Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 - 1951) - część 1
St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój" i XVI Okręg Narodowego Zjednoczenia Wojskowego

„Walkę o Wielką Polskę uważam za największy swój obowiązek. Wstępując w szeregi NZW, mam szczerą i nieprzymuszoną wolę. Wpierw zginę, aniżeli zdradzę. Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu, że wiernie będę walczył o niepodległość Polski. Rozkazu Wodza Naczelnego oraz wszystkich innych przełożonych będę słuchał i posłusznie wykonywał. Tak mi dopomóż Bóg i Ty Królowo Korony Polskiej.
Armia Podziemna Narodowe Zjednoczenie Wojskowe
Komenda Okręgu „Orzeł" D-ca „Rój"


Tekst przysięgi obowiązującej w XVI Okręgu NZW, znaleziony przez UBP przy jednym z partyzantów poległym w 1950 r.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. "Rój" na czele oddziału.

Mieczysław Dziemieszkiewicz urodził się 25 stycznia 1925 roku w Zagrobach, pow. Łomża, syn Adama i Stefanii z d. Świerczewskiej. Rodzina Dziemieszkiewiczów określana była w materiałach UB jako robotnicza, chociaż zaznaczano, że jego ojciec „walczył w szeregach białogwardzistów przeciwko Armii Czerwonej''. W 1939 roku ukończył Szkołę Powszechną w Różanie.
W czasie okupacji niemieckiej pracował w Makowie Mazowieckim w niemieckim przedsiębiorstwie przewozowym. W latach okupacji uczęszczał na kursy tajnego nauczania w Makowie Mazowieckim. Działał w NSZ, przewoził materiały konspiracyjne, które przekazywał mu brat Roman ps. „Adam" - „Pogoda”, który również należał do NSZ i w późniejszym okresie był komendantem Powiatu NSZ Ciechanów oraz dowódcą oddziału partyzanckiego sformowanego po akcji na PUBP w Makowie Mazowieckim z siedzibą w Krasnosielcu. Został zamordowany przez żołnierzy sowieckich jesienią 1945. Drugi brat, Jerzy za działalność w NSZ został skazany na 7 lat więzienia.

Stefania Dziemieszkiewicz, matka "Roja" i brat "Roja", por. Roman Dziemieszkiewicz "Adam", "Pogoda", zamordowany przez sowietów jesienią 1945 r.

Wiosną 1945 r. Mieczysław Dziemieszkiewicz został wcielony do 1. zapasowego pp „ludowego” wojska w Warszawie, skąd zbiegł i przedostał się na teren powiatu Ciechanów, gdzie działał jego brat Roman. Wstąpił do oddziału partyzanckiego NSZ-NZW ppor. Mariana Kraśniewskiego „Burzy", gdzie przyjął pseudonim „Rój”. Początkowo był łącznikiem między Komendą Okręgu a Komendą Powiatu. Jego bezpośrednim przełożonym był dowódca kompanii Marian Koźniewski „Walter”. Rozkazem dowódcy NSZ z 8 VIII 1945 Mieczysław Dziemieszkiewicz zostaje odznaczony Krzyżem Walecznych. W późniejszym okresie, w 1948 r. przez komendanta XVI Okręgu NZW awansowany został do stopnia st. sierżanta.

Mieczysław Dziemieszkiewicz, zdjęcie z czasów wojny.

Komendant XVI Okręgu NZW kpt. Zbigniew Kulesza „Młot". Ujawnił się w kwietniu 1947 r., aresztowany w listopadzie 1947 r. Skazany na karę dożywotniego więzienia, zwolniony w 1956 r.

Po masowych aresztowaniach dokonywanych przez UB w Ciechanowie „Walter” poleca „Rojowi” stworzyć patrol Pogotowia Akcji Specjalnej na teren powiatu Ciechanów, którego „Rój” został dowódcą. Głównym zadaniem patrolu była fizyczna likwidacja przeciwników politycznych, członków PPR i funkcjonarjuszy UB i MO, ale tylko na wyraźny rozkaz dowództwa, bowiem samowola była bardzo surowo karana. Działalność zbrojną „Rój” rozpoczyna w 1946 roku. Uczestniczył w wielu akcjach przeciwko funkcjonariuszom UB i komunistycznej agenturze oraz na posterunki MO. We wrześniu 1946 brał udział w akcji oddziałów NZW pod ogólnym dowództwem komendanta XVI Okręgu NZW kpt. Zbigniewa Kuleszy „Młota" na cukrownię w Szczukach (grupa „Roja” ubezpieczająca akcję urządziła zasadzkę, w którą wpadł pluton operacyjny MO z Ciechanowa). Po rozformowaniu oddziału Kraśniewskiego jesienią 1946 pozostał w lesie z grupą podkomendnych.

Oddział Komendy Powiatowej "Ciężki" dowodzony przez Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja", wiosna 1948 r.

Jesienią 1946 r. nastąpiła fala aresztowań członków podziemia. W samym tylko listopadzie Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Pułtusku przesłuchał ponad 200 osób. W reakcji na masowe aresztowania żołnierze „Pauliny” [kryptonim pułtuskiego Obwodu WiN] przy pomocy kolegów obwodu „Otylia” z pow. Ostrów Mazowiecka pod dowództwem ppor. Stanisława Łaneckiego „Przelotnego” oraz partyzantów NZW z oddziału Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” dokonali spektakularnej akcji zbrojnej mającej na celu odbicie uwięzionych w Pułtusku członków podziemia. Przebieg akcji w Pułtusku ilustruje raport Zygmunta Dąbkowskiego ps.„Kryma” (zastępca komendanta Obwodu pułtuskiego) do prezesa Obwodu WiN Ostrów Mazowiecka Hieronima Piotrowskiego „Jura”:

„Narnik, ściśle tajne, 28 XI 46. Do Prezesa Obwodu Otylia Ob. „Jura”. Raport.
W nocy z dn. 25/26 po dokładnym wywiadzie i otrzymaniu ostatnich informacji, w tempie konspiracyjnym w 100%-tach była przeprowadzona operacja na Pułtusk w celu uwolnienia więźniów. Cel został osiągnięty. W liczbie około 70-ciu ludzi politycznych zostało wypuszczonych. Operacja trwała do dwóch godzin. Zachodnia część miasta do kanału przy obsadzie dwóch mostków, była opanowana przez nasze wojska i odcięta od głównych sił UB i MO. W akcji brało udział 39 ludzi. Oddział ś.p. „Przelotnego” liczący 25-ciu ludzi, w skład którego wchodziło 3-ch: „Brzytew”, „Kruczek” i „Drozd”. Patrol „Wisa” 6-ciu ludzi i nasz patrol w liczbie 8-miu ludzi. Siła broni maszynowej składała się z 10-ciu RKM-ów Potem doszły jeszcze 3-y RKM-y zdobyte z więzienia. Operacja miała przebieg następujący: 1-wsze nastąpiło rozbicie centrali telefonicznej na poczcie. 2-gie wtargnięcie do gmachu zamieszkałego przez straż więzienną i jednocześnie obstawa gmachu więziennego i wysłanie patroli na obstawę mostków i ulic. UB z MO kilkakrotnie atakowało na te dwa mostki, lecz po otworzeniu ognia z naszej strony uciekali z powrotem w popłochu. Operacja była przeprowadzona świetnie i w należytym porządku. Powodem ofiar było w nieodpowiednim czasie ściągnięcie posterunków z mostków i ulic rozkazem ś. p. „Przelotnego”. Bo po ściągnięciu tych posterunków wszyscy w kupie chodzili przy więzieniu przez jakieś dwadzieścia minut. UB miało czas przedostać się na tę część miasta, która była opanowana przez nas. A gdy już posterunek, który stał przy więzieniu od strony mostku zaobserwował, że podciąga UB, ś.p. „Przelotny” wydał rozkaz cofania i wystrzelił rakietę, która narobiła dużo popłochu we własnych szeregach, bo tylko najbliżsi wiedzieli z której strony została wystrzelona.
I w popłochu wszystko zaczęło się cofać. Ja wycofywałem się za ś.p. „Przelotnym”, tylko po drugiej stronie ulicy. I w tym czasie wyskoczyło z ulicy czy podwórka dwóch osobników. Ś.p. „Przelotny” zastrzelił pierwszego, a drugi jego śmiertelnie ranił, lecz i ten został zabity. „Przelotny” po czterech godzinach zmarł i jeszcze został zabity „Góra”. Okoliczności są niewiadome. Tylko, że jest zabity, bo ciało jakieś leży w UB w Pułtusku. Z ich strony prawdopodobnie jest zabitych 9-ciu i coś rannych, lecz te cyfry nie są dokładnie ustalone. Z więzienia zabrana jest tylko broń, 3 RKM, 4 pp-sze i 11 KB. Jeden RKM i 2 pp-sze i KB zostały w naszym patrolu. Jeden RKM jest wzięty do oddziału przez „Śmiałego” i jeden na placówkę przez „Drozda”. Było opracowane Społem, które po wycofaniu mieliśmy po drodze, lecz po wytworzeniu tego popłochu nie było o tym mowy. Ja teraz biorę się do dalszej pracy a w pierwszym rzędzie będzie musowo zaopiekować się zwolnionymi, bo już UB w niektórych miejscach po nich było. Teraz składam panu por[ucznikowi] serdeczne podziękowania za przesłaną pomoc.”„Krym”.

Z danych IPN wynika, że uwolniono w wyniku tej akcji 65 osób. W akcji w Pułtusku oprócz ludzi „Przelotnego” udział brała miejscowa grupa Bolesława Borczyńskiego „Kruka”, Zygmunta Godlewskiego „Skowronka”, a także oddział Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” oraz partyzanci Jana Kmiołka „Mazurka” jak również kilku innych ochotników.
Była to na terenie Polski ostatnia akcja w wielkim stylu wykonana przez podziemie niepodległościowe w celu uwolnienia więźniów.

"Rój" składa gratulacje jednemu z podkomendnych.

W lutym 1947 r. władze komunistyczne ogłosiły amnestię dla żołnierzy podziemia, z której skorzystała większość członków obwodu WiN „Paulina” na czele z Z. Dąbkowskim „Krymem”. Działalność WiN na terenie powiatu pułtuskiego została zakończona. Część członków nie zaprzestała jednak konspiracyjnej działalności, zmieniła jedynie organizację na Narodowe Zjednoczenie Wojskowe, które nie złożyło broni.

Narodowe Zjednoczenie Wojskowe operowało na dużą skalę jesienią 1945 r. obejmując swoim zasięgiem m.in. Północne Mazowsze. Jednak już w kwietniu 1946 r. Komenda Główna NZW została rozbita w wyniku aresztowań prowadzonych przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i nie została odtworzona w poprzednim kształcie. Więzy z komendami okręgowymi zostały w większości przypadków zerwane. Uzyskały one całkowitą, niezamierzoną samodzielność i działały od tej pory na własną odpowiedzialność – nastawiając się głownie na przetrwanie do czasu zmiany sytuacji politycznej w kraju. W ten sposób działały samodzielne okręgi: Warszawa „Mazowsze”, „Orzeł”, „Tęcza” – do sierpnia 1949 r., a w formie szczątkowej przez dalsze dwa lata – do końca 1950 r. Jeszcze dłużej istniały poszczególne komendy powiatowe. Ostatecznym kresem struktur NZW są lata 1952 – 1954, aczkolwiek np. Komenda Powiatu Bielsk Podlaski zakończyła działalność dopiero w 1956 r.

Zajęcia oddziału KP "Ciężki" w terenie, klęczy z prawej "Rój".

Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój” był przeciwnikiem ujawniania się w ramach amnestii. Jedną z pierwszych ważniejszych akcji, którą zademonstrował komunistom swoją niezłomną postawę, było opanowanie 3 IV 1947 r. osady Karwacz i rozbrojenie posterunku MO.
20 V 1947 r. „Rój” uczestniczy w odprawie kadry podoficerskiej w Olszynach, na której zdecydowano o kontynuowaniu działalności zbrojnej i wyborze nowego komendanta XVI Okręgu chor. Józefa Kozłowskiego „Lasa". W zreorganizowanym przez niego okręgu „Rój” objął funkcję komendanta Powiatu „Ciężki"-„Wisła" (pow. Ciechanów, część pow. Płońsk i Mława) i zarazem dowódcy oddziału partyzanckiego operującego na tym terenie. Jego oddział, liczący przeciętnie 15-20 żołnierzy, działał zazwyczaj podzielony na trzy samodzielne patrole partyzanckie „Pilota”, „Tygrysa” i „Kaźmierczuka”. Skład osobowy oddziału „Roja” zmieniał się w okresie prowadzonej działalności w zależności od likwidacji jego członków i napływu nowych w ramach uzupełnień. W oddziale „Roja” służyli wyłącznie ludzie młodzi, najstarszy wiekiem kapral Władysław Bukowski „Zapora” urodził się w1920 r., zaś najmłodszy, plutonowy Władysław Grudziński „Pilot” w 1927 r. (średnia wieku wynosiła 26 lat).
Uzbrojenie oddziału nie było najlepsze, występował zupełny brak broni ciężkiej typu: moździerze, ckm, rkm. Potwierdza to poniższe zestawienie dotyczące jednego z patroli oddziału „Roja”:

„Wykaz stanu osobowego i uzbrojenia patrolu partyzanckiego dowodzonego przez sierżanta Władysława Grudzińskiego „Pilota” .
Miejsce postoju, dnia 27 V 1950 r.
Wykaz broni i amunicji w użyciu:
„Pilot”- Mp – 44 bergman, nr 236, amunicji 160, pistolet TT nr 7202, amunicji 50;
„Ketling” – PPSz-a nr 1370, pistolet parabellum, 1 granat zaczepny;
„Twardowski”- Kbk rosyjski nr 6797, 1 granat przeciw pancerny , amunicji 200;
„Zryw” –PPSz-a nr 5037, 1 granat obronny.
Wykaz broni i amunicji zmagazynowanej:
rodzaj broni; 1 PPSz-a, 3 kbk rosyjskie, 2 kbk mauzer, 8 luf do ckm niemieckich, 1 lufa do rkm; ilość amunicji 2050 rosyjskiej i 520 niemieckiej; ilość granatów: 5 zaczepnych bez zapalników, 3 przeciwczołgowe z zapalnikami ale bez rączek.”


Tym razem to tylko ćwiczenia partyzantów KP "Ciężki", jednak takie sytuacje - tyle, że z prawdziwymi funkcjonariuszami UBP - zdarzały się często.

Braki w uzbrojeniu rekompensowała odwaga, wola walki i determinacja w zwalczaniu komunizmu i sowieckich agentur.
8 czerwca 1947 roku w miejscowości Strusin powiat Ciechanów patrol „Roja” wykonał wyrok śmierci na sekretarzu Komitetu Gminnego PPR w Sońsku, Władysławie Nasierowskim. Nasierowski był aktywnym działaczem partii. Chciał zlikwidować kościoły i zrobić z nich teatry lub muzea. Wypowiadał się także za unicestwieniem księży i „panów". W miejscowości Bieńki gmina Sońsk strzelał nawet do figurki Matki Boskiej. Kilkakrotnie ostrzegany przez podziemie, aby zaprzestał swej działalności, nie usłuchał i musiał zginąć.
24 IX 1947 r. patrol „Roja” wykonał akcję propagandową w miejscowości Zielona (gm. Bartołdy, pow. ciechanowski), w której odbywał się odpust i zabawa. Rozbrojono dwóch funkcjonariuszy MO obecnych na zabawie. Zdobyto dwa pistolety Parabellum. „Rój” wygłosił okolicznościowe przemówienie do zgromadzonej ludności. Jednocześnie w miejscowej spółdzielni zarekwirowano 20 tys. zł.
12 X 1947 r. zlikwidowano w gminie Sypniewo (pow. łomżyński) agenta UBP o kryptonimie „Zemsta”, a dwóm innym agentom udzielono nagany i upomnienia.

Żołnierze KP "Ciężki", 1948 r.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" - część 2>
Strona główna>
sobota, 14 lipca 2007, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , 31.60.144.*
2011/03/12 20:34:55
Wspaniały Bohater tamtych lat. Miałem rok jak On zginął w kwiecie wieku za moją wolność. Pochodzę z pn-wsch. Mazowsza i jest mi szczególnie bliski. Dlaczego nie mogliśmy w swoich dziecięcych zabawach przyjmować Jego imienia? A nie tych wiadomych komunistycznych nędzników?
Mieczysławie Dziemieszkiewiczu Roju oddaję Ci najwyższą cześć!!!
Jerzy Smoliński.
-
Gość: jazz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/21 22:55:04
Autorowi należą się podziękowania, wręcz wyrazy szacunku. Ponieważ miewam okazje do porozmawiania z młodymi ludźmi na tematy związane z najnowszą historią naszego kraju, wiem jak znikomą wiedzę ma młodzież o czasach stalinowskich. Dlatego takie publikacje mają bardzo dużą wartość.
-
2011/05/08 16:52:48
Żołnierze Wyklęci.

Oszukani, porzuceni, NIEUGIĘCI!
Opluwani, poniżeni i WYKLĘCI!
Pozbawieni swoich domów, swojej ZIEMI!
Poszli WALCZYĆ, żeby ZGINĄĆ, albo ZMIENIĆ!

Lecz ich los dawno SPRZEDANO potajemnie,
razem z TYMI WRZUCONYMI w obcą ziemię,
razem z całą KONSPIRACJĄ i NARODEM -
oddał aneks podpisany mimochodem.

Ich zasługi przekreślono POLITYKĄ.
I oddano ich kupionym NAJEMNIKOM,
żeby zwłoki najlepszych OBROŃCÓW
rozrzuciili pohańbione gdzieś na słońcu.

A to słońce nazwano ZWYCIĘSTWEM,
a KARŁAMI - to co było MĘSTWEM!
I rozsiano KOŚĆI ofiar różnych nacji
na pożywkę powojennych DEMOKRACJI.

Dzień Zwycięstwa?
Czy Dzień Fałszu, lub Dzień Zdrady?
Podły układ świętują parady!
A my wciąż szukamy grobów tych WYKLĘTYCH!
NIEUGIĘTYCH, ROZSTRZELANYCH - NASZYCH ŚWIĘTYCH!
-
2011/05/08 19:11:22
Panie Marku... PIĘKNY ! Dziękuję !
-
Gość: ratujmyroja.pl, *.dynamic.chello.pl
2012/08/25 03:04:00
Witam

"Żbik", którego symboliczna tabliczka widnieje w Warszawie na Powązkach przy "Łączce", który poległ w 1952, to ten z oddziału "Rója"?

Przy okazji zapraszam do aktywności w akcji, której adres mam w niku www.ratujmyroja.pl Kończymy pierwszy część realizacji filmu Historia Roja, ale brakuje jeszcze 71.000 zł. Na stronie jest podany nr. konta. Serdecznie dziękuję wszystkim darczyńcom.

Pozdrawiam
-
Gość: , *.ip4.artcom.pl
2012/09/11 11:59:43
Serdecznie dziękuję . Pozdrawiam .
-
2012/12/24 20:10:01
choć mieszkam na emigracji to dzeki takim ludziom jestem dymny że jestem Polakiem, moim marzeniem jest by moje dzieci brały przykład z takich bohaterów i by te trzy słowa BÓG HONOR OJCZYZNA zawsze w swoich sercach nosili
-
Gość: lord, *.dynamic.chello.pl
2013/05/24 21:39:02
A kto dzisiaj, mówiąc delikatnie udzieli nagany...
-
Gość: janka, *.ip.telfort.nl
2013/11/13 20:52:09
podziwiam takich mężczyzn.Podziwiam takich patriotów,gdzie od życia swojego wybierali wolność Polski.
-
2014/11/13 22:36:07
Cześć pamięci wszystkich zołnierzy Polskich ,którzy oddali krew za ojczyzne Piastów.
szukam filmu "Historia Roja" na jakimkolwiek nosniku ,jakakolwiek kopia, wyswietlanego na zamknietych pokazach.niestety nie bylem na zadnym.Ubolewam jako obywatel (II kategorii ale obywatel jednak RP) ze prezydent kraju mego zaledwie 2 słowa poświęcil na apelu Poleglych w Dzien Swieta Niepodleglosci 11.XI .2014,"podziemiu antykomunistycznemu".Takim Ludziom jak gen.Nil. Pilecki, Rój,Rusal,chwalony przez Churchilla samego.... a obecnosc Hanny G W ktora nie wiem czy wreszcie zadbala o Redute Ordona ....Bede wdzieczny za "Historie Roja"
india_rav@wp.pl
-
2015/01/24 07:05:55
moim bohaterem zawsze byl i bedzie roj i jego zolnierze.wieczny odpoczynek racz im dac Panie
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/06/22 18:54:15
Dziękuje za wspomnienie tamtych trudnych lat. Bratanica Jana i Antoniego Smolińskich z Pniewa Wielkiego.
-
Gość: Gromith, *.adsl.inetia.pl
2015/12/20 22:54:43
Władysław Nasierowski został zastrzelony przed swoim domem w Strusinku. Do dziś dnia są tam dziury po kulach w drewnianych belkach ściany frontowej domu. Znam osobiście wnuka Nasierowskiego. Sam Nasierowski strzelał do wielu figurek i krzyży. Do dziś można zobaczyć krzyż przestrzelony kulami na rogu zagajnika pomiędzy Gołotczyzną i Bieńkami. Znam rodzinę Nasierowskich od dziecka. Po tym wydarzeniu zostali zepchnięcia na margines. Syn Nasierowskiego i jego wnuk to jednak dobrzy ludzie. Słyszałem o ich historii z wielu ust i różnie ludzie o tym mówią ale kara śmierci za jego przewinienia to mimo wszystko zbyt dużo. Dziś wnuk jest wrakiem człowieka, podobnie jak i syn Nasierowskiego i większość rodziny. Żyli z piętnem i żyją po dziś dzień
-
2015/12/21 08:10:31
Jakoś mnie zbytnio nie wzrusza los rodziny Nasierowskiego, bo za PRL, przez 40 lat, czerpali zapewne (jak większość rodzin zlikwidowanych przez podziemie aparatczyków komunistycznych) spore profity jako członkowie rodzin tych, co zginęli - jak to zwała czerwona nomenklatura - w walce o "utrwalanie władzy ludowej" (sam znam takich kilku). Pisze pan, że "kara śmierci to mimo wszystko zbyt dużo"... Hmm, proszę raz jeszcze przeczytać poniższy fragment:
"[...] 8 czerwca 1947 roku w miejscowości Strusin powiat Ciechanów patrol Roja wykonał wyrok śmierci na sekretarzu Komitetu Gminnego PPR w Sońsku, Władysławie Nasierowskim. Nasierowski był aktywnym działaczem partii. Chciał zlikwidować kościoły i zrobić z nich teatry lub muzea. Wypowiadał się także za unicestwieniem księży i panów". W miejscowości Bieńki gmina Sońsk strzelał nawet do figurki Matki Boskiej. Kilkakrotnie ostrzegany przez podziemie, aby zaprzestał swej działalności, nie usłuchał i musiał zginąć.[...]"
Czy uważa pan, że w warunkach powojennego komunistycznego terroru kara śmierci wymierzone przez podziemie, po kilkakrotnych ostrzeżeniach, dla kogoś kto wzywa publicznie do "unicestwienia księży i "panów"", strzela i likwiduje świętości, niewykluczone, że również donosił i prześladował sąsiadów z racji posiadanej władzy, to "zbyt dużo"?! A cóż mieli zrobić partyzanci? Założyć "komitet obrony demokracji" i protestować z transparentami? Proszę wybaczyć ten sarkazm, ale zajmuję się tematem od 15 lat i w tym czasie zdążyłem poznać wielu członków rodzin zabitych partyzantów i to, co ci ludzie przeżyli przez pół wieku z rąk komunistycznych bandytów tylko za to, że byli rodziną walczących o wolna Polskę, pozbawiła mnie całkowicie empatii i wrażliwości na losy ich oprawców czy rodzin tychże oprawców. Może trzeba rozejrzeć się dokładniej wokół siebie... zapewne znajdzie pan wówczas rodzinę jakiegoś zabitego członka podziemia, choćby z oddziału "Roja", której los do dzisiaj jest nie do pozazdroszczenia i to tym o wiele bardziej warto się wzruszyć niż Nasierowskimi. Stare ludowe przysłowie mawia, że "Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy"... może faktycznie coś w tym jest. Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt :-)
-
2015/12/21 21:53:27
Szanowny Panie, jestem mieszkańcem Północnego Mazowsza od prawie 40 lat. Mam wykształcenie historyczne. Znam opowieści o Nasierowskim z pierwszej ręki. Nie zamierzam go wychwalać. Moim zdaniem zdecydowano się go zlikwidować z innych przyczyn. Został rozstrzelany dla przestrogi, na co wskazywało tu wielu członków antykomunistycznego podziemia. Partyzantka była tu bardzo rozwinięta. Dla mnie to była pokazowa egzekucja. Moja rodzina wycierpiała ogrom nieszczęść w czasie II wojny światowej, zarówno od hitlerowców jak i komunistycznej władzy i jestem ostatnim, który stanąłby w ich obronie. Nasierowskim po zlikwidowaniu Władysława nie żyło się wcale lepiej. Nie czerpali jakichkolwiek profitów a okoliczna ludność ich napiętnowała. Z tym piętnem żyje do dziś wnuk i prawnuki. Żyją w biedzie i poniżeniu tak samo jak wielu potomków rodzin partyzantki antyhitlerowskiej i antykomunistycznej, a w gminie Sońsk jest ich bardzo wielu. Na stacji w Gołotczyźnie wysadzono również pociąg z UB-kami co skończyło się represjami okolicznej ludności. Historia tu nie jest łatwa ale wielu już w nią wrosło. Dla mnie dużo lepszym pomysłem byłoby oślepienie Nasierowskiego i niechby sobie dokonywał żywota w ciemnościach. Byłby tak samo bezużyteczny dla partii, a żywy byłby lepszą przestrogą dla innych. Od ludzi tu mieszkających wiem doskonale, że nikt go tu nie darzył szacunkiem i posłuszeństwem. Zastrzelenie go jednak na oczach małoletnich dzieci było jednak dla mnie wykonaniem wyroku na sposób oprawców. A obciążanie dzieci i wnuków za winy ojca i dziada jest po prostu głupie. Syn miał kilkanaście lat a wnuka nie było jeszcze na świecie. Jednakże każdy ma prawo do własnych opinii. Jego potomkowie w każdym razie w partii nie działali, a bieda w '47 nie szczędziła nikomu. Oprawców mi nigdy nie jest żal i sam bym nawet okiem nie mrugnął wykonując wyroki ale dzieci i wnuki są niewinne i o tym należy pamiętać. Rój był niewątpliwie odważnym i niezłomnym człowiekiem. Ja w to nie wątpię ale strzelanie do ojca w obecności dzieci nie było z jego strony przemyślanym posunięciem. Upodobnił się tym do swoich katów. Lepiej byłoby gdyby go wyprowadził do pobliskiej olszyny i wykonał wyrok. Takie jest moje zdanie
-
2015/12/21 23:07:31
Pisze pan, że "Rój" wykonał wyrok na zdrajcy "na sposób oprawców", a jednocześnie uznaje, że lepiej by było gdyby go oślepili (czyli co - wyłupili mu oczy?!). To dopiero byłoby okrucieństwo i jakim trzeba byłoby być zimnym sadystą, by coś takiego zrobić, nie wspominając już jaka to woda na młyn komunistycznej propagandy, która i bez tego wypisywała o podziemiu, że torturują, wykłuwają oczy, rąbią siekierami, palą żywcem, itp. idiotyzmy. Zgodzę się, że strzelanie do ojca w obecności dzieci nie było do końca przemyślanym posunięciem (choć rozumiem, że w czasie "pożogi" często bardzo trudno o empatię) i można to było wykonać inaczej (ale tylko ze względu na dzieci), niemniej jak pan napisał - każdy ma prawo do własnych opinii - więc co do reszty pozwolę sobie pozostać przy swojej.
-
Gość: floyd, *.ip.telfort.nl
2016/02/20 15:55:29
Dzięki za przypomnienie historii bohaterów, ale nazywanie ich "partyzantami" jest nie na miejscu, zważywszy iż walczyli oni z czerwoną zarazą w mundurach Wojska Polskiego. Pozdrawiam
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2016/03/17 20:08:35
Cześć Jego Pamięci.Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie.