Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
WIL3 SZLAK
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagon", "Zagończyk" (1913 – 1947) - część 1

Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagończyk" i Związek Zbrojnej Konspiracji (ZZK)


W czerwcu 2001 r. w Radomiu stanął pomnik majora Franciszka Jaskulskiego "Zagończyka", żołnierza Armii Krajowej i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Choć kilka miesięcy trwały kłótnie między SLD a prawicą na temat lokalizacji monumentu, to jednak niewiele chyba osób zna jego bohatera. Major "Zagończyk" to na pewno postać nietuzinkowa, to typowy przykład polskiego patrioty, wychowanego w latach II Rzeczpospolitej. Jego droga życiowa wiodła od harcerstwa, przez udział w wojnie obronnej 1939 roku, konspirację, Armię Krajową, po walkę z komunistami, próbującymi narzucić Polakom system obcy tradycji narodowej. Choć wydawało się, że historia przynajmniej od 10 lat przyznaje rację "Zagończykowi", to jednak nadal jego pamięć jest opluwana przez obecnych dziedziców czerwonej ideologii. Dla nich działacze WiN-u to "kontrowersyjna" grupa partyzancka, mająca na sumieniu również niewinnych ludzi. Jak więc wyglądały losy dowódcy WiN na ziemi radomskiej?

Mjr Franciszek Jerzy Jaskulski "Zagon","Zagończyk"

W obronie niepodległości

Mjr Franciszek Jaskulski urodził się 16 września 1914 roku w Castrop - Rauxel w Westfalii, w rodzinie polskich emigrantów. Był synem Ignacego Jaskulskiego i Marii z Kozalów, do kraju wrócił razem z rodzicami w maju 1926 r. Państwo Jaskulscy zamieszkali w Zdunach (powiat krotoszyński), gdzie przyszły "Zagończyk" ukończył siedmioletnią szkołę podstawową. W latach 1928-1933 uczęszczał do Seminarium Nauczycielskiego w Krotoszynie. Po jego ukończeniu podjął pracę zarobkową w Urzędzie Gminnym w Zdunach. W 1935 został przeniesiony do gminy Kobylin. Przez 3 semestry studiował prawo. Służbę wojskową odbył w 17 puł. w Lesznie i ukończył ją w 1937 r. w topniu kaprala. Wróciwszy do cywila Jaskulski został nauczycielem; udzielał się także w harcerstwie - w 1939 roku otrzymał stopień harcmistrza. Zmobilizowany wziął udział w obronie Warszawy, potem wrócił do Zdun i włączył się do pracy w konspiracji. Na podstawie nasłuchów i informacji z terenu redagował pisemko "Zagończyk" - stąd jego partyzancki pseudonim. Poszukiwany przez gestapo wyjechał w roku 1942 w Lubelskie, związał się z Kedywem AK, otrzymał stopień podporucznika i od 1943 roku dowodził oddziałem lotnym o kryptonimie "Pilot". Oddział ten wchodził w skład budowanego 15. Pułku Piechoty "Wilków", walczył z Niemcami w okolicy Puław. Jego największym wyczynem było ocalenie 25 lipca 1944 r. Końskowoli przed karną ekspedycją Wehrmachtu. W trakcie tej akcji nadjechały sowieckie czołgi, które włączyły się do walk z Niemcami. To pierwsze spotkanie w atmosferze "braterstwa broni" miało jednak mylący charakter.

Prócz walk z Niemcami partyzanci musieli borykać się z bandami strzelających w plecy komunistów. W wyniku skrytobójczych napaści ze strony oddziałów AL pośród "Wilków" (taki kryptonim nosił odtwarzany 15. pp AK) zginęło 29 partyzantów, rany odniosło 21, co stanowiło ponad 50 proc. strat osobowych. Najbardziej haniebną była napaść AL.-owców z oddziału "Cienia" (Bolesław Kowalski), który 4 maja 1944 r. w Owczarni zamordował 18 żołnierzy AK z oddziału "Hektora" (Jan Zdzisław Targosiński) czekających na przyjęcie zrzutu. Takich zbrodni nie popełniali nawet Niemcy, choć w walkach z nimi partyzanci ugrupowania "Wilków" stracili 24 ludzi.

W więzieniu

Dwa dni po wspólnych walkach o Końskowolę do "Zagończyka" zgłosili się trzej przedstawiciele władz wojskowych (plus jeden aktywista PPR) - żądając, aby oddział zdał broń i wstąpił do Armii Berlinga; samego zaś dowódcę wraz z drugim oficerem serdecznie zaproszono na rozmowy. Na szczęście "Zagończyk" wiedział, co myśleć o takiej serdeczności (większość zapraszanych oficerów AK została zamordowana lub wywieziona w głąb ZSRR). "Zagończyk" wymógł zgodę na trzydniowy odpoczynek dla żołnierzy po bitwie, umówiono się na 30 lipca. Sowieciarze, będąc tylko w czwórkę, nie mogli odmówić zgody, narada odbywała się zresztą w braterskiej atmosferze - przy wódce .

Obydwie strony grały znaczonymi kartami. Już 29 lipca, w przeddzień ustalonego terminu, do bazy partyzantów przybyły dwa samochody z żołnierzami Berlinga dowodzonymi przez oficerów NKWD - jednak większości "urlopowanych" żołnierzy jeszcze (a właściwie już...) nie zastali. "Zagończyk" prowadzony w braterskiej atmosferze na wspólne obrady - w ostatniej chwili zdołał uciec. Nie na długo - w listopadzie został aresztowany, osadzony na Zamku w Lublinie i skazany na karę śmierci za przynależność do nielegalnej organizacji pod nazwą Armia Krajowa oraz za to, iż nie uczynił zadość publicznemu wezwaniu do poboru. Wyrok ten został zamieniony na 10 lat więzienia, Jaskulskiego przewieziono do Wronek, skąd we wrześniu 1945 r. zdołał uciec. Ucieczka miała charakter improwizacji. Jaskulski wraz z drugim więźniem, zawodowym elektrykiem Sławomirem Liberackim, bywał wysyłany do napraw instalacji poza więzieniem. Podczas pracy wykonywanej w jakimś mieszkaniu więźniom udało się obezwładnić strażnika, przemknęli przez miasto do lasu, przepłynęli na drugą stronę Warty, zaopatrzyli się w odzież i - dla zatarcia śladów - powrócili na lewy brzeg rzeki. Skierowali się do Poznania - nie docenili jednak zawziętości komunistów, którzy wciąż przeczesywali cały teren. Liberacki nie wytrzymał kondycyjnie i psychicznie, zrezygnował z dalszej ucieczki. "Zagończyk" - stary harcerz - najpierw zagrzebał się w jakąś jamę i przykrył liśćmi, potem położył się na dnie płytkiego stawu i oddychając przez trzcinę przeczekał do przejścia obławy.

Fałszywe dokumenty używane przez por. Franciszka Jaskulskiego w 1945 r.

Podziemie antykomunistyczne

Po udanej ucieczce "Zagończyk" wrócił w Lubelskie i na terenie powiatu puławskiego zorganizował oddział złożony z osób zagrożonych aresztowaniami. Na początku dowodząc partyzantami "Orlika" - przeprowadził wspólny atak na stację PKP w Dęblinie, gdzie UB przetrzymywało żołnierzy AK. Więźniów nie udało się odbić, jedyną pociechę stanowiło kilkunastu zastrzelonych polskich i rosyjskich sowieciarzy. Dowództwo potraktowało akcję jako zdany egzamin i postanowiło przydzielić Jaskulskiemu poważniejsze zadanie. Na przełomie lat 1945-1946 w ramach tworzenia struktur Wolności i Niezawisłości "Zagończyk" otrzymał rozkaz zorganizowania terenu radomsko - kozienickiego. Na początku 1946 r. zgrupowanie "Zagończyka" przeprawiło się na lewy brzeg Wisły. Budowę swego inspektoratu "Zagończyk" zaczął od przejęcia pod komendę walczących już oddziałów. Podporządkował sobie znanego z akcji na więzienie w Radomiu "Oriona" (ppor. Włodzimierz Kozłowski), a także Orła" (st. sierż. Tadeusz Bednarski) i "Mściciela" (st. sierż. Tadeusz Moryc - oddział rozbity w czerwcu 1946 r.), następnie operujących w radomskiem: "Dzidy" (ppor. Marian Sadowski) i "Zagóry" (Stefan Nowacki, oddział rozbity wiosną 1946 r., część żołnierzy przeszła do "Igły"). Podporządkowały się Jaskulskiemu także walczące w iłżeckim oddziały: "Igły (ppor. Tadeusz Zieliński) "Zapory" (Konstanty Koniusz) i "Beliny" (Tadeusz Życki - rozwiązany w czerwcu 1946 r., część partyzantów przeszła do "Beliny") oraz duża grupa "Sokoła" (NN, operująca w radomskiem i iłżeckiem(. Osłonę komendy stanowiła 15 - 20 osobowa drużyna lotna "Jastrzębia" (sierż. podch. Zenon Ochal), w której było wielu AK-owców z Lubelszczyzny.

Największe oddziały - "Orła", "Dzidy", " Igły" i "Sokoła" liczyły 30-40, miały jednak rozbudowaną konspirację terenową, co dawało możliwość szybkiego podwajania stanu. Używano nazwy ZZK (Związek Zbrojnej Konspiracji), co dodatkowo szyfrowano jako Związek Zawodowy Kolejarzy; w oddziałach terenowych przyjęła się jednak nazwa ROAK - Ruch Oporu Armii Krajowej. Jaskulski zorganizował także świetnie funkcjonującą sieć cywilną WiN. Od stycznia do lipca 1946 w ramach ZZK uruchomione zostały 4 obwody, które obejmowały powiaty: kozienicki (kryptonim: Kozienicki Ruch Oporu, KRO), radomski (krypt: Polska Partia Socjalistyczna), konecki (krypt.: Związek Walki Młodych) oraz iłżecki (Stronnictwo Ludowe). Zorganizowano także placówki prasowe w Łodzi, Krotoszynie, Krakowie i Gdańsku, ta ostatnia zajmowała się także pozyskiwaniem broni. Po transporty jeździł samochodami współdziałający ze sztabem ZZK plut. podch. Aleksander Zdybiecki - "Kruk". W czerwcu 1946 r. "Zagończyk" odbył spotkanie z legendarnym "Ogniem" (Józef Kuraś) i zachęcony jego sukcesami zaczął projektować organizację dużych oddziałów partyzanckich w Górach Świętokrzyskich.

Część 2 >
Strona główna - wprowadzenie >

czwartek, 20 kwietnia 2006, gregg71

Polecane wpisy