Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Kpt. Józef Zadzierski "Wołyniak" (1923-1946) - część 1
Był jednym z najodważniejszych żołnierzy polskiego podziemia. Doceniany przez przełożonych i szanowany przez podkomendnych. Nie lubił przegrywać. Jest po dziś dzień wielką legendą południowej Lubelszczyzny i Zasania, pomimo starannego oczerniania przez komunistycznych "historyków", tworzących propagandową antyhistorię Polski. Fałszerzom i kłamcom nie udało się jednak zoperować pamięci narodu. Legenda AK, NSZ i WiN obroniła się jako element polskiego patriotyzmu. Jednym z tych, którzy tę legendę budowali i którzy swoje życie złożyli na ołtarzu walki o Polskę Wolną, Narodową i Katolicką był kpt. Józef Zadzierski.


kpt. Józef Zadzierski "Wołyniak"

Urodził się we wrześniu 1923 r. w Kostopolu na Wołyniu jako najmłodsze z czworga dzieci państwa Zadzierskich. Jego ojciec Władysław, urzędnik, zginął w czasie okupacji w niewyjaśnionych okolicznościach. Matka Stanisława z d. Korczyc – Brochwicz zginęła w Powstaniu warszawskim. Obie siostry i brat byli starsi o 7-11 lat, zatem Józio miał wielkie szanse, by zostać rozpieszczonym beniaminkiem. Do takiej roli nie predysponował go jednak charakter, który ujawnił się już w dzieciństwie: samodzielny, odważny, uparty, czasami nawet zawadiacki (by nie użyć łatwiej od nazwiska asocjacji). Trudno go było czymkolwiek zastraszyć albo zaskoczyć, zawsze miał pod ręką optymalne wyjście z sytuacji.

Lubił konie. Miał może pięć lat, kiedy pierwszy raz posadzono go "na próbę" na wierzchowca. Spodziewano się przy tym, że parę kroków spaceru z asekuracją ojca usatysfakcjonuje malca, tymczasem on uczepiwszy się grzywy ruszył z kopyta galopem. Wielka trwoga ogarnęła domowników, którzy śledząc wzrokiem oddalającego się ułana, oniemieli z wrażenia oczekując niechybnej tragedii. Józio tymczasem zatoczywszy wielki krąg, jakby nigdy nic wrócił niebawem na miejsce startu z rozwichrzoną czupryną i wymalowanym na buzi zadowoleniem.
A włosy wtedy (z woli mamy) nosił długie, "pod polkę", prawie jak dziewczynki. Były one powodem ciągłego buntowania się: - Nie chcę być babą! Jego protesty były jednak lekceważone, dlatego pewnego dnia wymknął się z domu i poszedł na dworzec kolejowy. Nosił tam bagaże, a za zarobione grosze udał się natychmiast do fryzjera. By nie pozostawiać nikomu wątpliwości co do swojej płci, kazał się ostrzyc dokładnie "na zero"!
Taki był mały Józio Zadzierski. Na co dzień ułożony, uczynny, chętny do pomocy, ale - kiedy chciał - zawsze postawił na swoim. Lubił zabawy i gry wojenne. Nieustannie wznosił przeróżne "fortece", które - zapewniał - są "nie do zdobycia". Uczył się dobrze i nigdy sobie nie pozwolił, by mu pomagano w odrabianiu lekcji. Taki mały, inteligentny indywidualista.
Tymczasem mijały lata. Ojciec, dotychczas szef firmy "Nobel", zmienił pracę i został kierownikiem Banku Handlowo - Kupieckiego w Równem.

W 1937 r. rodzina Zadzierskich przeprowadziła sie do Warszawy. Józef otrzymał patriotyczne wychowanie w duchu narodowym, uczył sie w szkole kadetów, skąd zabrał go ojciec, obawiając się wpływu piłsudczyków na syna.
Najstarszy syn Edmund (rocznik 1912), absolwent Liceum Krzemienieckiego, wyjechał do Włodzimierza Wołyńskiego do Szkoły Podchorążych Artylerii, a potem do Warszawy na studia matematyczne i do Poznania na ekonomię. Siostry Maria i Alina po zdaniu matury w rówieńskim gimnazjum, podjęły naukę w stolicy, odpowiednio w Szkole Dziennikarstwa i na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

W przededniu wybuchu wojny, zniknął z domu Józek. Zostawił kartkę, na której prosił o wybaczenie, ale jego powołaniem jest bić się o wolną Polskę. Nikt nie wie, jakich argumentów użył, ale faktem jest, że 16-latka przyjęto do regularnego wojska! Jako zwiadowca (oczywiście na koniu!) walczył w armii gen. Franciszka Kleeberga, a po kapitulacji pod Kockiem zwolniono go - jako małoletniego - do domu.
Jego brat Edmund nie był - jako rezerwista - zmobilizowany, ale zgłosił się do wojska na ochotnika. Wzięty do niewoli sowieckiej, zginął w Starobielsku.
Józek tymczasem rwał się do walki. Rodzice jednak postawili twardy warunek, że najpierw musi zdobyć jakiekolwiek wykształcenie. Dokonał tego na tajnych kompletach, a zaraz potem udał się do majątku Dańków w powiecie grójecko-wareckim, gdzie ukończył podchorążówkę. Jednocześnie nawiązał kontakt z lokalnymi oddziałami dywersyjno-bojowymi. Nosił wówczas pseudonim "Zawisza" i zaprzysiężony został przez prof. Władysława Kapelczyńskiego „Wertusa”.

W 1943 roku został zdekonspirowany przez Niemców. W obławie zginął jego kolega "Longinus", natomiast "Zawiszy" udało się zbiec. Wtedy z pomocą przyjaciół przedostał się do Kazimierza Mireckiego, komendanta NOW na okręg COP (Rzeszowskie). Stąd trafił do oddziału leśnego por. Franciszka Przysiężniaka "Ojca Jana".


Józef Zadzierski "Wołyniak"

Tymczasem Zadzierski - senior od 1940 r. usiłował nawiązać kontakt z konspiracyjnymi działaczami na Kresach Wschodnich. Z pierwszej, bardzo ciężkiej wyprawy na Wołyń wrócił, z następnej już nie. Był to straszny cios dla rodziny, a zwłaszcza dla Józka, który był bardzo przywiązany do ojca. Niestety, był to cios nie ostatni - wkrótce w Powstaniu Warszawskim zginie matka, a rodzeństwo znajdzie się w ciężkich tarapatach. Musieli często zmieniać mieszkanie, potracili wszelkie zasoby materialne, a nawet dokumenty i rodzinne pamiątki. Ich życie nabierało niezwykłego tempa i biegło od wypadku do wypadku. Mimo rozsypki, utrzymywali ze sobą sporadyczne kontakty. Józek często przyjeżdżał do matki (dopóki żyła), nie zraził się nawet tym, że za kolejnym razem wpadł w "kocioł" urządzony w jego mieszkaniu. Prowadzony przez dwóch gestapowców zdołał wyrwać się i zbiec.


Część 2 >
Strona główna - wprowadzenie >

czwartek, 18 maja 2006, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Pragmatyk, *.adsl.inetia.pl
2009/04/09 19:43:09
Szkoda jego poświęcenia patrząc na te pazerne miernoty w rodzaju Palikota czy Tuska rządzące dzisiaj państwem.Walczył za wyidealizowaną Polskę ,która się nie ziściła.Polska dziś to Polska cwaniaczków Kwaśniewskich ,Millerów,Schetynów,Oleksych i.t.p.Ale przynajmniej miał ideały
-
2009/04/09 20:50:32
Nie do końca... to również Polska moja, Pana i wielu innych ludzi, którzy pamiętają o takich jak "Wołyniak" i jemu podobnych bohaterach. Komunizm też miał panować po wsze czasy, a trafił na wysypisko (tylko czasem próbują odgrzebywać go jacyś śmieciarze), więc czym w porównaniu do takiego monstrum jest jakiś żałosny Palikot, Tusk i reszta tej hołoty. Odejdą w niebyt i zostanie po nich tylko smród, czego Panu i sobie życzę przy okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy :-)) Pozdrawiam !
-
Gość: WINiNSZ, *.acn.waw.pl
2009/05/08 20:29:27
Często zastanawiam się jaka była by Polska gdyby nie tacy jak ON i wszyscy jemu podobni patrioci.Czy wszyscy byliby UBekami ? Są ludzie dla których własna godnośc i to by móc życ w zgodzie z własnymi ideałami jest najważniejsze. By patrzec na siebie jak na człowieka , by umiec pokonac strach .Większośc ludzi tego nie rozumie chroniąc swe zycie za wszelką cenę. Pod koniec zycia, kiedy przychodzi czas na podsumowanie wtedy zaczyna byc to widoczne.Zatem nie porównujmy życia człowieka będącego diamentem tej ziemi z nawet dziesiatkami życ obecnych miernot. Myslę ,że życie w kłamstwie jest nicością , a jeśli jeszcze w to kłamstwo się uwierzy to lepiej wcale się nie rodzic.....
-
Gość: indiarav, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/09/22 16:29:28
Człowiek i Jego historia zasługująca ( podobnie jak major Hubal), na film. Czekam.dziś ten środek, KINO uważam za skuteczny w promowaniu postaw i wzorców, tak potrzebnych zawsze a szczególnie dziś Polsce, w smutnej dobie "raperów z kompleksami Murzyna" nawołującymi młodych ludzi do przemocy ze sceny...To tyle chciałem
-
Gość: Sylwester, 195.33.119.*
2010/11/19 00:38:18
Polecam ksiazke wraz z dolaczona plyta dvd "Wolyniak historia prawdziwa"
Opracowanie IPN.
PS.przepraszem za litery, nie posiadam polskiej klawiatury
-
2010/11/19 07:45:59
Witam ! Informacja o tej książce już od ponad 2 lat "wisi" na stronie, proszę spojrzeć tutaj: podziemiezbrojne.blox.pl/2008/06/WARTO-PRZECZYTAC-9.html
Niemniej, dziękuję bardzo za szczere chęci :-)
Pozdrawiam serdecznie !