Zapomniani Bohaterowie

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
ODSŁONIĘCIE POMNIKA kpt. "USKOKA"
ODSŁONIĘCIE POMNIKA kpt. "USKOKA"
w LUBARTOWIE

60 lat temu, 21 maja 1949 r. otoczony przez obławę UB rozerwał się granatem ostatni dowódca oddziałów partyzanckich Okręgu Lubelskiego WiN
kpt. Zdzisław Broński ps. "Uskok"


Z racji tej smutnej rocznicy, w dniu 17 maja 2009 r., o godz. 11:00 w Lubartowie nastąpi odsłonięcie i poświęcenie pomnika w hołdzie kpt. Zdzisławowi Brońskiemu "Uskokowi" oraz poległym, pomordowanym i zmarłym żołnierzom AK i WiN, NSZ, BCh.



Więcej na temat kpt. "Uskoka" czytaj:
Strona główna>
poniedziałek, 11 maja 2009, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
2009/05/13 12:18:22
To to za bezsensowny tytuł bloga . Wyklęcie i przeklęci to są komunistyczni zdrajcy i ich rosyjscy mocodawcy.
Żołnierze WIN-u uratowali honor Polski po 44 roku.
( www.khpgm.blogspot.com ).
-
2009/05/13 12:49:31
Panie Chuchla, może warto oprócz krótkiej historii Myslovitz, zając się dłużej historią Polski?
Na początek proponuję zapoznać się z genezą określenia "Żołnierze Wyklęci", by następnym razem nie robić z siebie ignoranta...
Fragment rozmowy Jarosława Wróblewskiego z Grzegorzem Wąsowskim, Prezesem Fundacji Pamiętamy [ze strony: www.fundacjapamietamy.pl ]:

J.W. Dlaczego tych żołnierzy nazywa się wyklętymi? Określenie zostało zaczerpnięta z tytułu książki Jerzego Śląskiego?

G.W. Nie. Wymyślił je mój kolega, Czarek Karwowski. Było to przy okazji pierwszej zorganizowanej przez nas wystawy poświęconej podziemiu antykomunistycznemu, prezentowanej na Uniwersytecie Warszawskim jesienią 1993 r. Uznałem tę nazwę za znakomitą - idealnie bowiem oddawała fakt wyłączenia żołnierzy tego podziemia ze wspólnoty narodowej, jakby amputowania historii ich walki i złożonej przez nich ofiary ze zbiorowej świadomości i wrażliwości historycznej społeczeństwa polskiego. Przy czym nie chodziło tu bynajmniej o okres PRLu - komuniści, mimo zinstytucjonalizowanej długoletniej propagandy, nie byli w stanie tego zrobić, a to dlatego, że nigdy nie mogli uzyskać przymiotu członków wspólnoty narodowej, której fundamentem jest przecież poszanowanie współplemieńców, poszanowanie wytworzonej przez wspólnotę państwowości i wreszcie szacunek dla przeszłych pokoleń i ich pozytywnego dorobku, który dla współczesnych jest punktem wyjścia do dalszego rozwoju. Zawarte w nazwie żołnierze wyklęci oskarżenie adresowane było do elit opiniotwórczych z okresu początku III RP. Było to oskarżenie o pominięcie najważniejszego, najbardziej dramatycznego i najbardziej heroicznego rozdziału z historii oporu przeciwko reżimowi komunistycznemu. Oskarżenie właśnie o wyeliminowanie żołnierzy antykomunistycznego podziemia zbrojnego z budowanej w warunkach wolnego już państwa świadomości społecznej. Do dziś pamiętam jak Jacek Merkel, wtedy szef urzędu ds. kombatantów, zapytany przez dziennikarza, czy przewiduje się przyznanie uprawnień kombatanckich za walkę w szeregach UPA, Werwolf-u, czy NSZ-u odpowiedział: Za służbę w obcej armii? Oczywiście, że nie. W ten sposób zadający pytanie dziennikarz zrównał około 70 tys. żołnierzy drugiej co do wielkości organizacji konspiracyjnej polskiego podziemia niepodległościowego, która jeszcze w okresie okupacji niemieckiej wskazywała, że Polska ma dwóch równorzędnych wrogów: Niemców i komunistów, mowa oczywiście o Narodowych Siłach Zbrojnych, z nacjonalistycznym podziemiem ukraińskim i pogrobową organizacją nazistowską, a wysoki rangą urzędnik państwowy, wolnej Polski, zaliczył ich do obcej armii. To tylko jeden z przykładów. Oczywiście stosunek kręgów opiniotwórczych III RP z początku lat 90-tych do żołnierzy podziemia antykomunistycznego nie był przypadkowy. Był funkcją konceptu politycznego i społecznego, którego istotnym elementem było wmawianie nam, że historia wysiłków niepodległościowych w Polsce po roku 1944, tak pięknie zakończona przy okrągłym stole, to suma wysiłków członków partii komunistycznej pracujących na rzecz ewolucji systemu oraz działań byłych członków partii komunistycznej, którzy po wystąpieniu z niej bądź wyrzuceniu, działali w opozycji demokratycznej. I, jak raczył obwieścić to były Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski przy okazji odznaczania Orderem Orła Białego Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego, za napisany w 1964 roku list otwarty do partii komunistycznej, w którym autorzy, wtedy członkowie partii komunistycznej, poddali krytyce pewne niedociągnięcia partii komunistycznej, ich partii, w procesie budowy komunizmu z Polsce, że Jacek Kuroń i Karol Modzelewski byli pierwszymi, którzy otwarcie napiętnowali panujący w Polsce system dyktatury. Odbyło się to z wielkimi fanfarami, godnymi uroczystości wręczenia najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, i przy braku choćby słowa protestu wobec potwornego przecież zafałszowania historii w uzasadnieniu dla tych odznaczeń.
C.D.N.
-
2009/05/13 12:55:27
C.D.
Milczały telewizje, gazety, autorytety itd. Oczywiście milczały nad tym kuriozalnym uzasadnieniem, wygłaszając laudacje pod adresem odznaczonych. A przecież przez konspirację antykomunistyczną z okresu lat 1944-1954 przewinęło się ponad 200 tys. ludzi, z czego ponad 20 tys. wzięło udział w walce czynnej z bronią w ręku. Skala ofiary złożonej na ołtarzu wolności w tamtym czasie przez naszych rodaków to kilkadziesiąt tysięcy poległych i pomordowanych i około 200 tys. aresztowanych i więzionych. Praktycznie cała dekada lat 90-tych wpisuje się, swoim klimatem intelektualnym, w przywołaną przeze mnie a opartą na podeptaniu prawdy o systemie komunistycznym, o historii toczonej z nim walki i oczywiście o bohaterach tej walki uroczystość, podczas której były członek Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej dekorował dwóch byłych członków tej partii, wyrzuconych z niej właśnie za ów list otwarty, najwyższym polskim odznaczeniem za, powtarzam, wytknięcie błędów w budowie dyktatury klasy robotniczej, czyli komunizmu w Polsce. Na szczęście to już przeszłość.

Może teraz coś Pan zrozumie Panie Chuchla...
Myślę, że warto zapamiętać zasadę, że lepiej wyjść na mruka niż na idiotę.
-
Gość: WININSZ, *.acn.waw.pl
2009/05/18 12:36:18
W OBRONIE CHUCHLI....NAPADŁ PAN GREGU NA CHUCHLĘ ,A ON TYLKO POGUBIŁ SIĘ W NAZEWNICTWIE... IDEA PRZYŚWIECA MU SŁUSZNA. DLA WIELU SĄ TO SPRAWY NOWE, WYŁANIAJĄCE SIĘ DOPIERO Z MROKÓW BOLSZEWICKIEJ PROPAGANDY. NIE KAŻDY MIAŁ TEN PRZYWILEJ MIEC W RODZINIE CZY WŚRÓD BLISKICH ŻOŁNIERZA NIEPODLEGŁOŚCIOWEGO PODZIEMIA- CHOC BYŁO ICH WIELU...
ZATEM CHOC CI BLISCY MEMU SERCU ŻOŁNIERZE BYLI WYKLĘCI TO ZE ZDANIEM CHUCHLI 'przeklęci to są komunistyczni zdrajcy i ich rosyjscy mocodawcy'' TRUDNO SIĘ NIE ZGODZIC ...
W DRUGIEJ CZĘŚCI MOJEJ WYPOWIEDZI PRAGNĘ JUŻ NIE PIERWSZY RAZ SERDECZNIE PODZIĘKOWAC. TYM RAZEM ZA ZAMIESZCZENIE INFORMACJI NT. ODSŁONIĘCIA POMNIKA KPT."USKOK"-A TYLKO DZIĘKI PANU MIAŁEM MOZLIWOŚC WYBRANIA SIĘ DO LUBARTOWA I UCZESTNICZENIA W TEJ WSPANIAŁEJ UROCZYSTOŚCI .DŁUGO BY OPOWIADAC POWIEM TYLKO ,ŻE MIAŁEM MOZNOŚC UŚCIŚNIĘCIA DŁONI I KRÓTKIEJ ROZMOWY Z SYNEM BOHATERSKIEGO "USKOK"-A ADAMEM BROŃSKIM. TO WSPANIAŁY , PRZEMIŁY CZŁOWIEK . WSPANIAŁY SYN WSPANIAŁEGO OJCA !

-
2009/05/18 12:52:22
Witam !
Ciesze się, że mógł Pan uczestniczyć w uroczystościach w Lubartowie, tym bardziej, że po części dzięki mnie. Ja niestety nie mogłem być, ale Adama Brońskiego znam osobiście od kilku lat i mogę się zgodzić z tym co Pan pisze.
A co do Pana Chuchli, to myślę, że jakoś przeżył mój "napad" i wyjdzie z tego, a przy okazji może czegoś się nauczy ;-))
Pozdrawiam !
-
Gość: Artur P., *.nplay.net.pl
2009/05/20 21:53:41
Witaj Grzesiu!
Miałem to szczęście, że uczestniczyłem w tej wspaniałej uroczystości i podobnie jak przedmówca mogłem osobiście podziękować Panu Adamowi Brońskiemu - synowi legendarnego "Uskoka" - za jego zaangażowanie i kultywowanie pamięci o Ojcu i innych Wyklętych.
Niestety los okrutnie obszedł się z żołnierzami "Uskoka" i "Wiktora", do dzisiaj pozostało ich niewielu. W uroczystości wzięli udział m.in. Wacław Szacoń "Czarny" i Jan Łuć "Zenek". Spośród członków jego oddziału żyją jeszcze Czesław Sowa "Sajko", Józef Gąsior "Kaczor". Wszyscy Ci ludzie przeżyli dramat komunistycznych więzień, śmierć towarzyszy broni. Przez lata byli opluwani i nierzadako jeszcze dzisiaj są obrzucani błotem przez różnych zapaleńców o lewicowych poglądach i zwyczajnych ignorantów.
Swego czasu dokonałem smutnego bilansu dotyczącego liczebności oddziału po amnestii 1947 r. Pomiędzy kwietniem 1947 r. a majem 1949 r. przez oddział "Uskoka" przewinęło się najprawdopodobniej 26 żołnierzy. 15 z nich zginęło w walce, kolejnych siedmiu zostało aresztowanych, z czego trzech z nich rozstrzelano, a jeszcze jeden zmarł prawdopodobnie w więzieniu skazany na dożywocie. Niestety, dwóch partyzantów rozstrzelał także dowódca patrolu "Strzała" (obaj byli podejrzewani o rabunki pospolite). Wskazuje to jednak na dbałość o oblicze ideowe oddziału, nawet w tak skrajnych warunkach, gdy wszyscy "żyli prawem wilka" i byli tropieni jak zwierzyna.
-
2009/05/21 10:45:06
Cześć Arturze !
Ciszę się, że mogłeś być w Lubartowie. Mam nadzieję, że niedługo będziemy mieli okazję się spotkać, więc opowiesz mi osobiście :-))
A co do losów żołnierzy "Uskoka", muszę przyznać, że analogicznie toczyły się życiorysy żołnierzy "Jastrzębia" i "Żelaznego", a myślę, że i wielu innych w całej Polsce :-((
Dobrze, że przynajmniej część z nich dożyła czasów, w których już "wilki są pod ochroną" :-))
Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia !
-
2009/07/28 23:28:02
Witam Panow,
zgadzam sie, ze odrobina wiedzy dla Chuchla nie zaszkodzi.
Natomiast jestem pełen podziwu dla waszego zaangazowania i poswiecenia odnosnie brania udzialow w tego typu uroczystosciach. Jak czytam o takich wydarzeniach to dopada mnie uczucie ogromnego zalu do naszych wladz, odnosnie wczesniejszych dlugoletnich zaniedban apropo upamietnienia naszych prawdziwych bohaterow.
Moj dziadek, ktory mnie wychowywal nie doczekal ani tej chwili, ani tego zeby moc kiedykolwiek wrocic do domu (Nowogrodek-pow.Szczuczyn, gm.Orle, miejscowosc Przecim) zobaczyc kogos z rodziny i przyjaciol.
Zmarł w 1985 w Sokółce na oczach mojej mamy sw.p.Krysi i moich. Mysle ze rowniez jak wielu innych zasluzyl zebym o nim przynajmniej wspomnial tu na blogu za walke i poswiecenie w oddziale Komendanta por. Jana Borysewicz ps. "Krysia". Po smierci Krysi oddzial sie czesciowo rozpadl i przedostal sie z obecnej Bialorusi do polski, gdzie do 1947 roku ukrywal sie w miejscowosci Gieniusze. Zmarl jako malo komu znany zawiadowca stacji polskich koleij w wieku 62lat. Nigdy nie rozstawal sie z mundurem i orzelkiem w ktorym przepracowal cale swoje zycie. Po wojnie tylko dla tej formacji mial szacunek.
Siedze, pisze i mysle , ze moze to ktos przeczyta a mnie bedzie lzej.

-
2009/07/28 23:39:15
Witam Pana i dziękuję za wpis. Pełen szacunku dla pamięci Pańskiego dziadka zapraszam do lektury dość obszernej kategorii KRESOWI STRACEŃCY, gdzie między innymi znajdzie Pan bardzo duży artykuł o Komendancie "Krysi". Proszę czytać tutaj: podziemiezbrojne.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?414483
Pozdrawiam serdecznie !!!