Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Por. Jan Leonowicz „Burta” (1912-1951) - część 2/2
9 lutego 1951 r. Jan Leonowicz „Burta”, nieświadomy śmiertelnego zagrożenia, przyszedł na spotkanie do szkoły w Nowinach. Gdy zbliżył się do okien, ubowcy próbujący go aresztować, krzyknęli: Stój, ręce do góry. „Burta” nie miał szans, ale nie zamierzał się poddać. Próbował chwycić za automat, ale ubecy, znajdujący się z boku, w szopie, otworzyli ogień z broni maszynowej, zabijając go na miejscu. Tak zginął jeden z ostatnich dowódców oddziałów leśnych Okręgu Zamojskiego WiN i jeden z najdłużej walczących żołnierzy antykomunistycznego podziemia w powojennej Polsce – por. Jan Leonowicz „Burta”.

Zwłoki Jana Leonowicza "Burty" na dziedzińcu tomaszowskiego PUBP, luty 1951 r.

Ten niewątpliwy sukces zwyrodnialcy z UB świętowali w swoisty sposób. Wystawili oni zwłoki „Burty” i „Skalskiego” na widok publiczny. Dwa tygodnie (sic!) leżały one przed budynkiem PUBP w Tomaszowie, a ubowcy z tego urzędu zachęcali, a nawet zmuszali ludzi do oglądania poległych partyzantów. Potem zwłoki pogrzebano najprawdopodobniej na dziedzińcu PUBP lub na nowym cmentarzu przy drodze do Zamościa.
2 XI 1991 r. we Wrocławiu rodzina dokonała symbolicznego pochówku. Jan Leonowicz ożenił się z Ludwiką z d. Lancmańską. Miał córkę Barbarę, obecnie pracownika naukowego Uniwersytetu Wrocławskiego.
Dnia 7 kwietnia 2009 r.  Prezydent RP Lech Kaczyński przyznał por. Janowi Leonowiczowi "Burcie", pośmiertnie, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski - Polonia Restituta, który uroczyście przekazał Jego córce Wojewoda Wrocławski Marek Skorupa.

Zespół trzech budynków tomaszowskiego PUBP (widok od podwórza). W głębi, po drugiej stronie ulicy - tzw. "Cybulówka" - przedwojenna willa lekarza Cybulskiego. Z prawej na pierwszym planie - areszt UB. Z lewej budynek sądu. Na podwórzu zrzucano zwłoki zabitych w akcjach UB, w tym także członków UPA. Tu leżało przez dwa tygodnie ciało "Burty".

Ubowcy mieli nadzieję, że zabicie dowódcy doprowadzi do rozpadu oddziału. Dlatego też zorganizowano wielką obławę, której celem było wyłapanie rozproszonych partyzantów. Nie przyniosła ona jednak oczekiwanych efektów.

Jan Turzyniecki „Mogiłka” przejął dowództwo, a jego zdecydowana postawa pozwoliła mu zaprowadzić dyscyplinę wśród załamanych śmiercią „Burty” żołnierzy. Partyzanci przetrwali wielką obławę pod podłogą domu Czupryma w Wierszczycy. Kiedy UB, MO i KBW zakończyło przeczesywanie okolicznych wsi i lasów, „Mogiłka” zarządził, że przez zimę partyzanci mają ukrywać się pojedynczo, a po Wielkanocy oddział wznowi działalność.

Jan Turzyniecki "Mogiłka"

Pierwszą akcją wykonaną po śmierci „Burty” było zlikwidowanie, 22 maja 1951 r. sekretarza gminnego PZPR w Jaraczowie. 7 czerwca dwuosobowy patrol MO zaskoczył ukrywających się w domu Wojciecha Kamińskiego, we wsi Typin partyzantów: Ryszarda Ciszewskiego „Makarona” i Bronisława Pitułę „Ojca”. Doszło do wymiany ognia, w wyniku której zginęli „Makaron” i komendant MO z posterunku w Majdanie Górnym. „Ojciec” uciekł ze wsi i dołączył do „Mogiłki”.

Jan Turzyniecki "Mogiłka", dowódca oddziału po śmierci "Burty"

19 V 1951 r. „Mogiłka” w towarzystwie trzech swoich żołnierzy „złożył wizytę” mieszkającym w Czartowszczyku: członkowi PZPR, sołtysowi Bronisławowi Pardzie i aktywiście partyjnemu Malickiemu. Partyzanci ostrzegli ich, że jeśli dalej będą krzywdzić ludzi, to spotka ich kara. 27 VII kilku żołnierzy oddziału pod dowództwem „Paska” przeprowadziło rekwizycję u Karola Pasierbskiego, Andrzeja Późniaka, Antoniego Czyża i Jana Kudełki we wsi Wieprzów. Miejscowość ta była typowana na spółdzielnię produkcyjną. 17 IX „Mogiłka” i jego ludzie próbowali zabrać towary z GS w Wiereszczycy. W tym celu podłożyli ładunki wybuchowe pod mur budynku i wysadzili kawałek ściany, jednak prawie natychmiast zjawili się milicjanci i partyzanci niczego nie wzięli. 8 X 1951 r. podwładni „Mogiłki” zlikwidowali sekretarza POP PZPR z Żulic, gmina Telatyn, Jana Loda. Oddział „Mogiłki” w 1951 r. stracił dwóch żołnierzy. W maju został aresztowany Czesław Skroban „Mały”, a w czerwcu poległ Tadeusz Swatowski.

Czesław Skroban "Mały" - żołnierz "Burty" (trzykrotna kara śmierci, zamieniona na dożywocie)

W grudniu 1951 r. „Mogiłka” podzielił swój oddział i nakazał partyzantom ukrywanie się parami. Miało to utrudnić poszukiwania, prowadzone przez funkcjonariuszy UB i MO. Nie uchroniło to oddziału przed stratami. 13 lutego 1952 r., w bunkrze leśnym koło Osuch, złapany został „Ojciec”, a 16 lutego Władysław Klim „Gliwa”. Od tego czasu działalność partyzantów ograniczała się do bezustannego ukrywania się, a kolejne operacje UB doprowadziły do całkowitego rozbicia oddziału. Jeszcze w lutym 1952 r. aresztowani zostali Adolf Momot, Jan Rulewicz, Hieronim Kowalski, Mieczysław Malec, Antoni Maryńczak „Motylewski” i Wacław Kaszycki. W tym samym miesiącu funkcjonariusze UB zabili Jana Gorączkę „Lonta”. W lipcu 1952 r. poległ Gustaw Dziuba, a 30 września zostali otoczeni we młynie w Przewodowie Bolesław Ożóg „Orzeł”, Stanisław Samiec „Pasek” i Stanisław Bednarczyk. Nie przyjęli walki i podjęli próbę ucieczki. Po przebiegnięciu kilkunastu metrów Ożóg padł martwy, ciężko ranny Samiec został ujęty i po kilkunastu dniach zmarł w więzieniu na Zamku w Lublinie. Bednarczyk otrzymał postrzał w kolano i także został ujęty. Skazany został na karę śmierci, z czasem zamienioną na dożywocie.
Stanisława Rogowskiego i dowódcę najdłużej działającego na Zamojszczyźnie oddziału, Jana Turzynieckiego „Mogiłkę”, aresztowano dopiero pod koniec 1953 roku.

Stanisław Rogowski - żołnierz "Mogiłki" (fot. z lewej), skazany na wieloletnie więzienie. Fot. z prawej - Stanisław Bednarczyk - żołnierz "Burty" (trzykrotna kara śmierci, zamieniona na dożywocie)

Dnia 11 października 1953 r. na kwaterze we wsi Siemnice zostali otoczeni przez wojsko. Podczas walki i próby przebicia się z obławy zostali ciężko ranni i dopiero wtedy ubekom udało się ich aresztować. „Mogiłka” skazany został na trzykrotną karę śmierci oraz na łączną karę 405 lat więzienia. Ułaskawiony na dożywocie, opuścił więzienie po Październiku 1956 r.

Po fizycznym unicestwieniu większości członków oddziału „Burty” i osadzeniu w więzieniach pozostałych, praktycznie ustała na Zamojszczyźnie czynna walka, umilkły strzały w tamtejszych lasach.
Na wolności wciąż jednak pozostawał nieuchwytny „Wrzos” - Stefan Kobos, ostatni komendant tomaszowskiego obwodu WiN. Urodził się w Maniowie w powiecie Dąbrowa Tarnowska. W chwili aresztowania liczył już 56 lat. W tym wieku nie sypia się już pod świerkiem, w słoty i chłody, nie przemierza się dziesiątków kilometrów bezdroży, nie mieszka się ziemiankach, których ściany ociekają wodą skroploną z oddechów...

Stefan Kobos - późniejszy dowódca tomaszowskiego obwodu WiN, lata 30-te.

Swoją walkę o Polskę, „Wrzos” rozpoczął jako legionista Józefa Piłsudskiego w szeregach II Litewsko-Białoruskiej Armii, dowodzonej przez generała Żeligowskiego. Walczył o Wilno. Dwadzieścia lat później dzielił losy wrześniowych rozbitków – klęskę nad Sanem. Wraz z żoną na krótko osiada w Brzezinach w powiecie Tomaszowskim. Ta wieś okaże się jego najwierniejszym matecznikiem – tam też zostanie namierzony przez szpicli w 1956 roku.

Przez cały okres niemieckiej okupacji czynnie walczył i konspirował. W 1946 r., jego ówczesny dowódca Kazimierz Kostecki „Kostek” mianował go dowódcą II kompanii, liczącej wówczas 27 ludzi. Dokładnie 10 lat później, w gronie aresztowanych za udzielanie pomocy, tak długo nieuchwytnemu „Wrzosowi”, znaleźli się m.in. ci sami żołnierze, z tejże II kompanii, którymi wówczas dowodził. Konspiracyjna długowieczność „Wrzosa” była wynikiem nie tylko dyskrecji mieszkańców Brzezin, ale też zasad konspiracji, z żelazną konsekwencją przestrzeganych przez cały okres działalności. Prawie całkowicie zerwał kontakty z rodziną, przez którą UB próbowało do niego dotrzeć. Była to jeszcze jedna, bolesna cena konspiracyjnego żywota, jednak zasady te na długo pozwoliły „Wrzosowi” pozostawać nieuchwytnym dla tropiących go bezustannie funkcjonariuszy UB. W jednym z meldunków, oficer UB pisał:
Ludność „Wrzosa” nie chce wydać. Werbowana w tych gminach sieć sama się dekonspiruje przed Kobosem, względnie po zwerbowaniu w ogóle nie przychodzi na spotkania i unika pracowników PUBP. Kobos cieszy sie autorytetem na terenie Brzezin i Chlewisk, bo uratował ludność tych wsi przed UPA.
Niestety wielomiesięczna inwigilacja i zakrojona na szeroką skalę gra operacyjna prowadzona przez bezpiekę, dała w końcu efekty. Oprócz całej rzeszy informatorów, funkcjonariusze UB w Lublinie dotarli i zwerbowali szwagra „Wrzosa” Alfonsa Szeske, który otrzymał kryptonim TW „Szczery”. To głównie dzięki jego działaniom, dnia 21 stycznia 1956 roku Stefan Kobos „Wrzos” został okrążony w swej kryjówce w Brzezinach przez grupę operacyjną UB-KBW i aresztowany wraz z Eugeniuszem Szczepańskim „Turskim” i jego ojcem Edmundem Szczepańskim, w którego zabudowaniach się ukrywali. Jego podwładny, pełniący funkcję łącznika, Karol Żołądek, zgłosił się do UB w Lublinie 8 lutego 1956 r. i został aresztowany.

Aresztowany Stefan Kobos "Wrzos" na tle broni wydobytej przez UB z jego kryjówki.

W aktach procesowych „Wrzosa” znalazły się petycje o jego uwolnienie od mieszkańców nie tylko Brzezin, lecz również okolicznych wsi. Petycje adresowane do Władysława Gomułki napłynęły z Brzezin, Bełżca, Chlewisk, Łukawicy, Lipca, Lipska, Huty Lubyckiej. Zbiorowa lista mieszkańców Brzezin zawierała 228 nazwisk.
28 września 1956 r. na sesji wyjazdowej w Zamościu Sąd Wojewódzki w Lublinie skazał Stefana Kobosa na 15 lat więzienia, Karola Żołądka na 4 lata więzienia, Eugeniusza Szczepańskiego na 5 lat więzienia. Po zastosowaniu amnestii Szczepański został zwolniony, natomiast Żołądek i Kobos odsiedzieli swoje wyroki. Stefan Kobos wyszedł na wolność w połowie lat sześćdziesiątych.

Więzienne fotografie Stefana Kobosa "Wrzosa", 1956 r.

W sentencji wyroku skazującego „Wrzosa” na wieloletnie więzienie, znalazły się sformułowania stanowiące wyraz najwyższego, choć nie zamierzonego uznania:
Oskarżony Kobos to typ bezwzględnego kontrrewolucjonisty, to duchowy i faktyczny przywódca kontrrewolucyjnych organizacji AK i WiN i żądło zła i nienawiści ustroju socjalistycznego. Brak mu jakichkolwiek skrupułów w zbrodniczej działalności. Dał temu wyraz w 12-letniej zbrodniczej działalności. I trwał w nienawiści do ustroju socjalistycznego do ostatka, a na rozprawie mienił się żołnierzem i bohaterem, nie okazawszy skruchy.
Funkcjonariusze UB, którzy brali aktywny udział w rozpracowaniu grupy Stefana Kobosa „Wrzosa” zostali przedstawieni do premii pieniężnej i niektórzy do odznaczenia. Sukces wspomnianych funkcjonariuszy był rzeczywiście duży zważywszy na to, że przed powołaniem grupy zwerbowano około 50 osób do rozpracowania „Wrzosa” i większość z nich, jak zauważano w raporcie z dn. 26 I 1953 r. do dyrektora Departamentu III, przyznała się „Wrzosowi” do współpracy z organami bezpieczeństwa lub też nie informowała o pobycie ukrywających się z obawy przed konsekwencjami.

Prawdopodobnie najdłużej ukrywającym się człowiekiem na Zamojszczyźnie był Jerzy Sikora, żołnierz III plutonu „Burty”. Ujawnił się on po ogłoszeniu amnestii w 1956 r. Mimo tego, w listopadzie 1956 r. aresztowano go i skazano na długoletnie więzienie. Ostatni zamojski partyzant miał jednak więcej szczęścia. Wydarzenia 1956 r. zmieniły sytuację w kraju i Jerzy Sikora po kilku miesiącach wyszedł na wolność.
Ujawnienie Jerzego Sikory zamknęło ostatni rozdział zamojskiej konspiracji, która zawiązała się w 1939 r., a jej ostatni uczestnicy zostali aresztowani w 1956 roku.

Opracowano na podstawie:
  • Rafał Wnuk, Konspiracja akowska i poakowska na Zamojszczyźnie od lipca 1945 do 1956 roku, Lublin 1992,
  • Henryk Pająk, „Burta” kontra UB, Lublin 1996,
  • Jerzy Kopiński, Rozpracowanie struktur konspiracyjnych AK-WiN na przykładzie działań operacyjnych WUBP w Lublinie w latach 1944-1956 [w:] Wobec komunizmu. Materiały z sesji naukowej pt. „Lubelskie i południowe Podlasie wobec komunizmu 1918-1989”. Radzyń Podlaski,2 IX 2005,
  • Konspiracja i opór społeczny w Polsce 1944–1956. Słownik biograficzny, Tom I, Kraków-Warszawa-Wrocław 2002.
Por. Jan Leonowicz „Burta” (1912–1951) - część 1/2>
Strona główna>

piątek, 04 sierpnia 2006, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
2008/05/25 11:25:50
Wpisuję się do waszego blogu nie ku swojej - ale WASZEJ - AUTORÓW - chwale. Jesteście fantastyczni, pisząc i mówiąc o tym wszystkim. W czasach w których na zdrowy rozum mówienie o bohaterstwie AK - WIN zdawałoby się czymś zwyczajnym, wcale takim oczywistym nie jest... Oto w ubiegłym roku, na internetowych łamach "ODKRYWCY" znalazłem post "Ostatni partyzant" w którym to nazywa się żołnierzy WIN... - "BANDYTAMI". Post "wisi" od kilku lat, jednak kiedy ostro zareagowałem - dokonując wpisu pod nickiem "wylye" spotkałem się z szeregiem szykan ze strony kilku użytkowników i moderatorów (vide Woytas, Bocian) ostatecznie zamknięto mi usta banując mnie z forum dyskus. tzw czerwoną kartką. oto link do tej dyskusji www.odkrywca.pl/pokaz_watek.php?id=223386&id_forum=0#ost

Powinniśmy sobie wszyscy zdawać sprawę z jednego faktu. To, że zbrodniczy system komunistyczny mógł zaistnieć w Polsce, jest zasługą kolaborantów - polaków (przez małe "p"). To oni wysługując się sowietom (za 30 srebrników lub czasami tylko miskę zupy) w różnych UB - SB i PZPR ach, mordowali prawdziwych Polaków i grabili dziedzictwo narodowe. Dzisiaj ci pogrobowcy (lub tylko ich potomstwo - wychowane w tej polsko - sowieckiej tradycji) - ośmiela się podnosić głowę znad mogił pomordowanych bohaterów i nazywać ich "bandytami". Potrafią z właściwą tylko bolszewikom szczerością twierdzić, iż (cyt): "nie wszystko było takie złe w PRL-u"
To tak jakby uznawać humanitaryzm SS manów w hitlerowskich obozach koncentracyjnych - na zasadzie aprecjacji faktu, że przecież (jaką by ona nie była to) gorącą strawę - więźniowie dostawali i do tego, 3 x dziennie... Pozdrawiam - Jerzy Dowgalec, Tomaszów Lubelski
-
2008/05/25 11:50:27
Cytat z jednej z moich wypowiedzi z "Odkrywcy" - niech będzie on wykładnią tego - co myślę tamtych chłopcach

***
"Pamiętajcie WIN - był pomostem, pomiędzy 39r i nam współczesnymi czasami. Płomień ich zawziętości - z pewnością płonął w sercach strajkujących we Wrocławiu, ginących od kul w Gdańsku czy kopalni Wujek. Ci ludzie kilofami chcieli walczyć z hydrą... I dzisiaj, też ktoś może powiedzieć - że była to "oderwana od rzeczywistości" determinacja. Ja NIE!"
***
Wylye
-
2008/05/25 13:26:20
Piękne i mądre słowa. Dziękuję serdecznie !! A tak na marginesie: ten blog, to jednoosobowa "firma" ;-) Pozdrawiam serdecznie !!
-
Gość: cykot, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/09 18:54:34
bardzo dziękuję za informacje o" burcie".
jestem świeżo po obejrzeniu w tv. poloniii filmu o janie leonowiczu i jego żołnierzach.
jakie to przerażające,że w naszym 20-leciu wolnej polski ONI nadal są zapomniani!
co z ludnością z ich wsi,aż tak sparszywiała?
a słowa o aktywności potomków komunistów są, niestety, prawdziwe.
w warszawie nie pozwolili na kamienicy ,przy placu narutowicza, zamieścic tablicy poświęconej a.f.ossendowskiemu,bo było na niej słowo" antykomunista".
występowała przeciw wspolnota mieszkańców pod wodzą pracownicy ibl-u,doktor nauk.
okazało się,że w tym budynku mieszkają potomkowie komunistów....
film o tm pokazała tv.polonia.
tak więc te ostatnie 20 lat nie starczyło,zeby prawda wyszła na jaw,a co dopiero zwyciężyła...
tym serdeczniej dziękuję za "zołnierzy wyklętych"
-
Gość: Ameryk, 80.50.235.*
2009/05/31 09:18:04
Witam
popieram Pana ,który zwrócił uwagę że dawnych zołnierzy WIN nie powinmno nazywać się bandytami.Znam osobiście mieszkańca Tomaszowa a jest nim niejaki Roman Mucha jakiś tam artysta powiatowy ,który ma medal honorowego obywatela miasta Tomaszowa a o żołnierzach WIN mówi bandyci.Jeżeli takie medale otrzymują tacy ludzie to dokąd my zmierzamy?
-
Gość: kary, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/24 23:23:26
W całym opisie żołnierzy Burty nie znajduje się wzmianka o próbie ujęcia partyzantów Burty przez siły bezpieczeństwa, którą przeprowadzono na skraju lasu "witkowskiego" (wieś Witków w pow. hrubieszowskim) nieopodal Smoligowa, gdzie znajdowała się podziemna kryjówka. Ze względu na moją ówczesną nieletniość nie mogłem znać szczegółów tej akcji. Ale chyba nikogo nie ujęto.
-
Gość: Joanna, *.customer.tom-net.pl
2017/04/02 12:09:57
Proszę o usuniecie komentarza bezczelnego wieśniaka niejakiego M.Bednarczyka z Tomaszowa Lub który szarga pamięć mojego śp.Taty, Romana Muchy. Proszę potraktować sprawę poważnie .Mój Tatuś był człowiekiem bardzo życzliwym ludziom
zasłużonym dla miasta ,regionu ,kultury polskiej .Nie pozwolę aby taki GNOJEK wypisywał takie brednie na forum ,a pan to z chęcią opublikował.To są informacje wyssane z palca! Taki ktoś ,takie moralne zero Bednarczyk ,nie może i nie ma prawa nikogo oceniać!
-
2017/04/02 16:24:27
Szanowna Pani, niczego nie będę usuwał... Pani komentarz, przeciwko innemu komentarzowi ,bez większej argumentacji z obu stron. A co do stwierdzenia, że Pani Tatuś "był człowiekiem bardzo życzliwym ludziom, zasłużonym dla miasta ,regionu ,kultury polskiej", to akurat mało znaczące to argumenty. W moim mieście też jest taki obywatel honorowy wielce zasłużony dla miasta, regionu, sportu i młodzieży, a niedawno okazało się, że w latach 70. był tajnym współpracownikiem SB ps. "Michał", a inny wielce szacowny autorytet regionalny, i to ksiądz w dodatku, okazał się być TW "Zeus". Jak więc Pani widzi, żadne tytuły honorowe nie są tożsame ze świadectwem moralności.