą SBecką hołotą raz na zawsze.
-
Gość: adam12, cpc1-sgyl18-0-0-cust656.sgyl.cable.virginmedia.com
2011/07/05 22:28:59
Jozef franczak - moja mama pochodzi z tamtych stron i nieraz mi mowila jak do mojego dziadka czyli jej ojca, Franczak przychodzil na podworko i razem rozmawiali bo ukrywal sie w pobliskich lasach.
Czesc jego pamieci.
-
2012/03/03 12:47:32
Jeden mały błąd merytoryczny a mianowicie to wesele odbywało się w Chmielu k Piask a nie w ''Chmielniku''
-
Gość: , 77-254-125-229.adsl.inetia.pl
2013/02/22 19:20:39
prawdziwy bohater w dzisiejszych czasach juz chyba nie ma takich ludzi pokuj jego duszy
-
Gość: Rysiek, p4fe07ce7.dip0.t-ipconnect.de
2014/10/21 10:16:16
O sa , sa . Rosnie NOWE POKOLENIE BOHATEROW POLSKI , dorastaja , dzieki Panu Bogu !
Zrobimy koniec z ""RESORTOWYMI DZIECMI"" ! ! !