Zapomniani Bohaterowie

WSPARCIE STRONY
Żołnierze Wyklęci - Zapomniani Bohaterowie na facebook
FUNDACJA ''PAMIĘTAMY''
MUZEUM ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH w Ostrołęce
WIL3 SZLAK
THE DOOMED SOLDIERS
Freedom And Independence
NATIONAL ARMED FORCES
Instytut Pamięci Narodowej
Zeszyty Historyczne WiN-u
GLAUKOPIS - Pismo Społeczno-Historyczne
Historia miejscowości Gminy Urszulin
ENDECJA.pl
Brygada Świętokrzyska NSZ

Leopold Okulicki
GRH Ogniowcy
Pamięci Żołnierzy Wyklętych
KAMPANIA WRZEŚNIOWA 1939


www.michalkiewicz.pl - strona autorska Stanisława Michalkiewicza
ALBUM POLSKI - Nasze Małe Ojczyzny
Witryna poświęcona twórczości i życiu Józefa Mackiewicza (1902 - 1985)
Łysiakmania
WOLNI i SOLIDARNI
Społeczny Komitet Budowy Pomnika Ofiar Tragedii Narodowej pod Smoleńskiem
13grudnia.org.pl
Żarowska Izba Historyczna
Strony Patriotyczne
SURGE POLONIA
Prawy Prosty. Niezależny Magazyn Informacyjny
Polsko-Polonijna Gazeta Internetowa KWORUM
Ogrody Wspomnień
Blog > Komentarze do wpisu
Działalność V i VI Brygady Wileńskiej AK 1944-1952 - część 2
Szwadrony V Brygady Wileńskiej stworzyły w 1946 zupełnie nową taktykę działania, nie spotykaną w innych oddziałach partyzantki powojennej [ich doświadczenia były wykorzystywane także przez niektóre pododdziały VI Brygady na Podlasiu]. Nie wiązały się na dłużej z jakimś terenem, nie miały stałych baz. Działały jako grupy lotne, stale zmieniając miejsce postoju. Wykorzystując zdobyczne samochody pokonywały w krótkim czasie nawet znaczne odległości - po kilkaset kilometrów. Działały grupami liczącymi 15-30 ludzi, których całe zaopatrzenie mieściło się w chlebakach. Braki w amunicji, prowiancie i wyposażeniu uzupełniano w akcjach bojowych. W podobny sposób działały na Podlasiu pododdziały VI Brygady w latach 1947-1948, z tym jednak, że "Młot" posiadał silne oparcie w terenie.

Podlasie, jesień 1947. Żołnierze 2. szwadronu VI Brygady Wileńskiej AK

Po rozpadzie struktur WiN w wyniku amnestii z lutego 1947 VI Brygada Wileńska por. "Młota" stała się jednym z najgroźniejszych oddziałów antykomunistycznych w skali całej Polski. Operacjami przeciw niej kierował specjalny sztab MBP i KBW. Do zwalczania oddziału "Młota" rzucono olbrzymie siły KBW, UB, LWP i MO. Tymczasem por. "Młot" rozbudował własne zaplecze w oparciu o pozostałości dawnej siatki WiN [w pow. sokołowskim rezerwami VI Brygady dowodził por. Józef Małczuk "Brzask", zaś w pow. bielskopodlaskim plut. Eugeniusz Korzeniewski "Ryg"]. Zwierzchnictwo "Młota" uznał także por. Kazimierz Kamieński "Huzar", słynny partyzant AK-AKO-WiN z pow. wysokomazowieckiego. W ciągu 1947 ponownie odbudował on swój oddział, zdekompletowany przez amnestię. Na terenie pow. sokołowskiego podlegał "Młotowi" lotny patrol Kazimierza Wyrozębskiego "Sokolika". Spośród ponad 600 partyzantów VI Brygady i żołnierzy wspierającej jej siatki terenowej, jacy znaleźli się w ewidencji MBP, 83% to chłopi, 9% robotnicy, a 8% należało do inteligencji i "drobnomieszczaństwa". Według tych samych danych w oddziałach "Młota" znajdowało się tylko 6% analfabetów.

Do najpoważniejszych działań VI Brygady Wileńskiej w 1946 należy zaliczyć kwietniowe walki z UB i KBW pod m. Korabie-Antonie i Śliwowem [wspólnie z oddziałami NZW], lipcowy wypad na miasteczko Łosice zakończony bojem z jednostkami NKWD i LWP [wspólnie z oddziałem WiN "Korwina"], walkę z UB pod Księżopolem w sierpniu 1946, wypad na Łapy w listopadzie oraz likwidację grupy pracowników UBP oddelegowanych do fałszowania wyborów w pow. sokołowskim w grudniu 1946 [sprawa tzw. "robotników z Chodakowa"]. Ciekawym epizodem w działalności VI Brygady był daleki wypad niewielkiego patrolu por. Henryka Mieczkowskiego "Tygrysa" zimą 1946/47 spod Bociek [pow. bialskopodlaski] na teren Warmii i Mazur [rozbito 4 posterunki MO, 1 zaatakowano bez pozytywnego rezultatu, wykonano kilka zasadzek, w których zlikwidowano kilku funkcjonariuszy UB, MO i ich współpracowników]. Spośród ważniejszych akcji w 1947 należy odnotować: zimowe walki z grupami operacyjnymi pod wsiami Kiełpiniec, Wólka Okrąglik i Tosie, rozbrojenie garnizonu KBW ochraniającego most na Bugu we Fronołowie, posterunków MO w Briańsku i Klukowie, wypad 2 czerwca na Wisznice i Rossosz zakończony walką pod Utrówką, akcję 13 czerwca na eskortowany przez MO ambulans pocztowy pod Stawiskami, rozbicie grupy operacyjnej KBW 26 czerwca pod Krynicami, wypady na pociągi na stacjach Dziewule i Sosnowica 29 lipca i 7 sierpnia, opanowanie miasteczka Stoczek 25 września i rozbrojenie miejscowej milicji, walki pod Łapami w dniach 23-24 grudnia.

Podlasie, 28 kwietnia 1946. Rozbita i wzięta do niewoli przez VI Brygadę Wileńską AK i III Brygadę NZW grupa operacyjna UB-MO

W 1948 do walki z oddziałami kpt. "Młota" komuniści rzucili znaczne siły.
W początkowej fazie tzw. „Operacji Z” wzięło udział ok. 2000 żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UB. W walkach polegli "Lech" [7.V.1948 pod wsią Ogrodniki], "Bartosz" [3.VII.1948 pod Krawcami] i "Sololnik" [5.VII.1948 w Chondzyniu]. Kpt. "Młot" zdołał z garstką podkomendnych przedrzeć się na prawy brzeg Bugu, gdzie przez kilka miesięcy "chodził" wraz z oddziałem "Huzara". Zimę 1948/49 spędził w leśnych bunkrach w Lesie Rudzkim [pow. Bielsk Podlaski]. Tam też dopadła go niespodziewana śmierć w dniu 27 czerwca 1949.
Mjr "Łupaszka" aresztowany 30 czerwca 1948, został skazany na karę śmierci 2 listopada 1950 i zamordowany w więzieniu MBP przy ul. Rakowieckiej w Warszawie w dniu 8 lutego 1951. Wraz z nim w więzieniu zginęli: ppłk Antoni Olechnowicz "Podhorecki", ppor. Lucjan Minkiewicz "Wiktor" i kpt. Henryk Borowski "Trzmiel". Zginęła też większość kadry oficerskiej V Brygady - z ośmiu dowódców i zastępców dowódców szwadronów z 1945 przeżyło tylko dwóch. Środowisko wileńskich żołnierzy AK dotknęły masowe aresztowania będące realizacją prowadzonej przez UB Operacji "X".

Kpt. Kazimierz Kamieński "Huzar"

Po śmierci kpt. "Młota" w czerwcu 1949 dowództwo nad jego żołnierzami znajdującymi się nadal w polu objął kpt. "Huzar". Jego oddział kontynuował tradycję VI Brygady Wileńskiej i przejął jej nazwę. Ze stosunkowo nielicznej grupy, wcześniej będącej jedynie silnym patrolem, oddział "Huzara" został rozbudowany do stanu kilkudziesięciu ludzi podzielonych na kilka mniejszych patroli. Prowadziły one głównie działalność z zakresu samoobrony, zwalczając agenturę UB i szczególnie szkodliwych lokalnych przedstawicieli PPR. Początkowo kpt. "Huzar" dowodził osobiście grupą operującą na prawym brzegu Bugu [okresowo wyodrębnił patrol ppor. Witolda Buczaka "Ponurego"], natomiast komendę na grupą z terenu pow. Sokołów Podlaski powierzył ppor. Józefowi Małczukowi "Brzaskowi" [jesienią 1949 z grupy tej wydzielony został patrol plut. Jana Czarnockiego "Huragana"]. Po śmierci ppor. "Brzaska" w walce pod Toczyskami 7 kwietnia 1950 dowództwo patrolu "sokołowskiego" objął plut. Arkadiusz Czapski "Murat". Gdy i on padł w walce z KBW 30 września 1950, kpt. "Huzar" dowództwo nad grupą działającą na lewym brzegu Bugu przekazał st.sierż. Adamowi Ratyńcowi "Lampartowi". Grupa ta dotrwała do 12 maja 1952, kiedy to zniszczona została przez KBW podczas operacji pod Sokolem k. Mielnika. W lecie 1950 siły operujące na prawym brzegu Bugu podzielone zostały na trzy patrole, którymi dowodzili: kpt. "Huzar", ppor. "Ponury" i sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus". W styczniu 1951 oddział "prawobrzeżny" podzielony został na patrol "sztabowy" kpt. "Huzara" [do którego dołączył sierż. "Krakus"], patrol ppor. "Ponurego" oraz patrol plut. Eugeniusza Tymińskiego "Rysia" [rozbity 29 maja 1951 w Żochach Nowych].

Podlasie, prawdopodobnie 1950, żołnierze z oddziału kpt. Kazimierza Kamieńskiego "Huzara", stoją od lewej: sierż. Lucjan Niemyjski "Krakus", 22 sierpnia 1952 otoczony przez GrOp UB-KBW popełnił samobójstwo; Józef Brzozowski "Zbir", "Hanka", zginął latem 1952 w walce z KBW; Wacław Zalewski "Zbyszek", zamordowany 11 października 1953; ppor. Witold Buczak "Ponury", zginął w walce z KBW 28 maja 1952; NN "Jurek"; Eugeniusz Welfel "Orzełek", zginął w walce z KBW 30 września 1950.

W lecie 1951 sformowany został nowy patrol dowodzony przez sierż. Kazimierza Parzonkę "Wichurę". Taki stan organizacyjny [patrole: "sztabowy", "Ponurego", "Zygmunta" i "Lamparta"] utrzymał się do wiosny 1952. W wyniku strat ponoszonych w starciach z KBW i UB, we wrześniu 1952 oddział kpt. "Huzara" stopniał do jednego tylko pododdziału - patrolu dowodzonego przez sierż. "Zygmunta". Padł on wraz z kpt. "Huzarem" ofiarą prowokacji MBP - "V Komendy WiN". Pod pozorem "przerzutu za granicę" kpt. "Huzar" wraz z grupą podkomendnych został zwabiony przez prowokatorów - agentów UB - do Warszawy i tam 28 października 1952 aresztowany. Skazany na karę śmierci został zamordowany 24 października 1953 w Białymstoku.
Rezultaty działalności skromnych sił, jakimi w latach 1944-1949 dowodził mjr "Łupaszka" i kpt. "Młot", były zdumiewające. Według niepełnych danych oddziały V i VI Brygady Wileńskiej wykonały około 550 różnych akcji bojowych. Końcowy okres działalności VI Brygady w latach 1950-1952 pod komendą kpt. "Huzara" przyniósł dalszych około 90 akcji, głównie z zakresu samoobrony. W trakcie działań bojowych, a także w wyniku represji i wyroków, zginęło około 160 żołnierzy V i VI Brygady Wileńskiej.
Warto pamiętać, że partyzantka "Łupaszki" prowadzona była w "rycerskim" stylu, co wówczas nie zawsze stanowiło regułę. Nawet dokumenty UBP i KBW podkreślały dyscyplinę panującą w szeregach V i VI Brygady Wileńskiej oraz wybitnie ideowy - "polityczny" - charakter ich działalności. Zwracały też uwagę na zwalczanie przez nie bandytyzmu, stanowiącego prawdziwą plagę niektórych terenów po wojnie.
To dopiero późniejsza propagandowa literatura stworzyła wizerunek "ryżego herszta" i "kulawego watażki", czyli mjr. "Łupaszki" i kpt. "Młota". W rzeczywistości byli to niezłomni patrioci i wybitni dowódcy partyzanccy.

Ryngraf z wizerunkiem Matki Boskiej Ostrobramskiej, własność ppor. Lucjana Minkiewicza "Wiktora". Emblemat ten był bardzo często noszony przez żołnierzy V i VI Brygady Wileńskiej AK. W latach 1944-56 różnego typu ryngrafy, były chętnie używanym przez żołnierzy formacji antykomunistycznych, dodatkowym elementem ich umundurowania.


Biogramy niektórych dowódców szwadronów mjr Łupaszki

Por. Zygmunt Błażejewicz "Zygmunt"

Uczestnik wojny obronnej 1939. Od sierpnia 1943 żołnierz oddz. partyzanckiego por. "Tońka". D-ca plutonu w VI Brygadzie Wileńskiej. Po przedarciu się jesienią 1944 na Białostocczyznę d-ca sekcji egzekucyjnej w Obwodzie AK Bielsk Podlaski. Wykonawca wielu akcji likwidacyjnych K-dy Obw. m.in. w nocy 5/6.I.1945 zlikwidował szefa kontrwywiadu "Smiersz" na pow. Bielsk Podlaski st. lejt. Aleksandra Dokszyna. Za swoją działalność odznaczony KW. Od kwietnia 1945 d-ca 1. szwadr. w odtworzonej w ramach AKO V Brygadzie Wileńskiej. W ciągu kilkumiesięcznej działalności przeprowadził szereg udanych akcji przeciwko siłom NKWD, MO i UB na terenie Podlasia. 28 maja 1945 jego szwadron został otoczony przez GrOp NKWD i KBW w rejonie Majdan-Topiły na terenie Puszczy Białowieskiej. Partyzantom udało się przebić po kilkugodzinnej walce, w której stracili 2 poległych i 4 rannych. Straty komunistów: 15 zabitych i 16 rannych. 7.VII.1945 pod wsią Brzeziny szwadron "Zygmunta" rozbił kolumnę samochodową prokuratury sowieckiej 5. APanc. Dziesięciu 'krasnoarmiejców", w tym pułkownika i trzech kapitanów, rozstrzelano. Do największych bitew szwadronu "Zygmunta" i oddz. "Młota" należy starcie z GrOp NKWD, UB i LWP w lesie pomiędzy wsiami Sikory i Paczuski. W walce zginęło 16 żołnierzy NKWD, ok. 20 zostało rannych. Po przejściu na teren pow. bielskiego oddział [na prośbę ludności] rozbił kolejną GrOp NKWD-LWP we wsi Miodusy. W walce zginęło 18 żołnierzy NKWD [w tym d-ca GrOp, postrach okolicznej ludności, mjr Wasilij Gribko] 11 żołnierzy LWP i 3 funkcjonariuszy UB. Po rozwiązaniu V Brygady Wileńskiej we wrześniu 1945, por. "Zygmunt", zagrożony aresztowaniem wyjechał na Zachód.

Por. Marian Pluciński "Mścisław"

Uczestnik wojny obronnej 1939, następnie w konspiracji ZWZ-AK. Od kwietnia 1944 d-ca plutonu w V Brygadzie Wileńskiej. Po rozwiązaniu brygady przedostał się wraz ze swoim oddziałem na teren Puszczy Augustowskiej, a następnie powrócił na Wileńszczyznę. Do listopada 1944 dowodził oddziałem złożonym z rozbitków brygad wileńskich, operujących na północ od Wilna. Wiosną 1945 przedostał się na teren Białostocczyzny i nawiązał kontakt z mjr. "Łupaszką". Objął dtwo 4. szwadronu w odtwarzanej V Brygadzie Wileńskiej.
Po rozwiązaniu oddziału, w październiku 1945 zaprzestał działalności konspiracyjnej.
Aresztowany przez UB wiosną 1946, kilka tygodni później osądzony i skazany na karę śmierci.
Zamordowany 28 czerwca 1946 w białostockim więzieniu.

Ppor.cz.w. Lucjan Minkiewicz "Wiktor"

Żołnierz VI Brygady Wileńskiej AK. Jesienią 1944 razem z por. Zygmuntem Błażejewiczem "Zygmuntem" przedostał się na Białostocczyznę. Członek sekcji likwidacyjnej "Zygmunta" Obwodu AK Bielsk Podlaski. Od kwietnia 1945 z-ca d-cy plutonu w 1. szwadronie odtworzonej V Brygady Wileńskiej. Po rozwiązaniu V Brygady we wrześniu 1945, aż do 19.X.1946 d-ca operującego na Białostocczyźnie i Podlasiu oddz. partyzanckiego, występującego od lutego 1946 jako VI Brygada Wileńska AK. W październiku 1946 podczas koncentracji VI Brygady i części V Brygady w kol. Rogawka gm. Drohiczyn został urlopowany przez mjr. "Łupaszkę", a dowództwo przekazał swojemu z-cy ppor. Władysławowi Łukasiukowi "Młotowi".
Aresztowany przez UB 1 lipca 1948. Sądzony razem z mjr. "Łupaszką", skazany na karę śmierci i zamordowany 8 lutego 1951 na Mokotowie.

Por. Feliks Selmanowicz "Zagończyk".

Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej 1920, odznaczony Krzyżem Walecznych Wojsk Litwy Środkowej, oraz Medalem za Wojnę 1918-1920. Dowódca plutonu IV Brygady Wileńskiej AK, internowany w 1944 w Kałudze, skąd zdołał zbiec. W 1946 dowódca patrolu dywersyjnego V Brygady Wileńskiej na Pomorzu. Podczas aresztowania 17 lipca 1946 w Gdańsku zastrzelił trzech funkcjonariuszy UB. Skazany na karę śmierci i zamordowany w piwnicy gdańskiego więzienia 26 sierpnia 1946. Razem z nim zamordowana została Danuta Siedziakówna "Inka".


Anglojęzyczna wersja tekstu znajduje się na stronie The Doomed Soldiers. Polish Underground Soldiers 1944-1963 - The Untold Story
Strona główna>   
wtorek, 21 marca 2006, gregg71

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: bonaparte5, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/19 01:14:46
Bartosz to zwykły bandyta.W dniu 2.06.1947r. w Wisznicach jednen z jego bandytów na ulicy zastrzelił mojego wujka oficera LWP, który wyszedł po papierosy.Hańba!!!
-
2009/02/19 08:31:27
Pański komentarz będzie tu umieszczony nie dłużej niż tydzień, bo tyle właśnie ma Pan czasu na to, by udowodnić, że Pańskiego krewnego zastrzelił żołnierz ze szwadronu sierż. Waleriana Nowackiego "Bartosza", a nie ktokolwiek inny (np. zwykły bandyta rabunkowy lub ktoś wyrównujący prywatne porachunki), tym bardziej, że mam sporo informacji na temat gminy Wisznice (m.in. raporty Starosty Powiatowego we Włodawie L. Rycerskiego), z których wiadomo, że był to obszar bardzo mocno "zainfekowany" pospolitym bandytyzmem, nie wspominając już, że był to również teren działania oddziałów UPA i bojówek SB OUN.
Po drugie, by można było w jakikolwiek sposób ustosunkować się do w/w "rewelacji", MUSI Pan podać imię i nazwisko swojego "wujka, który wyszedł po papierosy"... być może "oficer LWP" wcale nie był taką "Bogu ducha winną" ofiarą tego "krwiożerczego" podziemia ;-) Podobna legenda krążyła przez lata na temat niewinnych żołnierzy LWP zlikwidowanych przez mjr. Józefa Kurasia "Ognia", i dopiero kwerenda w dokumentach resortu bezpieczeństwa przeprowadzona po kilkudziesięciu latach udowodniła, że byli oni agentami nasłanymi przez UB w celu rozpracowania i likwidacji oddziału oraz jego dowódcy.
Czekam na szczegóły, bo sama data śmierci niewiele jeszcze daje. Jeżeli będę miał te dane, być może uda mi się ustalić kto i dlaczego zlikwidował Pańskiego krewnego, a wtedy opiszę to na stronie.
Pozdrawiam !
-
2009/02/23 11:13:34
Dziękuję za dane, które mi Pan podał e-mailem. Okazuje się, że informacja o zastrzeleniu Pańskiego wujka - ppor. Józefa Perchucia znajduje się w monografii Brygad Wileńskich AK, autorstwa Kazimierza Krajewskego i Tomasz Łabuszewski pt. "Łupaszka", "Młot", "Huzar". Działalność 5 i 6 Brygady Wileńskiej AK (1944 - 1952) , Warszawa 2002, ss. 944. Oto rzeczony fragment, znajdujący się na stronie 691:

"W początkach czerwca 1947 r. 2 szwadron Bartosza" (w sile około 25 ludzi) wykonał daleki wypad na teren powiatu włodawskiego. W tym czasie nie spodziewano się go tam zupełnie. Siły "bezpieczeństwa" prowadziły wówczas przewidziane w planie działania operacyjne, wiążące się z wysiedlaniem resztek ludności ukraińskiej. W dniu 2.6.1947 r. w teren wyjechało sześć grup operacyjnych, złożonych z żołnierzy KBW i funkcjonariuszy UBP. Właśnie w tym dniu 2 szwadron zjawił się w gminnej osadzie Wisznice. Tu zaatakował posterunek MO. Doszło do gwałtownego starcia, w którym zabito jednego funkcjonariusza, a jednego raniono - posterunek jednak utrzymał się. Podczas wymiany ognia z milicją śmiertelnie ranny został jeden partyzant. Jednocześnie partyzanci dokonali rekwizycji w spółdzielni (zabrano 60 000 zł i część potrzebnych produktów żywnościowych) oraz na poczcie (15 000 zł). Zastrzelono również napotkanego oficera LWP - ppor. Józefa Perchucia, który chwycił za broń, oraz jedną osobę cywilną. Ponieważ był właśnie dzień targowy, akcja miała dodatkowe znaczenie propagandowe. Gdy Bartosz" działał w Wisznicach, do osady wjechały samochody wiozące jedną z grup operacyjnych KBW (45 żołnierzy pod dowództwem ppor. Wilkotka), udającą się z Dębowej Kłody na operację w gminie Sosnówka. Doszło wówczas do starcia. Wojsko dostało się jednak pod ogień milicjantów z posterunku, którzy początkowo wzięli je za posiłki "bandy". Żołnierze "Bartosza" wykorzystali tę sytuację, załadowali się wraz ze zdobyczą na ciężarówkę i odjechali z Wisznic w kierunku Rossoszy (pow. Radzyń Podlaski)."

Jak Pan widzi, trochę inaczej przedstawiają okoliczności śmierci Pańskiego krewnego autorzy tej publikacji, a ja jestem skłonny im wierzyć. Po pierwsze nie spotkałem się przez lata zgłębiania tematu podziemia, by którykolwiek oddział zlikwidował w taki sposób jak Pan podaje - z zimną krwią - żołnierza LWP. Wręcz przeciwnie, w 99,9% przypadków wzięci do niewoli żołnierze byli puszczani wolno, a bardzo często sami, na własną prośbę, zasilali oddziały podziemia. Strzały w tył głowy (jak napisał mi Pan w mailu) należały raczej do asortymentu oprawców komunistycznych, którzy jednocześnie lubowali się w przypisywaniu swoich czynów i zwyrodnienia żołnierzom podziemia. W tak zdyscyplinowanych jednostkach jakimi były 5 i 6 Brygada Wileńska AK, a których (6-tej) częścią był 2 szwadron "Bartosza", nie do pomyślenia jest by zdarzyła się taka sytuacja jak próbuje ją Pan przedstawić. Myślę, że wersja o "strzale w tył głowy" została stworzona na użytek komunistycznej propagandy, co mnie nie dziwi, tylko proszę się na spokojnie zastanowić nad jednym - PO CO partyzanci mieliby to robić?!
Ja zdaję sobie sprawę, że nie pała Pan sympatią do podziemia i wcale tego od Pana, jako członka rodziny zastrzelonego nie wymagam, ponieważ byłoby to psychologicznie nieuzasadnione i głupie. Jednak uczciwość wymaga chyba, by w już w wolnej Polsce, przy dostępie do tak wielkiej ilości publikacji historycznych nie skażonych tą kłamliwą i zbrodniczą ideologią, przyjąć w końcu do wiadomości, że Pański krewny stanął po stronie nowych okupantów, może nie do końca świadom zła swojego wyboru, ale jednak... a jako młody (25 lat gdy zginął) oficer, po potężnej dawce indoktrynacji i kłamstw wylanych na podziemie niepodległościowe przez politruków w szkole oficerskiej, poczuł być może wtedy w sobie "przyszłego bohatera" i w sytuacji w jakiej się znalazł bez głębszego zastanowienia sięgnął po broń przeciw "bandytom", lecz niestety trafił na lepszych od siebie, bo zaprawionych od kilku lat w bojach z dwoma okupantami, żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego.
-
2009/02/23 11:29:59
C.D.
Nie umniejszając tragedii Pańskiej rodziny myślę, że chyba jednak posuwa się Pan za daleko nazywając żołnierzy podziemia bandytami. Chyba warto byłoby powściągnąć emocje i sięgnąć po publikacje traktujące o sytuacji w powojennej Polsce, które pomogą obiektywnie ocenić kto wtedy był bohaterem, a kto zdrajcą (nie mam tu na myśli Pańskiego wujka). Będzie to również pomocne w zrozumieniu w jakich ekstremalnych sytuacjach i pod jaką presją znajdowali się żołnierze antykomunistycznego podziemia, a mimo to potrafili pozostać wierni przysiędze i walczyć do końca o niepodległości Ojczyzny, w sytuacji całkowicie bez wyjścia.
I za to należy im się wieczna chwała... a hańba jedynie ich mordercom.
Pozdrawiam !!
-
2009/02/26 22:02:15
to bardzo interesujące co pan pisze?
-
2009/02/26 22:27:41
interesowałam się kiedyś tym tematem i uważam, że nie bedąc na miejscu zbrodni w 1947 w wisznicach nie należy pochopnie wydawać opinii nam osobom postronnym...nawet jeśli jest się rodziną to słowa przekazywane z pokolenia na pokolenie maja mniej emocji...
i nigdy nie będzie wiadomo kto strzelił...
w tamtym roku to była wielka tragedia i osób ją pamietających a także może przeżywających pozostało już kilka a może tylko jedna...
raczej nie ukaramy już tamtych zbrodniarzy kimkolwiek byli...
i nie zmienimy zdarzeń...
niech wszyscy polegli w tamtych czasach za wolność ojczyzny spoczywają w "spokoju"
nie szargajmy ich pamięci...

-
Gość: dociekliwy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/06 10:53:43
A czy Pan był w Wisznicach w 1947r. na miejscu zbrodni?Czy interesuje się Pan tym zdarzeniem czy historią tego regionu.Nie nam oceniać rozpacz i ból rodzin po zabitych i z jednej i z dugiej strony barykady...Wszystkim zrobiono "pranie mózgu"I co dała ich śmierć?Tragedię...A kto za to ponosi odpowiedzialność?...
-
2009/03/06 11:02:35
A do kogo, Panie dociekliwy, te pytania? I cóż ma znaczyć ta arcygenialna myśl o "praniu mózgu"? ;-))
-
Gość: dociekliwy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/06 12:02:31
Pytanie jest skierowane do napoleona,nie do Pana.
-
Gość: dociekliwy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/06 12:14:23
To na Pańskim blogu nie można prowadzić dyskusji z innymi?Czy treść musi być jedynie taka jak Pana poglądy?!
-
2009/03/06 12:52:49
Ta strona to nie jest jakieś durne forum dyskusyjne onetu czy gazety.pl, gdzie każdy może sobie bełkotać co mu się rzewnie podoba, bez żadnych konsekwencji. Albo masz Pan coś merytorycznie do powiedzenia albo zmień adres. Mam ten komfort, że to MOJA strona i to JA tu decyduję kto i co może tu pisać. Jeśli nie ma Pan pojęcia o powojennym podziemiu niepodległościowym, to proponuję przenieść się gdzie indziej. Mnie tutaj zupełnie nie interesują czyjeś prywatne poglądy wyniesione z lektury najwyżej Wyborczej i nie poparte jakąkolwiek wiedzą pochodzącą z literatury przedmiotu, której jest cała masa. I uprzedzając - nie wyjeżdżaj mi tu Pan z gadką o cenzurze, bo tak TU, jaki i w życiu prywatnym, to JA decyduję z kim chcę rozmawiać. Ostatnią rzeczą jakiej się TU można spodziewać jest idiotyzm zwany przez niektórych "poprawnością polityczną"... przeze mnie - "okresem ochronnym dla kretynów". Jak się nie podoba - goodbye !!!
-
2009/03/08 18:30:42
pochodzę z wisznic...i ma pan rację, że nie byłem w 1947roku w wisznicach...
ale kiedy przeczytałem wcześniejsze wypowiedzi specjalnie tam pojechałem aby porozmawiać na ten temat z tymi którzy wtedy byli w wisznicach...znali zmarłego...jego rodzinę...i wiem wiecej niż się panuj zdaje...
tylko uważam, że nie wiedząc kto to zrobił nie należy nikogo wskazywać palcem, bo to dopóki nie mamy pewności jest zawsze pomówieniem...
-
Gość: dociekliwy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/09 01:30:20
A to ciekawe,że wie Pan więcej.Ja też pochodzę z Wisznic i znam tam wielu ludzi,którzy pamiętają tamte czasy.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/09 18:05:04
Nie wiem czy mogę z Panem tu dyskutować bo właścicielowi tej strony jakoś nie pasuję do jego koncepcji.A to jego niestety strona!!!
-
2009/03/09 18:34:37
Jak już pisałem, to nie jest forum dyskusyjne, ani miejsce do wymiany "uprzejmości". Zostało dokładnie wyjaśnione kto i dlaczego strzelał w Wisznicach, więc interpretację wydarzenia proszę sobie prowadzić na priva. Proszę się wymienić (choćby za pomocą mojej strony) e-mailami i dyskutować prywatnie chyba, że poda Pan jakieś fakty, nazwiska, daty... informacje do których można się odnieść i poddać weryfikacji. Nie miejsce tu na "wieść gminną", typu "a ja słyszałem, że ludzie gadają...".
-
Gość: dociekliwy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/10 10:27:50
Za to u Pana mie ma nawet promila uprzejmości!
-
2009/03/10 15:51:15
Czy Pan jest aż tak ograniczony umysłowo, że nie może zrozumieć, iż nie życzę sobie Pańskiej obecności tutaj, a tym samym Pańskiej ignorancji i impertynencji. Pakuje się Pan tutaj jak do siebie, nie ma pojęcia o walce "Żołnierzy Wyklętych" i jeszcze ma czelność uzurpować sobie prawo do mówienia mi jak mam Pana traktować. Ja z Panem nie mam zamiaru dyskutować, ponieważ tu nie karmi się trolli, a tym bardziej lewackich. Pisałem już, ale jeśli nie dotarło powtarzam dosadniej - nie podoba się, to paszoł won! Internet jest pełen forów, gdzie znajdzie Pan masę kretynów, którzy chętnie poplują się z Panem, nawet nie bardzo zwracając uwagę o co. Proponuję elbi.pl, tam większość komentujących ma ten sam poziom intelektualny co Pan... nie mając pojęcia o niczym, wypowiadają się o wszystkim. Zawsze możecie też stworzyć sobie kółko wzajemnej adoracji. Na mojej stronie nie musi być uprzejmie, ale zawsze musi być merytorycznie. Żadne lanie wody typu: "znam tam wielu ludzi,którzy pamiętają tamte czasy" (i co z tego wynika, że pamiętają?!), nie będzie mi zaśmiecać strony. Dość mam tak nędznych prowokatorów. Powiedz to Pan kolegom przy piwku... może postawią kolejne i dostaniesz brawa, bo uznają cię za znawcę (jak mówi przysłowie - w królestwie ślepców jednooki jest królem ;-)). Tutaj za tak "głęboką" wiedzę i upierdliwość dostaje Pan zakaz wstępu. Żegnam.
-
Gość: PIPI, 109.243.123.*
2010/08/02 13:03:13
A gdzie jest nie powiedziane sznowny panie ze panski wujek jako oficer LWP nie zastrzelił tez wczesniej jakiegos nie winego człowieka
-
Gość: Tomek, 78.251.74.*
2013/07/24 17:48:23
www.youtube.com/watch?v=SVTbiwF6S98 to jest mój ojciec, żołnierz "Młota".
-
2015/06/07 22:21:42
Mój ojciec Bolesław Wiśniewski
był podoficerem w zgrupowaniu kpt. Władysława Łukasiuka ps. "Młot".
Ostatni raz widział sie z kpt. Władysławem Łukasiukiem w miejscowości
Stare Łazy gmina Łochów przed wymarszem kpt. Wławysława Łukasiuka
w kierunku miejscowości Sadowne.
Było to w 1945r. jak mój ojciec wyszedł z więzienia.
Ojciec mój wyprowadzał ich w kierunku miejscowości Sadowne.
Mój ojciec już nie żyje, a ja poza dok z IPN-u nic nie posiadam.
Ojca mojego bezpieka UB aresztowało w miejscowości Strachów koło Jadowa/ koło Urli.
Chętnie nawiąże kontakt z osobami co znają lepiej tamte historię i tamte czasy.
Sławomir Wiśniewski.
Mój tel. 601 94 74 54.
-
Gość: historyk, *.net.hawetelekom.pl
2016/01/27 16:22:39
Odnośnie zastrzelenia w Wisznicach podpor. Józefa Perchucia. Swego czasu zbierając materiały do pracy magisterskiej, jeden z mieszkańców Wisznic pamiętający tamten okres, podał iż prawdopodobnie podpor. Józef Perchuć mógł zostać zastrzelony przez pomyłkę - pomylony został z funkcjonariuszem MO. Nie posiadam informacji na temat tego czy podpor. Józef Perchuć posiadał przy sobie broń - był wtedy na urlopie w swojej rodzinnej miejscowości, a spotkanie z oddziałem WiN było zupełnie przypadkowe.