Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
WIL3 SZLAK
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Chor. Antoni Dołęga "Znicz" ODNALEZIONY!
Odnaleziono mogiłę chor. Antoniego Dołęgi "Znicza" - najdłużej ukrywającego się żołnierza antykomunistycznego podziemia.

Chor. Antoni Dołęga "Znicz"

13 czerwca 2017 r. specjaliści Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN w ramach czynności prowadzonych przez Prokuraturę Rejonową w Łukowie odnaleźli szczątki należące najprawdopodobniej do Antoniego Dołęgi "Znicza", żołnierza AK i WiN, najdłużej ukrywającego się działacza podziemia antykomunistycznego, zmarłego jesienią 1982 r., pochowanego potajemnie w miejscowości Popławy - Rogale w woj. lubelskim. Tożsamość Antoniego Dołęgi zostanie ostatecznie potwierdzona po przeprowadzeniu badań genetycznych.
Wszystko wskazuje, że są to szczątki Antoniego Dołęgi, ale jednoznacznie będziemy mogli to powiedzieć dopiero, gdy przeprowadzimy badania genetyczne. Po dokonaniu oględzin na miejscu szczątki zostaną zabrane do prosektorium, a następnie do zakładu medycyny sądowej, gdzie będą badane – powiedział PAP nadzorujący prace z-ca prokuratora rejonowego w Łukowie, Adam Makosz.



Miejsce pochówku Dołęgi wskazał mieszkaniec miejscowości Popławy-Rogale, Marek Artowicz. Ciało było zakopane na jego posesji leżącej na skraju wsi.
Dołęga na koniec ukrywał się u nas w gospodarstwie, u nas umarł i tu go mój ojciec pochował. To było w stanie wojennym, nie pamiętam dokładnie kiedy. Ojciec go pochował po kryjomu, komuna wtedy była, baliśmy się – opowiadał Artowicz.
Ojciec, jak umierał to mi przykazał, żebym nikomu tego miejsca nie wyjawił. Ale pomyślałem, że trzeba w końcu powiedzieć, bo jak wymrze to pokolenie, to nikt nie będzie wiedział i już zawsze będzie leżał w tym lasku. Dlatego powiedziałem rodzinie – dodał mężczyzna.
Dołęga ukrywał się u wielu mieszkańców w okolicach Łukowa.
Ostatni raz widziałem go w 1976 r. Ukrywał się w gospodarstwie rodziców, ja miąłem wtedy 14 lat. Dołęga nie miał nogi. Przebywał w stodole, a jak było zimno to w domu, za szafą. Według zapisków mojego ojca, Dołęga zmarł w 1982 r. – powiedział PAP Jerzy Płudowski.
Przewodniczący Rady Powiatu Łukowskiego Tadeusz Brzozowski, także pamięta z dzieciństwa, że Dołęga ukrywał się w jego domu.
Wtedy było to owiane wielką tajemnicą. Mama opowiadała, że walczył z komunistami. W latach 90-tych zaczęliśmy badać historię, pytać ludzi. Okazało się, że to był człowiek nieskazitelny, bohater. Walczył do końca, wiedział, że sprawa była beznadziejna, ale jakiś cień nadziei był. Poświęcił życie, zdrowie, rodzinę, po to, żeby być wiernym przysiędze, którą złożył – powiedział Brzozowski.




Historyk, dr Jarosław Kopiński, który badał powojenne podziemie w okolicach Łukowa, uważa, że Dołęga mógł tak długo ukrywać się, ponieważ był wspierany przez miejscowych.
To jest specyficzny teren, tu są dawne zaścianki szlacheckie. Do 1954 r. tu był najsilniejszy zbrojny opór na Lubelszczyźnie. Powiat łukowski był najgorzej oceniany przez władze komunistyczne spośród wszystkich, w całej Polsce, pod względem postaw politycznych. Jest dokument, który mówi, że tutaj były najgorsze wyniki w wyborach – powiedział Kopiński.


Poszukiwania miejsca pochówku Dołęgi od kilku lat prowadził jego krewny, wnuk siostry żołnierza, Ronald Werelich. Jak powiedział, udało się to miejsce ustalić dzięki okolicznym mieszkańcom, którzy przez kilkadziesiąt lat ukrywali Dołęgę w swoich gospodarstwach w okolicach Łukowa i niedawno dopiero zdecydowali się o tym mówić.
Rodzina Dołęgi, pochodząca spod Łukowa, przeniosła się na Pomorze.
Wiedzieliśmy, że wuj Antoni walczył w podziemiu jeszcze po wojnie, ale ponieważ nie utrzymywał kontaktu w rodziną, to byliśmy przekonani, że zginął w latach 50-tych – opowiadał Werelich.

Mój ojciec, dwudziestoparoletni młodzieniec w latach 70-tych wyjeżdżał do Łukowa, kontaktował się z ludźmi, którzy byli sąsiadami Antoniego, próbował ustalić jego miejsce pochówku. Te poszukiwania okazały się bezskuteczne. Nie znajdywał wielu chętnych do rozmowy, albo trafiał na ludzi, którzy o Antonim nie wiedzieli. Z tego, co wiemy dzisiaj, Antoni wtedy jeszcze żył. Często z tatą zastanawiamy się czy wiedział o tym, że rodzina go szuka i możemy domyślać się, że wiedział o tym doskonale – powiedział Werelich.
Kilka lat temu ja postanowiłem kontynuować to, co zaczął mój tata. Za pośrednictwem portalu społecznościowego poznałem ludzi, u których wuj Antoni się ukrywał, m.in. Tadeusza Brzozowskiego, Jerzego Płudowskiego, czy Dariusza Wysokińskiego, którego dziadek pozostawił testament, a w nim informacje na temat swojego dowódcy partyzanckiego z lasu, mojego wuja. Za ich pośrednictwem dotarłem do kolejnych rodzin, a było ich wiele, które ukrywały wuja przez kilkadziesiąt lat i udało się ustalić miejsce pochówku Antoniego Dołęgi – dodał Werelich.


(Źródło: PAP)


Antoni Dołęga z żoną Stanisławą Izdebską.

Antoni Dołęga
urodził się 1 maja 1915 r. w Farfaku koło Łukowa (obecnie Łuków) jako syn Jana i Władysławy z domu Cisiak. W wieku kilku lat został sierotą. Wdowiec Jan Dołęga ożenił się ponownie z Marianną z domu Król, a na świat przyszło rodzeństwo Antoniego: Kazimierz i Irena. Uczestnik kampanii wrześniowej 1939 r., następnie konspiracji antyniemieckiej. 1 lutego 1941 r. ożenił się ze Stanisławą Izdebską. Gdy przeszedł front został wcielony do 17 pułku piechoty, w organizowanej 2 Armii Wojska Polskiego. W czasie formowania jednostka została rozlokowana w okolicach Trzebieszowa. Antoni Dołęga nie mógł się pogodzić z faktem, że tworzona Armia znajduje się pod rozkazami oficerów sowieckich i wraz z grupą innych żołnierzy porzuca jednostkę. Wśród nich znajdował się również Roman Dawicki vel Józef Matusz ps. "Lont", który objął dowodzenie nad grupą. Początkowo ukrywali się na terenie gm. Łuków gdzie nawiązali kontakt z Komendą Obwodu WiN "Łuków".

Por. Józef Matusz vel Roman Dawicki ps. ,,Lont’’ z żoną Ireną Kopeć, łączniczką oddziału. Urodził się w 1922 r. w Żółkwi koło Stanisławowa; zmarł w wyniku choroby 11 grudnia 1951 roku, jest pochowany na cmentarzu w Radoryżu (pow. łukowski, gm. Krzywda).

Ich konspiracyjne losy w latach 1944-1945 nie są znane. Pierwsze informacje pojawiają się w 1946 r. gdy "Lont", na rozkaz kpt. Stefana Lemieszka, komendanta WIN Obwodu Łuków, zorganizował 18 osobowy oddział zbrojny, który jeszcze w 1946 r. przeprowadził co najmniej kilkanaście akcji zbrojnych. Po ogłoszeniu amnestii w 1947 r. nastąpiło zahamowanie działań grup partyzanckich. Latem 1947 r. "Lont" nie ujawnił się i podjął nieudaną próbę wyjazdu zagranicę. Pod koniec 1947 roku, pomimo wcześniejszego ujawnienia, w podziemiu nadal pozostawała grupa żołnierzy "Lonta", który podporządkował sobie wszystkie lokalne oddziały w terenie. Organizowano również akcje w powiecie radzyńskim oraz w południowej części powiatu siedleckiego, m.in. 23 V 1951 r. grupa dowodzona przez Antoniego Dołęgę "Znicza" zlikwidowała w Radzyniu Podlaskim funkcjonariusza UB i członka PZPR Stefana Małagockiego. Po śmierci jednego z dowódców patroli - Henryka Korzeniowskiego "Wrony", "Lont" przekazał dowodzenie nad wszystkimi patrolami "Zniczowi". Porucznik Józef Matusz "Lont" zmarł w wyniku choroby 11 grudnia 1951 roku, przed śmiercią powierzając dowodzenie patrolami działającymi w trzech powiatach chorążemu Antoniemu Dołędze ps. „Znicz”, „Kulawy Antek”, byłemu instruktorowi wyszkolenia polityczno-bojowego w II Rejonie Obwodu WiN Łuków.


Oddział powiększył się o kilka osób i liczył 19 osób. Grupa intensywnie działała przeprowadzając akcje zbrojne i likwidując agentów UB. Na uwagę zasługuje bardzo dobrze rozwinięta siatka terenowa będąca silnym wsparciem dla patroli, które dzięki niej, pomimo licznych obław, trwały do połowy lat 50-tych. W 1954 roku Urząd Bezpieczeństwa w Łukowie nasilił działania mające na celu likwidację grupy. Do walki przeciwko ukrywającym się partyzantom rzucono 2 kompanie z III Brygady KBW oraz nasilono działania agentury, którą kierował w łukowskim PUBP por. Ryszard Trąbka. W wyniku zdrady Bolesława Wierzchowskiego, agenta UB o ps. "Jankowski", 23 maju 1954 roku zginęli Wacław Skwara "Wilk", Edward Mościcki "Rekin" i Roman Sawicki "Cichy", zaś w październiku poległ Tadeusz Przeździak "Blicharz".

23 maja 1954 r. w Kolonii Bystrzyca (gmina Wojcieszków) funkcjonariusze PUBP w Łukowie wsparci 67-osobowym oddziałem KBW osaczyli i zastrzelili Wacława Skwarę "Wilka", Edwarda Mościckiego "Rekina" i Romana Sawickiego "Cichego", żołnierza z oddziału Antoniego Dołęgi "Znicza". Przyczyną zagłady patrolu był zdrajca Bolesław Wierzchowski, agent UB o pseudonimie "Jankowski", który zwabił partyzantów do znanej UB "meliny". Fotografia pośmiertna wykonana przez funkcjonariuszy UB.

Kolejne zasadzki, obławy i działania agenturalne UB doprowadziły do wykruszenia się żołnierzy Dołęgi. Ostatni żołnierze chor. "Znicza" - Józef Jasiński "Pan Polski" oraz Stanisław Kołodziejczuk - ujawnili się w 1955 roku. Antoni Dołęga był w dalszym ciągu ścigany przez UB, SB i MO, nigdy się nie ujawnił i do końca życia ukrywał się na zaufanych kwaterach. Przenosił się z miejsca na miejsce, korzystając z pomocy mieszkańców. Nie podejmował już żadnych akcji zbrojnych. Posługiwał się kilkoma pseudonimami: "Znicz", "Pijak", "Mały Franio", a także "Kulawy Antek" (stracił nogę na skutek obrażeń powstałych w wyniku wypadku z bronią). Zmarł w ukryciu i został pochowany w konspiracyjnych warunkach jesienią 1982 roku przez wiernego towarzysza kilkudziesięcioletniej konspiracji.

Więcej informacji na temat chor. Antoniego Dołęgi "Znicza":
Strona główna>
Prawa autorskie>
środa, 14 czerwca 2017, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Rajmund, 89.174.6.*
2017/06/15 12:01:35
Czyli trzeba napisać historię na nowo. " Lalek " nie był ostatni...
-
2017/06/15 13:26:08
Nie trzeba... "Lalek" był ostatnim, który zginął z bronią w ręku.
-
Gość: Z podziemia, *.lukman.pl
2017/06/18 11:08:07
Z biogramu "Znicza":"uczestnik konspiracji antyniemieckiej". No najłtatwiej tak napisać, jak się nie ma żadnych dokumentów, że w ogóle był w jakiejkolwiek partyzantce.Nic nie wiemy o jego działalności w latach 1940-1951, brak jakiejkolwiek literatury źródłowej. Nie dysponujemy nawet jego fotografią z lat służby czynnej w WP lub partyzantce. Jego gwiazda zaczyna jaśnieć dopiero po śmierci "Lonta" czyli od roku 1952r. Jednakże, wtedy podziemie zbrojne było już nieliczne i niegroźne. Oczywiście bezpieka i wojsko wyłapywało ostatnich stawiających opór choćby po to by poprawić sobie statystyki tak bardzo potrzebne do awansów i nagród. Sam Dołęga nie został ujęty, gdyż prawdopodobnie nie brał udział w akcjach, dobrze zamelinowany. Po 1956r. wyraźnie odpuszczono sobie prześladowanie byłych partyzantów, gdyz już nikt nie stawiał czynnego oporu. Dołęgi nigdy nie schwytali bo od lat 60. XXw. juz go nie szukali a on sam także się nie wychylał. Fenomenem jest to, że przez ok.35 lat ukrywania się, nikt go nie sypnął. Musiał mieć w sobie dar zjednania ludzi,którzy na Ziemi Łukowskiej a zwłaszcza w okolicach Trzebieszowa są bardzo zgrani i solidarni, co widać nawet dziś gdy są np. wybory do parlamentu. Pozostanie już tajemnicą na zawsze, dlaczego dopiero w 2017r ujawniono jego miejsce pochówku. Nie żyje już człowiek, który go chował a żyjący syn w wywiadzie powiedział:"Ojciec gdy umierał, zabronił mi komukolwiek mówić o miejscu pochówku Dołęgi". Dziwne, prawda? Człowiek na łożu śmierci,nie chce aby kolejne pokolenia znały prawdę!! Dlaczego? Czy to objaw silnego lęku psychicznego? Tego się nie dowiemy już nigdy.