Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
WIL3 SZLAK
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (1910 – 1951) - część 2
Ponowna organizacja Brygady i walki w ramach Okręgu AK-AKO Białystok

Rok 1945. Kadra V Brygady Wileńskiej AK. Stoją od lewej: ppor.cz.w. Henryk Wieliczko "Lufa", zamordowany 14 marca 1949 na zamku lubelskim, Por. Marian Pluciński "Mścisław", zamordowany 28 czerwca 1946 w białostockim więzieniu, mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", zamordowany 8 lutego 1951 na Mokotowie, wachm. Jerzy Lejkowski "Szpagat", ppor. Zdzisław Badocha "Żelazny", poległ w walce z UB 26 czerwca 1946 koło Sztumu.

Rtm. Z. Szendzielarz z resztkami Brygady podporządkował się 20 IX 1944 r. komendantowi Okręgu Białostockiego AK ppłk. Władysławowi Liniarskiemu ps. "Mścisław". Ten nakazał "Łupaszce" trwać w Puszczy Białowieskiej i organizować kadrowy oddział z rozbitków z nowogródzkich i wileńskich oddziałów AK. Na pocz. XI 1944 r. do oddziału dołączył m.in. oficer BiP Okręgu Wileńskiego AK ppor. Lech Beynar ps. "Nowina", późniejszy znany publicysta i historyk, piszący pod pseudonimem literackim "Paweł Jasienica". W dniu 10 XI rtm. Z. Szendzielarz został awansowany przez ppłk. W. Liniarskiego do stopnia majora. Zimę przetrwał wraz z oddziałem na terenie Obwodu AK Bielsk Podlaski. Na przełomie I/II 1945 r. ppłk. W. Liniarski mianował "Łupaszkę" komendantem partyzantki Okręgu Białostockiego AKO, a 5. Wileńska Brygada stała się oddziałem dyspozycyjnym Komendy AKO. Na pocz. IV tego roku nastąpiła mobilizacja Brygady w okolicy wsi Oleksin w pow. Bielsk Podlaski. Odtąd prowadzono walki z regularnymi oddziałami Armii Czerwonej i LWP, KBW, NKWD oraz grupami UB i MO. Szczególnie wagę zwracano na likwidację agentów komunistycznych i członków PPR, którzy byli uważani za zdrajców. W poł. V 1945 r. Brygada liczyła ok. 200 ludzi i składała się z pięciu pododdziałów: trzech szwadronów, kompanii szturmowej i drużyny podoficerskiej. Na pocz. IX mjr Z. Szendzielarz otrzymał rozkaz rozformowania swojego oddziału, liczącego wówczas ok. 300 partyzantów. Natomiast on sam podjął decyzję prowadzenia dalszej walki z komunistami.


Wznowienie działalności na Pomorzu
W poł. IX dotarł on do Gdańska, gdzie zainstalował się ostatni komendant Okręgu Wileńskiego AK-DSZ ppłk Antoni Olechnowicz ps. "Pohorecki". Do spotkania z nim doszło pod koniec X lub na pocz. XI 1945 r. Mjr Z. Szendzielarz otrzymał zadania propagandowe, które nie do końca mu odpowiadały. W celu zdobywania na nie środków finansowych uzyskał zgodę na utrzymywanie kilkuosobowych grup zbrojnych (tzw. patroli dywersyjnych). Natomiast istnienie większych oddziałów partyzanckich zostało zakazane. Patrole dywersyjne rozpoczęły swoją działalność od poł. I 1946 r. W tym czasie "Łupaszko" podjął także akcję propagandową, która polegała na redagowaniu, powielaniu i rozprowadzaniu ulotek o treści antykomunistycznej.

Fragment ulotki z marca 1946 roku autorstwa mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki":

"... Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich[...] My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie maga powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków Domagających się wolności i sprawiedliwości."

V Brygada wileńska AK mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki"

W II poł. I na kolejnym spotkaniu z ppłk. A. Olechnowiczem "Łupaszko" uzyskał zgodę na utworzenie większego oddziału bojowego. Rozkazem nr 1 z 26 II powołał on do życia 6. Brygadę Wileńską (rejon działalności – Białostockie i Podlasie), natomiast rozkazem nr 2 z 14 IV odtworzył 5. Wileńską Brygadę pod swoim dowództwem, mającą działać na obszarze Pomorza oraz Warmii i Mazur. Na pocz. V liczyła ona ok. 70 ludzi i była podzielona na trzy szwadrony (dowódcy: ppor. Zdzisław Badocha ps. "Żelazny", ppor. Henryk Wieliczko ps. "Lufa" i ppor. Leon Smoleński ps. "Zeus") oraz patrol żandarmerii. Na pocz. VI został utworzony kolejny szwadron. W ciągu 1946 r. stan ilościowy 5. Brygady nie przekraczał liczby 80 partyzantów.


Połączenie się z 6. Brygadą
W poł. VIII – wobec coraz silniejszego nasycenia terenu siłami komunistycznymi – mjr Z. Szendzielarz podjął decyzję przejścia w Białostockie i połączenia się z 6. Brygadą, co nastąpiło do poł. X i tylko siłami szwadronu "Lufy". Natomiast pozostałe dwa szwadrony pozostały na miejscu i rozformowały się w poł. XI 1946 r. Najprawdopodobniej w XII mjr Z. Szendzielarz otrzymał od ministra bezpieczeństwa publicznego Stanisława Radkiewicza list, w którym ten nakłaniał "Łupaszkę" do rozwiązania oddziałów, a w zamian obiecywał możliwość swobodnego opuszczenia Polski. Ponowne próby kontaktu ze strony UB miały także miejsce w III i IV 1947 r. Na pocz. 1947 r. – wobec zbliżania się terminu wyborów do Sejmu – szwadrony "Łupaszki" zostały zepchnięte do defensywy, odgryzając się tylko od czasu do czasu. Pod koniec III nastąpiła koncentracja oddziałów Brygady, podczas której mjr Z. Szendzielarz zwolnił część swoich podkomendnych. Sam natomiast był ciągle gorącym zwolennikiem dalszego prowadzenia walki przeciw komunistom. Stan Brygady zmalał do ok. 40 ludzi. Ostatecznie po rozmowach z niektórymi byłymi podkomendnymi, m.in. z L. Beynarem (P. Jasienicą), "Łupaszko" zaprzestał czynnej walki zbrojnej i postanowił powrócić do cywilnego życia.

na pierwszym planie mjr "Łupaszka"

Próba powrotu do cywilnego życia
Pod koniec IV 1947 r. udał się na Śląsk, gdzie zamieszkał w miejscowości Królowa w pow. Głubczyce. Dowództwo polowe nad 6. Brygadą przekazał ppor. Władysławowi Łukasikowi ps. "Młot". Sobie pozostawił natomiast ogólną komendę. W poł. V przybył do niego ppłk A. Olechnowicz z rozkazem rozwiązania 6. Brygady. "Łupaszko" nie podjął jednak żadnych konkretnych działań. Wkrótce przeniósł się do Zakopanego wobec zagrożenia aresztowaniem. Przez cały czas utrzymywał przez łączników kontakt z 6. Brygadą. Przekazywał "Młotowi" ogólne wytyczne dot. dalszej działalności bojowej oraz informował o sytuacji w kraju i rozkazach płynących z komendy Okręgu Wileńskiego AK. W ciągu VI 1948 r. UB rozpracował i rozbił Okręg Wileński AK. W rezultacie 30 czerwca 1948 r. w Osielcu pod Zakopanem został aresztowany mjr Zygmunt Szendzielarz.


Epilog
Natychmiast po aresztowaniu "Łupaszko" został przewieziony do Warszawy i osadzony w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. Przebywał w nim 2,5 roku, do 8 II 1951 r. W dniu 23 X 1950 r. rozpoczął się proces b. członków Okręgu Wileńskiego AK, w którym oskarżonymi byli: ppłk A. Olechnowicz, kpt. Henryk Borowski ps. "Trzmiel", mjr Z. Szendzielarz, ppor. Lucjan Minkiewicz ps. "Wiktor", Lidia Lwow ps. "Lala" i Wanda Minkiewicz ps. "Danka". Wszyscy, oprócz kobiet, dostali wyroki śmierci.
Wykonanie wyroku na Zygmuncie Szendzielarzu ps. „Łupaszka” wyznaczono na 8 lutego 1951 roku. 55 lat temu około 19.30 wyprowadzono go z celi. Pod celą straceń zorientował się, że dziś nie będzie sam. Obok stali jego wierni towarzysze broni: jego podkomendny z IV i V Brygady Wileńskiej 32-letni podporucznik Lucjan Minkiewicz ps. Wiktor i jego dowódca, ostatni komendant Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej, który doprowadził do udanej akcji ewakuacyjnej okręgu na tereny Polski Centralnej 50-letni podpułkownik Antoni Olechnowicz ps. Podhorecki. Pierwszego wzięli „Wiktora”. Była godzina 19.55. Skrzypnięcie drzwi, przytłumione odgłosy odczytywania sentencji wyroku i głuchy strzał.
Potem wzięli „Podhoreckiego”. Ostatnie spojrzenia. Była 20.05. Głuchy strzał. Teraz wzięli jego, była 20.15. Prokurator podpułkownik Jakub Lubowski (a jeszcze przed czterema laty Chaszesman) odczytał sentencję wyroku Sądu Najwyższego z dnia 29 grudnia 1950 roku i zarządził egzekucję. Kazali mu się pochylić do przodu. Gdy spojrzał w dół, zobaczył schodki, a u ich stopni ciała swoich współtowarzyszy. Drej celował jak zawsze w potylicę. „O godzinie 20 minut 15 w obecności Naczelnika Więzienia Grabickiego Alojzego i lekarza dr Kazimierza Jeziorskiego za pośrednictwem Dowódcy Plutonu Egzekucyjnego Aleksandra Dreja, po odczytaniu sentencji wyroku (…) powyższy wyrok względem Szendzielorza Zygmunta s. Karola i Eufrozyny z d. Osieckiej urodzonego 12 marca 1910 r. w m. Stryj woj. Stanisławów został wykonany przez rozstrzelanie” - czytamy w protokole wykonania wyroku. Po stwierdzeniu zgonu przez lekarza więziennego prokurator ogłosił, że wyrok został wykonany. Zakończono i podpisano protokół.
Tego samego wieczora 8 lutego 1951 roku zamordowano jeszcze Henryka Borowskiego pełniącego funkcje dowódcze w Ośrodku Mobilizacyjnym Wileńskiego Okręgu Armii Krajowej.
Zwłoki wywieziono nocą na cmentarz na Służewcu, gdzie zakopano wszystkich w jednym dole. Wrzucono majora Łupaszkę bez trumny i bez „Wieczne odpoczywanie racz mu dać Panie…”. Dół zasypano. Jeszcze tylko udeptano miejsce, posypano liśćmi, a może nawet tego nie zrobiono, bo może akurat padał śnieg.
W latach 60. i 70. czasami ktoś zapalał znicz na miejscu jego pochówku, dlatego że ludzie wiedzieli, iż tam UB zakopywał pomordowanych, najlepszych synów naszej Ojczyzny. Zazwyczaj wyglądało to tak: podchodził ktoś, zapalał znicz i szybkim krokiem oddalał się z tego miejsca. Miejsca, w którym nie było nic, znaku krzyża, nawet kopczyka… Miejsce spoczynku majora Szendzielarza nie jest znane do tej pory.
Wykonawca wyroku na Szendzielarzu i pozostałych Aleksander Drej zmarł kilka lat temu w Warszawie. Pobierając do końca emeryturę dla szczególnie zasłużonych, której nie odebrała mu III Rzeczpospolita. Jego rodzina zna jego miejsce pochówku.

Postać mjr. Z. Szendzielarza w okresie powojennym
Publicyści i historycy "komunistyczni" spowodowali swoimi publikacjami zafałszowanie wizerunku "Łupaszki". Generalnie był opisywany jako "krwawy herszt wileńskich bandytów" i imperialistyczny szpieg anglosaski. W propagandzie komunistycznej przedstawiano przede wszystkim jego "napady terrorystyczno-rabunkowe", dokonywane w okresie już powojennym na "bohaterskich" funkcjonariuszach i działaczach komunistycznych. Akcentowali rzekomą brutalność i pastwienie się nad wziętymi do niewoli "Łupaszki" i jego podkomendnych. Nawet jego postać fizyczną przedstawiali w taki sposób, żeby wzbudzić jak największą odrazę. Postać "Łupaszki" wypłynęła również w 1968 r., kiedy podczas tzw. wypadków marcowych, została wykorzystana przez Władysława Gomułkę w oskarżeniach przeciwko Pawłowi Jasienicy – zastępcy mjr. Z. Szendzielarza z okresu białostockiego. Oskarżono go o liczne morderstwa na zlecenie "Łupaszki" na obszarze Białostocczyzny i Podlasia. O mjr. Z. Szendzielarzu wspominał też Józef Światło podczas swoich wystąpień w Radiu Wolna Europa. Poniewieranie pamięci mjr. Z. Szendzielarza trwało przez cały okres tzw. Polski Ludowej. Natomiast prawdziwe informacje o nim i jego żołnierzach zamieszczane były tylko w publikacjach emigracyjnych, np. paryskich "Zeszytach Historycznych", czy "Przeglądzie Kawalerii i Broni Pancernej". Tam też jedynie mogli się wypowiadać byli jego podkomendni. Natomiast 25 VI 1988 r. prezydent Polski na Uchodźstwie w uznaniu wybitnych czynów w czasie wojny nadał mjr. Z. Szendzielarzowi Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari. Dopiero po 1989 r. zaczęły powstawać rzetelne prace historyczne ukazujące postać "Łupaszki" i jego skomplikowane dzieje. Izba Wojskowa Sądu Najwyższego postanowieniami z 10 XII 1993 i 30 IX 1992 stwierdziły nieważność wyroku z 1950, uznając, że skazanie nastąpiło z powodu działalności Zygmunta Szendzielarza na rzecz niepodległego Państwa Polskiego.



Opracowano na podstawie:
Patryk Kozłowski, Jeden z wyklętych Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" 1910-1951, Warszawa, 2004
Krajewski Kazimierz, Łabuszewski Tomasz, "Łupaszka","Młot","Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK 1944 - 1952, Warszawa, 2002

Mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" (1910 – 1951) - część 1>
Strona główna>
wtorek, 21 marca 2006, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
2008/02/21 15:02:43
hwała bohaterowi- szkoda,że tak mało się mówi i pisze o majorze Szendzielarzu, szkoda że jego nazwiskiem i imieniem nie jest nazwana żadna ul. w Warszawie, szkoda, że nikt nie zrobił nawet symbolicznej mogiły na cmentarzu powązkowkim,w końcu jak jest ślad o Jego pmiejcu pochówku, należałoby się poszukać szczątków- takiemu człowiekowi, oprócztabliczek które kiedyś pordzewieją albo zostaną zniszczone należała by się mogiła chociażz brzozowym krzyżem, tego jest mu winna Ziemia Polska i Polacy, ale dobrze, że chociaż trwa pamięć o rocznivcy jego śmierci.
-
Gość: wilniuk, 213.226.144.*
2009/11/21 17:26:04
na cmentarzu powązkowskim jest symboliczna mogiła,kto szuka ten znajdzie
-
2011/04/08 13:21:39
@ wer: Jeżeli w 2011 r. ktoś uważa, że TO COŚ, przywleczone tutaj w 1944 r. z ponurego wschodu było legalną władzą, a zdrajcy i sługusy Moskwy, tysiącami mordujący najlepszych synów Rzeczypospolitej (a nie tworu zwanego PRL), byli "legalnymi przedstawicielami ówczesnej władzy", to nie pozostaje nic innego, jak stwierdzić, że ten ktoś po prostu jest KRETYNEM, niezasługującym na jakiekolwiek poważne traktowanie... ot, co najwyżej, uśmiech politowania lub splunięcie w pysk. I jak rzekłby "Obywatel Poeta" - Tyle można tylko o tym uczciwie powiedzieć...
-
Gość: misiu660, 178.219.117.*
2011/07/31 12:23:23
komunistyczne bandziory typu kalisz maja sie dobrze i dalej niszcza polskosc oto pacholek moskwy bedzie stawial przed trybunalem stanu Polaka,czy my cos zrozumielizmy z ofiary jaka za nas zlozyli prawdziwi patrioci tacy jak major Szendzielarz? Musi wymrzec pare pokolen za nim wywietrzeje czesci spoleczenstwa z glowy komunizm
-
Gość: M, *.acn.waw.pl
2012/02/08 18:09:32
Wieczna cześć i chwała prawdziwym bohaterom Polski, najlepszym Synom tej ziemi.
Jak smutna i tragiczna jest świadomość, że o historię i pamięć wciąż trzeba walczyć, że w tzw. wolnej, demokratycznej Polsce, o którą walczył m.in. Łupaszka, nie chce się pamiętać o bohaterach ani rozliczyć katów i sprawców...
-
Gość: rystar, *.chelmnet.pl
2012/03/01 19:05:21
Szkoda tylko, że żadna kara nie spotkała komunistycznych morderców. Jest to niepojęte ale niestety tak jest a przecież na dodatek jeszcze ich utrzymujemy za niezłe emerytury. Ciekawe czy kjedykolwiek to sie zmieni.
Wieczna chwala i pamięć majorowi Szyndzielarzowi.
-
Gość: HANS, *.ip.netia.com.pl
2012/03/12 10:11:51
Od dziecka nienawidziłem komuny, moja nienawiść do tego bandyckiego systemu i bezwzględnych bandytów stojących na jego straży, dojrzewała wraz ze mną.
Mnie, moich znajomych, ich rodziny, przy egzystencji trzymała wiara, że uda nam się doczekać Naszej - Wolnej Polski..., gdzie Polak będzie Polakiem, a zdrajca i zbrodniarz, będzie nazwany po imieniu i sprawiedliwie osądzony. Po kilku miesiącach (dosłownie !) euforii, zaczynała powoli docierać do nas, z coraz większą siłą, brutalna prawda, że zostaliśmy wszyscy zdradzeni ! Że znowu nas wszystkich sprzedano ! I, że tzw III Rzeczpospolita nie jest niczym innym, jak tylko gnijącym trupem PRL, na którym żeruje robactwo postkomuny, siłą rzeczy niezainteresowane tym, aby Polska była zdrowym organizmem.
Dzisiejszy poziom propagandy i fałszowania historii oraz rzeczywistości w masmediach, nie odbiega niczym od komunistycznego, tyle tylko, że za komuny ludzie posiadali jeszcze umiejętność tzw "czytania między wierszami".
Przykre i dramatyczne jest to, że po wygranej batalii, kolejny raz musimy znowu stawać do walki o Polskę i historyczną PRAWDĘ! To właśnie pewna analogia pomiędzy nami, a żołnierzami wyklętymi, którzy ponad wszystko, będąc wierni sobie i ojczyźnie, kierując się mottem "Bóg, Honor, Ojczyzna" musieli stanąć do kolejnej walki, pozwala mi bardzo dobrze ich rozumieć, powoduje, że wszyscy oni są mi szczególnie bliscy i budzą mój najwyższy szacunek. Dlatego to na nas żywych, spoczywa obowiązek kontynuowania dzieła, za które Ci bohaterowie ponieśli najwyższą cenę. Mamy moralny obowiązek niedopuszczenia, żeby poniesiona przez nich ofiara została zaprzepaszczona, a pamięć o nich była bezczeszczona.
Wieczna chwała polskim bohaterom !

-
Gość: młody, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/05/09 16:56:30
Cześć i chwała bohaterom śmierć SBekom
-
Gość: Muniek, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/05/11 11:35:36
Dziękuję bardzo za ten artykuł
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/06 03:02:49
Wtedy, po wojnie i dzis nie rózni się niczym, może tylko tym , że nie mamy broni,gdybyśmy ją mieli dziś, PO nie podniosło by nawet zawszonego łba...
-
Gość: mohikanin102, *.koba.pl
2016/02/09 16:48:33
Panu Szendzielarzowi należy się wielkie uznanie i honor.. Szkoda,że tak mało lub wcale nie mówi się i pisze o jego i jego podkomendnych i ich czynach zbrojnych w walce z Sowietami i UB..
Dzisiejsze pokolenie nie jest zaintesowane takim boheterstwem dla Ojczyzny,interesują się Rambo, Szwarcenegerem,lub Indiana Jonesem..
Wina jest też mediów,sterowanych przez rządy,którym nie zależy na promowaniu Polski na świecie..
Zainteresowanych,tym tematem odsyłam do książek Kazimierza Krajwskiego..,, Na staconych posterunkach..lub Lupaszka - Młot- Husar, dzieje V i VI Brygady wileńskiej AK..lub UBK.... lub Partyzanci Trzech Puszcz..
Krzysztof