Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Kpt. Jan Dubaniowski „Salwa” (1912 – 1947) - część 2
W pewnym sensie konsekwencją tego wydarzenia była jedna z najgłośniejszych akcji podziemia w województwie. Na niedzielę 31 III 1946 r. „Salwa” zamówił mszę żałobną za duszę zabitego Józefa Trutego, w kościele parafialnym w Łapanowie. Na ten sam dzień PPR-owcy zaplanowali przedreferendalny wiec propagandowy przed budynkiem szkoły powszechnej w Łapanowie. Jednym z głównych prelegentów był na nim Jan Chlebowski, kierownik Wydziału Propagandy KW PPR w Krakowie. Uczestniczyli w nim m.in. przedstawiciele bocheńskiej milicji i PUBP (razem ok. 20 ludzi) oraz I sekretarz KP PPR w Bochni Wacław Rybicki, II sekretarz KP PPR Stanisław Smajda, przedstawiciel SD z Krakowa Kwiatkowski i przedstawiciel SL Dźwigaj, wicestarosta Andrzej Burda. Odmówił udziału prezes Zarządu Powiatowego PSL Władysław Ryncarz.
Po wiecu cała delegacja wracała z Łapanowa do Bochni. Zasadzkę „salwowcy” urządzili w miejscu sprzyjającym do tego rodzaju akcji. Niecałe dwa kilometry za Łapanowem, na wysokości wsi Kobylec i Brzozowa drogę przecina rzeczka Stradomka, na której zbudowany był drewniany most. Za mostem droga wpadała w wysoki jar wyżłobiony w wapiennej skale. Jako pierwsza jechała ciężarówka studebacker z powiatowym komendantem MO w Bochni Stanisławem Gruszką i 11 ludźmi z plutonu operacyjnego KP MO. Drugi w kolejności był opel z funkcjonariuszami partyjnymi. Na końcu jechał dodge z pracownikami UBP.

Odcinek drogi z Łapanowa do Bochni, na którym żołnierze "Salwy" urządzili udaną zasadzkę na wracających z wiecu w Łapanowie komunistycznych aparatczyków i funkcjonariuszy UB i MO.

Pierwszy samochód został zatrzymany wiązkami granatów rzuconych ze skał. Jednocześnie rozpoczęto krzyżowy ostrzał wszystkich aut, przy czym samochód z ubowcami zdołał zatrzymać się najdalej od miejsca walki. Strzelanina trwała około 20 minut i – mimo rannych – zakończyła sie pełnym sukcesem partyzantów.
Z punktu widzenia UB straty były bardzo duże. Według różnych relacji i dokumentów zginęło od 7 do 10 ludzi. Wśród nich powiatowy komendant milicji z Bochni Stanisław Gruszka, funkcjonariusze bocheńskiego PUBP: Leon Piegza, Michał Stryjski, Franciszek Miałszygrosz, funkcjonariusze KP MO: Władysław Kurczab, Antoni Korta, Mieczysław Chałuda, Fryderyk Migdał (ciężko ranny, zmarł wkrótce potem). Według meldunku PUBP, oprócz tego ciężko rannych było jeszcze 10 innych osób.

Zgodnie z często stosowaną przez UB zasadą odpowiedzialności zbiorowej za poniesione straty „bezpieka” zemściła się na okolicznej ludności, głównie na działaczach PSL. Funkcjonariusze bezpieczeństwa do Łapanowa powrócili już następnego dnia, w poniedziałek 1 IV 1946 r. Zaraz po przybyciu oblali benzyną i spalili dom, stajnię, stodołę i wozownię Wojciecha Sotoły, członka Komisji Rewizyjnej powiatowego PSL, ojca Fryderyka Sotoły ps. „Jastrzyk”. Następnie aresztowano wójta Łapanowa Jana Jarotka, którego po przewiezieniu do bocheńskiego UB poddano torturom i zamęczono na śmierć. 2 IV 1946 r. jego zwłoki zagrzebano na podwórku PUBP, a do Krakowa przesłano informację, że został zastrzelony podczas próby ucieczki z UB.
Tego samego dnia aresztowano jeszcze 6 członków PSL. Działania te kontynuowano także w następnych tygodniach.
Być może ze względu na te wydarzenia, latem 1946 r. na okres mniej więcej czterech miesięcy trzon oddziału „Salwy” przeniósł się na tereny powiatu nowosądeckiego, gdzie przeprowadzał wspólne akcje z oddziałem Andrzeja Szczypty „Zenita”, który na ten czas operacyjnie podporządkował się „Salwie”. Jeszcze w czerwcu 1946 r. oddział Dubaniowskiego zdobył i spalił posterunek MO w Kamionce Małej, na północ od Limanowej. Dokonano też ataku na posterunek MO w Łukowicy.
Jesienią 1946 r. „Salwa” powrócił w dawny rejon stacjonowania, ale wydzielił z szeregów oddział Władysława Morajki ps. „Błysk”, który w ścisłym kontakcie z dowódcą, rozpoczął działalność na terenie pow. limanowskiego, jednak w grudniu 1946 r. oddział został rozbity przez UB, a jego żołnierze wraz z dowódcą – aresztowani.
Wśród akcji wówczas przeprowadzonych wymienić można kolejne rozbicie posterunku w MO w Łapanowie – 8 X 1946 r. oraz posterunku MO w Iwkowej 22 X 46 r. i rozbrojenie – niejako przy okazji - czterech żołnierzy WP z ochrony linii telefonicznej.

Coraz większa przewaga sił komunistycznych po sfałszowanych wyborach do Sejmu w 1947 r. i po rozbiciu szeregu dużych zgrupowań partyzanckich w kraju wpłynęła na decyzję „Salwy” o ujawnieniu wiosną 1947 r. Można przypuszczać, że uznał, iż w coraz trudniejszej sytuacji podziemia może to być jedyna szansa na uchronienie podkomendnych od całkowitego wyniszczenia przez „bezpiekę”. O wciąż dużym i uzasadnionym braku zaufania do komunistów świadczy fakt, że ujawniając się wraz z podkomendnymi nie oddali wszystkiej broni, część melinując na przyszłość.
14 III 1947 r. Jan Dubaniowski wraz z kilkudziesięcioma podkomendnymi ujawnił się w PUBP w Bochni. Zgodził się też na podpisanie odezwy do pozostałych w podziemiu podkomendnych wzywającej ich do ujawnienia się i złożenia broni, co zaowocowało ujawnieniem niemal wszystkich jego podwładnych.
Rachuby ujawnionych partyzantów na pozostawienie ich w spokoju przez „bezpiekę” szybko okazały się złudne. Ujawnieni partyzanci juz po kilku miesiącach byli poddawani szykanom. Wielu zapełniło więzienia i areszty. Byłych dowódców zaczęto zmuszać do bliższej współpracy z UB, w tym do tworzenia prowokacyjnych jednostek partyzanckich.

Już po kilku miesiącach okazało się, że Jan Dubaniowski, który osiadł w Krakowie, znowu musi szukać schronienia w oddziałach leśnych. W sierpniu 1947 r. w Kłaju (pow. bocheński) „Salwa” wraz z kilkoma dawnymi podkomendnymi stworzył oddział, który kontynuował działalność zbrojną. Według UB, w jego składzie oprócz Dubaniowskiego , jako dowódcy, znalazło się jeszcze sześć osób: Eugeniusz Gałat „Sęp” (z-ca dowódcy), Władysław Migdał „Ordon”, Józef Garścia „Zryw”, Zdzisław Konieczny „Ryszard”, Kazimierz Trzecki Ostoja”, Władysław Niemiec „Grab”.
W zmienionych warunkach politycznych i militarnych była to raczej grupa przetrwania niż oddział partyzancki. Pierwszorzędną potrzebą oddziału było zgromadzenie zapasów, które pozwoliłyby przetrwać zimę. Jak dotychczas prowadzono akcje rekwizycyjne przede wszystkim w sklepach i instytucjach państwowych. Jednak warunki działalności były o wiele trudniejsze niż przed rokiem 1947. Przede wszystkim UB było już strukturą silną, dysponującą o wiele liczniejszą siecią agentów i informatorów oraz w pełni kontrolowało sytuacje w terenie. Standardowa taktyka partyzancka polegająca na nieustannych zmianach miejsca pobytu oddziału okazywała się niewystarczająca. „Salwa” podjął więc decyzję przesunięcia grupy w bardziej sprzyjające partyzantce górzyste tereny Beskidu Sądeckiego.
Przemarsz w tamten rejon rozpoczęto w ostatniej dekadzie września 1947 r. 26 września partyzanci zatrzymali się na melinie w miejscowości Ruda Kameralna koło Czchowa, w gospodarstwie Jana Rysia. Partyzanci kwaterowali tam w porozumieniu z sołtysem Franciszkiem Zabrzańskim, z którym dla ochrony gospodarzy przed konfidentami i represjami UB ustalono kiedy i w jaki sposób zostanie złożony meldunek o partyzantach na milicji.
Jednocześnie „Salwa” chciał wykorzystać pobyt w okolicach przelotowej drogi Brzesko – Nowy Sącz dla dokonania kolejnych konfiskat. 27 IX 1947 r. dwaj jego podkomendni ustawili na trasie posterunek, który kontrolował przejeżdżające pojazdy i ich pasażerów. Osoby prywatne po kontroli puszczali wolno. Poszukiwali towarów albo funduszy państwowych. Cel zrealizowali, kiedy zatrzymali ciężarówkę, którą jechał Stanisław Fijałek, kierownik skupu owoców Spółdzielni Rolniczo-Handlowej z Nowego Sącza. Partyzanci skonfiskowali 286 tys. zł. Państwowych pieniędzy, a kierownika i pasażerów puszczono wolno.
Już sama akcja była dużą nieostrożnością. Popełniono także kolejne błędy. Partyzanci zamiast szybko dokonać zmiany miejsca przebywania, wrócili na kwaterę oddziału. W tym czasie Fijałek na posterunku MO w Zakliczynie złożył doniesienie o stracie przewożonej przez niego kwoty. Szybko zaalarmowane PUBP w Brzesku jeszcze tego samego dnia zorganizowało akcję pościgową i z miejsca zdarzenia ubowcy dojechali do najbliższej wsi – Rudy Kameralnej. Tam łatwo odnaleźli kwaterę partyzantów. Doszło do starcia, w wyniku którego poległ dowódca oddziału Jan Dubaniowski „Salwa”. Pozostali zdołali się wycofać pod ostrzałem i powrócili w okolice Kłaja.

Kapitan Jan Dubaniowski jako jeden z nielicznych dowódców antykomunistycznego podziemia posiada swój grób. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Zakliczynie (w powiecie tarnowskim, woj. małopolskie). Jest to miejsce jak najbardziej godne tego dowódcy... spoczywają na nim m.in. żołnierze z okresu I wojny (235 mogił pojedynczych i 2 zbiorowe), żołnierze 38 pułku piechoty WP z kampanii wrześniowej 1939 r. oraz kapitan Kazimierz Bojarski "Kuba" z I pułku piechoty Legionów Polskich z 1914 r. (grób kpt. Dubaniowskiego "Salwy" można odnaleźć idąc wzdłuż cmentarza wojennego od strony bocznego wejścia po prawej stronie na skrzyżowaniu alejek. W lewo alejka prowadzi do kaplicy w prawo do grobów sióstr zakonnych). Mogiłą kpt. "Salwy" opiekuje się Pan Grzegorz Gaweł, działający w ramach Małopolskiego Stowarzyszenia Miłośników Historii "Rawelin".

Grób kpt. Jana Dubaniowskiego "Salwy" na cmentarzu w Zakliczynie.

Dowództwo nad grupą objął zastępca „Salwy” Eugeniusz Gałat „Sęp”. Oddział pomniejszył się – dwie osoby postanowiły ukrywać się na własna rękę u rodzin. Grupka dowodzona przez Gałata nie miała dużych szans na przetrwanie. Tym bardziej, że zbliżająca się zima nie sprzyjała kwaterowaniu w lesie, a UB coraz skuteczniej tropiło pozostałości oddziału „Salwy”. Już 20 XI 1947 r. „bezpieka” przeprowadziła zasadzkę na partyzantów. W czasie strzelaniny zginął Zdzisław Konieczny, a ciężko ranny dowódca – Gałat – dostał się w ręce UB. Nieco dwa tygodnie później, 7 XII 1947 r., podczas kolejnej akcji UB aresztowany został przez UB Władysław Migdał „Ordon”, a otoczony przez UB Józef Garścia „Zryw” popełnił samobójstwo. Kolejny z ocalonych ze starcia w Rudzie Kameralnej, Stanisław Trzecki „Ostoja”, wytropiony został przez UB w Krakowie już 12 XII 1947 r.
Błyskawicznie przeprowadzono wszystkie „procedury” prokuratorskie i sądowe i 4 III 1948 r. WSR w Krakowie skazał Gałata i Migdała na karę śmierci (wyroki wykonano 11 V 48 r.) a Trzeckiego na dożywocie, wkrótce zamienione na 15 lat.

Józef Mika ps. "Wrzos", "Leszek" (pierwszy z prawej), jako żołnierz oddziału Jana Dubaniowskiego "Salwy".

W tym czasie działalność partyzancką kontynuował inny zastępca „Salwy” - ppor. Józef Mika „Wrzos”, „Leszek”. Nie wszedł on do nowego oddziału „Salwy”, ale zagrożony aresztowaniem powrócił do lasu, obejmując dowództwo nad samodzielnym oddziałem zbrojnym, w którego skład, w latach 1948 – 1950, wchodzili m.in. Franciszek Mróz „Bóbr”, Emil Przeciszewski „Wyścig” i Tadeusz Lenart „Kancik”. Oddział wsławił się wieloma brawurowymi i głośnymi akcjami, likwidując konfidentów, funkcjonariuszy UB i PPR-owców. Walczył aż do 6 X 1950 r.

Koniec oddziału Miki nastąpił wskutek prowokacyjnej akcji, w ramach której „bezpieka” wprowadziła do stałej współpracy z partyzantami oficera UB, który występował jako oficer łącznikowy z Zachodu o pseudonimie „Karol”. Był nim Marian Strużyński, były żołnierz AK i WiN na Górnym Śląsku, zwerbowany do współpracy w 1947 r. Okazał się bardzo wydajnym agentem, który przyczynił się wcześniej do likwidacji postogniowego oddziału „Wiarusy” Stanisława Ludzi „Harnasia”, następnie oddziału Stanisława Nowaka „Iskry”, a po likwidacji oddziału ppor. Józefa Miki, brał czynny udział w rozpracowaniu i likwidacji oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego „Huzara” oraz największej grze operacyjnej MBP tzw. Operacji „Cezary”. Jako TW używał m.in. pseudonimów „Henryk”, „Karol”, „Zbigniew”, „Kazimierz”, „Teodor”, był następnie kadrowym pracownikiem SB MSW. W PRL-u pod nazwiskiem Marian Reniak opublikował w zbeletryzowanej formie, wielokrotnie wznawiane wspomnienia, zebrane w tomie „Sam wśród obcych”, w których w tendencyjny sposób opisywał swoje działania przeciwko „Wiarusom”, „Leszkowi” oraz misję w Monachium, do Delegatury Zagranicznej WiN, w ramach operacji „Cezary”.

Marian Strużyński vel Reniak. Renegat i zdrajca, agent UB, sprawca aresztowań i śmierci wielu wybitnych żołnierzy Niepodległościowego Podziemia.

Aresztowany w październiku 1950 r. ppor. Józef Mika ps. „Wrzos”, „Leszek” po szybkim procesie wraz z Franciszkiem Mrozem ps. „Bóbr”, „Żółw” został – 12 V 1951 r. - skazany na śmierć. Wyrok na obu wykonano 25 VI 1951 r. Dwaj pozostali żołnierze ppor. „Leszka”: Emil Przeciszowski „Wyścig” i Tadeusz Lenart „Kancik” zginęli w walce, podczas próby aresztowania, 23 października 1950 r.

ppor. Józef Mika "Wrzos", "Leszek", stracony 25 VI 1951 r.

Franciszek Mróz "Bóbr", "Żółw", stracony 25 VI 1951 r.

Tadeusz Lenart "Kancik", zginął w walce podczas próby aresztowania 23 X 1950 r.

Mimo tragicznego końca, należy stwierdzić, że dokonany w aktach SB bilans walk UB z oddziałem kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy”, jednym z najliczniejszych i najaktywniejszych w województwie krakowskim, pod kątem strat poniesionych w latach 1945 - 1947 był w gruncie rzeczy negatywny dla komunistów.

Część 1 >
Strona główna - wprowadzenie >

Opracowano na podstawie:

Maciej Korkuć, Oddział Partyzancki NSZ kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy” [w:] Zeszyty Historyczne Win-u, nr 22, grudzień 2004 r.,
Maciej Korkuć, Zostańcie wierni tylko Polsce... Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944 – 1947), Kraków 2002,
Praca zbiorowa, Żołnierze wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku, Warszawa 2002,
Praca zbiorowa pod red. K. Krajewskiego i T. Łabuszewskiego, "Zwyczajny" resort. Studia o aparacie bezpieczeństwa 1944 – 1956, Warszawa 2005.
piątek, 30 czerwca 2006, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: bat, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/09/14 14:21:18
Żałosna jest nasza współczesna historia i los ludzi żywo z nią związanych. Nam przedstawiano tamtych współcześnie żyjących jako zdrajców, bandytów, grabieżców;
natomiast z nimi walczyli "ludzie szlachetni o jedenie słusznych poglądach". Jak mówi przysłowie kłamstwo ma krótkie nogi. Nie wystarczy, że diabeł nadzieje ornat i na mszę zadzwoni ogonem!!!
Po to był potrzebny rok 1989, by pokazać całą prawdę o minionych latach i chwała tym
co do tego dążyli.
-
Gość: Redoo, *.kolornet.pl
2008/11/26 15:52:18
Ja pamietam opowieści mojego Ś.p.dziadka o Mice i jego ludziach a do dzisiaj żyje brat mojego dziadka co w jakimś tam stopniu przynależał do tej grupy,A P.Lenart i Przeciszewski mieszkali po sąsiedzku zreszta ich rodziny nadal tam mieszkają Brat mojego Dziadka ma na nazwisko Przeciszowski i w tamtych czasach był aresztowany własnie za pana Przeciszewskiego został ciężko pobity i szkoda ze Mika nie wyszczelał wszystkich tych pachołków ZSRR
-
Gość: redhunter, 193.17.14.*
2009/03/04 22:20:52
"7 XII 1947 r., podczas kolejnej akcji UB aresztowany został przez UB Władysław Migdał Ordon, a otoczony przez UB Józef Garścia Zryw popełnił samobójstwo. Kolejny z ocalonych ze starcia w Rudzie Kameralnej, Stanisław Trzecki Ostoja, wytropiony został przez UB w Krakowie już 12 XII 1947 r.
Błyskawicznie przeprowadzono wszystkie procedury prokuratorskie i sądowe i 4 III 1948 r. WSR w Krakowie skazał Gałata i Migdała na karę śmierci (wyroki wykonano 11 V 47 r.)"
Ciekawi mnie, w jaki sposób wyroki wykonano przed rozprawą sądową a nawet przed aresztowaniem... polecam oddawać tekst do korekty przed publikacją. Poza tym gratuluję zaangażowania - spędzam na tej stronie coraz więcej czasu :)
-
2009/03/04 22:53:59
Zbyteczny sarkazm, ale dziękuję za wskazanie pomyłki... już poprawione. Ta strona to jednoosobowa "firma" i nikt prócz mnie nie zajmuje się jej tworzeniem, a co za tym idzie korektą tekstów. Tym samym trudno czasem uniknąć jakichś pomyłek czy literówek. Pozdrawiam !
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/31 16:33:25
DO REDOO, gate13.kolornet.pl
Witam, bardzo proszę o skontaktowanie się ze mną, lub podanie jakiegoś kontaktu do siebie osoby, która wspominała o panu Józefie Mika. Zbieram informacje na temat życia i działalności tego żołnierza celem odtworzenia jego losów i historii i wszelkie informacje, wspomnienia na ten temat są cenne. Pozdrawiam (maja_krak@tlen.pl)
-
Gość: orest, *.chello.pl
2009/04/07 20:48:36
tak czytam o tych z lasu i się zastanawiam na co ci ludzie liczyli.Rząd lubelski tymczasowy był rządem który angliczanie i zachód aprobował.rząd w londynie się nie liczył.Anglosasi wystawili nas do wiatru.Nawet w paradzie zwycięstwa nie pozwolili nam byc bali się stalina.I po co to było.W.Anders ni przyjechał na białym koniu.Z relacji lidzi z Lapanowa to mówili że mika to watażka.Jak było naprawdę nigdy się nie dowiemy.Mam 60 lati rozmawiałem dużo na ten temat.Uważam że nie wolno się mówic że ci ludzie z lasu typu mika to sami szlachetni ludzie OREST
-
2009/04/07 22:54:52
XXI wiek, a Pan dalej bełkocze :-( Ja rozumiem, że trudno byłemu aparatczykowi, czy dyrektorowi PGR-u pogodzić się z utratą przywilejów i dostępu do koryta, ale myśleć czasem nie zaszkodziłoby.
A jakie to miało znaczenie, że bandę zdrajców, przywleczonych tu na bagnetach hołoty ze wschodu, akceptowali jacyś znudzeni wojną, rozparci w wygodnych gabinetach, tchórze gdzieś w Londynie czy Waszyngtonie. Jakie oni mieli prawo, by decydować za nas, że mamy żyć w gułagu?! Jak można przy dzisiejszym poziomie wiedzy legitymizować tym argumentem władzę tych czerwonych bandziorów.
Nie wpadło Panu do głowy, że II RP była Ojczyzną tych ludzi? Że jest coś ważniejszego na tym świecie, niż koniunkturalne interesy, własny brzuch i portfel?! Że ludzie ci bronili domu rodzinnego, historii, tradycji narodowej, kultury, religii, wszystkiego co najważniejsze, a co im próbowano w imię "czerwonego raju" odebrać, przy okazji mordując najwierniejszych z wiernych?!
Gdyby kilku bandziorów wlazło Panu do domu, zabiło rodziców, zgwałciło żonę, Pana pobiło, okradło i jeszcze rozsiedliby się i zaczęli ucztować, w czym miałby Pan im jeszcze usługiwać, to skuliłbyś Pan uszy po sobie, tylko dlatego, że sąsiad zza płota, osrany ze strachu, oznajmił, że im się to należy? Czy może próbowałbyś człowieku ratować co się da, choćby honor, jakbyś już nie miał szans na zwycięstwo? Ale pewnie nie... tacy oportuniści przyłączyli by się pewnie do zbiorowego gwałtu na własnej żonie i popijaliby z bandziorami wódeczkę, zaśmiewając się do rozpuku.
W całym kraju, gdzie walczyli przeciwko komunistom żołnierze niepodległościowego podziemia, są tacy jak w Łapaniowie beneficjenci czerwonego koryta, którzy uważają ich za "watażków". A skąd Pan wie, że się nigdy nie dowiemy jak było naprawdę? To takie Pańskie "chciejstwo"? Muszę Pana zmartwić... cały czas się dowiadujemy, badania trwają, archiwa stoją otworem i będzie tych wiadomości coraz więcej, więc zamiast bełkotać bez sensu radzę sięgnąć do książek i poczytać coś więcej niż "Trybunę" i archiwalne numery "Sztandaru Ludu". To co Pan uważa, mało mnie obchodzi. Kiedyś krzyczeliście z trybuny, że "ci ludzie z lasu" to bandyci i mordercy, a teraz trochę wam głupio, więc chcielibyście choć odrobinę relatywizować historię i krwią z własnych łap usmarować pomordowanych nimi patriotów... byłoby wam lżej, co?!
PS. Tak się złożyło, że właśnie wróciłem z kina, gdzie miałem przyjemność obejrzeć film "Popiełuszko. Wolność jest w nas". Po przeczytaniu tego komentarza naszła mnie taka refleksja, że to właśnie przez takich jak Pan, w tym kraju od 20 lat nie wyjaśniono do końca okoliczności śmierci księdza Jerzego i nie ukarano zleceniodawców, ale za to jego morderca może w najlepsze prowadzić sobie antykatolickie pismo i nadal szkalować w nim ludzi, których on i jemu podobni prześladowali przez 45 lat. Niestety, stanowczo za mało natłukli "ci ludzie z lasu typu mika" tej czerwonej szumowiny. Wielka szkoda !! :-(
-
Gość: orest, *.chello.pl
2009/04/08 20:40:43
witam.nie jestem żadnym dyrektorem pegeru,tylko normalnym człowiekiem pracującym w tym kraju.pracuję jako frezer ze średnim wyksztaŁceniem jako robotnik.Pan chyba nie zna histoji.Kiedy polskie dywizjony myśliwskie w angli ratowaly ją przed zagladą anglicy klaskali nam.Mój ojciec bronił jjako pilot londynu.potem angole pisali na murach pole go home nie chcieli nas.kiedy w1946r.była parada zwycięstwa polaków nie zaprosiil.boi po co.jak ojciec mówił byli nawet żołnierze z fidżi polaków nie było.angole nie chcieli drażnic stalina.dziwię się że ludzie pańskiego pokroju są tak zatrzetrzewieni nie czytają historji kraju i myśla że ci z lasu to sami szlachetni ludzie. proszę pojechac do łapanowa i porozmawiac z bardzo starymi ludzmi powiedzą Panu o mice jaki był skurwiel dla sąsiadów pozdrawiam OREST
-
Gość: orest, *.chello.pl
2009/04/08 20:59:05
I dodam jeszcze że czytając pańskie słowa jesteś pan bardzo młodym człowiekiem który naprawdę nie zna Polskiej historji.Proponuję abyś pan coś poczytał na temat powojennej historji OREST
-
2009/04/08 23:26:25
Zaczynając od końca, to czytając Pańskie słowa, mam wrażenie, że przez całe życie nie przeczytał Pan połowę tego, co ja czytam przez rok. Pan to chyba nie załapał, że jestem autorem tej strony, więc chyba coś jednak na temat tej historii powojennej wiem... czy dalej twierdzisz Pan, że niewiele? I tak też się składa, że jestem historykiem, a powojennym podziemiem zajmuję się już 10 lat. No więc jakie lektury może Pan zaproponować bym się dokształcił? :-))) Uprzedzam, że wymiociny ubeckich "dziejopisów" typu Wałach, Machejek czy Skwarek też doskonale znam, tyle, że z czytania bajek już wyrosłem. Przy okazji proponuję najpierw nauczyć się ortografii i jak pisać słowo historia, a dopiero potem uczyć innych.
Teraz do meritum: a cóż to za argument, że ktoś nas zdradził i na defiladę nie zaprosił? To jedyny "argument", jak pan ma do zaoferowania... cieniutko z pojmowaniem historii ;-))) To, o czym Pan napisał wie każde, w miarę rozgarnięte dziecko, tyle, że co to ma wspólnego z ludźmi walczącymi po wojnie z komunistami we własnym kraju? To, że jacyś Angole posrali się ze strachu przed sowieckim bandytą, to już powód, by Polacy zrobili to samo i poddali się bez walki? To, że sam Pan stał się oportunistą, popierającym ten system przywleczony z obory, a teraz szuka usprawiedliwienia swoich wyborów życiowych przez szkalowanie tych, którzy woleli zginąć niż żyć na kolanach lub zawrzeć pakt ze zdrajcami, to kwalifikuje Pana tylko do tego, by Panu napluć w twarz.
Przez 45 lat czerwona hołota niszczyła naszą kulturę, naukę, sztukę, tradycję i religię, doprowadziła społeczeństwo do totalnego schamienia i zbydlęcenia, wymordowała elitę i doprowadziła kraj na dno, a Pan próbuje tych kufajamanów nieudolnie usprawiedliwiać? Nie pisz mi więcej człowieku o zacietrzewieniu czy wieku, bo jak na razie nie podałeś żadnego faktu przeciwko podziemiu, tylko kręcisz jak na partyjnej nasiadówce.
Brat mojego dziadka walczył w Powstaniu Warszawskim, później uciekł z niewoli i zdążył jeszcze walczyć na Zachodzie u gen. Andersa. Po powrocie do kraju został aresztowany i skazany na karę śmierci (zamienioną później na dożywocie), tylko dlatego, że walczył o Ojczyznę nie taką jaką ją sobie wyobrażali przedstawiciele klasy robotniczo - chłopskiej. Dziadek mojej żony był w siatce terenowej kpt. "Młota" na Podlasiu, za co przeszedł okrutne śledztwo i tylko cudem uszedł z życiem. Ci ludzie nigdy nie zaakceptowali tego bydła, które rządziło Polską i nigdy nie uwierzyli w ten bełkot, który serwowali komuniści takim jak Pan, a którzy teraz będą innym zarzucać zacietrzewienie.
I jeszcze jedno: Proponujesz Pan rozmawiać z jakimś mitycznym tworem, zwanym "bardzo starymi ludźmi"... Wiedz jedno, że tu na Lubelszczyźnie, gdzie mieszkam, również (a może przede wszystkim) walczyła cała masa antykomunistycznych oddziałów. I również tu znalazło się wielu, którzy posługiwali się "wieścią gminną" jako argumentem przeciw lub radzili porozmawiać ze "starymi ludźmi", którzy to pamiętają jakimi "skurwielami" byli np. "Jastrząb" i "Żelazny" dla sąsiadów. Jak się w końcu zabrałem do określania, kto to są ci "starzy ludzie", to się nagle okazało, że albo dostali kijów na dupę od partyzantów za pospolity bandytyzm, albo byli ORMO-cy, milicjanci, partyjniacy, ZWM-ocy, donosiciele lub ich rodziny, jeśli partyzanci wymierzyli kapusiowi sprawiedliwość. Nagle okazało się, że w konfrontacji z faktami, dokumentami, świadkami, nie byli już tak rozmowni i chętni do rzucania oskarżeń. To przykład tylko z mojego terenu, a wiem, że i gdzie indziej jest to samo, także i wśród Łopanowian, którym pewnie Mika dobrze garby obił za donosicielstwo i bandytkę, więc nie mają go za co kochać.
Pan jest niestety tworem tego obrzydliwego systemu (który jeszcze zdążyłem poznać z autopsji - niestety), oszukany, zatruty propagandą komunistyczną i tęskniący za PRL-em, gdzie wszyscy mieli gówno, ale po równo, więc nie spodziewam się zmian. Jedno tylko mam życzenie - nie pisz Pan więcej tutaj, bo nie będę już wpuszczał Pańskich komentarzy. Strata czasu. Nie podaję ręki apologetom komunistów i krętaczom.
-
2009/04/12 17:52:05
Jak już obetrzesz pianę, dowiedz się co znaczy "krytyka źródeł" :-)))
-
2009/04/14 10:29:31
Witam
Wydaje się, że wywołałam niezwykle "kwiecistą" dyskusję okraszoną w znacznej mierze zróżnicowanymi emocjami. Rozumiem. Jednak nadal proszę o konkretne fakty, relacje wspomnienia na temat J.Miki, nie biorę pod uwagę anonimowych "jak wieść niesie"informacji.
Wraz z grupą ucznów, a więc młodych ludzi,[posługujących się piękną polszczyzną] próbujemy odtworzyć historię tej osoby.
(maja_krak@tlen.pl) aktualny do końca kwietnia.
-
Gość: wyciszona, *.dyn.optonline.net
2009/04/26 06:13:44

Kobylec...Lapanow...Gruszow,to miejsca moich rodzicow i dziadkow.Dziadek z Gruszowa,odsiedzial kilka lat w Wisniczu za pomoc"bandzie"Miki,bo przeciez w tamtych czasach nie bylo innego okreslenia dla ludzi z lasu.Zaluje, nie poznalam od nich calej prawdy o tamtych czasach.My nie zadawalismy pytan,oni nie opowiadali nam przeszlosci.Podobnie moj ojciec,zmarl wczesnie i chyba jakas tajemnice zwiazana z Kobylcem i Lapanowem,tez zabral do grobu...
Przyznam,czytanie tej i innych stron internetu wyciszylo mnie na kilka miesiecy. zimowych.
-
Gość: , 78.131.137.*
2009/05/15 08:53:00
mam taka informacje ze najmłodszy brtak pana miki mieszka w e wsi rudawa pod krakowem nazywa sie józef kędryna
-
Gość: WIN i NSZ, *.acn.waw.pl
2009/07/08 16:18:01
DO ORESTA,
tak wczytuję się w tę dyskusję i chciałbym zapytać na co liczył ojciec Oresta walcząc w Anglii ? Może właśnie na to samo co leśni bohaterowie- na wolna Polskę ?
Nie pomyślał Orest o tym ? A swoja drogą jak na syna polskiego lotnika z Anglii to odebrał Orest marne wychowanie.... nie spodziewałem się. Może Orest wychowany jest na Trybunie Ludu , a następnie na jej dziedziczce Gazecie Wymiotnej ?
Dla mnie to ,że żołnierze wyklęci podjęli walkę zbrojną z nowym okupantem- czerwoną zarazą , juz samo to upoważnia do określania ich mianem wielkich patriotów.
Nie każdego było na to stać ... Ty to wiesz najlepiej...OREST !
-
Gość: kropka, *.adsl.inetia.pl
2009/07/18 21:24:01
Znałam osobę,która kiedyś"była w bandzie Miki".Pochodził z Nieznanowic. Aresztowano go w 1950 r.W 1951 r został skazany na karę śmierci,którą zamieniono na 15 lat więzienia na mocy ustawy o amnestii z 22 lutego 1947 r.W 1954 r Sąd Najwyższy uwzględnił rewizję nadzwyczajną i złagodzono karę do 4 lat więzienia.Wyszedł po odbyciu całej kary w 1954 roku. Niestety już nie żyje,od ładnych parunastu lat.Czasami brało go na wspominki ale wtedy jego żona zatykała mu usta dłonią a w jej oczach czaił się strach.
-
2009/07/18 21:57:03
Czyż można się temu dziwić...? Tysiące ludzi walczących po wojnie w Polsce z komunistami, przez 45 lat rządów tych ohydnych zdrajców żyły w podobnym strachu, a i dziś jeszcze nie zawsze chcą o tej walce opowiadać, bo znajdzie się masa kanalii, które z racji swoich czerwonych i bandyckich korzeni będą rzucać kalumnie na ludzi, przed którymi powinni pełzać jak robactwo i błagać o wybaczenie.
-
2010/02/07 11:26:21
Poszukuję WSZYSTKIEGO zo związane jest z osobą Franciszka Mroza ps. Bóbr/Żółw
roszę o pomoc, gdzie mogę znaleźć
mapu12@wp.pl
-
Gość: SPOKOJNY, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/27 01:38:23
Chcialbym sie czegos dowiedziec o moim chrzestnym Tadeuszu Stopie z Gdowa.Na jego pogrzebie w Gdowie uslyszalem ze byl w AK i mial ps."LISTEK" .
-
Gość: Wróg czerwonych, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/08/31 15:15:12
W oddziale kpt. "Salwy" był niejaki Franciszek Michniak . zginął z rąk UB-ecji w jakiejś zasadzce na Kamyckich Kopalinach Wiem to od mojej matki a jego siostry.Czy dysponuje ktoś jakąś wiedzą na jego temat?
Pozdrawiam "Wróg czerwonych"
-
2011/03/04 19:05:03
@ Jan: Wyślij ten swój łzawy bełkot do "Wyborczej"... oni tam cię utulą w twym wielkim żalu. Ach jaka szkoda, że już nie można takiego "karła reakcji" i "bandziora", jednego z drugim wziąć za mordę, w łeb i do dołu z wapnem, co? Kiedyś to były czasy... ech, aż ci się pewnie łza w oku kręci... ;-)) Ach ta cholerna wolność słowa, piszą takie reakcyjne kanalie co sobie chcą i nic sobie nie robią z wielce oburzonych czerwonych Jasiów... ;-))
Wielka szkoda, że tak mało was natłukł "Salwa" i inni żołnierze podziemia, czerwone kanalie ! Wy zawsze niewinni, biedacy, pokrzywdzeni... wręcz święci. A podaj w końcu kogo to takiego niewinnego zastrzelili żołnierze podziemia, to się okaże czy takie anioły. Poznałem już wielu takich cwaniaków zza monitora, co to od razu tulili uszka po sobie, jak tylko przychodziło do konkretów i pytań o nazwiska, miejsca, daty... ale bełkotać pustymi frazesami to każdy potrafił, że ho, ho, hoooo ;-) Pewnie całe życie żarłeś z mamusią z czerwonego koryta, to i skąd masz wiedzieć co to wierność przysiędze, honor i patriotyzm, i że to antytezy dla zdrady, oportunizmu, serwilizmu. Idź lepiej zapal świeczkę za sklętą matkę i pomódl się by jej ziemia nie wypluła (pewnie by jeszcze trochę pociągnęła, ale się tą swoją żółcią zatchnęła, biedaczka). Że też was jeszcze ziemia nosi, komunistyczne gady... rzygać się chce. Nikt cię tu nie zapraszał, więc bujaj się stąd... zawsze możesz po raz setny poczytać "materiały" z Reniaka i Wałacha. Żegnam !
-
Gość: Krzysiek Mika, *.skarzysko.vectranet.pl
2011/10/04 00:28:28
Witam
Czy ktoś mi może napisać kim byli rodzie Józefa Miki "Wrzosa" - chodzi mi o imię ojca i dziadka z rodziny Mików. Tak się składa, że noszę nazwisko Mika i możliwe, ze mamy z Miką wspólnych przodków.
Proszę o maila jeśli ktoś wie: krzysiek-mika@tlen.pl
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/10/20 23:09:10
Jestem wnuczką siostry Tadeusza Lenarta. REDO, jeśli tu jeszcze zaglądasz, proszę napisz, czy wiesz coś więcej na temat rodziny Lenartów.
Pozdrawiam sympatyków historii ukrytej.
-
Gość: Roman, *.adsl.inetia.pl
2013/01/04 18:04:09
CZEŚĆ ICH PAMIĘCI !
-
Gość: wnuczkajj, *.adsl.alicedsl.de
2013/02/24 17:53:17
Witam jestem prawnuczka Jana Jarotka, bylego wojta gminy Lapanow prosze uprzejmie o wszelkie informacje na jego temat , moze macie jakies zdjecia na ktorych go widac ? bede wdzieczna za wszystko :)
-
Gość: szary wilk, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/03/08 22:26:24
W jedności serc,wielości dróg
Polska wraz z nami szła
na piersi Ryngraf a w sercu Bóg
to niepodległa idzie AK-a

Nas nie zgnębiły twierdze gestapo
ani więzienia NKWD-e
wciąż niepodlegli i chyba za to
tak nas gnębiło własne UB-e

Więc nie płacz żono wychowaj Syna
ja iść tam muszę tak trza..
bo choć Ty jedna, Polska jedyna
a jam jest żołnierz AK-a ..

..Kiedy pobiegła brukiem Poznania
prosto w największy ogień i dym
serce wiedziało to czas rostania
za Wolność konał AK-owca syn

A kiedy w grudniową noc czarną
Serce rozrywał gąsienic huk
to poszedł zginąć za Solidarność
AK-owca wnuk

.Dzisiaj idzie w bladej sukience
jej siwe włosy rozplata wiatr
idzie powoli ,a w drżącej ręce
jeden gdzieś niesie-czerwony kwiat..

-Powiedz!Gdzie idziesz Matko?
Polskiego domu idę na próg
Jak na początku, tak na ostatku
został mi tylko- nieznany grób

Dziś Polska jedna Ona jedyna
czy już zapomniał świat
wybierzmy przyszłość świszczeć zaczyna
w jej siwych włosach-złowieszczy wiatr...

Chciałbym unieść jej dłonie i włosy
i ucałować w milczeniu
potem wpleść w najnowsze Ojczyzny losy
i zapomnieć o przebaczeniu !

szaf diam
/ napisane po wyborze A.K na prezydenta-jego hasło : wybierzmy przyszłość
brzmi do dzisiaj jak memento dla wielu Bohaterów Polski Walczącej/

serdeczne pozdrowienia dla tych co pamiętają o Bochaterach - jestem synem żołnierza
OP "Zbik"
-
Gość: quarterback87, *.is.net.pl
2015/02/27 18:54:32
Szkoda tylko, że do tej pory wielu ludzi usiłuje wierzyć w to co im wmówiono, zamiast spróbować poznać fakty i zacząć myśleć samodzielnie. Czasem jak zapalam znicz na grobie kapitana Dubaniowskiego lub innych Niezłomnych, i słyszę komentarze, że oddaję hołd zdrajcy i bandycie to mam ochotę nie zważać na wiek komentujących i odpowiedzieć karnie za napaść i pobicie, szkoda tylko że komentującymi bywają również młodzi ludzie którzy powinni być wychowani bez udziału czerwonej propagandy. CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!!!
-
2015/09/28 23:11:31
Witam!
Byłam wychowana na propagandzie , że ci żołnierze byli bandytami.
Zawsze mnie to gnębiło dlaczego tak postępowali i krzywdzili niewinnych ludzi.
Teraz znam prawdę o nich, cieszę się że znalezli się tacy dzielni, którzy odważnie bronili
nas przed komuną. Moja rodzina pochodzi z wioski obok tej, z której pochodził Józef Mika. Więc trochę w dzieciństwie się nasłuchałam. Cieszy mnie to, że wreszcie mogą zostać oczyszczeni z tych paskudnych zarzutów żołnierze AK. Cześć ich pamięci!
-
Gość: zobena, *.infanet.pl
2016/03/10 14:51:04
Prosze o poprawienie .Powinno byc Włodzimierz Morajko.
-
Gość: Anna, *.telbeskid.com.pl
2017/03/03 08:23:02
Jestem wnuczką siostry "Kancika" Tadeusza Lenarta, czy nie wie Pan gdzie zginęli - moja babcia tak bała się władzy, że nigdy nie zdecydowała się na poszukiwania.
-
2017/03/03 09:03:59
Szanowna Pani,
jak Pani już wie Tadeusz Lenart "Kancik" był członkiem oddziału dowodzonego przez Józefa Mikę "Wrzosa", "Leszka". Rozpracowywanie tej grupy prowadzono pod kryptonimami: Leszczyna, Pajace i Piorun. W ostateczności do likwidacji oddziału Leszka UB wykorzystało agenta Mariana Strużyńskiego, znanego później pod pseudonimem literackim Reniak, który w ramach przeprowadzonej kombinacji operacyjnej nawiązał kontakt z grupą jako przedstawiciel fikcyjnej, tajnej organizacji podporządkowanej rządowi polskiemu na uchodźstwie w Londynie. Agent doprowadził do aresztowania Miki 6 października 1950 roku w Kornatce, a Mroza 10 października 1950 r. w Winiarach. Podczas aresztowania wraz z Mrozem byli również Lenart i Przeciszewski, którzy podjęli walkę i zginęli z bronią w ręku podczas próby aresztowania Mroza. Zostali prawdopodobnie pochowani w bezimiennym grobie na starym cmentarzu cholerycznym w Dobczycach.
Trochę więcej proszę poczytać tutaj:
histmag.org/List-zolnierza-wykletego-do-szefa-UB-w-Myslenicach-7354#fn2
www.bibula.com/?p=40367
www.bochenscywykleci.pl/index.php/wykonane-wyroki-smierci/16-jozef-mika
www.bochenscywykleci.pl/index.php/wykonane-wyroki-smierci/17-franciszek-mroz
Może Pani również poczytać (zapewne jest dostępna na allegro lub bibliotekach czy antykwariatach) książkę Mariana Reniaka "Człowiek stamtąd" lub wszystkie jego wspomnienia zebrane w tomie Sam wśród obcych (książka "Człowiek stamtąd" również jest w tym tomie). Wprawdzie jest napisana bardzo tendencyjnie, jednak opis samej operacji przeciwko oddziałowi "Wrzosa" i zabójstwa Lenarta i Przeciszewskiego jest dość szczegółowy, więc po odpowiednim "przefiltrowaniu" zawartych tam informacji, można dość ostrożnie rzucić nieco światła na tamte wydarzenia.
Pozdrawiam,
Grzegorz Makus

-
Gość: Anna, *.telbeskid.com.pl
2017/03/03 09:31:10
Bardzo Panu dziękuję za informacje! Moja babcia i Jej rodzina tak dotkliwie zostali doświadczeni przez władze II Rzeczypospolitej, że nie chciała drążyć tematu.