Zapomniani Bohaterowie

Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" (1925 - 1951) - część 6
W nowy, 1951 rok żołnierze „Roja” weszli z niebywałą fantazją. Obiektem ich brawurowej akcji ekspropriacyjnej stał się Bank Spółdzielczy w Nasielsku. 15 stycznia 1951 r. dwuosobowy patrol z tego oddziału, w mundurach pod płaszczami, w biały dzień wszedł do banku i zabrał 46 512 zł. Odsłaniając mundury, partyzanci powiedzieli pracownikom: „Nie bójcie się, my jesteśmy z partyzantki [...] macie dzwonki alarmowe, więc możecie dzwonić. My będziemy w mieście jeszcze godzinę.”
Następnego dnia jedna z grup operacyjnych ścigająca partyzantów po akcji na bank w Nasielsku, złożona z plutonu KBW i pracowników UBP, dopadła partyzantów w wiosce Toruń (pow. pułtuski). Doszło do potyczki, jednak partyzanci zdołali oderwać się od pościgu.

Pierwszy z lewej sierż. Ildefons Żbikowski "Tygrys", trzeci st. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój".

30 stycznie we wsi Kalinówka (gm. Somianka, pow. pułtuski) patrol „Roja” zatrzymał poborcę podatkowego Stefana K. (członka PZPR), który w towarzystwie dwóch pracowników administracji terenowej ściągał od rolników zaległe podatki. Ponieważ Stefan K. wyparł się przynależności do partii, „Rój” puścił go wolno.
9 lutego 1951 r. w gospodarstwie Tadeusza Skoczylasa, we wsi Ostaszewo (pow. pułtuski), patrol „Roja” zlikwidował funkcjonariusza MO Jerzego Lachowskiego, członka PZPR. Po tej akcji Skoczylas zbiegł do partyzantki, przybierając pseudonim „Kot”. Jego oraz Stanisława Tadżaka „Wilka” UB objęło rozpracowaniem agenturalnym o kryptonimie „Rozbitki”, co w niedługim czasie zakończyło się dla „Wilka” tragicznie.

Resort bezpieczeństwa nie dawał ciągle za wygraną i działania operacyjne mające doprowadzić do likwidacji „Roja” i jego ludzi zataczały coraz szersze kręgi. Liczbę agentów i informatorów skierowanych przez UBP do rozpracowania pozostałości jego oddziału można obliczać na kilkaset osób. Większość z nich była zmuszana do współpracy groźbą i szantażem. Zwerbowano tą drogą m.in. agentkę „Magdę”, córkę państwa Burkackich ze wsi Szyszki, u których „Rój" często bywał. „Magda” utrzymywała stały kontakt z „Rojem”, darzącym ją szczególnym zaufaniem i uczuciem – kilkakrotnie prosił ją o rękę. Funkcjonariusze UBP pisali w raporcie, że agentka „Magda” „zdecydowała się oddać „Roja”, mając ku temu szerokie możliwości, ponieważ „Rój” darzy ją kompletnym zaufaniem, co świadczy o tym, że stawiał jej kilkakrotnie propozycję wyjścia za mąż i wstąpienia do bandy”.
Jej rodzice zostali aresztowani przez UB i skazani na karę 6 i 8 lat więzienia. 13 kwietnia 1951 roku wróciła ona z Warszawy, być może była na UB. Według powszechnej opinii pracownicy UBP za wydanie „Roja” obiecali jej zwolnienie rodziców z więzienia, skazanych za współpracę z partyzantami. Wracając ze stacji kolejowej do domu wstąpiła do sąsiadów. Tutaj przyszedł także jej brat, powiedział, że „Rój” z „Mazurem” są u nich w domu i wyszedł. Po krótkim czasie także i ona wyszła. Nie wiadomo tylko czy widziała się z „Rojem” czy nie. Pewne jest, że poszła do nauczycielki i wzięła od niej rower. Pojechała do miejscowości Gzy, około 8 km od Szyszek i tam zameldowała o miejscu kwaterowania „Roja”.

Gospodarstwo Burkackich w kolonii Szyszki, ostatnie miejsce schronienia Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja" i Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".

Szopa, w której znajdowała się kryjówka "Roja" i "Mazura".

W wyniku tego donosu 13 kwietnia 1951 r. „Rój”, który przebywał wówczas wraz z Bronisławem Gniazdowskim „Mazurem” w gospodarstwie Burkackich we wsi Szyszki (gm. Kozłowo, pow. pułtuski) został otoczony. W akcji brało udział 270 żołnierzy z I Brygady KBW i nieustalona liczba funkcjonariuszy UBP i MO. Gospodarstwo zostało otoczone potrójnym pierścieniem tyraliery. Akcję grupy operacyjnej wspierał samolot zrzucający flary oświetlające teren. Po kilku godzinach od rozpoczęcia akcji obaj wyszli z ukrycia i podjęli próbę przedarcia się przez kordon przeciwnika. Padli w krzyżowym ogniu broni maszynowej.
Z raportu dowództwa I Brygady KBW z likwidacji st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewicza „Roja” i st. strz. Bronisława Gniazdowskiego „Mazura” w dn. 13 kwietnia 1951 r., wnioskować można, że jeden z partyzantów, ciężko ranny, w momencie zbliżania się do niego grupy operacyjnej popełnił samobójstwo.

Bronisław Gniazdowski "Mazur" i Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój", polegli 13 IV 1951 r. w kolonii Szyszki - zdjęcie wykonane przez UB.

A tak wyglądało to w świetle raportu KBW:

Ściśle tajne
Egz. nr 1


Opis
akcji operacyjnej przeprowadzonej w dniu 13 IV [19]51 r. przeciwko bandzie „Roja" w m. kol[onia] Szyszki (4389)

1. Wiadomości o bandzie
Według danych PUBP Pułtusk w m. kol[onia] Szyszki (4389), gm. Kozłowo, pow. Pułtusk przebywa bandyta „Rój” i „Mazur”, uzbrojeni w jeden LMG-42 i 2 pistolety, umundurowani po wojskowemu.
2. Sity pododdziału
3 komp[ania] Spec[jalnego] Baonu w sile 66 ludzi (kpt. Kiziński) oraz jeden plut[on] fizylierów Specpalnej] Kompfanii] Specjalnego] Baonu w sile 30 ludzi, który został przysłany z m[iejsca] p[ostoju] G[rupy] Operacyjnej] „R". 1 i 2 komp[ania] Spec[jalnego] Baonu w sile 170 ludzi (kpt. Goraj), które przybyły na miejsce działań o godz. 21.40.
[...]
5. Decyzja
Na podstawie uzyskanych danych Dowódca Spec[jalnej] Grupy kpt. Kiziński zdecydował siłą 58 ludzi okrążyć melinę, natomiast 12 ludzi pozostawić jako odwód. Jako grupę szturmową użyć plut[on] fizylierów Spec[jalnej] Komp[anii] Spec[jalnego] Baonu w sile 30 ludzi (który miał przybyć na miejsce działania).
6. Przebieg działań
Dnia 13 IV [19]51 o godz. 17.30 dowódca specjalnej grupy kpt. Kiziński otrzymał wiadomość od szefa PUBP Pułtusk, że banda „Roja" w sile 2 przebywa w m. kol[onia] Szyszki (4289-c), gm. Kozłowo, pow. Pułtusk. Po otrzymaniu wiadomości o przebywaniu bandy natychmiast o powyższym powiadomiono Sztab G[rupy] O[peracyjnej] „R", prosząc o udzielenie pomocy.
W międzyczasie dowódca komp[anii] ppor. Światłowski przygotował pododdział do działań, o godz. 17.40 - 3 komp[ania] w sile 66 ludzi + 1 r[adio]st[acja] i 2 psy służbowe (kpt. Kiziński) z m. Pułtusk przez m. Przewodowo (4397) wyjechała 3 samochodami do m[iejsca] rozładowania Żebry-Folbogi (4392). Po przybyciu do m. Przewodowo (4397) d[owód]ca spec[jalnej] Grupy spotkał się z szefem PUBP, gdzie dokładnie uzgodniono sytuację. Po osiągnięciu m. rozładowania o godz. 18.10 kompania szybkim marszem, omijając zabudowania, osiągnęła m. Dziarno (4291-c), skąd udała się w kierunku zachodnim, kontynuując marsz lasem, gdzie o godz. 18.40 osiągnięto podstawę wyjściową na skraju lasu koord[ynaty] (4289-a-c). Na podstawie wyjściowej d[owód]ca kompanii ppor. Światłowski przystąpił do okrążania 3 zabudowań 2 grupami.
Pierwsza w sile 28 ludzi (kpr. Osioł) z zadaniem okrążenia zabudowy od strony północnej (jak na szkicu nr 1). Druga grupa w sile 28 ludzi (kpr. Szczepaniak) z zadaniem okrążenia meliny bandyckiej od strony południowej. Obie grupy o godz. 19.00 nawiązały styk w rejonie załamania rowu (4288-b). Odwód w sile drużyny znajdował się na skraju lasu (4289). W trakcie okrążania z zabudowania wyjechała furmanka i rowerzysta, udając się w kierunku m. Szyszki (4389-a).
Furmankę i rowerzystę zatrzymano, kierując ich na S[tanowisko] D[owodzenia] d[owód]cy. Po zakończeniu okrążania przeprowadzono dodatkowe rozpoznanie, w wyniku którego stwierdzono, że bandyci znajdują się w zabudowaniu, które jest położone na zachód od drogi (4289) polnej prowadzącej z m. Szczegocin (3489) do m. Szyszki (4489). Na podstawie uzyskanych danych d[owód]ca kompanii zacisnął obstawę jak na szkicu, wariant drugi, o godz. 19.20. Z powodu małej siły wojska i zapadającego zmroku kpt. Kiziński zdecydował nie likwidować bandytów do chwili przybycia Spec[jalnego] Baonu z m. Przasnysz, d[owód]ca którego (3 kpt. Goraj) został powiadomiony o godz. 19.00 przez r[adio]st[ację] o znajdowaniu się bandy „Roja" w okrążeniu. Pierwsza i druga kompania Spec[jalnego] Baonu w sile 170 ludzi (kpt. Goraj) o godz. 19.30 wyjechała z m[iejsca] p[ostoju] G[rupy] Operacyjnej] R-2, wymienione pododdziały na miejsce działań przybyły o godz. 21.40, gdzie d[owód]ca Baonu po zapoznaniu się z sytuacją zdecydował przybyłym wojskiem wzmocnić obstawę przez wstawianie żołnierzy w luki poprzedniej obstawy, cały rejon okrążenia podzielić na cztery odcinki dowodzenia, do likwidacji bandy przystąpić z nastaniem dnia. Siłą pierwszej kompanii uzupełnić obstawę od strony północnej, drugą kompanią natomiast od strony południowej, jeden pluton specjalnej kompanii pozostawić jako odwód.
O godzinie 23.00 w zabudowaniu, w którym przebywała banda, zaobserwowano podejrzane ruchy, po czym zauważono szybko zbliżających się dwóch bandytów w kierunku prawego skrzydła północno-zachodniej części obstawy. Na odległość 40-50 m strz. Mrożek Zdzisław i strz. Lorec Bronisław, zauważywszy zbliżających się bandytów, z pm-ów otworzyli seryjny ogień, po strzałach tych usłyszano jęki bandytów. Ta część obstawy, która w tym czasie zauważyła bandę, otworzyła po nich ogień. Na rozkaz d[owód]cy baonu ogień przerwany, który trwał od trzech do czterech minut. W dalszym ciągu teren oświetlono rakietami w celu zorientowania się w sytuacji, w tym czasie zauważono w odległości około 45 metrów ustawiony na nóżkach rkm i skierowany lufą w kierunku obstawy oraz leżących obok niego dwóch bandytów.
Słysząc jęki, dowódca batalionu kpt. Goraj zdecydował: wysłać grupę w sile trzech ludzi + pies służbowy (ppor. Światłowski) w celu ujęcia jeszcze żywego bandyty. W czasie zbliżania się grupy do rannego usłyszano z ich strony pistoletowy strzał, dowódca baonu, licząc się ze stratami, na linię obstawy wycofał grupę w celu powtórnego użycia grupy i psa służbowego na dłuższej lince. Po wyruszeniu grupy oraz oświetleniu terenu rakietami zbliżająca się grupa zauważyła, że obaj bandyci są zabici (godz. 23.20). Nie ściągając przez całą noc obstawy, około godz. 6.00 dokładnie przeszukano melinę, gdzie wykryto bunkier, w którym to ukrywała się banda. Działania zakończono o godz. 7.00.
7. Wyniki akcji operacyjnej
Zabito bandytów („Rój" i „Mazur") - dwóch.
Zdobyto broni:
LMG-42 (rkm niemiecki w dobrym stanie) - jeden,
Pistolety (Parabellum i P-38) - dwa,
Amunicji różnej - 500 szt.
[...]

Szef Sztabu                                                                           Dowódca I Brygady KBW
Krzemiński                                                                            Kubaszek
mjr                                                                                     mjr
                                                                                         [...]

Źródło: CAW, 1580/75/1466, k. 39-42, oryginał, mps.


Zdjęcie pośmiertne Mieczysława Dziemieszkiewicza "Roja".

Zdjęcie pośmiertne Bronisława Gniazdowskiego "Mazura".

Jesienią 1951 roku dwaj żołnierze „Roja”, Stanisław Tadżak „Wilk” i Tadeusza Skoczylas „Kot” chcieli pomścić śmierć dowódcy. Jednak dom zdrajczyni był strzeżony i żołnierze „Roja” wpadli w zasadzkę UBP. Jak wspomina Pani Burkacka, w nocy z 19 na 20 września, zobaczyła przez okno idących w stronę domu dwóch mężczyzn [„Wilk” i „Kot”]. Nagle padł strzał i „Wilk” został zabity. Według relacji pani Burkackiej, dostał w skroń. Czy możliwe, aby trafił go któryś z żołnierzy zasadzki, nocą, z odległości kilkudziesięciu metrów? Raczej nie. Prawdopodobnie „Kot” był w zmowie z UB od czasu rozpracowania operacyjnego o kryptonimie „Rozbitki”. Podprowadził „Wilka” pod zabudowania Burkackich i tam bez trudu, z bliskiej odległości mógł go zabić. „Kot”, co prawda, został aresztowany, ale po kilku dniach zwolniono go i wrócił do pracy w gospodarstwie.

St. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz "Rój" - część 7>
Strona główna>

sobota, 14 lipca 2007, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , 160.44.247.*
2008/09/13 21:29:12
Z tego co wiem to Adam Kusz "Garbaty" żył jeszcze w latach 90-tych gdzieś na śląsku.
Przynajmniej mój ojciec widział go rannego w po tej niby ostatniej akcji.
-
2008/09/13 22:18:25
Po pierwsze: Jeśli pisze Pan o A. Kuszu "Garbatym", trzeba było zrobić to pod tekstem o likwidacji jego oddziału, a nie w artykule dotyczącym "Roja".
Po drugie: Funkcjonariusze UB, po likwidacji kpt. Zdzisława Brońskiego "Uskoka", również rozpuszczali pogłoski jakoby przeżył i nadal działał, a miało to jedynie na celu ochronę agenta, który go wydał.
Niestety, Adam Kusz zginął w jednym z pierwszych starć podczas obławy, a legenda... cóż, jak to legenda, żyje własnym życiem i przybiera często niestworzone oblicza.
A może taka pogłoska również służyła w jakimś stopniu ochronie Wacława Topolskiego - TW "Jabłońskiego", który doprowadził do likwidacji "Garbatego", a później był jeszcze wielokrotnie wykorzystywany do gier operacyjnych przeciwko podziemiu, m.in. przyczynił się do likwidacji patrolu ppor. Edwarda Taraszkiewicza "Żelaznego", ostatniego dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu WiN Włodawa, 6 X 1951 r.
-
Gość: jarek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/24 19:59:58
Chwała Bohaterom
-
Gość: , 160.44.247.*
2009/01/26 21:53:07
Jest jeszcze jeden naoczny świadek tego że "Garbaty" żył jeszcze w latach 80-tych ale nie ma sensu się o to spierać.
-
2009/01/26 23:56:04
Ponoć są też naoczni świadkowie, którzy w latach 80-tych widzieli Elvisa... ;-))
-
Gość: , 93.175.80.*
2009/02/20 13:25:09
Przeczytałam chyba kilkadziesiąt życiorysów i przeróżnych dokumentacji na tej stronie o "Żołnierzach wyklętych", o "zapomnianych bohaterach i jedno co ciśnie mi się na usta to słowo: ZDRADA! Albo wydał "Zaufany człowiek w oddziale", albo zaprzyjazniony, albo przebieraniec... naprawdę ZDRADA jest jak gangrena, która wykańcza śmiertelnie - z zaskoczenia, podstępnie - naszych BOHATERÓW. I nie wiem co jest w stanie ukoić żal po stracie tak wartościowych ludzi? Nie wiem czy to w ogóle możliwe?! I chyba zgodzić się nie mogę ze słowami przytoczonymi w "Potopie "Sienkiewicza: "a cóz to za kraj, który ma tyleż samo bohaterów co zdrajców". Prawdziwy Polak " z krwi i kości" oddawał życie za Ojczyznę bo tak rozumieł: "Bóg, Honor, Ojczyzna", konfident miał zaledwie tylko obywatelstwo polskie, byc moze nei zawsze. Gregg71 niemiej mi proszę za złe tego post'u bo nie wiem czy tu jest jego miejsce i czy w ogóle? Ale musiałam to tu i teraz napisać! Bo żal gdzieś w sercu tak ściska i cała dusza boli od strat i to w tak haniebny sposób poniesionych. I jedno co mnie tu jest w stanie pocieszyć, że ci BOHATEROWIE moze i zapomniani, "Zadeptanie", "zmieceni" z kart historii Polski ale bóg o nich nie zapomniał. Umierali jak Chrystus, wydany przez najbliższego, przez przyjaciela. Każdy ma w życiu swojego JUDASZA! Każdy. A Bóg za sprawą JUDASZOWYCH wyczynów zgromadził sobie w Niebiosach najwspanialsze wojsko, najbardziej bohaterską i brawurową armię bo ma u Swego boku "ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH"!!! Pozdrawiam Halka76
-
2009/02/20 13:33:37
Nie mam Ci za złe... wręcz przeciwnie - DZIĘKUJĘ za te piękne i wzruszające słowa !! Pozdrawiam Cię serdecznie !!
-
Gość: WINiNSZ, *.acn.waw.pl
2009/04/27 10:20:23
Przeanalizowac należy przyczyny zdrady, jedni robili to ze wzgledów osobistych np.chcieli uwolnic bliskich z więzienia, inni dla kaski ,jeszcze inni w trakcie niewyobrażalnych tortur i bólu. Niechce usprawiedliwiac zdrajców, ale pamiętajmy jak perfidny był i jest aparat UB.
-
Gość: Piotr, *.cdma.centertel.pl
2011/11/20 22:47:49
Dziękuję za tę stronę. To bardzo potrzebna inicjatywa. Serdeczne dzięki.
-
Gość: templariusz, *.esnet.pl
2016/01/09 18:33:59
Wreszcie i Wyklęci doczekali się takiej władzy patriotów, która Ich ożywi, i będą nieśmiertelnymi cieniami pośród nas. Jest już film o Roju jako typowym Niezłomnym, będzie o Wyklętych i inne.
Cześć i Chwała Bohaterom!
-
Gość: ISG, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/03/14 22:38:39
Byłem właśnie na filmie o Roju i już wiem dlaczego PISF nie chciał go dofinansować. Bo to po prostu polski film. W tym takim podstawowym znaczeniu tego słowa. Nie ma cieniowania, hamletyzowania i roztrząsania "skomplikowanej" sytuacji. Ubeków i kapusi należy rozwalać. Jest to słuszne i oczywiste. Żadnego rozmiękczania. My i oni. I to my mamy rację. Żadnych zatem kompromisów. Tylko w ten sposób można spowodować, że wśród ludności polskojęzycznej pojawi się więcej Polaków.
-
2016/03/28 01:19:08
Mam pytanie czy ktoś wie jakie były losy agentki Magdy Burkackiej i jej brata. Jakie były losy jej rodziców i czy coś o nich wiadomo , może ktoś żyje z członków tej rodziny w Szyszkach
-
Gość: Rynio, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/11/09 15:02:24
Mnie też interesuje ta kwestia. Dociekam, szukam, czytam i nie znalazłem śladu o tym. Z pewnością może o tym wiedzieć rodzina Świąteckich zamieszkała w Szyszkach ( Stefan Świątecki, Regina Świątecka, może jeszcze ktoś z ich rodziny - Karol Świątecki ps. Głóg już zmarł). Ponoć według relacji reżysera Zalewskiego agentka "Magda", czyli narzeczona Dziemieszkiewicza Marta Burkacka ze wsi Szyszki wyjechała do Australii, zaś rodzina przesiedlona w inne miejsce. Film nic o tym nie mówi, choć w ostatniej scenie pokazuje matkę Roja, Martę w ubraniu strażniczki więzienia lub urzędniczki UB oraz wojskowgo z UB. Historia natomiast nic nie mówi o tym, by tak mogło być.
-
Gość: Rynio, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/11/09 16:58:05
Witam. Słowo jeszcze o filmie Zalewskiego. Film podejmuje niezwykle ważny temat, przez tyle lat ukrywany, nie omawiany, owiany wielkim tabu z przyczyn wiadomych.
Film przywrócił pamięć o żołnierzach wyklętych, którzy byli katowani, zabijani i mordowani w czasach sowieckiej okupacji, w dalszych latach skazani w PRL na zakłamanie i zapomnienie! Od niedawna mogą liczyć na czas przywracający pamięć o bohaterach, którzy nie chcieli "nowej Polski". Niewątpliwie jednym z z tych, którzy nowych realiów nie akceptowali był Mieczysław Dziemieszkiewicz, ps. Rój, o którym opowiada film Zalewskiego oraz o jego kolegach. I wielkie dzięki za ten film.

Ale jest moje i nie tylko ale...

Film o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu w wolnej Polsce powinien być zrobiony z większym rozmachem, być filmem z górnej półki, by móc się nim chwalić i pokazywać tamten ponury czas i bynajmniej nie tylko w Polsce. Można było poczekać może jeszcze z dwa lata, przekonać decydentów do większych funduszy i większej akceptacji politycznej. A czy teraz nie można mieć wątpliwości, czy film "Historia Roja" jest wielkim dziełem?

Z jednej strony tak, z drugiej wiele brakuje, bo dużo historyków ( i co ciekawe wielu z IPN) zarzuca filmowi, że fikcja miesza się z prawdą - tym bardziej w sytuacji, gdzie na początku filmu czytamy - sprawa dotyczy filmu opartego na faktach. Historycy, badacze, krytycy mówią, piszą, że "Historia Roja" przeplata fikcję i prawdę historyczną, a takie połączenie nie jest korzystne. Prawda historyczna oddana jest na tej stronie i jej oraz innym źródłom należałoby się trzymać. A fikcji jest tutaj za dużo i nie potrzebnie:

1/ Mieszkałem wiele lat w Przasnyszu i wiem, że atak na Komitet Powiatowy PPR w Przasnyszu, który zaczyna się sekwencją zastrzelenia dwóch ludzi wychodzących z budynku, po czym partyzanci wpadają do tego budynku, strzelanina, z dziesięć osób po stronie ludzi z tego budynku ginie - jest fikcją, bo w rzeczywistości do takiej akcji doszło, tylko ona wyglądała w ten sposób, że w centrum miasta z mocy wyroku sądu podziemnego zastrzelono sekretarza powiatowego PPRu, chciano zastrzelić funkcjonariusza UB, zastrzelono komendanta milicji;

2/ Nie było akcji z nieudanym odbijaniem rodziny Roja;

3/ Nie było sceny z nieudanym odbijaniem Makowa, nie było sceny z akcją na pociąg i likwidacją sądu;

4/ Kadr, gdy młody podoficer zwraca się do oficerów, do swoich dowódców, po imieniu, pijąc przy nich alkohol z butelki takie rzeczy się nie zdarzały;

5/,6/... itd.

Kadrów fikcyjnych jest sporo, których nie ma odbicia w rzeczywistości, albo jest bardzo dalece zniekształcone. Wierności faktografii jest w filmie niezwykle mało. Na film, który podaje w tytule, że jest historią Roja jest stanowczo za mało. Czy w ogóle reżyser zajrzał na tą stronę, chociażby do opisu śmierci Roja i jego kolegi z 13 kwietnia, czy też innych zdarzeń zaprezentowanych na tej stronie? Elegia o śmierci Roja i to w reżyserii tego samego reżysera, Zalewskiego, też warta była przypomnienia sobie i oddania tamtych faktów do filmu z 4 marca 2016r.

Co do Marty Burkackiej, to chodzi ponoć o Kanadę, a nie Australię. Przynajmniej tak podaje reżyser filmu. Ogólnie film dobry, wartościowy, potrzebny, choć można byłoby go zrobić chyba lepiej, chociażby w kontekście faktów...
-
2016/11/09 17:52:28
@Rynio: Dziękuję za dobre słowo na temat poziomu merytorycznego mojej strony :-) A co do Pańskiej opinii i "niedomagań" filmu "Historia Roja" - pełna zgoda. Polecam uwadze lekturę bardzo interesującej dyskusji (poniżej załączam link), która nawiązuje do Pańskiego zdania o filmie. Obszerny materiał, ale bardzo ciekawy i warto poświęcić czas, by zobaczyć jak historycy znający doskonale dzieje Mieczysława Dziemieszkiewicza "punktują" niedociągnięcia i przekłamania, które ciężko jest obronić stronie przeciwnej. Pozdrawiam, Grzegorz Makus
Link do dyskusji: wpolityce.pl/polityka/130086-niezwykle-ciekawa-debata-dwuglos-o-filmie-jerzego-zalewskiego-historia-roja