Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
PSRH ''X D.O.K.''
Wierni Ojczyźnie
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
FUNDACJA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939

Niepoprawni.pl - Blogerzy dla blogerów



www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
TWARDZI JAK STAL - muzyczny hołd dla NSZ
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
Strona Ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Imperium Romanum
niedziela, 27 września 2009
IV Rajd szlakami żołnierzy mjr. "Ognia"

IV Rajd szlakami żołnierzy wyklętych
mjr. Józefa Kurasia "Orła" - "Ognia"
Podhale-Tatry, 2-4 października '09

pod honorowym patronatem Szefa
Biura Bezpieczeństwa Narodowego

W imieniu organizatorów - Społecznego Komitetu Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, Rocha i Zgrupowania „Błyskawica” w Waksmundzie oraz Grupy Rekonstrukcji Historycznych „Błyskawica” w Waksmundzie - zapraszam na czwartą edycję Rajdu szlakami żołnierzy wyklętych mjr. Józefa Kurasia "Orła" - "Ognia".


Komitet Honorowy Rajdu tworzą:
Zbigniew Kuraś – syn mjr. „Ognia”
Ks. Jacek Mola – proboszcz parafii św. Kazimierza w Kościelisku
Edward Siarka – Poseł na Sejm RP
dr Andrzej Drogoń – Dyrektor Oddziału IPN w Katowicach

Tegoroczna edycja rajdu odbędzie się w dniach 2-4 października, a jego celem, jako imprezy popularyzującej najnowszą historię regionu jest:
  • poznanie dziejów niepodległościowego podziemia zbrojnego z lat 1939-55 na terenie Skalnego Podhala i Tatr Zachodnich
  • dotarcie do miejsc i obiektów – świadków historii,
  • prezentacja żywej historii – inscenizacji, rekonstrukcji wydarzeń w terenie,
  • spotkanie z kombatantami formacji partyzanckich na szlaku rajdu,
  • poznanie specyfiki dziejów i kultury Skalnego Podhala z podkreśleniem tradycji militarnych regionu z XVIII-XX w. [m.in. Poruseństwo Chochołowskie 1846 r. – Szlak Powstania Chochołowskiego, walki w Dolinie Chochołowskiej 1944-46],
  • przywrócenie społecznej pamięci o walce zbrojnej i ofierze żołnierzy Dywersji Pozafrontowej 1938/9, ZWZ-AK 1939-45, kurierów tatrzańskich, partyzantów Zgrupowania „Błyskawica” 1945-47 – a szczególnie 2 kompanii Zgrupowania - walczących o suwerenność Polski w latach 1939-47.
W program rajdu wplecione będą spotkania ze świadkami historii podziemia niepodległościowego: kurierami tatrzańskimi, żołnierzami AK i partyzantami Zgrupowania ”Błyskawica” mjr. Józefa Kurasia „Ognia”.


Trasa rajdu:
Nowy Targ /cmentarz/- Czarny Dunajec – Chochołów – Magura Witowska; Roztoki – Dolina Chochołowska – Dolina Starorobociańska – Ornak; Kościelisko - Zakopane.

Dowiedz się
więcej odwiedzając oficjalną stronę IV rajdu szlakami żołnierzy mjr. "Ognia" - kliknij w baner poniżej>
poniedziałek, 21 września 2009
Odsłonięcie tablicy pamiątkowej w Skotnikach
Odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej w Skotnikach n/Pilicą.

W imieniu organizatorów i fundatorów - kieleckiego Stowarzyszenia Orląt Armii Krajowej - zapraszam na uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświęconej, zamordowanej przez funkcjonariuszy UB Stefanii Józefie Firkowskiej ps. "Feluś", żołnierzowi NSZ-AK-WiN, która odbędzie się w dniu 27 września 2009 r. (niedziela) w Skotnikach n/Pilicą (woj.łódzkie).

Pomnik poświęcony Stefanii Firkowskiej ps. "Feluś" odsłonięty w Skotnikach 27 września 2009 r.

Uroczystości o godz. 12.00 rozpocznie Msza św. odprawiona w Kościele przy rynku, po której nastąpi odsłonięcie i poświęcenie tablicy pamiątkowej. Po tym wygłoszona zostanie prelekcja opisująca życie i działalność Józefy Firkowskiej a następnie złożone zostaną wieńce i kwiaty pod tablicą. Na uroczystość zostali zaproszeni  żołnierze 25 pp AK Ziemi Piotrkowskiej oraz rodzina zamordowanej.

Stefania Józefa Firkowska

St. strz. Stefania Józefa Firkowska ps. "Felek", "Feluś", ur. 20 września 1925 r., podczas okupacji niemieckiej służyła w oddziale partyzanckim NSZ-AK kpt. Józefa Wyrwy "Starego", który wszedł w skład 25 pp AK. Po zakończeniu działań wojennych pozostała w konspiracji. Tuż przed Wielkanocą w 1946 r. została uprowadzona w Skotnikach (woj. piotrkowskie) i zamordowana przez funkcjonariuszy PUBP z Końskich. Jej ciała nigdy nie odnaleziono.

St. strz. Stefania Józefa Firkowska ps. "Felek", "Feluś".

Stefania Firkowska (siedzi w środku).

1944, w okolicach Końskich, Stefania Firkowska stoi w środku.

W dolnym rzędzie klęczy Stefania Firkowska "Felek".

Żołnierze 5 kompanii 25 Pułku Piechoty - Okręg Łódź Armii Krajowej. Stoją od lewej: Zbigniew Brudkiewicz ps. "Żbik", ps. "Grzyb", Teresa Hauke-Pacewicz ps. "Jędrek", ps. "Orlicki", Głowania ps. "Jur", Radziszewski ps. "Wojtek", st. strz. Radziszewski ps. "Andrzej", Stanisław Radziszewski ps. "Franek", Henryk Bohm ps. "Beniamin", Tadeusz Wyrwa ps. "Orlik", mjr Zygmunt Kuropatwa ps. "Rafał", kpt. Józef Wyrwa ps. "Stary", st. strz. Stefania Firkowska ps. "Felek", ppor. Edmund Waligóra ps. "Edmund", Andrzej Łubieński ps. "Graf", plut. pchor. Marian Crząstkowski ps. "Zadorka", Aleksander Kośla ps. "Gryf", Edward Kłyst ps. "Brutus", Danielenko, ps. Przekora (Jan NN), Wiśniewski ps "Janusz", Ryszard Wierzbowski ps. "Kret", Tadeusz Świercz ps. "Bystry", Henryk Puciata ps. "Dzik". Siedzi plut. Czesław Jasiński ps. "Sław". Klęczą od lewej: ps. "Roman", ps. "Miszka" (Rosjanin), ps. "Kulsza" (Rosjanin), ps. "Mietek" (Rosjanin), Edward Marzec ps. "Hermes", kpr. Stanisław Jędrzejczyk ps. "Lot", kpr. Marian Ostrowski ps. "Veni", Rachmatuła Guzairow ps. "Tatar", Rajmund Brudkiewicz ps. "Ryś", ps. "Gienek", ps. "Bill". Leżą od lewej: ps. "Sasza" (Rosjanin), Prygow.

Kpt. Józef Wyrwa "Groźny", "Stary", hubalczyk, w partyzantce od 1939 do 1945 d-ca OP AS NSZ "Las 2", d-ca komp. i baonu w 25 pp AK w okresie Akcji Burza na Kielecczyźnie.

Partyzanci z 5 kompanii 25 Pułku Piechoty AK Okręg Łódź, 1944 r. Stoją od lewej: plut. Edmund Bieńkowski ps. "Bari", kpr. pchor. Zdzisław Filinger ps. "Roszak", Tadeusz Wyrwa ps. "Orlik" (syn kpt. Józefa Wyrwy "Starego"), ps. "Dąb".

Sławomir M. Nowinowski, Paweł Spodenkiewicz, Tomasz Toborek, Tadeusz Wyrwa – partyzant z natury, Łódź 2007.

Książka jest zarysem biografii jednego z najwybitniejszych historyków polskich żyjących po II wojnie światowej na emigracji. Autorzy scharakteryzowali działalność Tadeusza Wyrwy w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego i jego aktywność publiczną na obczyźnie, zwłaszcza na terenie USA w początkach lat pięćdziesiątych. Dokonano w niej również analizy dorobku historiograficznego Tadeusza Wyrwy. Czytaj więcej (Patriotyzm - zapomniane słowo)>

Strona główna>
piątek, 18 września 2009
Wystawa "Żołnierze wyklęci" w Siedlcach
Otwarcie wystawy „Żołnierze wyklęci” w Siedlcach

Klikając w obrazek można obejrzeć wystawę online na stronie Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

17 września 2009 r. o godz. 11:00 na placu gen. Władysława Sikorskiego w Siedlcach została otwarta pierwsza część wystawy „Żołnierze wyklęci”. Terminem „żołnierze wyklęci” określano żołnierzy podziemia, akowców, którzy działali w imię niepodległej Polski od roku 1944 do roku 1963, kiedy został zabity ostatni z tych żołnierzy - Józef Franczak ps. „Lalek” z oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego ps. "Uskok".

Autorem wystawy jest Adam Borowski, działacz opozycji demokratycznej i niepodległościowej w PRL oraz ludzie z Ligii Republikańskiej. W otwarciu wystawy uczestniczyli Biskup Siedlecki Zbigniew Kiernikowski, Prezydent Miasta Siedlce Wojciech Kudelski wraz z wiceprezydentami Martą Sosnowską i Jarosławem Głowackim, jak również Radni Rady Miasta Siedlce na czele z wiceprzewodniczącym Stefanem Somlą oraz goście z zaprzyjaźnionych samorządów z Sokołowa Podlaskiego i Platerowa.
W Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach odbyło się spotkanie z młodzieżą i mieszkańcami, na którym została przedstawiona historia kpt. Władysława Łukasiuka.ps. "Młot", dowódcy 6 Brygady Wileńskiej AK.  Także tego dnia o godz. 18.00 w kościele św. Ducha została odprawiona Msza św. a po niej  złożono kwiaty przed pomnikiem Żołnierzy 5 i 6 Brygady Wileńskiej Armii Krajowej. Wystawa upamiętnia 60 rocznicę śmierci kapitana Łukasiuka "Młota" oraz 70 rocznicę agresji sowieckiej na Polskę.

Swoją obecnością wystawę uświetnili Teresa Borychowska i Janina Sobiczewska bohaterki filmu „Sny utracone, sny odzyskane” oraz Andrzej Łukasiuk, syn kapitana Władysława Łukasiuka. Po wystawie oprowadzała Natalia Olszewska, prezes studenckiego koła naukowego historyków z Akademii Podlaskiej. W słowie otwierającym wystawę ks. bp Zbigniew Kiernikowski podziękował organizatorom ekspozycji oraz podkreślił wartość pamięci w życiu człowieka. Dzięki pamięci człowiek może korzystać z doświadczeń pozytywnych i bolesnych swoich bliskich, jak również swojego narodu.

Ksiądz Biskup zachęcił rodziców i nauczycieli do przechowywania oraz przekazywania chlubnej przeszłości Polski młodemu pokoleniu. To przekazywanie pamięci ma być oparte na doświadczeniu przebaczenia i pewności, że Bóg jest obecny w historii człowieka i nawet ze zła wyprowadza dobro.



Źródło: http://radiopodlasie.pl
Strona główna>

czwartek, 17 września 2009
17 września 1939 - PAMIĘTAMY !!!
17 września 1939 - PAMIĘTAMY !!!


Strona główna>
czwartek, 10 września 2009
Indolencja burmistrza czy w Rykach czczą komunistów? - część 1
Pomnik komunistycznych zbrodniarzy w Rykach ciągle pod ochroną !!!

"Jeśli jest w polityce coś, czym gardzę, to jest to typ węgorza, który jest tak giętki, że najchętniej ugryzłby się we własny ogon".
Margaret Thatcher
"Polityka nie może obejść się bez jakiejś podstawy moralnej".
Adam Mickiewicz

Mimo uchwały rady miejskiej sprzed dwóch lat władze Ryk nie usunęły z centrum miasta obelisku ku czci tzw. utrwalaczy władzy ludowej. Burmistrz miasta tłumaczy brak załatwienia sprawy oporami społecznymi oraz natłokiem ważnych rzeczy do załatwienia. Oburzony taką postawą władz samorządowych jest historyk dr Mirosław Sulej, który od lat walczy o usunięcie obelisku. Inicjatywę tę chce zablokować związek emerytów policyjnych. Instytut Pamięci Narodowej podkreśla, że utrzymywanie tego rodzaju pomnika jest przejawem zakłamywania historii.

Pomnik ku czci komunistów w Rykach. Odsłonięty w październiku 1964 roku z okazji 20. rocznicy powstania PRL, UB-SB i MO. Upamiętnia 34 członków i funkcjonariuszy przestępczych organizacji i formacji komunistycznych: KPP, Stowarzyszenia Przyjaciół ZSRR, "Młota i Sierpa", PPR, GL-AL, NKWD, UB, MO, ORMO, zlikwidowanych w latach 1944-1947 przez podziemie niepodległościowe.

Pomnik ku czci byłych milicjantów, UB-eków i funkcjonariuszy ORMO zabitych w walce o “utrwalanie władzy ludowej” stoi w miejskim parku nieopodal drogi krajowej z Warszawy do Lublina w samym centrum Ryk.
– Jest i straszy – mówi nieco żartobliwie burmistrz Ryk Jerzy Gąska (wybrany z Prawicowego Ruchu Samorządowego). Ale sprawa jest poważna.
– Zwykły człowiek nie może przejść obojętnie wobec takiej sprawy, że mija 20 lat III RP, a w tym miejscu może nadal stać tak haniebny pomnik – podkreśla dr Mirosław Sulej, historyk i autor biografii bohaterskiego partyzanta AK-WiN mjr. Mariana Bernacika "Orlika". – To byli przestępcy, którzy zostali zlikwidowani przez Armię Krajową oraz Wolność i Niezawisłość – dodaje.
Doktor Sulej od lat bezskutecznie zabiega o usunięcie tego obelisku. Relacjonuje nam, że w 2005 roku, kiedy wydał książkę o “Orliku” w związku z postawieniem pomnika ku jego czci w Zalesiu (powiat rycki), zwrócił w niej uwagę, że brak jest “uhonorowania i upamiętnienia największego bohatera walki o niepodległość Polski z ziemi ryckiej” w samych Rykach. A tymczasem “na skwerze w centrum Ryk wciąż stoi pomnik 34 funkcjonariuszy MO, UB i ORMO”, w tym funkcjonariusza NKWD. Jaki był stosunek mieszkańców do tego “straszącego” pomnika, pokazywało graffiti – namalowany czerwoną farbą znak Polski Walczącej oraz białą farbą słowo “Zdrada”.

Jakież było zdziwienie dr. Suleja, gdy kilka tygodni później zobaczył, że pomnik “utrwalaczy” został odnowiony. – Pod świeżą farbą zniknął znak Polski Walczącej, zniknęło słowo “Zdrada”, zapuszczona dotąd alejka została wysprzątana, żywopłot przystrzyżony. Taki był efekt apelu o usunięcie haniebnego postumentu zawarty w książce o “Orliku” – stwierdza oburzony historyk.
Interwencje dr. Mirosława Suleja przyniosły sukces w postaci uchwały rady miejskiej. “Wyraża się wolę usunięcia z terenu parku miejskiego w Rykach (…) pomnika poległych funkcjonariuszy MO, UB i ORMO w walce o utrwalenie władzy ludowej” – głosi uchwała Rady Miejskiej w Rykach podjęta 1 czerwca 2007 roku.
Jej wykonanie “powierza się Burmistrzowi Ryk”. Jednak aż do tej pory decyzja ta nie została zrealizowana. – To dość delikatna sprawa – odpowiada burmistrz, pytany, dlaczego tak się stało. Jerzy Gąska podkreśla, że na początku działania szły sprawnie. – Przeprowadziliśmy konsultacje społeczne, wystąpiliśmy do konserwatora zabytków o opinię o likwidacji pomnika – tłumaczy.
Konserwator, którego zdanie jest potrzebne z uwagi na to, iż pomnik jest położony na terenie parku podworskiego wpisanego do rejestru zabytków – odpisał, że przed wydaniem opinii chciałby zapoznać się z projektem o zagospodarowaniu tego miejsca.
– To nie zostało zrobione – przyznaje burmistrz i dlatego cała sprawa zamarła. Ponadto uaktywnili się przeciwnicy usunięcia obelisku. – Dostaliśmy pismo od emerytów policyjnych – informuje Jerzy Gąska. To są “ludzie starszej daty” i “jest problem społeczny” – tłumaczą zastój urzędnicy miejscy. – Jakby się uparł, to by to zrobił, ale nikt nie chce zadrażniać – dodają.
– Burmistrz nie wykonał decyzji przez dwa lata, to nic właściwie nie kosztuje – bulwersuje się dr Sulej. – To jest pożałowania godna postawa – dodaje.
Przewodniczący rady miejskiej (w której większość ma Prawicowy Ruch Samorządowy i PiS) Krzysztof Piątek (również Prawicowy Ruch Samorządowy), pytany o stanowisko rady w sprawie braku wykonania tej uchwały, odpowiada wymijająco. – Zdania są podzielone – stwierdza, dodając, że “nie chce się odnosić” do działań burmistrza.

Burmistrz Ryk Jerzy Gąska: "Nie zapomniałem o tej sprawie, pewne decyzje zostaną podjęte, jak zapadną inne decyzje". [sic!]

– Władze publiczne mają obowiązki wobec obywateli, także obowiązki edukacyjne, i udawanie, że tego problemu nie ma, to też jest prowadzenie polityki historycznej w wymiarze lokalnym, ale polityki fałszowania historii – podkreśla dr Maciej Korkuć, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej. Pilotuje on akcję skierowaną do władz samorządowych o usunięcie patronów komunistycznych ulic oraz pomników i tablic związanych z tym okresem.

Burmistrz Gąska podkreśla, że w Rykach udało się wyeliminować kilka takich nazw, np. ul. XXX-lecia PRL zmieniono na ul. Jana Pawła II, ale zostało np. os. Świerczewskiego, no i pomnik “utrwalaczy”. – Mnie osobiście to się nie podoba, że ten pomnik stoi, chodzi praktycznie tylko o tablicę – mówi burmistrz. Dodaje usprawiedliwiająco, że urząd swoje działania skupia na pozyskaniu środków unijnych i brak jest czasu na dokończenie sprawy pomnika.
– Nie zapomniałem o tej sprawie, pewne decyzje zostaną podjęte, jak zapadną inne decyzje – zaznacza. – Ja tego nie odpuszczę, mierzi mnie to, jak jest – deklaruje burmistrz.
Zamiast usunięcia pomnika oprawców komunistycznych sto metrów od niego postawiono w zeszłym roku obelisk Józefa Piłsudskiego. – W mieście rządzonym przez prawicę doszło do znieważenia osoby Naczelnika Państwa i Marszałka Polski – uważa dr Sulej. – Józef Piłsudski nie zasługuje na to, aby go stawiać sto metrów od upamiętnienia zbrodniarzy komunistycznych – dodaje. I ubolewa, że władze nie dostrzegły, że “czegoś takiego nie powinno być”.
Tymczasem pojawiła się inicjatywa ufundowania pomnika ku czci Batalionów Chłopskich. Doktor Sulej ostro krytykuje tę inicjatywę, stwierdzając, że BCh akurat na tym terenie “zhańbiły się współpracą z komunistami”.

Źródło: Bibuła. Pismo niezależne>

Ryki w cieniu ubeckiego pomnika   
   
Pomnik ku czci komunistów w Rykach. Odsłonięty w październiku 1964 roku z okazji 20. rocznicy powstania PRL, UB-SB i MO. Upamiętnia 34 członków i funkcjonariuszy przestępczych organizacji i formacji komunistycznych: KPP, Stowarzyszenia Przyjaciół ZSRR, „Młota i Sierpa”, PPR, GL-AL, NKWD, UB, MO, ORMO, zlikwidowanych w latach 1944-1947 przez podziemie niepodległościowe.

Obchodzimy w tym miesiącu 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Ale ta wojna miała także koniec. Jednak nie dla wszystkich w Europie w tym samym czasie. 2 września 1945 r. oficerowie Armii Krajowej powołali Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”. Dokonany został jeszcze jeden akt niezgody na takie zakończenie II wojny światowej w Europie, które oznaczało, że Polska spod okupacji niemieckiej przechodzi pod okupację sowiecką, a jej wschodnia część zostaje za zgodą Wielkiej Brytanii i USA wcielona do Rosji sowieckiej. Historia Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” to jedna z najbardziej heroicznych kart w tysiącletnich dziejach naszej Ojczyzny. Tę kartę zapisały najpiękniejsze postacie w dziejach Narodu Polskiego - ci, którzy dochowali wierności Ojczyźnie i samemu sobie, weszli na drogę męczeństwa i wytrwali na niej do końca. Wśród nich jest mjr Marian Bernaciak „Orlik”.


Mjr Marian Bernaciak "Orlik" (na koniu) wkracza do wyzwolonych przez jego partyzantów Ryk w dniu 26 VII 1944 r.... "Cóż dobrego ci uczyniłem, że mnie tak nienawidzisz?" - chciałoby się  w imieniu "Orlika" i jego żołnierzy zapytać włodarzy Ryk...

Był obrońcą Polski przed Niemcami i Sowietami we wrześniu 1939 roku. Gdy trafił do niewoli sowieckiej, nie czekał, aż go zamordują, bezbronnego, w katyńskich dołach. Uciekł, wrócił przez Wołyń w rodzinne strony, gdzie stał się jednym z założycieli konspiracji niepodległościowej i jednym z dowódców oddziałów partyzanckich w Obwodzie Puławy Armii Krajowej. Walczył nie tylko z Niemcami. W związku z dużym zagrożeniem komunistycznym na Powiślu wykonał wiele skutecznych akcji bojowych przeciwko bandom komunistycznym w okolicy Ryk, Dęblina, Kłoczewa, Sobolewa. Po wejściu wojsk sowieckich nie złożył broni. Poprowadził oddział na pomoc powstańczej Warszawie. Gdy przebicie się do stolicy stało się niemożliwe z powodu wrogiej postawy wojsk sowieckich, wrócił i podjął walkę z sowieckim najeźdźcą i jego miejscowymi pachołkami. Odtworzył oddział partyzancki i siatkę dywersyjną. Wykonał wiele dużych akcji bojowych przeciwko siłom komunistycznym - w Puławach, w Kocku i pod Annówką, w Lesie Stockim, pod Bąkowcem, w Rykach, w Dęblinie, w Woli Zadybskiej. Na jego rozkaz były też wykonywane liczne akcje likwidacyjne na funkcjonariuszach komunistycznych z szeregów PPR, NKWD, UB, MO oraz konfidentach. Jego podkomendni przeprowadzili wiele akcji kolejowych w okolicach Dęblina, Leopoldowa, Okrzei, Gołębia, Puław, Nałęczowa, w których zdobywali na sowieckich konwojach broń, amunicję, żywność. Nie zaniedbywał działalności politycznej - przez spotkania z ludnością, ulotki, pisma podziemne budził sprzeciw społeczny wobec władzy komunistycznej i sowieckiego okupanta. Dbał o to, aby podległe mu oddziały były prawdziwym Wojskiem Polskim.

Po powołaniu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” Marian Bernaciak został dowódcą wojskowym całego Inspektoratu Puławy. Jego wojskowa władza obejmowała Powiśle od Opola Lubelskiego do Garwolina, od Kozienic po Łuków. Nie godził się na wyjście z lasu poprzez ubeckie „ujawnienie”, nie skorzystał z możliwości wyjazdu za granicę, ponieważ nie chciał zostawić swych podkomendnych na pastwę komunistów. W swej walce żołnierze „Orlika” mieli niezawodnych przyjaciół w księżach z Bobrownik, Stężycy, Kłoczewa, Kraczewic, Wąwolnicy, Kazimierza, Sobieszyna i wielu innych parafii nadwiślańskich. Niezłomny, zakończył swą walkę i swe życie na polach pod Piotrówkiem 24 czerwca 1946 r. w walce z obławą komunistyczną.

Indolencja burmistrza czy w Rykach czczą komunistów? - część 2>
Strona główna>

Indolencja burmistrza czy w Rykach czczą komunistów? - część 2
Zapomniany i znieważany

Tak jak wszyscy inni dowódcy z WiN, Narodowych Sił Zbrojnych, Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, Konspiracyjnego Wojska Polskiego, z 5. i 6. Brygady Wileńskiej AK, „Orlik” był znieważany przez całe dziesięciolecia rządów komunistycznych aż do 1989 roku, a często i potem. Nie było mu to oszczędzone nawet w ostatnich latach, gdy prezydentem Rzeczypospolitej został Lech Kaczyński i rozpoczął politykę „przywracania pamięci”. Wniosek o pośmiertne odznaczenie „Orlika” Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski przedłożony Kancelarii Prezydenta RP w 2006 r. czekał na realizację trzy lata. Dopiero w czerwcu 2009 r., po gorzkich słowach wypowiedzianych podczas pogrzebu brata „Orlika”, Lucjana Bernaciaka „Janusza”, nastąpiło to uhonorowanie.

Gdy w 2005 r. z inicjatywy niektórych żołnierzy "Orlika", ich rodzin oraz Prawicowego Ruchu Samorządowego w Rykach budowany był w Zalesiu obelisk upamiętniający tego najwybitniejszego żołnierza polskiego z ziemi ryckiej, napisałem jego małą biografię. Powstała ona na prośbę Lucjana Bernaciaka jako cegiełka na budowę obelisku w Zalesiu. Przybliżała postać jednego z najwybitniejszych dowódców podziemia niepodległościowego po 1944 roku. Pokazywała go jako jednego z najgroźniejszych dla komunistów i sowieckiego okupanta - obok mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, kpt. Władysława Łukasiuka „Młota”, mjr. Józefa Kurasia „Ognia”, kpt. Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”, Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”, Witolda Boruckiego „Babinicza”, Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja”, Józefa Kozłowskiego „Visa”, Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” i jego brata Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego”. Przypominała także o wielu podkomendnych „Orlika”, którzy na szalę walki o niepodległość Ojczyzny z okupantem niemieckim, z komunistami, z okupantem sowieckim rzucili własne życie.

Zaapelowałem w tej książce o właściwe upamiętnienie żołnierzy niepodległości z ziemi ryckiej, a przede wszystkim „Orlika”. Niestety, nie doszło dotychczas do uhonorowania i upamiętnienia największego bohatera walki o niepodległość Polski z ziemi ryckiej poprzez nazwanie jego imieniem szkoły, ulicy czy placu w Rykach. Za to na skwerze w centrum Ryk wciąż stoi pomnik 34 funkcjonariuszy MO, UB i ORMO odsłonięty 7 października 1964 roku. Umieszczony na nim napis głosi, że „polegli na terenie powiatu Ryki w walce o utrwalenie władzy ludowej”, a „cześć ich pamięci” oddaje „społeczeństwo powiatu ryckiego”. W 2005 roku na lewej stronie tego pomnika z daleka widniał namalowany czerwoną farbą znak Polski Walczącej, a na prawej stronie wypisane było białą farbą słowo „Zdrada”. Czy w tym miejscu nie powinien od dawna stać pomnik „Orlika” i jego żołnierzy, tak jak w Lublinie stoi pomnik „Zapory”, a w Radomiu „Zagończyka”?

Po opublikowaniu tej książki wydawało się, że pomnik ku czci komunistów ubliżający swym istnieniem pamięci żołnierzy niepodległości zniknie z krajobrazu Ryk. Wiele osób miało nadzieję, że mieszkańcy sami upomną się o jego likwidację. Nic takiego jednak nie nastąpiło. A przecież to powiatowe miasto posiada elitę, żyje i pracuje tu wielu ludzi wykształconych już w wolnej Polsce.
Wprawdzie w 2005 r. w Warszawie centralną władzę sprawowali postkomuniści z SLD, ale w Rykach władza była w rękach prawicy. Wystarczyło jej jednak determinacji tylko na tyle, aby upamiętnić „Orlika” obeliskiem pod jego rodzinnym domem w Zalesiu i zdyskontować to osiągnięcie podczas wyborów parlamentarnych. Zabrakło woli, aby usunąć z miasta pomnik ku czci komunistów. Stało się nawet coś przeciwnego. Tuż po uroczystościach w Zalesiu komunistyczny obelisk w centrum Ryk został odnowiony. Pod świeżą farbą zniknęły znak Polski Walczącej i słowo „Zdrada”, zapuszczona dotąd alejka została wysprzątana, żywopłot przystrzyżony. Taki był efekt apelu o usunięcie haniebnego postumentu zawarty w książce o „Orliku”. Dziś jest jeszcze „lepiej” - niezmiennie świeże kwiaty w gazonach przed pomnikiem. Wypolerowana tablica z nazwiskami komunistycznych zbrodniarzy. A krzyż nad stawem Buksa upamiętniający kaźń czterech żołnierzy WiN 15 stycznia 1947 r. stał się miejscem pijackich schadzek.

Pomnik mjr. Mariana Bernaciaka ps. "Orlik" w Zalesiu.

Uchwała jest, ale pomnik wciąż stoi

Dopiero w dwa lata po tych wydarzeniach, w czerwcu 2007 r., Rada Miejska w Rykach podjęła uchwałę „w sprawie usunięcia z parku miejskiego w Rykach pomnika poległych funkcjonariuszy MO, UB i ORMO w walce o utrwalenie władzy ludowej”. Wykonanie uchwały rada powierzyła burmistrzowi, który nie wypełnił jej do dziś. Uchwała napisana jest językiem „pożyczonym” z haniebnego postumentu. Zbrodniarze komunistyczni wymienieni na pomniku w języku Rady Miejskiej w Rykach polegli w walce. To sugeruje heroizm. Nie! W życiu Paramonowa, Skowrońskiego, Maciejewskiego, Dąbrowskiego i innych nie było heroizmu. Były zdrada i zbrodnia. Zostali zlikwidowani przez żołnierzy AK i WiN - przedstawicieli niepodległego państwa polskiego - właśnie za zdradę Ojczyzny i popełnione zbrodnie.

O tym, jak bardzo pomnik ten ubliża pamięci Żołnierzy Niezłomnych z ziemi ryckiej i kto personalnie odpowiada za jego wybudowanie w 1964 r., miał opowiedzieć referat „Komuniści na terenie Podobwodu Dęblin - Ryki Armii Krajowej podczas okupacji niemieckiej”, przygotowany przeze mnie na konferencję historyczną w Rykach (28 września 2009 r.). Niestety, organizatorzy uznali, że podanie prawdy, kto wybudował pomnik, kim byli „czerwoni bohaterowie” na nim wymienieni, kto podczas wojny dopuszczał się zdrady Ojczyzny poprzez współpracę z komunistami, wykracza poza tematykę konferencji. Nie można więc mówić o tym, że we wrześniu 1942 r. banda Paramonowa, składająca się także z członków Batalionów Chłopskich, zarąbała siekierami Stanisława Kudelskiego, właściciela majątku w Łukawce. Nie można więc mówić o tym, że Zygmunt Piątek „Szczelina”, komendant placówki BCh w Rososzy i dowódca plutonu bojowego BCh w Rejonie Ryki, był jednocześnie członkiem PPR i jednym z najbliższych współpracowników zbrodniarza komunistycznego Juliana Gransztofa. Nie można przypomnieć o tym, że Bronisław Warowny, komendant BCh w Obwodzie Garwolin, zdradził Stanisława Mikołajczyka, zaprzedał się reżimowi komunistycznemu i do końca życia czerpał z tego wymierne korzyści.

W odpowiednich zespołach Archiwum Państwowego m.st. Warszawy, Oddział w Otwocku nie ma żadnego dokumentu, który wskazywałby, że to „ktoś z Warszawy” zmusił ryckich komunistycznych czynowników do wystawienia w ramach obchodów 20-lecia PRL pomnika ku czci miejscowych funkcjonariuszy UB, MO i ORMO. Być może otrzymali zachętę telefonicznie lub podczas bezpośredniej rozmowy. Widoczna na podstawie innych dokumentów determinacja w służbie „socjalistycznej Ojczyzny” wskazuje jednak, że był to „autorski” pomysł miejscowych funkcjonariuszy komunistycznych, do których służalczo przyłączyli się ówcześni „ludowcy” i tzw. bezpartyjni działacze społeczni.
Wymienieni na pomniku członkowie PPR, GL-AL, UB, NKWD, MO, ORMO to kamraci innych zbrodniarzy komunistycznych z ziemi ryckiej - wspomnianego już Juliana Gransztofa, Mariana Kuchnia, Wacława Ożoga, Władysława Sienkiewicza. W niedopuszczonym na konferencję referacie ich postacie zostały opisane m.in. na podstawie dokumentów znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej i Archiwum Akt Nowych. Nie ma ich nazwisk na pomniku, ponieważ uniknęli zasłużonej kary z rąk żołnierzy AK i WiN. Jeszcze przez wiele lat po wojnie służyli w komunistycznym aparacie represji, zmarli śmiercią naturalną, są pochowani w godnych miejscach na cmentarzach. Władysław Sienkiewicz, ostatni dowódca Terenu Nr 6 Dęblin-Ryki GL-AL, organizator i pierwszy szef PUBP w Garwolinie, spoczywa na cmentarzu w Baranowie nad Wieprzem, tuż obok pomnika Powstania Styczniowego. A więc tak jakoś wyszło, że gdy młodzież z miejscowego zespołu szkół noszącego imię powstańców styczniowych przychodzi zapalić lampki i złożyć wiązankę pod tym pomnikiem, to musi pochylić się niemal nad grobem jednego z głównych zdrajców Ojczyzny z tego terenu. Można zapytać: kto przed laty dopuścił, żeby tak została zbrukana pamięć powstańców styczniowych?

Nikomu nie przeszkadza?

Pomnik ku czci komunistów w Rykach hańbi pamięć o „Orliku”, jednym z najwybitniejszych przywódców walki ze zniewoleniem komunistycznym. Ten pomnik uwłacza też wszystkim oficerom i żołnierzom AK i WiN z tego terenu, którzy polegli z rąk komunistów jeszcze w czasie okupacji niemieckiej i potem - w czasie okupacji sowieckiej i rządów „moskiewskich pachołków”: Franciszka Jaskulskiego „Zagończyka”, Władysława Antoszczaka „Szarego”, Zygmunta Wilczyńskiego „Żuka”, Wacława Kuchnia „Spokojnego”, Zygmunta Kęski „Świta”, Jana Kapusty-Zaniewskiego „Uliny”, Stanisława Kucharskiego „Kucharza”, Romualda Dolińskiego „Romana”, Edwarda Przybysza „Nowiny”, braci Stanisława Warownego „Mściciela” i Władysława Warownego „Dęba”, braci Stanisława i Wacława Zaborowskich, Józefa Rutkowskiego „Jantara”, Henryka Nosowskiego „Zygfryda” i wielu innych oraz tych, którzy po ubeckich torturach, sowieckiej zsyłce, komunistycznych sądach i więzieniach dożywali swych dni jako obywatele PRL drugiej kategorii. Ten pomnik jest obelgą wobec dzieci żołnierzy AK i WiN, które musiały ukrywać „bandycką” przeszłość swych rodziców przed komunistycznymi czynownikami w szkołach i w pracy.

Przez ten pomnik w Rykach, w mieście rządzonym przez prawicę, doszło do znieważenia osoby naczelnika państwa i Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Oto 11 listopada 2008 r., w dniu narodowego Święta Niepodległości, pod budynkiem kina i straży pożarnej zostało wystawione i odsłonięte popiersie Józefa Piłsudskiego. Nikomu z władz miasta i powiatu, nikomu z miejscowej elity nie przeszkadzało, że popiersie to stanęło w bezpośrednim sąsiedztwie haniebnego postumentu ku czci komunistów. Nikt nie uznał lub nie odważył się głośno powiedzieć, że to jest niegodziwość. Że w tym mieście żaden kolejny pomnik nie może stanąć, dopóki nie zniknie z niego obelisk ku czci komunistów.

Nie minął nawet miesiąc, a w środowisku ryckich postkomunistów i „ludowców” pojawił się pomysł wystawienia przed kościołem pomnika Batalionów Chłopskich. Inicjatywa ta została ogłoszona w miejscowej gazecie „Twój Głos”, a jej autorzy nie omieszkali się pochwalić, że pomysł ten zyskał przychylność miejscowych „autorytetów” ze środowiska postkomunistycznego. Jeden z tych „autorytetów” to były partyjny funkcjonariusz powiatowej oświaty w okresie PRL. Nikt z Ryk, z ludzi mieniących się prawicą nie sprzeciwił się temu pomysłowi. Nikt nie powiedział, że Bataliony Chłopskie, szczególnie na ziemi ryckiej, skompromitowały się współpracą z komunistami. Dopiero protest osoby z zewnątrz wyrażony w piśmie do przewodniczącego Rady Miejskiej Ryk, przekazanym także księdzu dziekanowi Romanowi Wiszniewskiemu, spowodował, iż te bezwstydne działania napotkały opór. Dziś przynajmniej tyle wiadomo, że przed kościołem w Rykach nie stanie pomnik BCh. Nie oznacza to bynajmniej, aby inicjatorzy w ogóle zrezygnowali z budowy. Wyproszeni sprzed kościoła zamierzają postawić go gdziekolwiek indziej. Nie wstydzą się swego pomysłu. Zachowują się tak, jakby świadomie dążyli do tego, aby nieopodal pomnika komunistów stanął pomnik ich pomocników. Więc może niech postawią go obok tamtego pomnika! Chronią go ci sami ludzie, którzy przez ostatnie 20 lat pilnowali, aby w Rykach nie było pomnika „Orlika” ani szkoły noszącej jego imię, aby jego imienia nie nosiła żadna ulica w tym mieście.

Dr Mirosław Sulej
Autor jest historykiem, specjalizuje się w najnowszych dziejach walk o niepodległość Polski. Przygotowuje rozprawę habilitacyjną o Marianie Bernaciaku „Orliku”.

Indolencja burmistrza czy w Rykach czczą komunistów? - część 1>
Źródło: Nasz Dziennik: Ryki w cieniu ubeckiego pomnika>

W 2006r. TVP S.A. Oddział w Lublinie przy współpracy IPN Oddział w Lublinie  w ramach cyklu „Z archiwum IPN” zrealizowała film „Orlik”.

Obejrzyj film:
Marian Bernaciak - Orlik - część 1>
Marian Bernaciak - Orlik - część 2>
Marian Bernaciak - Orlik - część 3>

Strona główna>
środa, 09 września 2009
Powstaje film fabularny o st. sierż. "Roju" i NZW
Czy "Rój" zastąpi Che Guevarę?

„Rój” to postać, która ma w sobie motywy Robin Hooda i Zorro – mówi „Rz” reżyser Jerzy Zalewski.

TVP będzie współproducentem „Historii Roja, czyli w ziemi lepiej słychać” – filmu o tragicznych losach partyzantów, którzy do 1951 r. przeciwstawiali się okupacji sowieckiej w Polsce. Głównym bohaterem będzie Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój", żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych, a potem Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój" na czele oddziału.

W zeszłym tygodniu zakończyły się castingi do filmu. Jednym z głównych kandydatów do roli „Roja” jest Krzysztof Zalewski znany z programu „Idol”.
– Spodobał mi się scenariusz. Czytało się go jak powieść sensacyjną. Warto tę historię opowiedzieć chociażby dlatego, że dziś w kinie brakuje młodzieżowych filmów – mówi „Rz”.

„Rój” to młody chłopak, który kilka miesięcy przed zakończeniem wojny dołącza do oddziału partyzantów. Po śmierci brata zabitego przez Sowietów postanawia się zemścić. Gdy większość Polaków pogodziła się z nową władzą ludową, on razem z oddziałem wykonuje kary śmierci na współpracownikach komunistów, napada na posterunki MO, a nawet banki.
– To będzie opowieść o oddziałach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, które połączyło wielu ludzi niezgadzających się z rzeczywistością, jaka nastała w Polsce po II wojnie światowej – mówi „Rz” reżyser, Jerzy Zalewski. I dodaje: – NSZ, z którego wywodził się „Rój”, ma czarną legendę. Propaganda PRL robiła z tych żołnierzy morderców i antysemitów.
– To może być odkłamanie historii. Komuniści zmienili NSZ w bandytów, a oni wywodzili się przecież z czasów kampanii wrześniowej. Ten film zburzy też stereotyp, że działania polskiego podziemia ograniczyły się do 1947 r. – zaznacza prof. Jan Żaryn, który kończy książkę o powojennych losach NSZ.

„Rój” to także postać romantyczna. Po kilku latach walki wydała go kobieta, którą kochał. Szantażem zmusiła ją do tego bezpieka, która przetrzymywała jej rodziców. Z oddziału "Roja" zostały wówczas jedynie dwie osoby - on sam i  Bronisław Gniazdowski "Mazur". "Rój" ginie, gdy razem z towarzyszem próbuje przedrzeć się przez kilkusetosobową obławę UB-KBW.
– „Rój” to postać, która ma w sobie motywy Robin Hooda, Zorro, a nawet hrabiego Monte Christo – opowiada Jerzy Zalewski. – Ten film to oddanie sprawiedliwości i wielkie wyzwanie ideowe. Chciałbym, aby młodzi ludzie zamiast podobizny Che Guevary nosili na koszulkach właśnie „Roja” – wyznaje „Rz”.
Produkcja ma kosztować 8,5 mln zł. TVP wyda na nią 4 mln zł, Polski Instytut Sztuki Filmowej dołoży 2,5 mln zł, a pozostałe 2 mln zł dadzą sponsorzy.
Widzowie zobaczą „Historię Roja” w 2011 r. TVP pokaże też miniserial o partyzancie.

Źródło: Rzeczpospolita: Czy „Rój” zastąpi Che Guevarę?>


Oddział Komendy Powiatowej "Ciężki" NZW dowodzony przez Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja", wiosna 1948 r.

Rozmowa z Andrzejem Turkowskim, dyrektorem Agencji Filmowej Telewizji Polskiej. 

Rzeczpospolita: Dlaczego TVP chce zrobić film właśnie o „Roju”?

Andrzej Turkowski: To wybór reżysera Jerzego Zalewskiego. „Rój” to jeden z jego ulubionych bohaterów. Poza tym na temat „Roja” zachowało się dużo dokumentów, które pozwalają tę postać odtworzyć. W tamtych czasach w Polsce takich odważnych ludzi były setki. Historia „Roja” to wspaniała opowieść. W jego oddziale byli sami młodzi ludzie. Nosili długie włosy, brody. W tej nienormalnej rzeczywistości starali się żyć szybko. Ginęli młodo – „Rój” w wieku 26 lat.

Rz: Niektórym widzom film o Narodowych Siłach Zbrojnych może się wydać kontrowersyjny.

A.T.: „Rój” miał korzenie w NSZ. Ale po 1944 r. nie miało znaczenia, czy ktoś jest w AK czy NSZ. Dla Sowietów jedni i drudzy byli elementem do wykończenia. Potem w ramach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego razem walczyli z jednym wrogiem. To oni, gdy naród zwątpił, nie złożyli broni i do końca pozostali wierni przysięgom i tradycji rycerstwa polskiego. NSZ nazywano "ryngrafowym wojskiem". To była elita ideowa.

Rz: Film o NSZ powstanie za prezesa Farfała, który w latach 90. działał w organizacjach z przymiotnikiem „narodowy” w nazwach.

A.T.: A kiedy ten film miał powstać? Za czasów prezesury Roberta Kwiatkowskiego? To nie jest film o NSZ, to film o podziemiu antykomunistycznym. Byli nim i akowcy, i narodowcy, i ludzie z Batalionów Chłopskich. Jeżeli powinniśmy się obawiać zarzutów o patriotyzm, to w jakim my kraju żyjemy?

Rz: To na pewno niejedyny projekt Agencji Filmowej. Czy TVP wyprodukuje np. serial o Romanie Dmowskim?

A.T.: Takie informacje to kaczki dziennikarskie. Nie będzie takiej produkcji. Chociaż temu człowiekowi należałby się serial. Gdyby były na to pieniądze, a w Agencji pojawiłby się scenariusz, to nie widziałbym problemu w jego realizacji. W końcu to m.in. temu człowiekowi zawdzięczamy wolną Polskę.

Źródło: Rzeczpospolita: To będzie film o podziemiu antykomunistycznym>

Więcej na temat st. sierż. "Roja" czytaj:
wtorek, 08 września 2009
Bandyci zdewastowali pomnik żołnierzy NSZ w Żywcu !!!
"Nieznani sprawcy" zniszczyli obelisk upamiętniający 167 żołnierzy oddziału legendarnego kpt. Henryka Flame ps. "Bartek" bestialsko zamordowanych przez UB.

- Więc jakiż jest, twoim zdaniem, sposób przełamania tego zbiorowego paraliżu, wywołanego hipnozą kłamstwa?
- W każdym razie nie można go szukać na drodze polemiki. [...] - Należy go szukać na drodze równie prostych odruchów psychicznych: strzelać! [...]
- Jak to, strzelać? Do kogo?
- Zwyczajnie. Po prostu. Do bolszewików.
Józef Mackiewicz, "Droga donikąd"

Mord UB na 167 żołnierzach oddziału Narodowych Sił Zbrojnych kapitana Henryka Flame ps. "Bartek" został upamiętniony w Żywcu. W przeddzień uroczystości żywiecki pomnik poświęcony zgrupowaniu "Bartka" został zniszczony przez "nieznanych sprawców".

Żywiec, 24.09.2006 r. Odsłonięcie pomnika zamordowanych przez UB żołnierzy NSZ ze Zgrupowania kpt. Henryka Flame "Bartka".

Do zniszczenia żywieckiego pomnika doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (6/7 IX 2009 r.). Sprawcy wyłamali i ukradli stojącą na cokole mosiężną figurę orła. To nie pierwsza dewastacja tego pomnika. Dwa lata temu tablice z inskrypcjami przypominającymi o zbrodni popełnionej na żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych oblano czerwoną farbą. Wandali nie udało się schwytać.

Rzecznik burmistrza Żywca Tomasz Terteka mówi, że do profanacji doszło w niedzielę wieczorem. "Nieznany sprawca" zerwał z cokołu i ukradł mosiężną figurę orła. Nie jest to pierwszy przypadek profanacji pomnika. W 2007 roku czerwonym lakierem zostały oblane tablice z inskrypcjami. Wyglądały, jakby spływała po nich krew. Poseł PiS Stanisław Pięta złożył wtedy doniesienie do prokuratury. Zażądał od śledczych przesłuchania: "byłych funkcjonariuszy SB i UB, byłych członków PZPR, działaczy SLD i kryminalistów". Poseł uważa, że nie bez powodu orzeł został skradziony tuż przed uroczystościami. - Nie sądzę, żeby to było dzieło złomiarzy - mówi Pięta. - To wygląda na celową profanację pomnika - dodaje.

Poświęcenie pomnika żołnierzy NSZ "Bartka" podczas uroczystości w Żywcu.

- W związku z kolejnym haniebnym incydentem wyznaczyłem tysiąc złotych nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy - mówi „Rz” Stanisław Pięta, poseł PiS. Zapowiada też powołanie "straży Żywieckiej” - Towarzystwa Patriotycznego im. Antoniego Bieguna ps. "Sztubak" (podkomendny kpt. "Bartka"). - Będzie się troszczyć o upamiętnienie bohaterskich żołnierzy NSZ walczących na Żywiecczyźnie z bolszewickim okupantem, a także zapobiegać komunistycznym aktom wandalizmu - tłumaczy poseł Pięta.


Kpt. Henryk Flame ps. "Bartek"

Oddział kpt. Henryka Flame "Bartka" był jednym z najdłużej działających oddziałów NSZ. Wsławił się m.in. zajęciem 3 maja 1946 r. Wisły. Żołnierze „Bartka” wkroczyli do opanowanego już przez komunistyczne władze miasteczka. Funkcjonariusze MO, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i gminny sekretarz PPR zabarykadowali się na posterunku. Oddział bez przeszkód zorganizował w Wiśle kilkugodzinną paradę zwycięstwa życzliwie przyjętą przez mieszkańców.

Kpt. Flame stał się cierniem w oku władz komunistycznych. Na najwyższym szczeblu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przygotowano specjalną operację. Do oddziału dostali się podstawieni funkcjonariusze bezpieki, którzy – podając się za emisariuszy rządu na uchodźstwie – mieli pomóc żołnierzom NSZ w bezpiecznym przedostaniu się na Zachód. W wyniku tej prowokacji 167 żołnierzy „Bartka” zostało we wrześniu 1946 r. bestialsko zamordowanych. Sam Henryk Flame, po ujawnieniu się w 1947 roku, został zamordowany strzałem w plecy przez funkcjonariusza milicji Rudolfa Dudka.

Czytaj na temat wcześniejszych dewastacji pomników żołnierzy antykomunistycznego podziemia (JAK DŁUGO JESZCZE...???!!!):
Źródło: Rzeczpospolita>
             Gazeta.pl Bielsko-Biała>
Strona główna>

piątek, 04 września 2009
OFENSYWA PAMIĘCI O NSZ
Wrześniowa ofensywa pamięci o NARODOWYCH SIŁACH ZBROJNYCH


7 września - Żywiec

Związek Żołnierzy NSZ - Zarząd Okręgu „Podbeskidzie"
w Żywcu
oraz
Burmistrz Miasta Żywca - Antoni Szlagor

mają zaszczyt zaprosić na

OBCHODY 63 ROCZNICY MORDU ŻOŁNIERZY NSZ
W ŻYWCU
dnia 7 wrześnie 2009 r.

Uroczystości* te będą hołdem złożonym ponad 160 żołnierzom NSZ ze Zgrupowania kpt. Henryka Flamego "Bartka", bestialsko pomordowanym we wrześniu 1946 roku przez ówczesny aparat bezpieczeństwa. Miejsce tej masowej zbrodni oraz Ich mogiły do dziś pozostają nieznane.

Program uroczystości:

Część I
Część II
  • 11.20 - Otwarcie uroczystości - pod pomnikiem NSZ,
  • Hymn narodowy,
  • Powitanie gości,
  • Przemówienia rocznicowe,
  • Wystąpienia gości,
  • Krótki program poetycki,
  • Wręczenie odznaczeń,
  • Wystąpienia osób odznaczonych,
  • Złożenie kwiatów pod pomnikiem,
  • Zwiedzanie wystawy „Żołnierze Wyklęci" - galeria MCK.
* W razie niepogody uroczystości przeniesione zostaną do sali widowiskowej Miejskiego Centrum Kultury w Żywcu – Al. Wolności 4.


***

9 września - Bielsko-Biała



***

15 września - Grodków

Miejsko-Gminna Biblioteka Publiczna w Grodkowie
zaprasza  na spotkanie autorskie z

Tomaszem Greniuchem
autorem książki
"Król Podbeskidzia - biografia kpt. Henryka Flame "Bartka"
które odbędzie się 15 września (wtorek), godz. 17.00


*
**

19 września - Katowice




Więcej na temat kpt. Henryka Flame ps. "Bartek" i NSZ czytaj:
Linki zewnętrzne:
Źródło: Dziennik Piaseckiego>
Strona główna>

czwartek, 03 września 2009
Msza Św. w intencji Żołnierzy Wyklętych


6 września o godz. 11.00
w kościele parafialnym pw. św. Klemensa
w Zawoi - Centrum
odbędzie się

UROCZYSTA MSZA ŚWIĘTA
w intencji
Żołnierzy Wyklętych


Partyzantów zbrojnego powstania przeciw
 sowieckiemu okupantowi i komunistycznej władzy
na terenie Podhala i Beskidów
w latach 1944-1955
w szczególności
walczących i poległych na ziemi babiogórskiej
partyzantów oddziału Grupa Operacyjna AK „Huragan”

Po Mszy św. w Gminnym Ośrodku Kultury odbędzie się
koncert utworów patriotycznych
barda „Żołnierzy Wyklętych”
Pana Andrzeja Kołakowskiego

W imieniu organizatorów
WSZYSTKICH SERDECZNIE ZAPRASZAM!!!

Strona główna>
czwartek, 27 sierpnia 2009
ROCZNICOWY RAJD - Narewka-Topiło 28-30 VIII 2009 r.
Rajd Śladami Żołnierzy 5 Brygady Wileńskiej Armii Krajowej na terenie Puszczy Białowieskiej

63 lata temu, 28 VIII 1946 r., o godz. 6:15 komunistyczni oprawcy zamordowali strzałem w głowę, w gdańskim więzieniu przy ul. Kurkowej 12, siedemnastoletnią sanitariuszkę 5 Brygady Wileńskiej AK Danutę Siedzikówną ps. „Inka”. Wraz z nią śmierć poniósł ppor. Feliks Selmanowicz ps. Zagończyk”.

W rocznicę tego wydarzenia, w dniach 28-30 sierpnia 2009 r. zorganizowano Rajd Śladami Żołnierzy 5 Brygady Wileńskiej AK na terenie Puszczy Białowieskiej.
Spotkanie rozpocznie się o godzinie 19.00 28 sierpnia Mszą Świętą w kościele p.w. Św. Jana Chrzciciela w Narewce i ogniskiem z kiełbaskami, w czasie którego o "Ince" i "Zagończyku" opowiedzą pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej. Na zakończenie wieczoru zaśpiewa Andrzej Kołakowski. Następnego dnia po śniadaniu uczestnicy rajdu ruszą leśną drogą do Podborowiska, gdzie w czerwcu 1945 roku doszło do rozbicia oddziału „Konusa” - tzw. grupy białowieskiej. W terenie zapoznają się z historię oddziału i przebiegiem potyczki. Następnie autokarem dojadą do Hajnówki, skąd po akcji propagandowej i posiłku wyruszą kolejką wąskotorową przez Puszczę do Topiła. Po modlitwie przy mogile żołnierzy I szwadronu „Zygmunta” poległych w walce z NKWD udadzą się na ognisko. Na noc powrót do Hajnówki, gdzie po Mszy w niedzielę nastąpi zakończenie rajdu. Organizatorzy zapewniają nocleg i wyżywienie od śniadania w sobotę. Osoby z dalszej części kraju dostaną suchy prowiant po przyjeździe.
Wszystkich chętnych prosimy o zgłaszanie swojego przyjazdu mailem na adres:
inka1946@op.pl
lub telefonicznie:
693-722-162
609-037-559
607-653-324

Program Rajdu

28 sierpnia 2009 (piątek)
  • 17.30 obiadokolacja w Zespole Szkół w Narewce
  • 19.00 Msza św. w kościele p.w. Św.Jana Chrzciciela w Narewce, modlitwa przy pomniku Danusi Siedzikówny „Inki”
  • 20.00 ognisko połączone z prelekcją pracownika IPN w Gdańsku Pana Piotra Szubarczyka oraz koncert Pana Andrzeja Kołakowskiego
29 sierpnia 2009 (sobota)
  • 7.30 śniadanie w Zespole Szkół w Narewce
  • 8.00 wymarsz z Narewki do Podborowiska- miejsce walki „Grupy Białowieskiej AK” w roku 1945 z wojskami NKWD
  • 9.30 prezentacja historii potyczki oddziału „Konusa”
  • 10.00 przejazd autokarami do Hajnówki
  • 11.00 przemarsz przez Hajnówkę, akcja propagandowa,
  • 12.00 modlitwa przy mogile żołnierzy z 1920 roku na osiedlu Międzytory
  • 13.00 posiłek przy kościele p.w. Świętych Cyryla i Metodego w Hajnówce
  • 14.00 wyjazd kolejką wąskotorową na Topiło, w czasie jazdy akcja Trójmiejskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych
  • 16.00 modlitwa przy mogile „Julka” i „Jastrzębia” na Czternastym
  • 17.00 ognisko na Topile i powrót do Hajnówki
30 sierpnia 2009 (niedziela)
  • Po Mszy św. o godz. 9.00 w kościele p.w. św. Cyryla i Metodego  w Hajnówce - zakończenie rajdu.
Historia Rzeczypospolitej, szczególnie jej granic, obszarów kresowych, to rzeczywistość skupiona wokół mogił tych, którzy na szańcach kultury Obojga Narodów pozostawili z siebie najwyższą daninę, ostateczną ofiarę swojego życia. Część z obrońców Tej Co Nie Zginęła spoczywa spokojnie okryta szumem sosen i wierzb. Kołysana do wiecznego snu śpiewem tych co żyją i pamiętają, że życie zawdzięczają tym, którzy padając w ataku widzieli Polskę wolną i czystą jak łza. Są jednak i tacy, których kaci pogrzebali w bezimiennych miejscach wystawiając na próbę pamięć przyszłych pokoleń. Część z nich doczekała się nie nagrobków ale pomników. Wielu jednak nadal ukrywa mrok przeszłych dni. Wszystkich tych, Żołnierzy zwanych Wyklętymi, pragniemy upamiętnić na podlaskiej ziemi, która stała się miejscem ich wiecznego spoczynku. Zatrzymamy się nad historią „INKI”, której krew przelana za Najjaśniejszą Rzeczypospolitą była krwią Obojga Narodów tętniącą w jednym sercu. Zatrzymamy się nad wspólną mogiłą „JULKA” i „JASTRZĘBIA”, którzy walcząc o niepodległość Rzeczypospolitej ponieśli najwyższą możliwą ofiarę łącząc w jednej mogile swoją polską i białoruską narodowość oraz katolickie i prawosławne wyznanie. Oni wszyscy przypominają nam tych, których Miłość do Boga uczyła Miłości do Ojczyzny a poczucie Honoru zobowiązywało do walki aż do ofiary z życia.