Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
PSRH ''X D.O.K.''
Wierni Ojczyźnie
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
FUNDACJA ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939

Niepoprawni.pl - Blogerzy dla blogerów



www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
TWARDZI JAK STAL - muzyczny hołd dla NSZ
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
Strona Ks. Tadeusza Isakowicza - Zaleskiego
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Imperium Romanum
Blog > Komentarze do wpisu
OPERACJA "LAWINA" - UBecka zbrodnia bez precedensu - część 1
OPERACJA "LAWINA" - Likwidacja zgrupowania NSZ kpt. Henryka Flame ps. „Bartek”

Do wymordowania w 1946 r. na Śląsku Opolskim największego antykomunistycznego zgrupowania zbrojnego na obszarze Górnego Śląska i Podbeskidzia UB-ecja posłużyła się grą operacyjną. Polegała ona nie tylko na wprowadzaniu agentury do kierownictwa istniejących już struktur konspiracyjnych, ale i na tworzeniu nowych, całkowicie fikcyjnych organizacji, w pełni kontrolowanych przez bezpiekę

Rozbicie oddziałów dowodzonych przez kpt. Henryka Flame "Bartka" było ubocznym efektem znacznie szerszej gry operacyjnej Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, prowadzonej przeciwko Narodowym Siłom Zbrojnym.
Akcja ta stała się dla UB swego rodzaju poligonem doświadczalnym. Nie wydaje się bowiem przypadkowe, że najważniejszy w tym przypadku "rozgrywający", funkcjonariusz UB - Henryk Wendrowski, w latach następnych odegrał jedną z kluczowych ról w opanowaniu przez władze bezpieczeństwa krajowych struktur Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
Przeprowadzenie przez UB tak poważnej i tragicznej w konsekwencji akcji budzi nadal szereg pytań związanych z jej przebiegiem i wskazaniem osób odpowiedzialnych za wydanie decyzji o zabójstwie żołnierzy.

Przygotowanie akcji

Lata 1945-1947 to na Podbeskidziu okres największego nasilenia działań zbrojnego podziemia antykomunistycznego. Zgrupowanie pod dowództwem "Bartka" było największą i najbardziej aktywną antykomunistyczną formacją działającą na tym terenie, która w okresie szczytowego rozwoju organizacyjnego wiosną 1946 r. liczyła ponad trzystu członków oraz kilkuset informatorów.


kpt. Henryk Flame "Bartek"

Dowódca wspomnianego zgrupowania NSZ kpt.Henryk Flame to przedwojenny pilot 2 pułku lotniczego w Krakowie. W kampanii wrześniowej walczył w 123 Eskadrze Myśliwskiej przydzielonej do Brygady Pościgowej. Można domniemywać, że Henryk Flame był absolwentem Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich w Bydgoszczy. Świadczył by za tym niski stopień wojskowy, a zaawansowany poziom pilotażu, bo przecież myśliwcami zostawali tylko najlepsi. Zatem Henryk Flame został tuż przed wojną świeżo upieczonym myśliwcem w stopniu kaprala pilota, latającym na przestarzałym i nie spełniającym już wymogów ówczesnego pola walki samolocie PZL-7a. Kpr.pil. Henryk Flamme w pierwszej walce powietrznej lądował przymusowo na postrzelanej ciężko maszynie. Jego „siódemkę” przyholowano do bazy koło Jabłonny lecz nie nadawała się już do dalszych lotów. Z powodu braku uzupełnień kpr. Flame, więcej lotów w kampanii wrześniowej nie wykonał bo było wielu chętnych do tego wyższych stopniem i stażem niż młody kapral.

Po ustaniu walk we Wrześniu Henryk Flame uciekł na Węgry, gdzie został internowany. W 1940 r. uciekł i wrócił do Polski; pracował na kolei. Do partyzantki trafił w 1944 r. Swój los połączył z organizacją Narodowe Siły Zbrojne i w jej szeregach zdobył odpowiednie doświadczenie bojowe oraz stopień kapitana. Po przejściu frontu został w 1945 r. na krótko komendantem posterunku milicji w Czechowicach. Groziło mu aresztowanie, uciekł znowu do lasu. Najpierw z 10 ludźmi, potem z 60. Z czasem dowodził zgrupowaniem kilkunastu oddziałów partyzanckich w sile ok. 300 żołnierzy. Oddziały te pod jego dowództwem stoczyły wiele bitew i potyczek z utrwalaczami władzy „ludowej” spod znaku UB i NKWD na terenie Podbeskidzia i okolic. Między innymi głośną akcją było zdobycie miejscowości wypoczynkowej Wisła w dniu 3 maja 1946r. i kilkugodzinna defilada oddziałów NSZ, połączona z manifestacją patriotyczną.

Lokalne oddziały bezpieki oraz Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach od początku formowania się oddziału w maju 1945 r. podjęły próby jego likwidacji. Natrafiono jednak w tym zakresie na poważne trudności wynikające początkowo z dość słabego rozeznania UB w terenie, a następnie przede wszystkim z dobrej organizacji zgrupowania, które właściwie do lata 1946 r. nie poniosło większych strat.

Masowe aresztowania, które dotknęły dowództwo NSZ latem 1945 r., wprowadziły w szeregi podziemia narodowego znaczny chaos organizacyjny. Po rozbiciu struktur w Wielkopolsce i aresztowaniu inspektora Obszaru Wschodniego NSZ ciężar pracy konspiracyjnej przeniesiony został na południe, głównie na Górny Śląsk. Jesienią 1945 r. doszło do powstania nowego Obszaru Śląskiego, w ramach którego na czele Okręgu Górnośląskiego stanął "mjr Górny-Łamigłowa". W rzeczywistości był to N.N. agent UB o pseudonimie "RR", uczestniczący już w marcu 1945 r. w naradach Komendy Głównej NSZ.
Pod koniec października doszło jednak do rozbicia nowo powstających struktur. Po jesiennej fali aresztowań agent "RR", występujący nadal jako "mjr Górny-Łamigłowa", przystąpił do odtwarzania organizacji, tym razem już pod całkowitą kontrolą władz bezpieczeństwa. Jako komendant śląskiego obszaru NSZ rozpoczął tworzenie prowokacyjnej organizacji Śląskie Siły Zbrojne. Wspierany przez kilku pracowników resortu bezpieczeństwa, powołał fikcyjne dowództwo, a sam zaczął występować przed innymi działaczami podziemnymi jako organizator pracy konspiracyjnej. Dzięki temu w lutym 1946 r. "RR" nawiązał kontakt ze środowiskiem działaczy narodowych m.in. z Chorzowa, Siemianowic i Krakowa. Za ich pośrednictwem w kwietniu spotkał się w Krakowie z kpt. Franciszkiem Wąsem "Warmińskim", b. szefem Wydziału I Organizacyjnego Okręgu Krakowskiego NSZ, którego w tym momencie "przejął" inny funkcjonariusz UB - Henryk Wendrowski, były żołnierz AK, od 1944 r. działający po stronie komunistów.
Został on włączony do gry operacyjnej na Górnym Śląsku przypuszczalnie jesienią 1945 r., kiedy to pod ps. "kpt. Lawina" wprowadzono go do Rady Politycznej NSZ Okręgu Śląskiego. Prawdopodobnie w połowie kwietnia 1946 r. Wendrowski rozpoczął działania operacyjne w Gliwicach, gdzie podając się za organizatora pracy konspiracyjnej, wprowadzony został w miejscowe środowiska opozycyjne. W lipcu 1946 r. przy współpracy z agentem "RR" i za pośrednictwem "Warmińskiego" Wendrowski, występujący jako przedstawiciel "Okręgu NSZ", dotarł do jednego z łączników "Bartka".
Ów łącznik, będąc przekonanym, że pracuje dla sztabu organizacji, z którą związany był już w okresie wojny, doprowadził funkcjonariusza UB prosto do "Bartka", przebywającego wówczas ze swym oddziałem na Baraniej Górze.

Do pierwszego spotkania "kpt. Lawiny" z dowódcą zgrupowania doszło na początku sierpnia 1946 r. w obozowisku leśnym. Od tego momentu w szybkim tempie potoczyły się wydarzenia, które doprowadziły do wymordowania większości oddziału.
"Kpt. Lawina" bardzo umiejętnie przedstawił fikcyjny rozkaz "Okręgu NSZ" nakazujący przeniesienie zgrupowania w kilku transportach w rejon Jeleniej Góry, gdzie miała być rzekomo kontynuowana działalność zbrojna.
"Bartek", pomimo zastrzeżeń, od początku - jak się wydaje - zaakceptował przedstawiony plan przerzutu. Niewątpliwie znaczący wpływ na jego decyzję miała pogarszająca się latem 1946 r. sytuacja militarna zgrupowania, które poniosło wówczas pierwsze znaczniejsze straty oraz przechodziło poważne problemy aprowizacyjne. Rozkaz o przerzucie na Zachód mógł wydawać się jedynym wyjściem z coraz trudniejszej sytuacji. Z pewnością na powodzenie akcji "kpt. Lawiny" wpłynął również fakt, że przez ponad pół roku, od początku 1946 r., "Bartek" pozbawiony był kontaktu z jakąkolwiek władzą zwierzchnią.
Niewątpliwie tragicznym paradoksem jest, że dowództwo zgrupowania, nie zdając sobie oczywiście sprawy z opanowania Okręgu NSZ przez UB, od dłuższego czasu czekało na przedstawiciela sztabu, który miał przybyć z rozkazami dotyczącymi dalszej działalności. Taką osobą okazał się "kpt. Lawina".
Przed 20 sierpnia 1946 r. opracowany został przez UB, prawdopodobnie przez Wendrowskiego, „Plan likwidacji »B «”, precyzujący działania władz bezpieczeństwa wobec największego na Podbeskidziu zgrupowania zbrojnego. W pierwszej kolejności przewidywał on przewiezienie do Gliwic dowództwa zgrupowania, które stamtąd miało sprawować kontrolę nad całą akcją. Szczegółowy plan przerzutu zakładał cztery transporty w pierwszych dniach września. Pierwszy miał objąć kilkunastu żołnierzy, pozostałe - po około 40, czyli łącznie około 140 osób. Ciężka i długa broń miała być przewieziona w osobnych ciężarówkach.
Plan przewidywał umieszczenie w "punkcie w opolskim" uzbrojonej grupy operacyjnej UB, która miała występować "pod płaszczykiem ludzi wyznaczonych przez Okręg Opolski NSZ dla ochrony punktu".
Ostatni etap likwidacji, tzn. rozbrojenie i zatrzymanie, miał nastąpić w czasie snu, po kolacji z alkoholem. Schemat ten miał się odnosić do wszystkich czterech planowanych transportów. W następnej kolejności zamierzano stopniowo rozbroić pozostałych członków zgrupowania (około 80), którzy pozostali na miejscu w górach.
Zasadniczy problem w interpretacji tego dokumentu dotyczy pojęcia "likwidacja". Sformułowanie, że "na punkcie likwidacyjnym będzie stała jedna maszyna [ciężarówka] w ukryciu służąca do przewożenia aresztowanych, ewentualnie trupów", może wskazywać, że celem przedstawionego planu było raczej zatrzymanie członków zgrupowania, przy czym liczono się z ewentualnymi ofiarami śmiertelnymi. Wydaje się, że dokument nie odnosił się do planowej eksterminacji (masowego zabójstwa). Nie można więc wykluczyć, że plan ten uległ zasadniczej zmianie już w czasie trwania samej akcji.
Na przełomie sierpnia i września do gry operacyjnej jako "por. Korzeń" bezpośrednio włączony został kolejny funkcjonariusz UB - młodszy referent Wydziału III Departamentu III MBP - Czesław Krupowies, który uczestniczył w bezpośredniej organizacji przerzutów.


Żołnierze ze zgrupowania NSZ kpt. Henryka Flame "Bartka"


OPERACJA "LAWINA" - część 2>
środa, 15 marca 2006, gregg71

Komentarze
Gość: jand9, hqy74.internetdsl.tpnet.pl
2008/11/02 23:51:19
jestem dumny czytając o prawdziwych synach narodu polskiego.Tylko głupiec lub bezduszny człowiek może bezcześcić takie miejsce.Może to być człowiek ,którego nie powinno się nazywać człowiekiem lecz gubpekiem.Nikt inny tylko on i jemu podobni oprawcy mogą jeszcze bezkarnie robić takie rzeczy.Ale w dniu dzisiejszym , w dniu zadusznym przypominam im i życzę aby spoczęli w grobie w taki spisób i z taką czcią jak ich pobratyniec wielki S stanisław wałach.Gdzie własna rodzina wstydzi się na jego grobie wypisać jego sławne i jakże zasłużone nazwisko .Czy takiego człowieka należało pochować w nocy w rodzinnym grobowcu bezimiennie jak ... CZY MOżE Z WIELKIMI HONORAMI KTORE SAM BYM MU W DNIU ZMARłYCH ZłOżYł ,[innym razem powiem wam gdzie to możecie uczynić]
-
Gość: boden, adcj203.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/01/17 14:40:30
Dobrze , że takie tematy ktoś porusza. Ci ludzie, to byla sól ziemi.Kupujmy książki, w miarę możliwości, informujmy o stronach..
-
Gość: Krzysztof, chello089076164075.chello.pl
2009/04/07 18:29:01
Polecam w tej konkretnej sprawie zagłady leśnych ludzi z oddziałów kpt. "Bartka", wspomnienia porucznika NSZ "Sztubaka" (A. Biegun - "Moje życie, mój los"), oraz książkę katowickiego IPN pt. Dobić wroga". Obie pozycje stosunkowo świeże, bo wydane odpowiednio w 2006 i 2007r. Warto, a nawet trzeba obie te pozycje przeczytać. Tak samo, jak warto je skonfrontować z książką niejakiego prof. dr Kantyki, autora z Górnego Śląska, pt "Na tropach Bartka, Mściciela i Zemsty" (pozycja z 1984r.), żeby sobie uświadomić w jakim kłamstwie komunizmu przyszło nam kiedyś żyć i funkcjonować. I czym nas kiedyś karmiono ...
-
Gość: Salsabrava, 217.113.81.15*
2009/07/03 00:53:11
Ile żydowskich imion i nazwisk, przybranych lub nie, przewija się przez historie UB i kolaborantów z sowieckim okupantem... Dlaczego nic się nie mówi o ich udziale w zbrodniach przeciwko ludzkości? A teraz synowie i wnuki tych zbrodniarzy opanowali Polskę ponownie i w Izraelu praktykują to czego ich ojcowie i dziadkowie nauczyli się w szkołach NKVD. www.kanada.net/war/index.html
-
Gość: Klimczok, 80.51.55.6*
2009/08/05 18:12:55
wszystko przemija lecz trwac trzeba
-
Gość: pingwin, 77-252-249-11.ip.netia.com.pl
2012/07/17 21:55:39
Właśnie skończyliśmy nagrywanie książki Operacja Lawina w formie audio. Pond 6 h słuchania. Słuchania, które nie należy w tym wypadku do łatwych i przyjemnych. 6 godzin prawdy o roku 1946, prawdy o ludziach, prawdy o komunie, aparacie bezpieczeństwa, w którym to aparacie pracowali nasi rodacy. Nie trzeba wojny.... Audiobook będzie pewnie w dystrybucji od sierpnia. Gdzie? Nie wiem jeszcze ale pewnie wrzucając do netu hasło Operacja Lawina audiobook znajdzie się z łatwością sklepy, które będą go miały w ofercie. Sierpień to data premiery wersji elektronicznej.
Leszek K. b24studio Opole. Zachęcam do lektury, której treść powinien znać każdy Polak tak samo dobrze jak historię II Wojny Światowej. Tam wrogiem był obcy, tutaj jest rodak...
-
Gość: nikt2, 77-253-184-71.adsl.inetia.pl
2012/11/10 21:40:53
sugeruję zapoznać się z ksiażką "Dobić Wroga"