Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
poniedziałek, 03 grudnia 2012
63. rocznica śmierci ostatniego komendanta NZW
63. rocznica śmierci por. Kazimierza Żebrowskiego "Bąka" - ostatniego komendanta białostockiego NZW

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

63 lata temu, rankiem 3 grudnia 1949 r., w wyniku doniesienia agenturalnego, zabudowania w Mężeninie (pow. Łomża), gdzie przebywał komendant białostockiego Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego por. Kazimierz Żebrowski "Bąk" wraz ze swoim synem Jerzym ps. "Konar", zostały otoczone przez grupę operacyjną II Brygady KBW i UB. Dowodzący operacją wezwał partyzantów do poddania się. W odpowiedzi "Konar" wystrzelił serię z automatu i wybiegli z ojcem przez tylne drzwi stodoły, ale i tam natknęli się na linię obławy, którą ostrzeliwując się próbowali sforsować. Teofil Lipka, gospodarz, u którego się ukrywali, tak wspominał ostatnie chwile Komendanta:

[...] "Bąk" z synem biegną w kierunku olszyny. Ci z podwórka grzeją do nich. "Konar" zachwiał się, krzyczy: Tato! Jestem ranny – i zwalił się na ziemię. "Bąk" zaraz się wrócił, ukląkł przy głowie syna, przeżegnał się, przystawił mu pistolet do głowy i dwa razy strzelił. Tamci krzyczą, żeby przestał się bić. "Bąk" strzelił sobie w głowę. Bój się skończył.

Ciało ostatniego komendanta białostockiego Okręgu NZW zastygło obok ciała jego syna. Walczyli i zginęli razem. Stało się tak, jak często w rozmowach z Teofilem Lipką zapowiadali. Mówili mu, że jeżeli znajdą się w sytuacji bez wyjścia, nie dadzą się wziąć żywcem. Wedle rachuby: zginąć, ale nikogo nie wydać. Uznawali, że są to winni ludziom, którzy przez lata udzielali im schronienia. Wedle przyrzeczenia "Bąka", że z komunistami "będzie się bił do ostatniego naboju, a ten ostatni nabój zostawi dla siebie". Słowa dotrzymali!

Por. Kazimierz Żebrowski "Bąk", ostatni komendant III Okręgu NZW Białystok. Poległ 3 grudnia 1949 r.

Jerzy Żebrowski "Konar", syn Kazimierza Żebrowskiego. Żołnierz NZW Okręgu Białystok. W konspiracji od 1941 r. Poległ 3 grudnia 1949 r.

GLORIA VICTIS !

Więcej informacji o por. Żebrowskim znajdziesz w artykule:
Strona główna>
sobota, 01 grudnia 2012
65. rocznica śmierci kpt. "Bartka"
65. rocznica zamordowania kpt. Henryka Flame "Bartka"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Kpt. Henryk Flame "Bartek"

65. lat temu, 1 grudnia 1947 roku w Zabrzegu pod Czechowicami został zamordowany kpt. Henryk Flame "Bartek", legendarny dowódca zgrupowania partyzanckiego Narodowych Sił Zbrojnych na Śląsku Cieszyńskim.

Dnia 1 grudnia 1947 roku o godzinie 14 Henryk Flame przyszedł do warsztatu znajomego Wiktora Cimali z prośbą, żeby zrobił drzwi żelazne do kościoła Św. Katarzyny. Praca nad drzwiami, w której pomagał Flame, trwała do godziny 18. Po skończonej pracy, Cimola zaproponował „Bartkowi", że odprowadzi go do domu. Po drodze wstąpili do restauracji prowadzonej przez Kozika na piwo. Tam spotkali Wiktora Ryszkę do którego się dosiedli. Później doszło kilku innych znajomych między innymi Rudolf Stafi z żoną i Stefan Kapela. W tym mniej więcej towarzystwie na propozycję Stefana Kapeli cała grupa udała się samochodem do restauracji Czyloka w Zabrzegu.

Pod restaurację prowadzoną przez Józefa Czyloka w Zabrzegu samochód z gośćmi, wśród których był Flame, podjechał między godziną 19 a 20.  Z samochodu oprócz wyżej wymienionych gości, wyszło również dwóch funkcjonariuszy MO oraz kilku członków orkiestry, którą wzięto z restauracji Kozika. Całe towarzystwo bez przeszkód weszło do restauracji i zajęło stoliki. W tym czasie około godz. 20 funkcjonariusz MO o nazwisku Drapacz poznawszy wchodzącego do restauracji Henryka Flame poszedł na miejscowy posterunek, gdzie poinformował komendanta placówki Kazimierza Dolacińskiego, że widział jak „Bartek" w towarzystwie znajomych wszedł do restauracji u Czyloka, mówiąc przy tym, że może dojść do „gradny" gdyż kilka dni wcześniej, 29 listopada 1946 roku, Flame strzelał w tej restauracji na wiwat i nieprzychylnie wypowiadał się o „władzy ludowej". Obaj milicjanci poszli zatem do restauracji, tam zastali już funkcjonariusza MO Całujka a chwilę później przyszli milicjanci, Rudolf Dadak i Multak.  Byli tam również czechowiccy milicjanci Stanisław Kopeć i Jan Zygowski, którzy przyjechali w towarzystwie Flamego. W związku z tym, że miejscowy posterunek został bez obstawy, komendant Dolaciński odmeldował Dadaka i Drapacza na placówkę MO. Jednak Dadak został, a zamiast niego na posterunek poszedł Multak.

Około godziny 21.20 do baru, przy którym stali milicjanci, podszedł Flame i zaprosił komendanta Dolacińskiego do stolika, ale ten odmówił mówiąc przy tym, że jest na służbie a zresztą nie pije z nieznajomymi na co Flame przedstawił się podając jednocześnie swój NSZ-owski pseudonim, tak że wszyscy w pobliżu to usłyszeli. W tym czasie w restauracji znajdowało się pięciu milicjantów pilnujących porządku przed ewentualną awanturą, zwłaszcza, że towarzystwo Flamego było już mocno rozbawione. O godzinie 22 Czylok zabrał się do zamykania baru, widząc to Flame podszedł do Dolacińskiego i poprosił o dłuższe pozostanie obecnych na sali, ponieważ ma obawy, że na zewnątrz może dojść do awantury. Dzięki interwencji komendanta posterunku Czylok zrezygnował z zamknięcia restauracji.

Gdy kolejny raz Flame podszedł do baru zaczepił go Rudolf Dadak pytając czy pamięta go z roku 1944 na co zapytany odpowiedział, że jeżeli był w partyzantce to walczyli razem przeciwko okupantowi i na tym rozmowa się skończyła. Według późniejszej relacji samego Dadaka rozmowa przebiegła nieco inaczej, a mianowicie, że „podchmielony" Flame podszedł do niego i mu ubliżył używając przy tym wulgarnych słów. Bezpośrednio po tym incydencie Flame poszedł do osobnego pomieszczenie gdzie przysiadł się do Marii Stafi i do żony Ryszka. Był podłamany, skarżył się, że jego na świecie już nic nie cieszy, żyje tylko dla dzieci i dla matki.

Dochodziła godzina 23 dnia 1 grudnia 1947 roku gdy usłyszano serię strzałów i towarzyszący jej krzyk kobiet. Chwilę później Henryk Flame leżał bez ruchu w kałuży krwi obok krzesła na którym siedział. Strzał oddał funkcjonariusz MO Rudolf Dadak, który stał w drzwiach z karabinem w ręku z lufą skierowaną do pokoju, w którym siedział Flame. Od razu dopadł go funkcjonariusz Całujek, który odebrał Dadakowi broń. Na zapytanie dlaczego to zrobił odparł, że „nie może znosić by tacy wrogowie Demokracji, którzy przed niedawnym czasem strzelali do milicjantów chodzili teraz bezkarnie."
Tak zakończył życie Henryk Flame  pseudonim „Bartek", legendarny „Król Podbeskidzia".


Zwłoki kpt. "Bartka" skrytobójczo zastrzelonego przez milicjanta w barze w Zabrzegu.


Henryk Antoni Flame, ps. "Grot", "Bartek", (ur. 19 stycznia 1918 we Frysztacie na Zaolziu, zm. 1 grudnia 1947) – pilot wojskowy, żołnierz NSZ.

Był synem Emeryka i Marii z domu Raszyk. W 1919 roku rodzina Flame przeniosła się do Czechowic (obecnie Czechowice-Dziedzice) znajdujących się w granicach II Rzeczypospolitej. Wykształcenie zdobył w miejscowym gimnazjum i w Szkole Przemysłowej w Bielsku. W 1936 roku wstąpił na ochotnika do wojska rozpoczynając naukę w Szkole Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy, którą ukończył w roku 1939 w stopniu kaprala pilota dostając przydział do 123 eskadry 2 pułku lotniczego stacjonującego na lotnisku w podkrakowskich Rakowicach.

Wiosna 1946 r. Henryk Flame „Bartek” (pierwszy od prawej) wraz ze swoimi żołnierzami (od lewej: Gustaw Matuszny, ps. „Orzeł Biały”, Wiktor Gruszczyk, ps. „Groźny”, Stanisław Włoch, ps. „Lis”).


W wojnie obronnej Polski w 1939 r., jako pilot 123 eskadry myśliwskiej przydzielonej do Brygady Pościgowej, Henryk Flame, bronił nieba nad Warszawą przed samolotami wroga. 1 września w okolicach Zakroczyma doszło do pierwszej bitwy powietrznej II wojny światowej, w wyniku której maszyna kpr. Flame została zestrzelona, a on sam od tej pory znajdował się w dyspozycji prezydenta Warszawy, Stefana Starzyńskiego. Z 6 na 7 września 123 eskadra została wycofana z Warszawy na podlubelskie lotniska, a 17 września jej żołnierze przekroczyli granicę rumuńską. W tym czasie Henryk Flame dostał prawdopodobnie przydział do nowo sformowanej Eskadry Rozpoznawczej operującej na linii Lwów – Zaleszczyki.

Po 17 września został zestrzelony przez Rosjan w okolicach Stanisławowa po czym zorganizował z luźnych grup żołnierzy z rozbitych jednostek konwój, który pod koniec września przekroczył granicę z Węgrami. Na Węgrzech Flame wraz z innymi żołnierzami został internowany i osadzony w tymczasowym obozie, z którego jednak szybko uciekł. Ukrywając się u węgierskiego gospodarza został zadenuncjowany i przekazany władzom niemieckim, które umieściły zbiega w obozie jenieckim zlokalizowanym na ziemiach austriackich wcielonych do III Rzeszy. W drugiej połowie 1940 roku, dzięki interwencji rodziny, Flame został wypuszczony z obozu (historycy o orientacji lewicowej, uważają, że kluczową rolę w wypuszczeniu Flamego z obozu, odegrał fakt podpisania przez niego volkslisty). Po powrocie do Czechowic, Henryk Flame, podjął pracę jako maszynista na miejscowej kolei i związał się jednocześnie z niepodległościową konspiracją.

Założył organizację HAK podległą AK, która zajmowała się wywiadem i sabotażem. Na przełomie roku 1943 i 1944, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, wraz z podkomendnymi uciekł do lasu, gdzie zorganizował samodzielny oddział partyzancki operujący w podbeskidzkich lasach. Zauważony przez dowództwo NSZ otrzymał propozycję wejścia w raz z oddziałem w szeregi tej organizacji, z której to propozycji skorzystał i w październiku 1944 roku został zaprzysiężony na żołnierza NSZ.

12 lutego 1945 roku do Czechowic wkroczyła Armia Czerwona, a Flame, realizując zalecenia dowództwa NSZ, ujawnił się, i wraz z oddziałem, zachowując konspiracyjne struktury, oddał się do dyspozycji "władzy ludowej" i wbrew protestom miejscowych komunistów, objął stanowisko komendanta miejscowego komisariatu MO. W dalszym ciągu realizując wytyczne dowództwa NSZ, Flame obsadził swoimi ludźmi komisariat i podległe mu jednostki, a także gromadził wokół siebie ludzi opozycyjnie nastawionych do komunistów gromadzić jednocześnie broń przygotowując się do nieuchronnej konfrontacji z komunistami.

W kwietniu 1945 roku, kolejny raz, jak za okupacji niemieckiej, zagrożony dekonspiracją i aresztowaniem, Flame uciekł ze swoimi ludźmi w pobliskie lasy. Od tej pory Flame zaczął występować jako "Bartek" odtwarzając odziały partyzanckie VII Okręgu Śląsko-Cieszyńskiego NSZ rozpoczynając tym samym "drugą konspirację". Od maja 1945 roku do lutego roku 1947 Henryk Flame stał na czele największego zgrupowania niepodległościowego na Śląsku Cieszyńskim, którego liczebność, w szczytowym okresie, wynosiła ponad 300 dobrze uzbrojonych i umundurowanych żołnierzy. Składające się z kilku oddziałów zgrupowanie przeprowadziło łącznie ok. 340 akcji zbrojnych. Do największego wystąpienia zgrupowania pod dowództwem Flamego należało zajęcie 3 maja 1946 roku małej, uzdrowiskowej miejscowości Wisły, w której przeprowadził, na oczach sterroryzowanych komunistów, dwugodzinną defiladę w pełni umundurowanych i uzbrojonych żołnierzy NSZ, co było ewenementem w państwach "władzy ludowej". W okresie tym Flame otrzymał stopień kapitana NSZ i przydomek "Króla Podbeskidzia", będąc największym postrachem komunistów na Śląsku Cieszyńskim.

Od lewej: Alojzy Wizner „Lis”, Antoni Wizner „Brzoza”, członkowie zgrupowania „Bartka”, straceni 15 stycznia 1947 r. w Bielsku na mocy wyroku WSR w Katowicach.

We wrześniu 1946 roku, w wyniku ubeckiej prowokacji, co najmniej 167 żołnierzy zgrupowania "Bartka" zostało wywiezionych na Opolszczyznę i zamordowanych (według najnowszych przypuszczeń ten masowy mord miał miejsce w lasach w okolicach wsi Barut lub okolicach Grodkowa. Kolejnym postulowanym miejscem mordu są Łambinowice. Od tego czasu zgrupowanie pod dowództwem Flamego zaczęło tracić inicjatywę kosztem komunistów, którzy w licznych obławach dziesiątkowali oddziały podległe "Bartkowi".

Raport agenta MBP Henryka Wendrowskiego z prowokacyjnej operacji „Lawina”, zakończonej wymordowaniem żołnierzy „Bartka”.

W obliczu beznadziejnej sytuacji Flame podjął decyzję o ujawnieniu się przy najbliższej okazji, którą stała się uchwalona przez sejm na dzień 22 lutego 1947 roku amnestia. Sam "Bartek" z najbliższym otoczeniem ujawnił się dopiero 11 marca 1947 roku w Cieszynie. Był to dla komunistów ogromny sukces, który jednak przyćmiewał fakt, że Flame, ujawniając się na mocy amnestii, był bezkarny, a według nich musiał ponieść karę. Komuniści rozpoczęli więc kolejną prowokację mającą na celu "ukaranie" Flamego. Ponoć nieoficjalny wyrok śmierci na "Bartka" wydał sam Bierut, który nie mógł znieść myśli o przemarszu niemal 400 ludzi z NSZ przed posterunkiem MO w Wiśle.

Do skrytobójczego zamachu na Flamego doszło 1 grudnia 1947 roku w Zabrzegu pod Czechowicami. Zamachowcem był miejscowy milicjant Rudolf Dadak, który nigdy nie został osądzony za swoją zbrodnię, tak samo jak inspiratorzy zamachu (Henryk Wendrowski), mimo prowadzonego śledztwa, nie zostali ujawnieni i postawieni przed sądem.

Więcej na temat zgrupowania kpt. Henryka Flame "Bartka" czytaj:
Linki zewnętrzne:
Strona główna>
wtorek, 06 listopada 2012
Pomnik ostatnim z NZW na Mazowszu
Odsłonięcie pomnika ostatnim żołnierzom NZW na Mazowszu

W niedzielę 11 listopada 2012 roku, w 59. rocznicę walki w Dudach Puszczańskich, odbędzie się uroczyste odsłonięcie pomnika poświęconego żołnierzom Narodowego Zjednoczenia Wojskowego - Aleksandrowi Góralczykowi „Toporowi”, Stanisławowi Grajkowi „Mazurowi” i Władysławowi Sadłowskiemu „Twardemu” - którzy polegli w starciu z obławą UB-KBW-MO 11 listopada 1953 roku. Uroczystość  rozpocznie się o godz. 12.00 mszą świętą w kościele pod wezwaniem Świętego Stanisława Kostki w miejscowości Zalas. Następnie, o godz. 13.30 nastąpi odsłonięcie pomnika i złożenie kwiatów w Dudach Puszczańskich.
Inicjatorami budowy pomnika i jego fundatorami są parlamentarzyści PiS - poseł Arkadiusz Czartoryski, senator Robert Mamątow oraz działacz tej partii Stanisław Sylwester Kamiński.

Z historią powstania pomnika, a dokładnie z głazem granitowym, który jest jego podstawą, wiąże się niezwykłe wydarzenie, które warto wspomnieć. Głaz został odkryto przypadkowo, przez osobę nie znającą historii wydarzeń w Dudach Puszczańskich. Znaleziono go w wiosce Rawy, w miejscu położonym niedaleko gospodarstwa państwa Boruckich, gdzie nadal mieszka brat Witolda Boruckiego „Babinicza”. Podczas podnoszenia głazu, by go przetransportować, okazało się, że mieszka pod nim jaszczurka, która jest symbolem narodowych formacji wojskowych. Pomimo huku silnika jaszczurka nie dała się spłoszyć i pięknie pozowała do zdjęcia...

Jaszczurka znaleziona w m. Rawy (gmina Sypniewo) podczas podnoszenia głazu stanowiącego podbudowę pomnika w Dudach Puszczańskich.

Historia, która wiąże się z pomnikiem w Dudach Puszczańskich, zaczyna się w roku 1949. Przełom lat 40. i 50. był na Mazowszu okresem kończącym walkę na śmierć i życie z bolszewickim zdobywcami Polski. Na Kurpiach pozostały ostanie małe oddziały partyzanckie, które utrzymywały się w lesie od 1942 roku. Komunistyczne siły UB, MO i KBW nie zwalczały wcale zwykłego bandytyzmu i złodziejstwa, który nadal doskwierał ludności wiejskiej, ale ścigały ostatnich partyzantów wolnej ojczyzny.

Komendant Okręgu XVI Narodowego Zjednoczenia Wojskowego chor. Witold Borucki „Babinicz”,  jeden z najwytrwalszych antykomunistycznych partyzantów powojennej Polski, mając świadomość nadchodzącej chwili, w której odda życie za ojczyznę, 13 kwietnia 1949 r. stworzył Raport do Administracji Przyszłej Nowej Polski, który zachował się w archiwach UB i jest niezwykłym testamentem tego wspaniałego patrioty i dowódcy. Fragmenty raportu - testamentu "Babinicza" są tym bardziej wstrząsające, gdy wiemy już, że zginął on cztery miesiące po jego napisaniu, w sierpniu 1949 r.:
Niewielu z nas powzięło dalsze kroki podtrzymujące honor Organizacji i honor Tych, którzy na śmierć i życie chcieli walczyć z wrogiem. W roku 1947 i 1948 podnieśliśmy ponownie echo walk naszych. Ze swej strony proszę o pamięć macierzystą dla Tych, co w imieniu sił naszych za granicą [chodzi o rząd emigracyjny], walczyli tu, nie szczędząc życia.
Po śmierci w dniu 18 kwietnia 1952 r. ostatniego dowódcy XVI okręgu NZW Hieronima Rogińskiego „Roga”, który został otoczony w swoim bunkrze w kolonii Czerwone pod Kolnem, dowództwo nad oddziałem Komendy Powiatu NZW „Łużyca” - „Łuków” objął Marian Borys „Czarny”.

Żołnierze PAS powiatu Kolno NZW, Okręg Mazowsze - prawdopodobnie 1950 r. Od lewej: Marian Borys "Czarny", od kwietnia 1952 dowódca oddziału PAS NZW, zginął w walce w 1954; Hieronim Rogiński "Róg", Komendant Powiatu Kolno NZW, jednocześnie d-ca 15-osobowego oddziału PAS, zginął w walce 17 kwietnia 1952; Stanisław Śledzik "Huragan".

Żołnierze PAS powiatu Kolno NZW, Okręg Mazowsze - prawdopodobnie 1950 r.
Stoją od lewej: Stanisław Waszkiewicz "Piskorz", szef PAS Powiatu, ciężko ranny w głowę, wyleczony dzięki uporowi i wytrwałości Komendanta Powiatu "Roga", który przez cały czas opiekował się nim. Nie odzyskał pełnej sprawności fizycznej. W kwietniu 1952 r. opuścił kryjówkę i wydał UB schronienie "Roga", Władysław Sadłowski "Twardy", "Franek", zginął 11 listopada 1953 r.; w drugim rzędzie od lewej: Marian Borys "Czarny"; Stanisław Śledzik "Huragan"; w dolnym rzędzie od lewej siedzą: Hieronim Rogiński "Róg", Komendant Powiatu
, Stanisław Grajek "Mazur".

Urodził się 30 lipca 1927 r. w Zabiele, pow. Łomża, w rodzinie chłopskiej. Ukończył 5 klas szkoły powszechnej. Od 1943 r. walczył w AK. W 1948 r. wstąpił do NZW, gdzie pełnił funkcję sekretarza KP NZW „Łuków”. Do jego obowiązków należało dokumentowanie spraw organizacyjnych Komendy i pisanie rozkazów „Roga”. Opracowywał informacje o członkach partii, organizacjach politycznych i funkcjonariuszach UBP, MO i ORMO, jak również dane o osobach podejrzewanych o współpracę z organami bezpieczeństwa. Brał udział w 25 akcjach. Cieszył się całkowitym zaufaniem „Roga”.
W 1952 roku oddział „Czarnego” liczył 9 członków. Nie posiadał już struktury organizacyjnej i nie utrzymywał żadnych kontaktów z innymi grupami. W środki do życia zaopatrywano się dzięki rozbudowanej siatce współpracowników. Według danych na dzień 1 stycznia 1953 r. trzon grupy stanowili: Marian Borys „Czarny”, Aleksander Góralczyk „Topór”, Władysław Sadłowski „Twardy” i Stanisław Grajek „Mazur”. Czwórka ta ukrywała się wspólnie. Natomiast Romuald Korwek „Orzech”, Czesław Kuliś „Chrom”, Stefan Kownacki „Gołąb”, Sczepan Sawicki „Wicher” i Stefan Greloch „Jastrząb” ukrywali się indywidualnie i utrzymywali stały kontakt z „Czarnym”. Od lutego 1953 r. partyzanci działali w dwóch patrolach, z których pierwszy operował na terenie gmin Czerwone, Mały Płock, Lachowo i w południowych gminach woj. olsztyńskiego, drugi natomiast na terenie gmin Turośl i Wiartel.

Żołnierz NZW z oddziału Mariana Borysa "Czarnego" - Władysław Sadłowski "Twardy".

Żołnierz NZW z oddziału Mariana Borysa "Czarnego" - Stanisław Grajek "Mazur".

Po śmierci komendanta Powiatu chor. „Roga” oddział  nie przejawiał przez pewien czas dużej aktywności zbrojnej, ale nie zaprzestał całkowicie działalności. Pierwszą akcje przeprowadził w dniu 24 czerwca 1952 r., kiedy to partyzanci rozstrzelali członka PZPR i ORMO Piotra Roszko ze wsi Ciemianka, gm. Grabowo, pow. Kolno. 26 czerwca 1952 r. Aleksander Góralczyk „Topór” usiłował zastrzelić Jana Piaseckiego z kolonii wsi Mały Płock, pow. Kolno. Przeszkodził mu patrol milicjantów i ormowców. W walce ranny został członek ORMO Bogdan Kutuła, zaś „Topór” wycofał się. Następna akcja miała miejsce 9 lipca 1952 r. Tego dnia „Topór” postrzelił ormowca Makowskiego we wsi Kołaki, gm. Rogienice, pow. Łomża. Z kolei 22 lipca 1952 r. „Czarny” i „Topór” zaatakowali milicjanta kpr. Józefa Burę i dwóch ormowców, Aleksandra Pisowładzkiego i Franciszka Supińskiego. W starciu, do którego doszło we wsi Kąty, gm. Mały Płock, ciężko ranny został milicjant.



Pośmiertne zdjęcia komendanta Hieronima Rogińskiego "Roga" wykonane przez UB 18 IV 1952 r.

Przez kolejny rok oddział nie przeprowadził żadnej akcji. Dopiero na początku lipca 1953 r. „Twardy” i „Mazur” uprowadzili pracownika GRN w Czerwonem, którego następnie rozstrzelano. 7 listopada 1953 r. oddział dowodzony przez „Czarnego”, w składzie: Władysław Sadłowski „Twardy”, Stanisław Grajek „Mazur”, Romuald Korwek „Orzech”, Aleksander Góralczyk „Topór” i Szczepan Sawicki „Wicher”, koło wsi Rogienice, pow. Kolno, usiłował opanować autobus PKS relacji Kolno-Łomża. Chciano zarekwirować przewożone pieniądze państwowe w sumie 80 tys. złotych. Wobec zaciekłej obrony jadących w charakterze pasażerów funkcjonariuszy PUBP i MO partyzanci ostrzelali autobus. W wyniku walki zabici zostali funkcjonariusz PUBP, milicjant z posterunku MO w Piątnicy i cztery osoby cywilne.

Żołnierz NZW z oddziału Mariana Borysa "Czarnego" - Szczepan Sawicki "Wicher".

Po akcji oddział podzielił się na dwa patrole i zapadł na „melinach”. Jej następstwem było uruchomienie natychmiastowych i zakrojonych na szeroką skalę działań sił bezpieczeństwa, które doprowadziły w efekcie do akcji likwidacyjnej we wsi Dudy Puszcańskie, gm. Łyse, pow. Kolno. W kolonii tej wsi schronił się trzyosobowy patrol, w składzie: Władysław Sadłowski „Twardy”, Stanisław Grajek „Mazur” i Aleksander Góralczyk „Topór”.

W dniu 11 listopada 1953 r. 3 pluton 2 kompanii 14 Samodzielnego Baonu KBW dowodzony przez ppor. Łosia przeprowadził przeszukiwanie „melin” w kolonii Dudy Puszczańskie. Według materiałów UBP partyzanci „Czarnego” mieli przebywać w zabudowaniach Franciszka i Franciszki Dąbrowskich, które były położone na otwartym terenie, ale od południa i północy, w odległości ok. 300 metrów, rozciągały się masywy leśne. Partyzanci mieli dogodne warunki do obserwowania przedpola. Mimo trudności, o godzinie 13.40 żołnierzom KBW udało się okrążyć „podejrzane” gospodarstwo. Dowódca plutonu wraz z grupą szturmową ruszył w stronę zabudowań, ale w pewnej odległości od nich zauważył biegnących trzech partyzantów. Rozwinął grupę szturmową w tyralierę i posuwał się w ich kierunku, otwierając jednocześnie ogień. Partyzanci próbowali wycofać się w kierunku południowo-wschodnim, kierując się na las, nie wiedząc jednak, że tam również znajdowała się już linia obławy. Gdy jeden z partyzantów został zabity, pozostała dwójka kontynuowała ucieczkę, co pozwoliło im przedrzeć się przez linię okrążenia. Niestety, żołnierze KBW rozpoczęli pościg, podczas którego zastrzelono kolejnego partyzanta. Ostatni z osaczonych został trafiony przez strzelca wyborowego z grupy szturmowej. Ponadto w wyniku akcji aresztowano czterech współpracowników oddziału. Przy zabitych partyzantach znaleziono automaty: bergman, PPSz, dwa pistolety parabellum, pistolet TT, pistolet nagan, 2 granaty, amunicję, notatki „Czarnego” i ulotki antypaństwowe. Miejsce pochówku ich ciał zostało starannie ukryte przez UB i nie jest znane do dzisiaj, natomiast gospodarstwo rodziny Dąbrowskich, gdzie ukrywali się żołnierze NZW, zostało całkowicie zniszczone, a ziemia w tym miejscu skrupulatnie zaorana.

Aleksander Góralczyk "Topór". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Władysław Sadłowski "Twardy". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Stanisław Grajek "Mazur". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB.

Po śmierci Władysława Sadłowskiego „Twardego”, Stanisława Grajka „Mazura” i Aleksandra Góralczyka „Topora” w dniu 11 listopada 1953 r., oddział „Czarnego” przestał praktycznie istnieć. „Czarny” ukrywał się wspólnie ze Stefanem Grelochem „Jastrzębiem”, z którym przebywali przeważnie w kompleksach leśnych i na bagnach, nie podejmując żadnych akcji. Natomiast „Wicher” i „Orzech” ukrywali się indywidualnie. Na skutek donosu tajnego współpracownika, UBP ustalił miejsce pobytu „Wichra”. Ukrywał się on u swojego teścia Aleksandra Komorowskiego we wsi Gołdynek, pow. Pisz. W dniu 3 lipca 1954 r. grupa wojskowa w sile 1 kompanii przeprowadziła pozorowany „pościg” za jednym z pracowników UBP, który udawał partyzanta. Ubowcy okrążyli „podejrzane” obejście. W czasie rewizji odnaleziono bunkier pod zabudowaniami, w którym ujęto Szczepana Sawickiego „Wichra”.

W tym momencie organom bezpieczeństwa zależało już tylko na ujęciu bądź likwidacji Mariana Borysa „Czarnego”. Postanowiono wykorzystać do tego informacje zgromadzony w teczkach personalnych członków miejscowego podziemia. Ustalono, że agent „Krzakowski”, jako były podwładny Stefana Grelocha „Jastrzębia” ma możliwość nawiązania z nim kontaktu, a przez niego - z „Czarnym”. „Krzakowski” w dniu 30 czerwca 1954 r., udając ukrywającego się, nawiązał kontakt z „Jastrzębiem”, a za jego pośrednictwem z „Czarnym”. Dwaj ostatni żołnierze NZW ukrywali się w masywie leśnym koło wsi Dzierzba i Zaskrodzie, gm. Stawiski, pow. Kolno. Po dotarciu do partyzantów, agent przebywał z nimi przez 5 dni, a następnie z polecenia „Czarnego” wszyscy trzej rozeszli się na swoje „meliny” wyznaczając na dzień 10 sierpnia termin kolejnego spotkania. Na podstawie informacji uzyskanych od TW „Krzakowskiego” por. Zdzisław Banaś z WUBP w Białymstoku dokładnie sprawdził miejsce przyszłego spotkania „Czarnego” z „Jastrzębiem” i opracowano plan zasadzki.

W dniu 8 sierpnia 1954 r. o północy zasadzka została założona i trwała bez przerwy do 12 sierpnia, kiedy to ok. godziny 7.30 dowódca grupy operacyjnej zauważył zbliżającego się „Czarnego”, który wyszedł z lasu i kierował się do pobliskiego jeziorka po wodę. Kiedy „Czarny” był o 10 metrów od stosu drzewa, zgodnie z wcześniejszym planem próbowano wypuścić na niego psa, jednak okazało się to bezskuteczne. „Czarny” zorientował się w sytuacji, wymierzył pistolet w kierunku ubowców i ostrzeliwując się zaczął uciekać. W wyniku wymiany ognia „Czarny” został ranny w nogę i zgubił pistolet, jednak nadal uciekał, kierując się na wieś Zaskrodzie. Ubowcy strzelając wszczęli pościg, wzywając „Czarnego” do poddania się, jednak ten odwrócił się i chciał rzucić granat. Będąc rannym w rękę, nie mógł zerwać gumki z dźwigni spustowej, co wykorzystali ścigający, którzy otworzyli ogień z broni maszynowej, zabijając go na miejscu. Ostatni żołnierz XVI Okręgu Narodowego Zjednoczenia Wojskowego - Marian Borys „Czarny” poległ w walce 12 sierpnia 1954 r. Podczas przeszukania lasu natrafiono na kryjówkę w ziemi, gdzie znaleziono 10-strzałowy karabin SWT i 40 sztuk amunicji.

Marian Borys "Czarny". Zdjęcie pośmiertne wykonane przez UB 12 VIII 1954 r.

W dniu 25 grudnia 1954 r. schwytano Stefana Grelocha „Jastrzębia”, jednak nie wytoczono mu procesu i został zwolniony. Romuald Korwek „Orzech” ukrywał się do 1960 r., mimo że prokuratura umorzyła jego sprawę na mocy amnestii w kwietniu 1956 r.

Chorąży Hieronim Rogiński „Róg” 24 października 2008 r. został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

GLORIA VICTIS !

Więcej o XVI Okręgu NZW i jego żołnierzach czytaj:
Strona główna>
środa, 24 października 2012
III Rajd Szlakami SBO NSZ mjr. Żubryda
III Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych Samodzielnego Batalionu Operacyjnego Narodowych Sił Zbrojnych mjr. Antoniego Żubryda "Zucha"



Portal pomniksmolensk.pl, Fundacja Strzelecka oraz Komitet Założycielski Związku Strzeleckiego Rzeczypospolitej serdecznie zapraszają na:

III Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych
Samodzielnego Batalionu Operacyjnego
Narodowych Sił Zbrojnych
mjr. Antoniego Żubryda "Zucha"

26-28 października 2012 r.
Bircza-Witryłów-Brzozów


PATRONAT HONOROWY RAJDU:
  • Zuzanna Kurtyka (Prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010),
  • Janusz Niemiec (syn mjr. Antoniego Żubryda „Zucha”),
  • Zbigniew Kuraś (syn mjr. Józefa Kurasia „Ognia”),
  • Ppłk. Kazimierz Paulo „Skała” (dowódca komp. zgrupowania mjr. „Ognia”),
  • Piotr Babinetz (Poseł na Sejm RP)
  • Starostwo Powiatowe w Brzozowie
  • Klub Gazety Polskiej w Brzozowie
PATRONAT MEDIALNY
ORGANIZATORZY
  • Fundacja Strzelecka
  • Związek Strzelecki Rzeczypospolitej – Komitet Założycielski
KOMENDANT RAJDU
CELE:
Celami rajdu, jako imprezy popularyzującej najnowszą historię regionu Podkarpacia jest:
  • poznanie dziejów niepodległościowego podziemia zbrojnego z l. 1939-56 na terenie Bieszczadów, Beskidów i ich Pogórzy: Bukowskiego, Leskiego, Dynowskiego oraz Dołów Jasielsko-Sanockich,
  • dotarcie do miejsc i obiektów – świadków historii,
  • spotkanie z kombatantami formacji partyzanckich na szlaku rajdu,
  • poznanie specyfiki dziejów i kultury Podkarpacia,
  • przywrócenie społecznej pamięci o walce zbrojnej i ofierze żołnierzy Września 1939, ZWZ-AK-WIN oraz dowódcy, żołnierzy i współpracowników siatki terenowej Samodzielnego Batalionu Operacyjnego NSZ "ZUCH" walczących z sowieckim okupantem w l. 1944-47
Charakter rajdu jako imprezy turystyczno-edukacyjnej:
  • rajd ma charakter rajdu pieszego przebiegającego oznakowanymi szlakami i ścieżkami zaznaczonymi na mapie,
  • trasę rajdu uczestnicy pokonują w kilkunastoosobowych grupach,
  • zadaniem grupy jest zgodne z oznaczeniem na mapie (otrzymanej na starcie) pokonanie dziennej trasy w wyznaczonym limicie czasu, odnajdując po drodze punkty kontrolne oraz wykonując w czasie marszu zadania wyznaczone przez przewodników prowadzących grupy.
Rajd ten jest kontynuacją inicjatywy związanej z odkłamywaniem dziejów polskiego podziemia niepodległościowego walczącego na terenie południowej Polski w latach 1939-56.
Ideą rajdu jest połączenie współdziałania grup młodzieży z różnych zakątków Polski z aktywnym poznawaniem najtrudniejszych momentów w historii naszego kraju. Zakładane rezultaty to dostarczenie młodym uczestnikom nieznanej i nieobecnej w podręcznikach wiedzy o dziejach antyhitlerowskiej i antykomunistycznej partyzantki na terenie Małopolski i Podkarpacia.

PLAN RAJDU:

Dzień 1, piątek 26-10-2012; Bircza - Witryłów
  • Wszyscy uczestnicy rozpoczynają Rajd zgrupowaniem o godz. 8:00 na Rynku w Birczy. Tu następuje uroczyste powitanie oraz rejestracja uczestników i przydział przewodników do grup. Zakłada się podział uczestników na grupy „Strzelecką” oraz grupę „Cywilną”. Grupa „Strzelecka” zostanie podzielona na sekcje. Około 8:30 następuje wymarsz do Witryłowa.
  • Grupa „Strzelecka” maszeruje trasą Bircza - Witryłów przez Borownicę, następnie przez las do Ulucza i dalej do Witryłowa przechodząc przez San kładką dla pieszych i stamtąd do Domu Ludowego w Witryłowie.
  • Grupa "Cywilna" maszeruje tą samą trasą, raz jako eskortowana ludność cywilna wycofująca się z oddziałem, innym razem jako eskortowani jeńcy. Zasada ta obowiązuje także w 2 dzień Rajdu.
  • W Witryłowie posiłek (obiado-kolacja) i odpoczynek. Po posiłku nauka piosenek strzeleckich, wojskowych i patriotycznych. Przygotowanie do noclegu i nocleg. Koniec I dnia.
Dzień 2, sobota 27-10-2012; Witryłów - Brzozów
  • Obie Grupy maszerują przez Końskie, Dydnię, Jabłonki do Brzozowa.
  • Przejście przez las – szkolenie, działania taktyczne.
  • W Brzozowie obie grupy zostają zakwaterowane, posiłek (obiadokolacja), zapoznanie uczestników z historią mjr. Antoniego Żubryda i jego oddziału. Nocleg. Koniec II dnia.
Dzień 3, niedziela 28-10-2012; Brzozów - Malinówka - Brzozów
  • 8.00 Brzozów – pobudka dla uczestników Rajdu, śniadanie we własnym zakresie.
  • 9.30 Msza św. w Kolegiacie Brzozowskiej w intencji mjr. Żubryda i żołnierzy SBO NSZ „Zuch”.
  • Ok. 10.45 – wyjazd Autokarami do wsi Malinówka, zbiórka przy cmentarzu w Malinówce, dojście pod krzyż Żubrydów, uroczyste złożenie kwiatów, następnie przejście do miejsca śmierci Antoniego i Janiny.
  • 12.00 – poświęcenie tablicy pamiątkowej w miejscu śmierci Żubrydów, w lesie niedaleko Krzyża Żubrydów. Krótka uroczystość.
  • 13.00 – wymarsz patroli strzeleckich oraz grupy uczestników cywilnych lasami do leśniczówki w Brzozowie. Pozostali uczestnicy wracają do autokaru i nim dojeżdżają do leśniczówki.
  • Ok. 15.00 – 15.30 ognisko partyzanckie, poczęstunek, zakończenie i podsumowanie działań uczestników Rajdu.
  • Ok. 16.30 – 17.30 wyjazd do domu.
Uwaga!

Wszystkich Gości Specjalnych zapraszamy na godz. 9.30 do Kolegiaty Brzozowskiej, a gdyby stało się to z jakichś przyczyn niemożliwe, można do nas dołączyć ok. godz. 11.00 na parkingu przy cmentarzu w Malinówce lub w innym dogodnym dla Państwa momencie.

Kontakt: zolnierze_niezlomni@onet.pl

Więcej na temat mjr. Antoniego Żubryda ps. "Zuch" czytaj:
Strona główna>
niedziela, 21 października 2012
49. rocznica śmierci sierż. "Lalka"
Ostatni Żołnierz Niepodległej. 49. rocznica śmierci sierż. Józefa Franczaka "Lalka"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert

Józef Franczak ps. "Lalek" (1918-1963)

21 października 1963 roku w obławie funkcjonariuszy SB i ZOMO we wsi Majdan Kozic Górnych na Lubelszczyźnie zginął Józef Franczak "Lalek", ostatni żołnierz Niepodległej Rzeczypospolitej. Został wydany w ręce bezpieki przez krewnego zwerbowanego do współpracy z SB. Jego siostry, dopiero 20 lat później, mogły złożyć ciało [pozbawione przez komunistów głowy] w rodzinnym grobowcu.

1963... to był niesamowity rok. W Dallas ginie John F. Kennedy. Walentina Tiereszkowa macha ludzkości z orbity okołoziemskiej. Na osłodę imperialistom - The Beatles nagrywają singiel "She Loves You". A w Polsce...? Na całego trwa nasza mała stabilizacja. Rewelacyjny Zbigniew Pietrzykowski po raz czwarty zostaje mistrzem Europy w boksie, a Roman Zambrowski wylatuje z KC, co jest wyraźnym sygnałem, że okres błędów i wypaczeń jest już za nami. Prawdziwe rewelacje jednak czekają rodaków na odcinku kultury. Przy salwach spontanicznego śmiechu odbywa się w Warszawie premiera "Jak być kochaną" Wojciecha Hasa, Bohdan Łazuka bierze udział w zdjęciach do filmu "Beata", zaś rewelacyjny Zbigniew Maklakiewicz występuje w aż czterech filmach.

No i jeszcze jedno. W małej wsi koło Piask w województwie lubelskim ginie podczas obławy 45-letni Józef Franczak, poszukiwany listem gończym były AK-owiec. Ten ostatni polski partyzant z bronią w ręku przeciwstawiał się komunistycznemu zniewoleniu dokładnie 24 lata.

Sierż. Józef Franczak "Laluś", "Lalek" był ostatnim partyzantem polskiego podziemia niepodległościowego. Jego życiorys jest typowy dla wielu z pokolenia Kolumbów. Urodził się w 1918 roku w małej podlubelskiej wiosce Majdan Kozic Górnych. Nie mając środków na dalsze kształcenie zgłosił się do Szkoły Podoficerskiej Żandarmerii w Grudziądzu, a następnie służył w Równem na Wołyniu. We wrześniu 1939 roku walczył z Sowietami, udało mu się zbiec z niewoli i powrócić w rodzinne strony. W czasie okupacji niemieckiej był żołnierzem ZWZ i AK, dowodził drużyną, a następnie plutonem. Prowadził też zajęcia w konspiracyjnej szkole podoficerskiej. Po wkroczeniu Armii Czerwonej znalazł się w szeregach organizowanego przez komunistów "ludowego" WP. Stacjonował w Kąkolewnicy, gdzie Sąd Polowy II Armii WP skazywał na kary śmierci byłych żołnierzy AK. Prawdopodobnie w pierwszych miesiącach 1945 roku zdezerterował. Początkowo ukrywał się w okolicach Łodzi, a następnie na Pomorzu.

"Laluś" jako żołnierz żandarmerii Wojska Polskiego. Zdjęcie z czerwca 1939 r.

Rozpoznany, powrócił w rodzinne strony, ale tutaj już w czerwcu 1946 roku wpadł w obławę grupy operacyjnej wojewódzkiego UB w Lublinie. Podczas transportu uciekł wraz z dziewięcioma innymi aresztantami, zabijając m.in. trzech funkcjonariuszy bezpieki. Na krótko dołączył do jednego z pododdziałów zgrupowania mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Na początku 1947 roku zgłosił się do oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka". Po akcji ujawnieniowej z wiosny 1947 roku został dowódcą jednego z pododdziałów. Wraz ze swoimi partyzantami (było ich zazwyczaj od czterech do sześciu) patrolował podległy mu teren na pograniczu powiatów lubelskiego i krasnostawskiego; zbierali informacje dotyczące aresztowań i operacji przeprowadzanych przez aparat represji, a także na temat osób współpracujących z UB oraz najbardziej gorliwych funkcjonariuszy UB i MO. Z powodu małej liczebności patroli działalność zbrojna w owym czasie była znacznie ograniczona. Sprowadzała się do zasadzek na małe patrole milicyjne, akcji ekspropriacyjnych oraz wykonywania kar chłosty lub śmierci na konfidentach i aktywistach komunistycznych. Patrole musiały ciągle uchodzić przed ścigającymi je grupami operacyjnymi UB–KBW. Po stratach w zasadzce z maja 1948 roku jego pododdział przestał istnieć. Z pięciu partyzantów poległo dwóch, a dwóch zostało rannych (z których jeden zmarł). Bez szwanku wyszedł jedynie "Laluś". W kolejną zasadzkę wpadł sam w Wigilię 1948 roku. W czasie walki ranił jednego z milicjantów, sam też został ranny w brzuch. Od tego czasu nie posiadał już zorganizowanego pododdziału zbrojnego, ale utrzymywał łączność z kontynuującymi walkę zbrojną. Jego towarzysze ginęli w walce lub wpadali w ręce UB w wyniku kombinacji operacyjnych. Jemu nadal udawało się umykać przed tropiącymi go funkcjonariuszami UB, niejednokrotnie dopisywało mu niesamowite szczęście.

1947 rok. Od lewej: Stanisław Kuchciewicz "Wiktor", kpt. Zdzisław Broński "Uskok", Józef Franczak "Lalek", Walenty Waśkowicz "Strzała".

"Lalek" nie budował świetnie zamaskowanych bunkrów, aby przebywać w nich przez wiele miesięcy. Był w ciągłym ruchu, często zmieniając kwatery. Jak szacowali funkcjonariusze UB/SB, jego siatka współpracowników liczyła około dwustu osób, co jest liczbą imponującą, tym bardziej że za udzielanie pomocy tak "niebezpiecznemu bandycie" groził kilkuletni wyrok więzienia. Franczak poważnie zastanawiał się nad skorzystaniem z uchwalonej 27 kwietnia 1956 roku amnestii i powrotem do normalnego życia. W rozmowie z jednym ze swoich współpracowników miał powiedzieć, że gdyby miał gwarancję, że otrzymałby wyrok mniejszy niż 15 lat więzienia, to zdecydowałby się na ujawnienie. Jednak po konsultacjach z jednym z lubelskich adwokatów zrezygnował, bo ten miał mu wyjaśnić, że za popełnione przez niego przestępstwa groziła mu kara dożywotniego więzienia.

W rozmowach ze swoimi współpracownikami mówił, że w najbliższym czasie w Polsce musi dojść do zmiany ustroju, a on zrobi wszystko, aby do tego dotrwać. Pragnienie powrotu do normalnego życia powodował związek z Danutą Mazur z Wygnanowic, z którego 11 stycznia 1958 roku urodził się syn Marek. Oboje podejmowali próby sformalizowania swojego związku. Kończyły się one niepowodzeniem, gdyż księża, obawiając się prowokacji SB, odmawiali udzielenia ślubu. Funkcjonariusze UB/SB używali przeróżnych sposobów, aby go wytropić. Pozyskiwano konfidentów, którzy z jednej strony mieli penetrować jego rodzinę i środowisko pomocników, z drugiej próbowali ustalić jego kryjówkę. W domach członków najbliższej rodziny "Lalusia" oraz jego najbliższych współpracowników instalowano aparaturę podsłuchową; w zabudowaniach sąsiadujących organizowane były tzw. zakryte punkty obserwacyjne, w których dwóch – trzech funkcjonariuszy spędzało po kilka tygodni w oczekiwaniu na pojawienie się "Lalusia". Bezskutecznie.

Na początku 1963 roku funkcjonariuszom Wydziału III SB KW MO w Lublinie udało się wyselekcjonować człowieka, który mógł przyczynić się do ujęcia lub likwidacji "Lalusia". Był to Stanisław Mazur – bratanek ojca Danuty Mazur, mieszkający wtedy w Lublinie. Na podstawie "materiałów kompromitujących" oficerom  SB udało się go zwerbować jako tajnego współpracownika; nadano mu ps. "Michał". Przez kolejne miesiące dojeżdżał do Wygnanowic, spotykał się ze swoimi krewnymi, a jednocześnie współpracownikami "Lalusia". Jako bliski krewny darzony był przez nich zaufaniem. W sierpniu 1963 roku udało mu się spotkać z "Lalusiem". Przez następne trzy miesiące SB przy pomocy TW "Michała" coraz bardziej osaczała "Lalusia". 20 października 1963 roku agent wyposażony w aparaturę podsłuchową spotkał się z Józefem Franczakiem. W okolicy oczekiwała grupa likwidacyjna złożona z dziesięciu oficerów operacyjnych SB i 60 funkcjonariuszy ZOMO. Akcja zakończyła się fiaskiem z powodu awarii środków łączności posiadanych przez agenta, trudnych warunków terenowych oraz wyznaczenia spotkania na wieczór. Następnego dnia rano TW "Michał" przekazał swojemu oficerowi prowadzącemu, że poprzedniego dnia udało mu się ustalić markę i numer rejestracyjny motocykla, którym "Laluś" został przywieziony na spotkanie.

21 października 1963 roku zorganizowano grupę operacyjną składającą się z dwóch oficerów SB i 35 funkcjonariuszy ZOMO, którą dowieziono w okolice wsi Majdan Kozic Górnych. O godz. 15.45 zabudowania Wacława Becia – właściciela motocykla – zostały okrążone. "Laluś" zauważywszy zbliżającą się obławę, próbował – udając gospodarza – przejść przez linię obstawy. Gdy został wezwany do zatrzymania się, wydobył pistolet, oddał kilka strzałów i zaczął uciekać. Przebiegł ok. 300 metrów, po czym został śmiertelnie ranny i po kilku minutach zmarł. W prosektorium Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok i pozbawiono je głowy, a następnie złożono w bezimiennym grobie na cmentarzu komunalnym przy ul. Unickiej w Lublinie. Dzięki pomocy pracownika cmentarza rodzinie udało się ustalić miejsce pochówku. Dopiero w 1983 roku siostry "Lalusia" przeniosły prochy do rodzinnego grobowca, na cmentarzu parafialnym w Piaskach.

21 października 1963 rok. Pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka, wykonane przez SB po zastrzeleniu "Lalka" w Majdanie Kozic Górnych.

Wykonane przez SB pośmiertne zdjęcie Józefa Franczaka ps. "Lalek". Jak widać, ciało jeszcze w całości...

11 maja 2007 r. z inicjatywy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość Obszaru Wschodniego w Lublinie oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa odsłonięto w Piaskach pomnik Ostatniego Partyzanta RP – sierż. Józefa Franczaka ps. "Lalek".

Odsłonięty 11 maja 2007 r. w Piaskach pomnik w hołdzie ostatniemu żołnierzowi Rzeczypospolitej Polskiej, sierż. Józefowi Franczakowi ps. "Lalek".

17 marca 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński nadał Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, pośmiertnie, ostatniemu żołnierzowi wyklętemu Józefowi Franczakowi ps. "Lalek". Józef Franczak odznaczony został za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej w 90. rocznicę swoich urodzin. Odznaczenie odebrał syn Marek Franczak.

21 października 2008 roku. Marek Franczak, syn „Lalusia”, przy pomniku ojca na cmentarzu w Piaskach.

GLORIA VICTIS !!!

Więcej na temat życia i walki sierż. Józefa Franczaka "Lalka" czytaj:
Strona główna>
czwartek, 18 października 2012
Rondo im. Narodowych Sił Zbrojnych
Rondo im. Narodowych Sił Zbrojnych w Łukowie



Burmistrz Miasta Łuków oraz Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych zapraszają na uroczystości związane z nadaniem nazwy rondu im. Narodowych Sił Zbrojnych w Łukowie.

Uroczystości odbędą się 20 października (sobota) w Łukowie.

Program:
  • 9:00 - Msza Św. w Kolegiacie Przemienienia Pańskiego w Łukowie.
  • 10:30 - Przejazd pod rondo mieszczące się przy skrzyżowaniu ul. Ławeckiej z Wojska Polskiego (poświęcenie ronda oraz okolicznościowe przemówienia).
  • 11:00 - Otwarcie wystawy "Ostatni Leśni, Żołnierze Wyklęci w Walce o Niepodległą Polskę"  (Muzeum Regionalne w Łukowie).

Strona główna>

czwartek, 11 października 2012
59. rocznica śmierci kpt. "Huzara"
59. rocznica śmierci kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar"

"...Nie dajmy zginąć poległym."
Zbigniew Herbert

59 lat temu, 11 października 1953 r., w więzieniu w Białymstoku komunistyczni bandyci zamordowali ostatniego dowódcę 6. Brygady Wileńskiej AK, legendarnego kpt. Kazimierza Kamieńskiego ps. "Huzar".

Kpt. Kazimierz Kamieński ps. "Huzar".

Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar" w wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP - związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN - został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany.
W końcu marca 1953 r. w dwóch pokazowych procesach w Łapach i Ciechanowcu kpt. Kazimierz Kamieński „Huzar” i jego pięciu żołnierzy skazano na karę śmierci. Rada Państwa odmówiła skorzystania z prawa łaski. Starannie wyreżyserowany proces stał się narzędziem najbardziej brutalnej komunistycznej propagandy – żołnierzy Armii Krajowej oskarżano w nim o współpracę z Niemcami, działanie z niskich pobudek, itp. Te propagandowe kłamstwa powtarzali później, niemal do czasów nam współczesnych, sprzedajni historycy, literaci i publicyści.  Oprócz kpt. "Huzara", w dniach 22 IX i 11 X 1953 r., zamordowano również pięciu jego żołnierzy. Byli to:
  • Mieczysław Grodzki  "Żubryd",
  • Wacław Zalewski "Zbyszek",
  • Kazimierz Parzonko "Zygmunt",
  • Kazimierz Radziszewski "Marynarz",
  • Józef Mościcki "Pantera".
Miejsce ich pochówku do dzisiaj pozostaje nieznane...

GLORIA VICTIS !


Od lewej: ppor. Witold Buczak "Ponury", kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar", N.N.

Patrol oddziału "Huzara". Od lewej: Mieczysław Grodzki "Żubryd", Eugeniusz Tymiński "Ryś", Tadeusz Kryński "Rokita", Stanisław Gontarczuk "Rekin". Zdjęcie z 1950 r.

Podlasie, prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara", stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia 1952 otoczony przez GO UB-KBW popełnił samobójstwo, Józef Brzozowski "Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 X 1953 r. w więzieniu w Białymstoku, ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952 r.,  NN "Jurek", Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 IX 1950 r.

Podlasie 1951 r., kadra oddziału "Huzara". Stoją od lewej: Kazimierz Jakubiak "Tygrys" († 10 V 1952), Eugeniusz Tymiński "Ryś" († 30 V 1951), Wacław Zalewski "Zbyszek" († 11 X 1953), Józef Mościcki "Pantera" († 22 IX 1953), siedzą od lewej: Kazimierz Parzonko "Zygmunt" († 22 IX 1953), Adam Ratyniec "Lampart" († 11 V 1952).

Żołnierze kpt. "Huzara". Chwila odpoczynku przy muzyce, od lewej: Kazimierz Parzonko „Zygmunt” († 22 IX 1953), Kazimierz Radziszewski „Marynarz” († 22 IX 1953) i NN.

Pierwszy z lewej: agent MBP wprowadzony w początkowej fazie rozgrywki z "Huzarem" - Janusz Terlikowski, były akowiec z Obwodu AK Bielsk Podlaski, a w 1952 r. TW "Rytel", "Ryglewski".

Marian Strużyński vel Reniak. Zdrajca i agent UB wprowadzony do oddziału kpt. "Huzara", sprawca aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego Podziemia, m.in. w 1949 r. oddziału "Wiarusy", skupiającego byłych żołnierzy mjr. Józefa Kurasia "Ognia", działający na Podhalu.


Kpt. Kazimierz Kamieński „Gryf", „Huzar", ur. 8 I 1919 r. we wsi Markowo Wólka gm. Piekuty pow. Wysokie Mazowieckie, w rodzinie pochodzenia drobnoszlacheckiego (jego ojciec posiadał duże gospodarstwo i jednocześnie pełnił funkcję wójta tej wioski). Ukończył Gimnazjum Handlowe w Wysokiem Mazowieckiem. Następnie jako prymus ukończył 10-miesięczną szkołę podchorążych rezerwy kawalerii, po czym skierowany został do Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Szkolenie zakończył uzyskując stopień kaprala podchorążego rez. kawalerii. Otrzymał przydział do 9 psk (Dywizjon Osowiec). W szeregach tej jednostki wziął udział w wojnie obronnej 1939 r., przechodząc jej cały szlak bojowy. Brał udział m.in. w walkach na pograniczu z Prusami Wschodnimi, oraz w dalszych działaniach odwrotowych - aż po Lubelszczyznę. Po dołączeniu do Grupy Operacyjnej "Polesie" uczestniczył w ostatnich bitwach Września w rejonie Kocka jako konny łącznik pomiędzy dowódcą 9 psk i dowódcą GO "Polesie" (podczas tej służby zabito pod nim cztery konie, on sam odniósł tylko lekkie kontuzje). Dostał się do niewoli niemieckiej, z której od razu zbiegł, jeszcze w październiku 1939 r., i powrócił w rodzinne strony, na teren okupacji sowieckiej. W konspiracji pracował od pierwszych tygodni 1940 r., początkowo w lokalnej organizacji Podlaski Batalion Śmierci (tzw. Legion Podlaski). Zaprzysiężony w ZWZ-AK od maja 1940 r. Ścigany przez NKWD, w 1940 r. znajdując się w sytuacji przymusowej miał ponoć zabić dwóch funkcjonariuszy usiłujących go aresztować. W okresie okupacji niemieckiej pełnił pod pseudonimem "Gryf" różne funkcje dowódcze w Komendzie Obwodu ZWZ-AK Wysokie Mazowieckie (m.in. dowódcy plutonu terenowego, szefa uzbrojenia i adiutanta KO). Wiosną 1944 r. dołączył do lotnego oddziału Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie dowodzonego wówczas przez ppor. Romana Ostrowskiego "Wichra". Uczestniczył w akcjach zbrojnych, m.in. w czerwcu 1943 r. w walce pod Lizą, w akcji pod Szepietowem w maju 1944 r., w czerwcu 1944 r. w akcji na bagnie Podosie (likwidacja bandy komunistyczno - rabunkowej) i w akcji "Burza" w lipcu 1944 r. Po lipcu 1944 r. szef samoobrony Obwodu AK-AKO-WiN Obwodu Wysokie Mazowieckie.
Działalność "po wyzwoleniu" rozpoczął późną jesienią 1944 r. z przydzielonym przez Komendanta Obwodu czteroosobowym patrolem. Po kilku miesiącach miał już spory oddział partyzancki w sile plutonu (podlegały mu też 4 rejonowe grupy dyspozycyjne i partyzanckie). Wykonał kilkadziesiąt akcji przeciw UBP, KBW, NKWD i ich agenturze. Awansowany do stopnia podporucznika (2 XI 1943 r.), porucznika (1 VI 1945 r.), w WiN przedstawiony do awansu na kapitana (30 IV 1946 r.). Za męstwo i zasługi został odznaczony Krzyżem Walecznych. W okresie amnestii lutowej 1947 r. dowodzony przez niego oddział został rozformowany, zaś większość żołnierzy ujawniła się. Sam nadal ukrywał się, wkrótce wokół niego skupiła się grupa byłych żołnierzy AK - WiN ściganych przez UBP i zagrożonych aresztowaniem, co pozwoliło na odbudowę oddziału partyzanckiego. W maju 1947 r. podporządkował się por./kpt. "Młotowi", zaś dowodzona przez niego grupa weszła na zasadach autonomicznych w skład 6 Brygady Wileńskiej AK. Po śmierci "Młota" w czerwcu 1949 r. objął komendę nad pozostającymi w polu patrolami 6. Brygady Wileńskiej AK.
O poparciu jakim cieszył się wśród mieszkańców Podlasia świadczy fakt, że utrzymał się w polu niemal do końca 1952 r. W wyniku prowokacji przygotowanej przez MBP - związanej ze sprawą tzw. V Komendy WiN - został zwabiony podstępnie do Warszawy i tam 27 X 1952 r. aresztowany. 26 III 1953 r. skazany na karę śmierci przez WSR w Warszawie w procesie pokazowym na sesji wyjazdowej w Łapach i 11 X 1953 stracony w więzieniu w Białymstoku (miejsce pochówku nieznane).
11 listopada 2007 r. Prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski "Polonia Restituta".
18 listopada 2007 roku, z inicjatywy Fundacji "Pamiętamy", w centrum miasta Wysokie Mazowieckie odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika upamiętniającego kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy z oddziałów partyzanckich Obwodu AK-AKO-WiN Wysokie Mazowieckie oraz 6. Brygady Wileńskiej AK poległych w latach 1944 – 1953.

Pomnik Fundacji "Pamiętamy" w Wysokiem Mazowieckiem upamiętniający kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara" i jego żołnierzy.





Zainteresowanych historią walki kpt. "Huzara" i jego żołnierzy  zapraszam również do pobrania i lektury publikacji  wydanej przez Fundację "Pamiętamy" - Kazimierz Krajewski, Tomasz Łabuszewski, KAZIMIERZ KAMIEŃSKI „HUZAR” - ostatni podlaski komendant 6 Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze 1939-1952 [kliknij w okładkę]>


Czytaj również:
Strona główna>
sobota, 06 października 2012
61 rocznica śmierci ppor. "Żelaznego"
...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Ppor. Edward Taraszkiewicz ps. "Żelazny"

61 lat temu, o świcie 6 października 1951 roku, we wczesnych godzinach rannych Grupa Operacyjna "Włodawa" w składzie dwóch batalionów KBW, wzmocniona funkcjonariuszami WUBP Lublin i PUBP Włodawa (ok. 600 osób) okrążyła znajdujące się w Zbereżu nad Bugiem [pow. Włodawa] zabudowania Teodora Kaszczuka, w których kwaterowała czteroosobowa grupa ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", z którym przebywali Józef Domański "Łukasz", Stanisław Marciniak "Niewinny" i Stanisław Torbicz "Kazik".

Ppor. Edward Taraszkiewicz ps. "Grot", "Żelazny", "Tomasz". Zima 1946/1947.

W trakcie zamykania linii okrążenia "Żelazny" podjął próbę przebicia się przez kordon obławy. Ostrzeliwując się, partyzanci przerwali pierwszą linię okrążenia, po czym napotkali stojące przy drodze samochody KBW. Podchodząc do szoferów podali się za pracowników UB, co zdezorientowało żołnierzy i pozwoliło na ich obezwładnienie. "Żelazny" kazał jednemu z nich wywieźć poza zasięg obławy, jednak ten skierował samochód wprost na operującą w pobliżu 2. kompanię KBW oraz sztab dowodzenia operacją. Dojeżdżając do miejsca postoju dowództwa szofer uspokoił "Żelaznego", że jest tutaj tylko kilku żołnierzy, następnie nagle zatrzymał samochód i wyskakując z niego krzyknął: „ognia, w samochodzie banda!”.
..

Czerwiec 1947. Od lewej: Henryk Wybranowski "Tarzan" († 6 XI 1948), Edward Taraszkiewicz "Żelazny" († 6 X 1951), Mieczysław Małecki "Sokół" († 11 XI 1947), Stanisław Pakuła "Krzewina" (skazany na wieloletnie więzienie).

Edward Taraszkiewicz ps. „Grot”, „Żelazny”, „Tomasz”, zdjęcie wykonane w Jagodnie (gm. Ludwin, pow. Lubartów) przez Zygmunta Bejstera na początku maja 1951 r.

W trakcie krótkiego starcia, jakie się wywiązało, polegli "Żelazny" i "Kazik". Ujęto ciężko rannego "Łukasza" i „Niewinnego". Podczas ostrzału zabudowań, w których ukrywali się partyzanci, zostali zabici gospodarze – Teodor i Natalia Kaszczuk. Ze strony komunistów zginął jeden oficer i trzech żołnierzy KBW, jeden oficer WUBP, rannych zostało czterech żołnierzy KBW.

Zbereże (pow. Włodawa). Miejsce ostatniej walki ppor. "Żelaznego". Zdjęcie wykonane przez UB po tragicznych wydarzeniach 6 X 1951 r. Między domami widoczna droga, którą próbowali się przebić "Żelazny" i jego ludzie. Po prawej stronie widoczny dom sędziego Dremlaka (stoi do dziś). Czerwonym krzyżykiem oznaczono przybliżone miejsce śmierci ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", w którym obecnie stoi pamiątkowa kapliczka. [kliknij w zdjęcie aby powiększyć].

Obecny widok drogi i domu sędziego Dremlaka. Dom z lewej strony już nie istnieje.

Zbereże (pow. Włodawa). Obecny widok miejsca rozlokowania sztabu Grupy Operacyjnej i śmierci ppor. "Żelaznego".

Po likwidacji oddziału na podstawie zeznań zatrzymanych aresztowano kilkadziesiąt osób, które pomagały „Żelaznemu". 7 października 1951 r. aresztowano Romana Dobrowolskiego „Ostrożnego", u którego znaleziono archiwum oddziału. W pokazowym procesie na sesji wyjazdowej w Urszulinie skazano go na śmierć i 3 grudnia 1951 r. zamordowano w więzieniu na Zamku w Lublinie. Jego siostra Janina Dobrowolska skazana została na 12 lat więzienia.

Roman Dobrowolski ps. "Ostrożny", współpracownik oddziału „Żelaznego”, aresztowany 7 października 1951 r., skazany na śmierć i 3 grudnia 1951 r. zamordowany na Zamku w Lublinie.

"Łukasz" i "Niewinny" 14 sierpnia 1952 r. zostali skazani przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Lublinie, na sesji wyjazdowej we Włodawie, na karę śmierci. Wyroki wykonano 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. W tym samym procesie na karę śmierci skazana została Regina Ozga "Lilka", której wymiar kary zamieniono na dożywotnie więzienie. Za współpracę z oddziałem "Żelaznego" skazano również trzech braci Kaszczuków: Stanisława – na karę dożywotniego więzienia; Józefa – na karę 12 lat więzienia, i Bronisława – na karę 10 lat więzienia.

Józef Domański ps. "Łukasz", zamordowany 12 I 1953 r.

Stanisław Marciniak " ps. "Niewinny", zamordowany 12 I 1953 r.

Ten krótki opis ostatnich akordów wieloletniej walki "Żelaznego" i jego ludzi z komunistami to siłą rzeczy suche fakty. Nie pozwalają zrozumieć, co czuli ci walczący do końca, bez nadziei na zwycięstwo, żołnierze sprawy wolności. Być może choć trochę pomocne w tym będą wyjątki z listu "Żelaznego" do siostry Rozalii napisanego na początku 1951 r., a więc kilka miesięcy przed śmiercią:

[...] Gdy przypomnę sobie tylu kolegów i naszych najlepszych ludzi, którzy nam pomagali i których kości popróchniały, mimowolnie mnie dławi, a dla przykładu przytoczę niektóre fakty i szczegóły. W roku 1946 grupa nasza liczyła 48 ludzi, dziś z nich zostałem tylko sam jeden, wszyscy niemal złożyli swe młode życie na szali Ojczyzny. Wszystkie grupy, które operowały w tym czasie na terenie Lubelszczyzny spotkał taki sam los i koniec. Ci, co zostali, to tylko jednostki, które tylko cudem Bożym żyją i dalej niosą sztandary swoich rozbitych oddziałów. [...]. Jakiego trzeba hartu ducha i sił, aby ludzie tacy jak my mogli w tak okropnych warunkach pracować, a praca, którą wykonaliśmy, to praca bezcenna, która obecnie nie ma znaczenia, lecz z chwilą wybuchu będzie na pewno miała znaczenie bardzo duże. Czy to jest praca dla swoich własnych korzyści? Na pewno nie! [...]. O ile żyję do tej pory, przypisuję to łasce najwyższego Boga. Inny człowiek na moim miejscu, mając broń i będąc w takim podziemiu, na pewno stałby się wykolejeńcem, jednak gdy chodzi o mnie, to zawsze gorąco Boga proszę w codziennym różańcu, by mi dał siłę wytrwać w tej ciężkiej pracy i trudach, który dźwigam na swych barkach. Widocznie Bóg dobry iskierkę łaski [ma] dla mnie, bo naprawdę przez tyle lat walki ręce moje nie splamiły się niczym brudnym czy czyjąś krzywdą.[...].

Do dziś miejsca pochówku „Żelaznego" i zdecydowanej większości jego podkomendnych pozostają nieznane.

Ppor. "Żelazny" poległ mając 30 lat, z których 6 poświęcił na bezkompromisową walkę z komunistycznym zniewoleniem, najpierw jako z-ca dowódcy w oddziale swojego brata por. Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia", a po jego śmierci 3 I 1947 r. dowodząc pozostałymi u jego boku straceńcami.
Przez pół wieku komuniści, by zniszczyć pamięć o braciach Taraszkiewiczach i ich żołnierzach, piórami usłużnych propagandzistów i literatów zrobili z nich pospolitych bandytów, patologicznych morderców. Dopiero po 1989 r. powoli zaczęła przebijać się do opinii publicznej prawda o tych ostatnich bohaterach Antykomunistycznego Powstania, lecz nawet w wolnej Polsce potrzeba było prawie 20 lat by mogli zostać upamiętnieni tak jak na to zasłużyli - okazałym pomnikiem w reprezentacyjnym miejscu ich rodzinnej Włodawy, wybudowanym dzięki staraniom Fundacji „Pamiętamy”.

Swoistym dopełnieniem elementarnej sprawiedliwości i oddaniem im hołdu było nadanie przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego,  postanowieniem z dnia 20 sierpnia 2009 r. „za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej”, pośmiertnie obu braciom - „Jastrzębiowi” i „Żelaznemu” - Krzyży Wielkich Orderu Odrodzenia Polski - Polonia Restituta, jednego z najwyższych polskich odznaczeń państwowych. 25 września 2010 r. w imieniu dowódców odebrała je ich siostra, Pani Rozalii Taraszkiewicz – Otta.

Rozalia Tarszkiewicz-Otta, siostra por. "Jastrzębia" i ppor. "Żelaznego", 25 IX 2010 r.

28 września 2012 r. na ścianie budynku Urzędu Miejskiego w Parczewie odsłonięto mural poświęcony Żołnierzom Wyklętym z oddziału ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego". Uroczystość uświetnił swoją obecnością mjr Stanisław Pakuła "Krzewina", jeden z bohaterów, którego wizerunek upamiętniono na muralu, a zarazem adiutant i ostatni żyjący żołnierz ppor. "Żelaznego".

[kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

[kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

GLORIA VICTIS !!!

Poniżej zdjęcia wykonane przez bandytów z UB 6 października 1951 r. na  dziedzińcu PUBP we Włodawie. Leżą zabici: Kazimierz Torbicz "Kazik" (z lewej) i Edward Taraszkiewicz "Żelazny" (z prawej). W środku siedzi Stanisław Marciniak "Niewinny", skazany na karę śmierci, zamordowany wraz z Józefem Domańskim "Łukaszem" 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie.




Stanisław Torbicz ps. "Kazik". Pośmiertne zdjęcie wykonane przez UB. Na czole widoczna rana po kuli.

Pośmiertne zdjęcie ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", wykonane na dziedzińcu PUBP we Włodawie 6 X 1951 r. Na ciele widoczny (na granicy zawinięcia koszuli) ślad po kuli, która go zabiła.


Z racji tej tragicznej rocznicy zapraszam do lektury opowieści przybliżającej okoliczności, które doprowadziły do osaczenia i śmierci ppor. „Żelaznego”:
Więcej o walce ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego" i jego brata Leona Taraszkiewicza "Jastrzębia" czytaj w kategorii Im poświęconej:
Czytaj również:
czwartek, 27 września 2012
65 rocznica śmierci kpt. "Salwy"
65 rocznica śmierci kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy"

...Nie dajmy zginąć poległym.
Zbigniew Herbert


Kpt. Jan Dubaniowski "Salwa" (1912-1947)

65 lata temu, 27 września 1947 roku, poległ w walce z obławą UB kpt. Jan Dubaniowski ps. „Salwa”, dowódca oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”, który  w latach 1945–1947 należał do najbardziej  aktywnych jednostek partyzanckich antykomunistycznego podziemia w Krakowskiem. Faktycznie będąc oddziałem poakowskim, od 1945 r. konsekwentnie uznawał swą przynależność do Narodowych Sił Zbrojnych. Po śmierci dowódcy część jego żołnierzy walczyła z komunistami do 1951 roku.

GLORIA VICTIS !!!


Żołnierze oddziału kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy". Dowódca stoi w środku.

Kapitan Jan Dubaniowski "Salwa" jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie). Jest to miejsce jak najbardziej godne tego dowódcy... spoczywają na nim m.in. żołnierze z okresu I wojny (235 mogił pojedynczych i 2 zbiorowe), żołnierze 38 pułku piechoty WP z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz kapitan Kazimierz Bojarski "Kuba" z I pułku piechoty Legionów Polskich z 1914 r. (grób kpt. Dubaniowskiego "Salwy" można odnaleźć idąc wzdłuż cmentarza wojennego od strony bocznego wejścia po prawej stronie na skrzyżowaniu alejek. W lewo alejka prowadzi do kaplicy w prawo do grobów sióstr zakonnych). Mogiłą kpt. "Salwy" opiekuje się Pan Grzegorz Gaweł, działający w ramach Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin".

Grób kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" na cmentarzu w Zakliczynie.
wtorek, 25 września 2012
Mural Żołnierzom Wyklętym w Parczewie
Mural poświęcony Żołnierzom Wyklętym w Parczewie

W imieniu twórców i organizatorów zapraszam na odsłonięcie w dniu 28 września 2012 r. (piątek) o godz. 17.00 w Parczewie, muralu poświęconego Żołnierzom Wyklętym z oddziału ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego". Uroczystość uświetni wykład dr. Mariusza Bechty - historyka z Instytutu Pamięci Narodowej pt. "Pogrom czy odwet? Akcja zbrojna WiN na Parczew 5 lutego 1946 r.", który zostanie wygłoszony w Urzędzie Miasta w Parczewie.

[kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

[kliknij w zdjęcie aby powiększyć]

Strona główna>
środa, 12 września 2012
VII Rajd Szlakami Żołnierzy mjr. "Ognia"
VII Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia "Orła", "Ognia" - "W Gnieździe Orła", 21-23 września 2012 r. (zgłoszenia do 15 września 2012)



W dniach 21–23 września 2012 r. odbędzie się VII edycja rajdu edukacyjnego Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia „Orła”, „Ognia” – „W Gnieździe Orła”.

Głównymi organizatorami tegorocznego rajdu są: Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, ROCH-a i Zgrupowania „Błyskawica” w Waksmundzie oraz Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Krakowie. Inicjatywę wspierają również: GRH „17 Infanterie Division 21 Infanterie Regiment” z Nowego Targu, Nowosądeckie Stowarzyszenie Miłośników Historii i Eksploracji z Nowego Sącza oraz Fundacja Strzelecka z Łodzi, Placówka Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Zakopanem. Honorowy patronat nad rajdem objęli: Zbigniew Kuraś (syn mjr. Józefa Kurasia), Zbigniew Paliwoda „,JUR” (żołnierz VI kompanii ZP „Błyskawica”), Czesław Stolarczyk „GUC” (żołnierz III kompanii ZP „Błyskawica”), Zuzanna Kurtyka (Prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich 2010), Anna Paluch (Poseł na Sejm RP) oraz Stanisław Kogut (Senator RP) i Włodzimierz Bernacki (Poseł na Sejm RP).

Rajd adresowany jest przede wszystkim do młodzieży starszych klas gimnazjalnych oraz młodzieży ponadgimnazjalnej, ale mogą w nim wziąć udział także osoby indywidualne zainteresowane najnowszą historią Małopolski. Tegoroczna edycja rajdu będzie znacząco różnić się od poprzednich. Organizatorzy pragną bowiem przez (właściwie) dwa dni trwania rajdu, przybliżyć w pewnym stopniu jego uczestnikom warunki, w jakich przez wiele miesięcy byli zmuszeni żyć partyzanci. Stąd też dopisek w nazwie rajdu: „W Gnieździe Orła”. Jednak tradycji stanie się zadość i wzorem poprzednich lat uczestnicy – tworząc samodzielne kilkuosobowe patrole – będą mieli do przejścia trasy, wykonując w poszczególnych miejscach wyznaczone przez organizatorów zadania.

W tym roku rajd odbędzie się w Gorcach. W czasie jego trwania uczestnicy poznają dzieje niepodległościowego podziemia zbrojnego z lat 1939–1945 na terenie Podhala i okolic. Dotrą do miejsc i obiektów związanych z historią walk o niepodległość Polski, częściowo osobiście będą mogli uczestniczyć w rekonstrukcji wydarzeń w terenie, a fragmenty historii Podhala opowiedzą im zaproszeni żołnierze ZP „Błyskawica”: Zbigniew Paliwoda ps. „Jur” i Czesław Stolarczyk ps. „Guc”. Będzie również czas na wspólny śpiew przy ognisku.

Zgłoszenia uczestników przyjmowane będą do dnia 15 września 2012 r. przez Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej, ROCH-a i Zgrupowania „Błyskawica” w Waksmundzie, pod adresem: rajd7.ogien@o2.pl oraz przez Dowódcę Zgrupowania (na czas trwania Rajdu) Jana Dudora: tel. 500 82 20 82.

Regulamin rajdu i obozowiska oraz karty zgłoszeniowe uczestników do pobrania:

PLAN RAJDU

  • Dzień 1, piątek 21 września:
Godz. 9.00: zbiórka w Nowym Targu (Kowaniec) – Długa Polana k. Stacji GOPR – Groń (1026 m n.p.m.) – Kowalowa Bukowina – Polana Wachowa (1103 m n.p.m.). Po oficjalnym rozpoczęciu rajdu i rejestracji zgłoszeń patroli oraz przekazaniu niezbędnych informacji i zadań przez sztab, patrole będą przemierzać wyżej wymienioną trasę.
Na Polanie Wachowej powstanie baza rajdu, czyli obozowisko partyzanckie. Zadaniem wszystkich uczestników – młodzieży, grup rekonstrukcyjnych, współorganizatorów – będzie (według przydziału zadań) przygotowanie bazy noclegowej wraz z punktem sanitarnym (szpitalem polowym) i kuchnią polową. Odbędą się także zajęcia techniczne: przygotowanie szałasów, punktów obserwacyjnych. Wsparciem dla patroli będą w tym wyznaczeni przez Komendanta Obozowiska członkowie grup rekonstrukcyjnych.

Ponadto grupy rekonstrukcyjne poprowadzą ćwiczenia taktyczne i musztrę. Po zakończeniu zajęć, zostanie podany gorący posiłek. Wieczorem przy „Watrze” odbędzie się spotkanie ze Zbigniewem Paliwodą „Jurem” – podkomendnym mjr. Józefa Kurasia „Ognia”. Po spotkaniu odbędzie się apel wieczorny. Cisza nocna będzie trwać od godz. 22.00 do 7.00.

  • Dzień 2, sobota 22 września:
Polana Wachowa – Rusnakowa (Kaplica Papieska) – Pomnik – Turbacz – Hala Długa – Kiczora (miejsce Sztabu „Ognia”) (1282 m n.p.m.) – obozowisko partyzanckie na Polanie Wachowej

Godz. 7.00: Pobudka, poranna toaleta, porządki, następnie poranny apel, a później śniadanie (Sztab rajdu zapewnia chleb i herbatę; dodatki do śniadania we własnym zakresie). Tego dnia patrole między godz. 10.00 a 15.00 będą wyruszać na wyznaczoną trasę. Po powrocie do obozowiska odbędzie się apel popołudniowy, a następnie obiadokolacja. Wieczorem odbędzie się spotkanie z Czesławem Stolarczykiem ps. „Guc” – żołnierzem ZP „Błyskawica” oraz z funkcjonariuszami w służbie czynnej ze Straży Granicznej. Dzień w obozowisku zakończymy apelem wieczornym.

  • Dzień 3, niedziela 23 września:
Godz. 7.00: Pobudka, poranna toaleta, porządki, następnie poranny apel, a później śniadanie (sztab rajdu zapewnia chleb i herbatę; dodatki do śniadania we własnym zakresie). Po śniadaniu będziemy składać obozowisko i porządkować teren. Ok. godz. 10.00 planuje się wymarsz na Polanę Rusnakową, na Mszę św. w Kaplicy Papieskiej zwanej Partyzancką. Tam też spotkamy się z uczestnikami Mazowieckiego Rajdu Szlakami Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica”. Po mszy przemaszerujemy do pomnika Żołnierzy Wyklętych, gdzie oddamy hołd i cześć poległym partyzantom oraz podsumujemy dokonania patroli.

Strona główna>