Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
PSRH ''X D.O.K.''
Wierni Ojczyźnie
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
FUNDACJA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939

Niepoprawni.pl - Blogerzy dla blogerów



www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
TWARDZI JAK STAL - muzyczny hołd dla NSZ
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
Strona Ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Imperium Romanum
Blog > Komentarze do wpisu
Mjr Józef Kuraś "Ogień" (1915 - 1947) - część 4

UB próbowało różnymi sposobami zlikwidować "Ognia" i jego ludzi. Jednym ze sposobów, miało być wprowadzenie do zgrupowania agentów, mających za zadanie wsypać do jedzenia truciznę. Na szczęście plan sie nie powiódł, a agenci zostali zlikwidowani. Na zdjęciu: Plan zniszczenia grupy "Ognia" z 15 lipca 1946 r.

Sytuacja taka nie trwała jednak długo. UB i KBW zdołało w pełni wykorzystać okres zimowej demobilizacji oddziałów zgrupowania na przełomie 1946/1947 dla zadania mu szeregu dotkliwych strat. Niewątpliwie największym sukcesem, jaki UB odniosło w styczniu 1947 r. była udana operacja osaczenia Mieczysława Wądolnego „Mściciela”, który zginał samobójczą śmiercią otoczony przez KBW 14 stycznia 1947 r.
Dnia 11 II 1947 r. został rozbity i wymordowany patrol szefa 2 kompanii kpr. Józefa Szczoty „Marnego”. 10 II 1947 r. „Marny” wraz z pięcioma podkomendnymi (w tym z Janiną Polaczykówną „Stokrotką”, szwagierką „Ognia”) udali się na nocleg do willi krakowskiego hufca ZHP zwanej „Śmiechówka”. Następnego dnia rano, poinformowani o tym fakcie przez agentkę UBP Marię Minczowską ps. „Niezdecydowana”, funkcjonariusze KBW i UB otoczyli dom. Akcję rozpoczęto od wrzucenia granatu do pokoju, w którym spali partyzanci (świadczy to o precyzyjności otrzymanego donosu). W czasie walki zginął od postrzału pociskiem dum-dum Władysław Domiczak „Koliba”, a Andrzej Lasak „Podbipięta” popełnił samobójstwo. Budynek stanął w płomieniach. Pozostali przy życiu „Marny” (ciężko ranny w nogi), „Stokrotka”, „Tygrys” (Kazimierz Marduła) i „Znicz” (Mieczysław Żebrowski), nie widząc żadnych szans, poddali się i wyszli z płonącego budynku. Kazano im położyć się na trawie i na miejscu ich zamordowano, pozostawiając przy życiu jedynie J. Polaczykówną, jako szwagierkę „Ognia”, uznając ją za cenne źródło informacji. Akcja ta była prowadzona pod osobistym nadzorem mjr. Bronisława Wróblewskiego z MBP.

22 stycznia 1947 r. skierowano w rejon stacjonowania „Ognia” 829 ludzi z 6 samodzielnego batalionu operacyjnego oraz 2 samodzielnego zmotoryzowanego pułku KBW. Podzielono ich na siedem pododdziałów operacyjnych i sztab z odwodem. Do każdego oddziału przydzielono funkcjonariuszy UBP. Zadaniem każdej grupy było „ustawiczne śledzenie, ściganie i nękanie bojówek „Ognia”. Zakrojone na szeroką skalę akcje wojskowe i pacyfikacyjne w terenie w połączeniu ze wzmożoną pracą agenturalną doprowadziły do likwidacji i aresztowano wielu partyzantów i współpracowników „Ognia”. Były to kolejne poważne ciosy dla zgrupowania „Ognia”, które pogłębiły poczucie beznadziejności sytuacji wśród poszczególnych grup partyzantów, rozlokowanych na melinach i przebywających w lesie.
10 II 47 r. zwerbowany został przez UB agent, któremu nadano pseudonim „Orientacyjny”. Po trzech dniach przyprowadził on do UB kolejnego, zwerbowanego przez siebie agenta ps. „Śmiały”, który przekazał dokładny opis miejsca kwaterowania sztabu zgrupowania „Ognia” w górach za Turbaczem. 17 II 47 r. zdrajca osobiście poprowadził 100 osobowy oddział KBW wzmocniony grupą UB pod dowództwem kpt. F. Dworakowskiego. Następnego dnia, ok. godz. 10:00 grupa operacyjna zbliżyła się do obozu, jednak „ogniowcy” nie dali sie zaskoczyć i już z odległości 300 m. zaczęli się ostrzeliwać. Udało im sie wycofać, jednak stracili jednego zabitego, Józefa Srala „Smaka”.
Po tej operacji „Ogień” podzielił swój oddział sztabowy na mniejsze, kilkuosobowe grupki, które skierował na kwatery we wsiach. Sam na czele zaledwie sześciu ludzi zszedł do Ostrowska 20 lutego 1947 r. Byli z nim Jan Kolasa „Powicher”, Stanisław Sral „Zimny”, Kazimierz Kuraś „Kruk” (bratanek „Ognia”), Franciszek Dróżdż „Szpak”, Stanisław Ludzia „Harnaś” i łączniczka Irena Olszewska „Hanka”. Trzeba tu wyraźnie podkreślić, że nie była to grupa rozbitków, czy też jak sugerowano wielokrotnie, grupa ostatnich (sic!) najwierniejszych ludzi, którzy pozostali przy „Ogniu”.
Straty jakie zgrupowanie poniosło w listopadzie, grudniu 1946 i styczniu 1947 r., czyli w okresie zimowego rozlokowania części oddziałów i poszczególnych osób na wiejskich kwaterach, znacznie osłabiły całość i spoistość zgrupowania, ale nie były tożsame z jego rozbiciem.
Zgrupowanie nie straciło zdolności mobilizacyjnych i w myśl planów „Ognia” na wiosnę oddziały ponownie miały się zebrać i powiększyć.

Nie dane jednak było „Ogniowi” zrealizować tych planów. Zdrajcami, którzy donieśli o miejscu kwaterowania to Stanisław Byrdak, Antoni Twaróg i Stefania Kruk. Wszyscy ci ludzie związani byli wcześniej z jego oddziałami.

Fragment raportu specjalnego do WUBP o doniesieniu agenturalnym nt. stacjonowania mjr. "Ognia"

Nowotarskie UB informacje otrzymało ok. godz. 9:30, 21 lutego 1947 r. Ok. godz. 10:00, czterdziestoosobowa grupa z odwodu Wojsk Wewnętrznych, wzmocniona przez dziesięciu funkcjonariuszy UB i MO, wyjechała do Ostrowska. Całością dowodzili i akcję naprowadzali: mjr B. Wróblewski z MBP, kpt. B. Szwajgert i kpt. F. Dworakowski z WBW w Krakowie, por. A. Podstawski – szef PUBP w Nowym Targu, por. H. Słabczyk z KP MO w Nowym Targu i ppor. E. Zawada z WUBP w Krakowie.
Atak na dom Józefa i Anny Zagatów, w którym przebywał „Ogień” rozpoczęto ok. godz. 13:00. Wcześniej otoczono cały kompleks zabudowań w trójkącie trzech dróg. W trakcie strzelaniny „Powicher” wraz z rannym „Harnasiem” zdołali się przebić i uciec. Zginęli „Zimny” i „Kruk”. „Szpakowi” udało się ukryć.
Partyzanci najpierw niepostrzeżenie przeniknęli do sąsiedniego budynku Michała Ostwalda. Podpalono zabudowania, ale „Ogień” wraz z „Hanką” zdołał przedostać się do kolejnego budynku Marii Kowalczyk – Pachowej. Otoczony tam, został wezwany do poddania się. Odmówił, polecając skorzystać z tej propozycji „Hance”. Po jej wyjściu z budynku „Ogień” próbował popełnić samobójstwo. Strzał w skroń nie spowodował jednak natychmiastowego zgonu – w stanie utraty przytomności został pojmany. Żołnierze obławy, po wdarciu się na strych, zrzucili nieprzytomnego „Ognia” po schodach, jednak UB-ecy, doceniając w pełni wagę informacji, jakie planowali uzyskać podczas przesłuchań, za wszelka cenę chcieli go ocalić. Przeniesiono go na ciężarówkę, sanitariusz KBW udzielił mu pierwszej pomocy i zawieziono go do nowotarskiego szpitala, który otoczył kordon KBW, a wewnątrz pilnowała „Ognia” obstawa UB i MO.

Ostrowsko, 21 luty 1947 r. Złożony na noszach przez UB-owców, ranny po samobójczym postrzale, Mjr Józef Kuraś "Ogień".

Ostrowsko, 21 luty 1947 r. Ranny Mjr "Ogień", kilkanaście godzin przed śmiercią.

Próby uratowania życia okazały się nieskuteczne. Major Józef Kuraś „Ogień” zmarł dwadzieścia minut po północy, czyli już 22 lutego 1947 roku. Ciało zostało zabrane i złożone na podwórku WUBP w Krakowie i według niepotwierdzonych informacji, następnego dnia przekazano je Wydziałowi Lekarskiemu Akademii Medycznej, jako zwłoki nieznanego mężczyzny.
Do dziś nie jest znane miejsce pochówku mjr. „Ognia”.

Śmierć „Ognia” zbiegła się w czasie z uchwaleniem amnestii i oba te wydarzenia istotnie zaciążyły na losach „ogniowców”. Zgrupowanie miało charakter typowo wojskowy, oparty na autorytecie dowódcy. Nie poczyniono przygotowań na wypadek konieczności zmiany dowództwa, nie wyznaczono następców, którzy mieliby w regionie szanse zyskać tak duże uznanie dowódców poszczególnych oddziałów. Dlatego śmierć „Ognia” musiała się równać rozpadowi zgrupowania, nawet gdyby nastąpiła w mniej sprzyjającym dla władzy okresie.
W woj. krakowskim, wśród wielu dowódców oddziałów, którzy podjęli decyzję o skorzystaniu z amnestii było szereg „ogniowców”. Za ich przykładem poszli liczni podkomendni i ogółem ujawniło się oficjalnie 376 żołnierzy Kurasia i 134 współpracowników. Jednak, tak jak i w całej Polsce, komuniści nie zamierzali dotrzymać warunków amnestii i niedługo później ujawnieni byli aresztowani i skazywani na wieloletnie wyroki z karą śmierci włącznie. Spowodowało to, jak wszędzie, powrót części partyzantów „Ognia” w góry i podjęcie dalszej, bezpardonowej walki z komunistami.
Już w marcu 1947 r. pojedynczy żołnierze „Ognia” rozpoczęli działania przeciwko resortowi i konfidentom, jednak nie miały one jeszcze charakteru zorganizowanego. W maju, od nowa zorganizował oddział Józef Świder „Pacuła”, przyjmując nowy pseudonim „Mściciel”. Zwerbował 16 ludzi. Występowali pod nazwa „Wiarusy” lub III kompania AK lub ROAK. Ukrywali sie w rejonie Rabki i Skomielnej Czarnej w południowej części pow. myślenickiego. W końcu 1947 r. potroiła się ich liczba, bo do grupy przystępowali również ujawnieni. W roku 1947 „Wiarusy” wykonali kilkanaście akcji zbrojnych, w czasie których zastrzelili 7 żołnierzy KBW, 2 milicjantów, 1 funkcjonariusza UB. W sierpniu zlikwidowali agenta o ps. „Czarny”.
Przeciwko „Wiarusom” natychmiast wystąpiły siły UB i KBW, wykorzystując skrupulatnie doniesienia licznych agentów i informatorów. Przerażona terrorem UB społeczność Podhala nie udzielała już „Wiarusom” tak wydatnej pomocy jak „Ogniowi” i stąd ich akcje stawały sie mniej spektakularne i ponosili straty.
31 X 1947 r. na stacji kolejowej w Lasku rozbita została jedna z grup i zginęło 4 ludzi.
18 II 1948 r. zginał w potyczce d-ca Józef Świder „Mściciel” Po jego śmierci dowództwo nad „Wiarusami” przejął Tadeusz Dymel „Srebrny”. Grupa operowała w rejonach Łopusznej, Kościeliska, Bukowiny i Czarnego Dunajca.
Ale i oni nie mieli długo działać. 20 X 1948 r. zginął w zasadzce zastawionej przez KBW „Srebrny”.
Po nim grupę przejął były adiutant „Ognia”, Stanisław Ludzia „Harnaś”, „Dzielny”. Wzorując się na doświadczeniach „Ognia” podzielił ludzi na trzy grupy, licząc, że będzie im łatwiej działać. Jedna operowała w rejonie Szczawnica – Krościenko – Obidza, druga w rejonie Rabka – Rdzawka – Obidowa, zaś trzecia w rejonie Niedzica – Czorsztyn. W końcu 1948 roku „Harnaś” miał w dyspozycji 70 ludzi i dość szeroko rozbudowaną sieć współpracowników. W roku 1948 oddział „Harnasia” zastrzelił 13 milicjantów, 1 żołnierza KBW, 1 zdrajcę i 3 osoby cywilne (?). Dokonali kilku akcji na spółdzielnie i sklepy. W 1949 r. zastrzelili jednego milicjanta i jednego współpracownika UB.
Przeciw „Wiarusom” władze bezpieczeństwa zmobilizowały dość znaczne siły, a mianowicie 250 żołnierzy KBW oraz 60 milicjantów i funkcjonariuszy UB, którymi dowodził Stanisław Wałach, naczelnik Wydziału III WUBP w Krakowie (późniejszy literat, jeden z największych opluwaczy niepodległościowego podziemia), pod nadzorem zastępcy szefa Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, Franciszka Szlachcica, późniejszego (w latach 70-tych) ministra spraw wewnętrznych i wicepremiera.
Podjęto także grę operacyjną, w wyniku której wprowadzono do „Wiarusów” oficerów UB, jako przedstawicieli III Okręgu ROAK w Krakowie, pod pseudonimami „mjr Maciej” (F. Szlachcic) i „Henryk” (Marian Strużyński, później jako Marian Reniak, autor kilku książek, m.in. „Niebezpieczne ścieżki”, która jak większość z tamtego okresu, dość tendencyjnie opisuje „Harnasia”, jego ludzi i operację przeciwko nim).
Już na początku 1949 r. organizacja „Wiarusów” została rozpracowana agenturalnie i przez następne miesiące prowadzono działania zmierzające do likwidacji grupy. 16 lipca 1949 r. w okolice Rabki przybył „mjr Maciej” i doszło do spotkania z trzema chętnymi do wyjazdu do Anglii. Wśród nich był „Harnaś”. Mistyfikację w czasie nocnego spotkania w głębokim terenie uwiarygodnił samochód ze znakiem angielskiej ambasady. Przewieziono ich do Krakowa, prosto do budynku WUBP i tylko przypadek sprawił, że zorientowali się, że są w rękach swoich prześladowców. Doszło do strzelaniny - „Harnaś” został ranny, dwaj pozostali zostali zabici w walce. Stanisław Ludzia „Harnaś”, „Dzielny”, "Ryś" został skazany na śmierć i stracony 12 stycznia 1950 r. w więzieniu Montelupich w Krakowie. Miejsce pochówku pozostaje nieznane.
17 lipca 1949 r. została aresztowana reszta jego „Wiarusów” i w ten sposób do połowy lipca 1949 r. przestał istnieć zasadniczy trzon „postogniowego” zgrupowania i było tylko kwestią czasu, aby wszyscy zostali ujęci. W sierpniu tego roku aresztowano 122 współpracowników „Wiarusów”.

Śmierć „Ognia” i rozpad jego zgrupowania partyzanckiego, jednego z największych w powojennej Polsce, a w końcu likwidacja „Wiarusów”, jako resztek zgrupowania „ogniowego” kończy rozpoczętą w 1939 r. walkę Podhalan o niepodległą i suwerenną Polskę, zaś wieloletnia inwigilacja ludzi „Ognia” przez Służbę Bezpieczeństwa potwierdza tylko ważne miejsce jego walki z siłą narzuconym, obcym i zbrodniczym reżimem.
Na koniec warto przytoczyć słowa prof. Andrzeja Paczkowskiego, które wspaniale podkreślają niepodległościowy i bohaterski charakter, tej heroicznej lecz jakże beznadziejnej walki „Żołnierzy Wyklętych”, często, już tylko po to, by do końca dotrzymać wierności przysiędze:
„Podziemie było toczącą ciężkie boje odwrotowe ariergardą Polski Niepodległej. Tyle, że nie było już się gdzie wycofać”.

Opracowano na podstawie:
Maciej Korkuć, Zostańcie wierni tylko Polsce... Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944 – 1947), Kraków 2002,
Maciej Korkuć, Zgrupowanie Partyzanckie „Błyskawica” [w:] Zeszyty Historyczne WiN-u,
Nr 5/1994,
Bolesław Dereń, Józef Kuraś „Ogień”. Partyzant Podhala, Warszawa 2004,
Łukasz Majerczyk, Wizerunek Józefa Kurasia (ps. ,,Orzeł'', ,,Ogień'') (1915 - 1947) w literaturze historycznej”. Publikacja internetowa: http://www.historycy.pl/Strony/Artykuly/2002%2002/Kuras.html
czwartek, 18 maja 2006, gregg71

Komentarze
2007/02/17 21:58:11
Witam, "Ogień" był z pewnością postacią tragiczną i kontrowersyjną. Jednak jego stopień wojskowy powinien być łatwiejszy do ustalenia, niż prawisłowa i obiektywna ocena całokształtu jego działalności. O ile mi wiadomo miał stopień kaprala WP, stopień porucznika otrzymał zdaje się w UB a skąd stopień majora? Z czyjego nadania? Warto było by to wyjaśnić w artykule, bo spotkałem się z opiniami że stopień majora "Ogień" przyjął samowolnie.
pozdrawiam
tsteifer
-
2007/02/19 10:16:57
"Ogień" uzyskał stopień porucznika w sierpniu 1944 r. już jako d-ca oddziału LSB. Przeskoczył tym samym kilka stopni, gdyż w AK był plutonowym (od lipca 1943 r.). Ten sam stopień zatwierdzili mu komuniści, przed przyjęciem go do MBP. Obecnośc Kurasia w UB wynikała z wytycznych SL "Roch". Ludowcy chcieli po wkroczeniu Sowietów opanować nie tylko posterunki MO, ale także Urzędy Bezpieczeństwa różnych szczebli. W pierwszym okresie po "wyzwoleniu" w woj. krakowskim znalazło się sporo byłych żołnierzy BCh i LSB w tychże instytucjach, jednakże już pierwsze weryfikacje w 1945 r., pozwoliły komunistom dość szybko oczyścić tamtejsze "ubojnie" z elementu niepewnego.
Jego współpraca z oddziałem AL "Za Wolną Ojczyznę" Izaaka Gutmana w okresie niemieckiej okupacji również nie była efektem "widzimisię" "Ognia", tylko spowodowana wytycznymi nowotarskiego ZP SL "Roch" (dzięki tej współpracy przez pewien czas dla komunistów w Lublinie i Warszawie Kuraś funkcjonował jako oficer AL).
Wszystkie te działania były przemyślane i obliczone na wprowadzenie "Ognia" i jemu podobnych ludzi z BCh i LSB do lokalnych struktur władzy, celem opanowania terenu przez ludowców. Kuraś uzyskał zatwierdzenie stopnia por., przyjęcie do PPR i przyjęcie do MBP.
16.03.1945 r. - WUBP w Krakowie skierował go na stanowisko szefa PUBP w Nowym Targu. Po jego przyjeździe do miasta tamtejsi przedstawiciele komunistycznych struktur władzy wystąpili przeciw Kurasiowi, oskarżając go o poglądy antysowieckie. Po otrzymaniu wezwania do WUBP Kuraś w nocy z 11 na 12.04.1945 r. opuścił Nowy Targ i powrócił do działalności partyzanckiej.

W okresie jesień 1945/wiosna 1946 oddział "Ognia" przekształcił się w duże zgrupowanie partyzanckie. Obok pojedynczych żołnierzy, podporządkowywały mu się w całości już funkcjonujące oddziały. W r. 1946 pod d-twem "Ognia" znalzała się duża część najaktywniejszych jednostek partyzanckich z terenu województwa. Siłą rzeczy zgrupowanie Kurasia stało się naturalnym ośrodkiem jednoczenia sił partyzanckich, co poprzez kontakty, m.in. z Armią Polską w Kraju i innymi ośrodkami niepodległościowymi, wpisywało jego działalność w szerszy kontekst oporu przeciw nowej okupacji.
"Ogień" niemal na pewno utrzymywał kontakty z II. Korpusem Polskich Sił Zbrojnych we Włoszech. Wiadomo, że specjalnie w celu nawiązania kontaktów z "Ogniem" przysłany został na Podhale plut. pchr. Andrzej Goc "Szpon". Do kraju skierowano go w ramach działań II Oddziału Sztabu II Korpusu PSZ, co było związane z własną aktywnością gen. Andersa na tym polu. "Szpon" spotykał się z "Ogniem" czterokrotnie. Za każdym razem przekazywał mu przesyłki kurierskie otrzymane na placówce Polskiego Oficera Łącznikowego. Po każdym spotkaniu z "Ogniem" wracał przez Czechosłowację do Monachium przemycając materiały od "Ognia". Niestety dotychczas ich treść pozostaje nieznana. Co do majora - nie ma potwierdzonych informacji... Może Kuraś był majorem "samozwańczym" (np. wskutek hierarchizacji kadry dowódczej Zgrupowania), albo uzyskał awans pośmiertny (Prezydent RP na wychodźstwie?). Być może został awansowany do stopnia majora na wniosek właśnie gen. Andersa, a wiadomość doszła wraz z korespondencją przynoszoną przez "Szpona"? Niestety ów kurier docierający do "Ognia" nie miał wglądu w żadne dokumenty.

Jeżeli interesują Cię te zagadnienia musisz zdobyć podstawową pozycję (napakowaną informacjami) w tym temacie:
Maciej Korkuć, "Zostańcie wierni tylko Polsce... Niepodległościowe oddziały partyzanckie w Krakowskiem (1944-1947)", Kraków 2002, ss. 678. Tenże autor (zresztą pracownik krakowskiego oddziału IPN) pracuje teraz nad wyczerpujacą monografią Zgrupowania Partyzanckiego "Błyskawica" Józefa Kurasia "Ognia", więc być może wiele nowych spraw ujrzy swiatło dzienne, wyjaśni i odkłamie historię tej "kontrowersyjnej" (nie dla mnie!!) postaci.
-
2007/10/07 21:42:06
Witam...
Proszę Pana o kontakt na maila irontomy(małpa)o2.pl
Chciałbym dowiedzieć się coś o moim stryjku, który był partyzantem
pozdrawiam
irontomy
-
2008/06/04 21:12:55
kuras sam sobie nadal stopien majora i co z tego .czy ktos czepial sie stoltzmana vel kwasniewskiego o jego magisterium albo bartoszewskiego o jego profesure a to sa kundle zwykle . cechuje ich klamstwo i tchorzostwo ich niepisana dewiza klamie wiedz jestem ja mianowal bym kurasia generalem walczyl z czerwona agenturalna cholota z pod znaku kuroniow michnikow borowskich dokladnie z ich ojcami ktos wie jak brzmia ich prawdziwe nazwiska?kuras walczyl o polske bez takich szomowin i gnid . i to kuras jest moim rodakiem polakiem a nie ci wyzej wymienieni i wielu innych agentow zdrajcow a przedewszystkim tchorzy .chwala kurasiowi i jemu podobnym .chanba szomowina z pod znaku czerwonej gwiazdy dawida
-
Gość: franz maurer, 088156096009.stk.vectranet.pl
2008/07/08 00:56:46
Huzarlowppl takimi wpisami kompromitujesz siebie i sprowadzasz dyskusje na temat Kurasia do poziomu rynsztoku, przez ludzi takich jak Ty Ci dla, ktorych Kuras jest bohaterem wstydza sie to mowic bo nie chca stac w jednym szeregu z takim blaznem jak Ty.
-
Gość: wnuk, public-gprs76022.centertel.pl
2008/07/28 02:51:05
pod bandera ognia zgina moj dziadek jestem z tego dumny bo to byli ludzie ktorzy dzialali. O ile mi wiadomo Kuras dostal majora posmiertnie w 3 RP
-
2008/08/26 20:19:53
frandz mauer jestes z rodziny kapusiow twoj dziadek donosil babka tez odziedziczyles to w genach i bycie pisanym kims jest dla ciebie szczytem mestwa wiedz bij w tajge zboczona cioto i wyuskaj jeszcze to co naleprze z panskiego stolu .wole ten rynsztok smietnik histori od twojego , waszego wasalstwa sluzalstwa obcym .jestescie milczace psy .
-
2008/08/26 21:02:22
Proszę bez takich osobistych "wycieczek". Nie ma tu miejsca na taką rynsztokową połajankę. Albo merytorycznie, albo w ogóle. Bez urazy, ale następne takie komentarze będę kasował.
-
Gość: Narodowiec, pool-71-183-38-109.nycmny.fios.verizon.net
2008/09/26 20:20:20
Bardzo fajny blog a na artykul o Ogniu trafilem zupelnie przypadkowo. Rzetelna i godna do polecenia praca. Dziekuje. Czolem Wielkiej Polsce !
-
Gość: savage1977, 77-252-58-171.ujscie.net
2008/10/17 12:52:51
gdy sie czyta o zolnierzach wykletych az serce rosnie--- wielcy Polacy, bohaterowie.... powinno sie uczyc ich biografii w szkolach!!! !!! !!! . trzeba o nich mowic glosno--krzyczec! walczyli o prawd!!!. jesli nie bedziemy pamietac...wyjda z bezimiennych grobow.---- amen .
-
Gość: Przemyslav55, aagi146.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/20 16:15:24
Wspaniała lektura. Tacy ludzie jak Józef Karaś powinni być wzorcami dla Polaków.Zgadzam się całkowicie z wypowiedzią sawage1977, o takich ludziach powinno być stale głośno. To nie są zepsute gwiazdy pop-u tylko wspaniali patrioci, a własnie te pierwsze przyciągają rzesze fanów. Bohaterowie narodowi ginęli w walce o Polskę niepodległą, a niektórzy nawet nie wiedzą o ich istnieniu. Apeluje o zgłębianie wiedzy w tym kierunku.
-
Gość: obiektywny, 0x57378a73.hsnqu1.dynamic.dsl.tele.dk
2008/10/24 23:04:37
witam.czytajac wypowiedzi na tym forum widze ze niektorych ponioslo...chociaz tez maja racje...przeraza mnie fakt totalnego zaklamania historii,szczegolnie okresu powojennego-w sumie tak niezbyt odleglego w czasie ,gdy zyje jeszcze wielu (niewygodnych?!!!)swiadkow tamtych zdarzen.nie potrafie zrozumiec dlaczego nie rozliczono zbrodnarzy-agentow ub,nadgorliwych milicjantow,prokuratorow i innych funkcjonariuszy stalinowskiego systemu ,rezimu ktory uznany zostal na rowni jesli nie podlejszy od nazizmu.przeciez ci zolnierze z ak-ktorym dane bylo przezyc wojne w walce z bronia w reku o NIEPODLEGLA POLSKE zostali jeszcze ukarani po wojnie wyrokami smierci ,dlugoletnich wiezien...za co??dlaczego polska pcha sie z wielkimi misjami narodowowyzwolenczymi do iraku ,czy afganistanu-gdy nalezaloby zrobic porzadek na wlasnym podworku,uporzadkowac sprawy odpowiedzialnosci za swoje czyny wolinskiej,rozanskich i innych odpowiedzialnych za zbrodnie tamtego okresu-swiadczy to ze polska jest slabym panstwem,rzadzonym nadal przez zdemoralizowanych politykow...
-
Gość: eryk43, mail01.wierzbowski.pl
2008/10/31 11:05:25
Bardzo ciekawy blog!.Pzdr i zacytuję słowa:"Jeśli My o nich zapomnimy,niech Bóg o nas zapomni".
-
Gość: smierc zdrajcą, 82.139.26.4*
2008/11/11 21:29:16
Sprawa stopnia wojskowego "Ognia" nie jest jasna, w Wojsku Polskim miał stopień kaprala, według niektórych źródeł w Armii Krajowej otrzymał awans na plutonowego, a w Batalionach Chłopskich lub Urzędzie Bezpieczeństwa otrzymał stopień porucznika, niekiedy podawany jest również stopień majora, być może uzurpowany, lub nadany przez którąś z mniejszych organizacji podziemnych.
-
Gość: monti, www.zmid.waw.pl
2008/12/30 09:52:20
dziękuję autorowi za wyczerpującą pracę nt. majora ''Ognia'' jednak mam zastrzeżenia do uznawania jego osoby za bohatera narodowego. Autor bloga sam stwierdza, że ''Ogień'' rozpoczyna współpracę z sowietami, liczy na obiecaną karierę w MO i może UBP, reprezentuje ruch ludowy więc ma oczekiwania czysto polityczne związane z interesami jednego ruchu. Prawdopodobnie, gdyby ''Ogień'' i jego ludzie zostali rozpieszczani przez komunistów wysokimi posadami w aparacie bezpieczeństwa, major walczył by jedynie z rodzimymi góralami pilnując tam porządku, co w mojej ocenie miało by lepsze skutki. Pamiętajmy, że los Polski w 1945r. był dawno przesądzony, prości żołnierze frontowi LWP wcieleni do KBW pewnie też marzyli o powrocie po wojennej zawierusze do swoich rodzin i też chcieli żyć, a ''Ogień" niejednego z nich tego życia pozbawił.
-
2008/12/30 11:15:12
Szanowny Panie ! Pańskie prawo mieć zastrzeżenia ;-) Jednak myli się Pan dosłownie w każdym zdaniu i postrzega historię w sposób bardzo infantylny. Wszystkie te błędy (nie tylko u Pana) biorą się - jak doskonale widać - z całkowitej ignorancji jeżeli chodzi o znajomość kontekstu historycznego epoki, którą próbuje Pan oceniać. Zamiast używać, śmiesznych już dzisiaj, frazesów o "prostych żołnierzach [...] wcielanych do KBW", proponuję dokładnie zapoznać się z literaturą, już nawet nie szczegółowo traktującą o oddziałach podziemia niepodległościowego (to dopiero później...), ale na początek, przede wszystkim opisującą realia nowej sowieckiej OKUPACJI, jak nastąpiła w tym kraju po lipcu 1944 r. (na Kresach dużo wcześniej). Tam dowie się Pan o całym procesie zniewalania społeczeństwa, perfidii przejmowania władzy, mordach, wywózkach, eksterminacji żywiołu polskiego przez sowietów i ich sługusów - komunistycznych zdrajców, nie wiedzieć czemu nazywanych Polakami. Dopiero jak przebrnie Pan przez kilka tego typu pozycji, a następnie umiejscowi żołnierzy podziemia w tych realiach, być może się okaże, że zacznie Pan tamten czas i działania partyzantki antykomunistycznej postrzegać w trochę bardziej wysublimowany sposób. To, że los Polski w 1945 r. "był przesądzony", to wie Pan DZISIAJ z perspektywy minionych lat, wygodnie rozparty w fotelu, w podobno niepodległym kraju, z dostępem do internetu, radia, TV... jednak proszę wysilić trochę wyobraźnię i postawić się w sytuacji zwykłych ludzi, oceniających tę sytuację na bieżąco, w 1945 r. To chyba nie przekracza Pańskich możliwości?! Słyszał Pan np. o zakazie posiadania radioodbiorników po wkroczeniu sowietów? Słyszał Pan o wykonanych karach śmierci za posiadanie takowego? Zapewne Pan nie wie (no bo skąd?), ale jeszcze na przełomie lat 40-tych i 50-tych, ostatni partyzanci walczący z komunistami (choć spora część społeczeństwa też), ciągle liczyli na wybuch wojny Zachodu z sowietami... słyszał Pan przypadkiem o wojnie w Korei...?!
Jeszcze raz odsyłam do głębszego zapoznania się z sytuacją jaka panowała w ówczesnej Polsce i odrobinę samodzielnego myślenia, kategoriami odpowiednimi dla epoki historycznej, po której próbuje Pan się poruszać.
P.S. I może już czas najwyższy skończyć z tą chorą i niepojętą dla mnie (choć uparcie lansowaną przez G. Wyborczą) empatią dla "zdrajców, szpiclów, tchórzy", i w końcu z szacunkiem zacząć pochylać głowę nad dziesiątkami tysięcy patriotów zamordowanych i zamęczonych przez tych komunistycznych bandziorów i ich sowieckich mocodawców, tylko dlatego, że byli wierni Bogu i Ojczyźnie... że byli POLAKAMI !!!
-
Gość: dupek6, 83.1.16.2*
2009/03/08 19:31:24
witam, poszukuję składu odobowego odziału, który brał udział w ostaniej obławie na Kurasia ps "Ogień", kótra zakończyła się jego śmiercią. Jeśli ktoś takowy posiada, albo wie gdzie mogę go znaleść proszę o info na maila: dupek6@poczta.onet.eu
-
Gość: Bak, bfz47.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/12 21:06:42
Cieszę się bardzo że mogłem to przeczytać, dla mnie mir. Ogień to Bohater i nikt tego nie zmieni. Tym bardziej że jestem synem bratanicy por. Lecha pierwszego dowódcy Ognia, i jak pamiętam od dziecka mój dziadek (brat Lecha) wpajał mi pewne ideały. Jeszcze raz dziękuje i pozdrawiam Bak
-
Gość: bogdan, public-gprs38504.centertel.pl
2009/04/17 22:44:43
Szacunek dla Gregga71 za jego trafne opinie na temat Józefa Kurasia ,,Ognia'' wielkiego Polaka i patrioty.
-
2009/04/17 23:04:42
Dziękuję i pozdrawiam ! :-))
-
2009/05/09 21:37:05
Czy ktoś moze poinformować mnie jaki oddzial działający w Wadowickim powiecie usiłował odbic swoich z magistratu Kęty i UBP przy ul.Krakowskiej w Kętach byłem tego świadkiem jako chłopiec który to był rok nie pamiętam dokładnie /1946-7/ było to w poniedziałek był wówczas targ koło magistratu /obecnie urzad miasta/-proszę o informację bo nigdzie w tych opracowaniach nie doszukałem się.
-
Gość: miotla, 212.106.165.4*
2009/05/16 17:27:49
8 kompania,,grot''skladala sie z ludzi zamieszkalych chruslice,piatkowa,murowaniec,dowodzil,,okrzeja''pudzniej podzielili sie z,,ojcem''i to byl ich koniec znam osobiscie niekturych zyjacych jeszcze tych ludzi. prosba o wiecej na temat tej grupy.
-
Gość: Zdzisław Myszk, dll109.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/03 20:37:26
Moim zdaniem IPN zapomiał i zapomina o popularyzowaniu nazwisk ZDRAJCÓW KAPUSI,tych którzy kolaborowali z komuczami wydając nawet swoich sąsiadów(Zydzi z natury byli i są zdrajcami) Ci którzy walczyli oraz ich rodziny BYŁY OPLUWANE MIAŁY PIĘTNO BANDYTÓW
(coś na ten temat wiem bo ja za moja działalność też byłem opluwany) NIĘCH ICH RODZINY POCZYJĄ NA WŁASNEJ SKÓRZE JAK TO JEST BYĆ SYNEM CÓRKĄ WNUKIEM .ITP ITD BANDZIORÓW KOMUNISTYCZNYCH KTÓRZY TERAZ NAWET ŻYJĄ W DOSTATKU -Taka powinna być dla nich kara bo wiedzieli i wiedżą czym zajmowali się rodzice dziadkowie a niektórzy dranie do tej pory są dumni z MORDERCÓW Z ICH RODZIN
-
Gość: Szybki, 195.116.128.3*
2010/01/03 20:43:36
Powinien zostać nakręcony film o Ogniu .
-
Gość: , 0x5ebd5066.terminal.tdcmobil.dk
2010/06/08 22:20:04
Dziekuje jestem wnukiem zolnierza odzialu blyskawica ps ''golab''.Wszyscy powinnismy pamietac o Bohaterach Naszego Kraju.Jeszcze raz DZIEKUJE wspanialy artykul .
-
2010/06/22 14:20:24
@ TNT: Nikt ci nie kazał czytać, nikt cię tu nie zapraszał, tym bardziej nikogo nie interesuje twój bełkot.
-
Gość: Niedźwiedź, aaxd213.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/09 21:44:49
Witam. Polecam książkę "Wokół legendy "Ognia"". Artykuł przeczytałem jednym tchem bardzo mi się spodobał. Pozdrawiam.
-
2010/08/09 23:32:39
Witam !
Dziękuję... książkę mam :-)
Pozdrawiam !
-
Gość: Lucjan, 129.194.70.2*
2010/10/22 12:57:33
Wspaniały artykuł, ja mam jednak inne pytanie - wiem, że trzeba wybaczać itd., ale jak czytam to tych wydarzeniach to zawsze gotuje mi się krew w żyłach. Czy ktoś rozliczył tych ... co mordowali i prześladowali te oddziały, czy np. wiadomo co się stało z mjr B. Wróblewski z MBP. Czy można napisać o tych ludziach historię, może jeszcze mieszkają gdzieś w Polsce?
-
2010/10/22 13:22:08
@ Lucjan: Witam ! Niektórym trochę uprzykrza życie IPN, ciągając ich po sądach, ale to kropla w morzu i raczej symboliczne kary, jeżeli w ogóle.... Niestety większość tych kanalii żyje sobie w najlepsze, opływając w luksusy i śmiejąc się w kułak... tym bandziorom nawet każdy rok tzw. WALKI Z BANDAMI został policzony podwójnie do świadczeń emerytalnych... zgroza ! A to Polska właśnie... ja nadzieję na jakąś elementarną sprawiedliwość w tym kontekście straciłem już dawno :-((
Pozdrawiam !
-
Gość: , apn-77-113-38-87.dynamic.gprs.plus.pl
2010/10/24 21:24:42
DAJ BOŻE NAM TAKICH BOHATERÓW JAK Maj JÓZEF KURAŚ OGIEŃ DZIŚ
-
2010/11/18 22:58:34
@ raija1984: Może warto byłoby, prócz słuchania kłamliwego bełkotu paru łajdaków, którym "Ogień" przetrzepał skórę np. za złodziejstwo, czy budowę komuny i lektury paru komentarzy, przeczytać jeszcze kilka książek... wiem, że to pewnie dla ciebie zbyt wielkie wyzwanie i wysiłek, a i trudno zagwarantować, że coś do ciebie dotrze, ale może przynajmniej nauczysz się, że słowa "bohater" na pewno nie pisze się przez "CH". Tak czy inaczej, jak będziesz miała coś sensownego do powiedzenia, wtedy twój komentarz może się tu pojawi... na razie "niunia" do ksiąg... ;-))
-
Gość: janma, ip-178-214-142-192.silesiamultimedia.com.pl
2010/12/30 22:13:34
Mój ojcie służył w 2 psp z Sanka , intersuje mnie w jakim okresie major "Ogień " służył w tym pułku ale z dokładnością do miesiąca.
-
Gość: Jacek, 088156041103.olsztyn.vectranet.pl
2011/02/11 23:00:22
Piękny artykuł. Dziękuję.
-
2011/02/11 23:22:20
Ja również dziękuję Panie Jacku ! :-)
Pozdrawiam !
-
Gość: wnuk akowca, 78-131-190-177.tktelekom.pl
2011/02/14 16:46:01
Szacunek za ratowanie pamięci i pisanie prawdy o bohaterach
-
Gość: fyhjjg, 212.160.151.4*
2011/02/17 23:09:20
ciekawe
-
Gość: erni olska, switch.sdl.vectranet.pl
2011/03/09 01:53:49
Mam pytanie - będę w najbliższym czasie przejazdem w Ostrowsku, czu ktoś mógłby mi powidzie w kórym domu otoczono Kurasia,? czy ten dom jeszcze stoi..?
Z bolgu można dowiedzieć się wiele ale jak przeczyta się komentarze to krew człowieka zalewa.... skąd tyle agresji, opluwania się i wyzywania.... po co tyle nienawiści... Przecież wszystkim chodzi o to aby dowiedzieć się czegoś o historii Polski, no chyba że ktoś uważa iż ma pełną widzę o wszystkich faktach i poczuwa sie do misji pouczania innych jak mają myśleć czy też interpretować fakty...
-
Gość: , 212.244.210.6*
2011/07/10 05:36:32
Jestem mieszkańcem Podhala. Zostałem wychowany na legendzie "Ognia". Jakie było moje zdziwienie jak kilkanaście lat temu mój daleki kuzyn wypowiadał o nim delikatnie mówiąc niepochlebne zdania. Okazało się, że jeden z jego przodków zginął z rozkazu "Ognia". Uświadomiło mi to jak tragiczna była to walka i to, że nie ma gorszej wojny niż wojna domowa. Po obu stronach byli (ginęli) ludzie, którzy mieli rodziny: po obu stronach byli ludzie, którzy wierzyli w słuszność wizji powojennej Polski. Polak zabijał Polaka. Wśród ubeków byli też wartościowi ludzie a nawet( pewnie niektórym się to nie spodoba) patrioci. Machina sowieckiego systemu komunistycznego doprowadziła do takiej sytuacji. Jestem przekonany, że dzięki walce ludzi "Ognia" i jemu podobnymi żyjemy dziś w wolnym kraju. Obalono rządy komunistyczne w Polsce. A jednocześnie oddawanie chwały J. Kurasiowi przychodzi z takimi oporami ponieważ wśród nas żyją potomkowie jego ofiar i dla nich jest on zwykłym bandytą i mordercą. Zresztą jak opowiadała mi moja babcia każdy napad na Podhalu czy to zorganizowana akcja antykomunistyczna czy zwykły bandycki napad wszystko "ubecja" przypisywała "Ogniowi", nawet po jego śmierci. W ten sposób straszyli nim mieszkańców Podhala.
-
Gość: Danel, 95-210-37-21.ip.skylogicnet.com
2011/11/16 21:21:09
Chciałem oddać pokłon twórcy tego blogu i tego co robi. Naprawdę doceniam Twoją pracę i poświęcenie w celu oczyszczenia imion naszych bohaterów. Dzięki takim jak Ty ludzie mogą poznać prawdę. Moim zdaniem zasługujesz na medal.
-
2011/11/16 21:39:57
Witam,
Dziękuję serdecznie za słowa uznania :-) A co do medalu... ktoś inny jakiś czas temu również uznał, że warto... podziemiezbrojne.blox.pl/resource/Zloty_Krzyz_Zaslugi.jpg
Pozdrawiam !
G.M.
-
Gość: historyk, afmp24.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/26 20:07:05
Witam. Zapoznałem się z tekstem z dużym zainteresowaniem. Jestem emerytowanym nauczycielem historii i myślę, że to co przeczytałem jest na prawdę istotnym przyczynkiem do spopularyzowania wiedzy o prawdziwych bohaterach. Jest to istotne zwłaszcza w okresie propagowanego przez opiniotwórcze media i niektóre środowiska, relatywistycznego podejścia do przeszłości. To na prawdę ważne w okresie, kiedy wrogie nam, obce bojówki usiłują uczyć nas demokracji i miłsci ojczyzny.
Gratuluję i życzę sukcesów.
-
2011/11/26 20:56:31
Jako autor strony i kolega "po fachu" (wprawdzie nie nauczyciel, ale historyk) - dziękuję za Pańskie słowa :-)
Pozdrawiam !
-
Gość: , aeej45.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/01/08 01:57:18
Nareszcie!Bardzo dziękuję za ten prawdziwy artykuł.Moja mama była siostrą Bronisława Bublika ,dowódcy 7 kompanii i jak wspominała bardzo często nosiła żywność partyzantom ukrywającym się w lesie w okolicy Nawojowej kilka km od Nowego Sącza.Mój wujek przedostał się przez zieloną granicę w 1947 roku w paskudną listopadową noc i po kilkumiesięcznym milczeniu/mama myślała że zginął/ napisał do mojej mamy list z Glazgow.Pisał, że ma bardzo odpowiedzialną pracę głęboko pod ziemią ,ale czystą. Mama podejrzewała, że była to praca wywiadowcza, ponieważ w czasie okupacji ,nie wiem tylko jaki to był rok, po długiej nieobecności w domu ,a było to upalne lato, zjawił się w domu rodzinnym w Nawojowej razem z trzema Anglikami. Mama nawet wyprała im wtedy bieliznę osobistą i mundury.Suszyła je na strychu .Była przerażona ich obecnością, bo w zamku Stadnickich stacjonowali Niemcy , a dom mamy graniczył z zamkowym ogrodem. Po kilku dniach obecności , ciemną nocą wszyscy odeszli.Wujek od czasu do czasu pokazywał się w domu i zaraz znikał. Po 1945 roku nie ujawnił się i walczył z komunistami.Moja mama już mężatka wyjechała do Zakopanego i tam też była obserwowana przez UB. Od wujka przyszły z Anglii tylko dwa listy i to na obce adresy pisane niby przez inne osoby. Potem ślad po nim zaginął i mama była przekonana, że dopadli brata komuniści. Zmarła w 2000 roku w kwietniu i nigdy się nie dowiedziała , że jej brat żył.Zmarł tego samego roku w lipcu w Anglii.
-
Gość: miotlik02, 77-254-143-99.adsl.inetia.pl
2012/02/12 15:15:26
czy jest wiecej wiadomosci o 8 kompani ,,okrzei'' dalej,,ojca''
-
Gość: bogdański64, 188.146.225.54.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/02/23 19:48:15
Jestem fascynatem histori świetnie opisane DZIĘKUJE Prosze zajmijcie się też dokładnie wszystkimi związanymi z ojcem Władysławem Gurgaczem to też piękna historia a ludzie odchodzą zabierając swe tajemnice do grobu
-
Gość: Paweł, user-164-127-168-150.play-internet.pl
2012/03/04 10:32:26
Ciekawi mnie czy ktoś kiedyś odważy nakręcić film o Kurasiu, temat dość trudny, gdyż na samym Podhalu o działaniach "Ognia" różne są poglądy. Jednakże jest to jedna z ciekawych i znanych postaci powojennego podziemia walczącego z nowym jarzmem. Tu odnosząc się do krytyków polskiej walki o wolną Polskę, nazywnie bandytami, antysemitami żołnierzy walczących z narzuconą Polsce sowiecką władzą to zwykłe świństwo. Przypomnę tylko, że ci wschodni dobroczyńcy tak samo traktowali ludność polską jak niemiecką, kobiety były gwałcone, mężczyźni mordowni, mało tego z wspomnień żydowskich więźniów oświęcimia wynikało, że po gehennie piekla oświęcimskiego spotkało ich piekło czerwonoarmistów, którym nie przeszkadzalo to, żeby dokonywać gwałtów i mordów. Takie było postępowanie tych wyzwolicieli. Jak mieli w związku z tym patrzeć na to polscy żołnierze, którzy wcześniej walczyli z terrorem niemieckiego okupanta, taki sam terror zafundowali nam sowieci i ich polscy pomagierzy. Chwała takim ludziom jak "Ogień", "Łupaszka","Uskok", "Jastrząb" i wielu innych za to, że poświęcili swoje życie za wolną Polskę, hańba tym, którzy pomagali ją zniwolić.
-
Gość: amstaf358@wp.pl, public-gprs314629.centertel.pl
2013/01/11 23:51:29
Z filmem o Ogniu będzie bardzo ciężko..podobnie jak z nowym filmem o Westerplatte.. który w rezultacie nie powstał..to jak wsadzenie kija w gniazdo szerszeni! Do dziś za swą wypowiadaną opinię na temat Ognia można na Podhalu napić się za darmo wódki ,lub dostać po ryju,w zależnosci na kogo się trafi. zwolenników lub przeciwników .Ja jestem za.....
-
Gość: amstaf358@wp.pl, public-gprs490478.centertel.pl
2013/03/03 23:28:14
1.O3. 2013 o godz 22/10 TVP Regionalna pokazała dokumentalny film pt Ogień i inni ,kapitalna sprawa gdzie miedzy innymi historycy z IPN oraz żyjący członkowie oddziału Błyskawica, przybliżyli nam prawdę o Tym góralu NIEZŁOMNYM.....polecam zainteresowanym...
-
Gość: Michal1_wlkp, mariusz.pudliszki-heinz.pl
2013/04/07 20:32:20
Mamy tylu wspaniałych bohaterów o których ciągle mało ludzi wie. Nie ma praktycznie żadnych filmów o żołnierzach wyklętych ! Jakie są tego powodu ? Czyżby rządzący lewacy bali się sytuacji jaka mogłaby powstać gdybyśmy zaczęli brać przykład z majora "Ognia" ?! Księgarnie zalewają tysiące tytułów a książek o mjr Kurasiu ciągle tak mało. Może udałoby się za zgodą wydawców zrobić e-booki ? Pozdrawiam autora strony.
-
Gość: zbynio, 178.183.137.236.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2013/10/16 17:45:21
Czy zachowały się pisemne rozkazy mjr "Ognia" na podstawie których dokonywano wyroków śmierci np. na milicjantach, pracownikach UB. Czy taka dokumentacja była w ogóle prowadzona?
Pozdrowienia dla GREGG71.
-
Gość: łukaszzhp2000, abib198.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/10/09 21:16:53
Artykuł bardzo przydatny.
Jutro prowadzę zbiórkę na temat mjr "Ognia" i ta wiedza na pewno mi się przyda.
Dziękuję. :D

PS. "Zgasł już Ogień, ale pamięć wciąż się tli"